Szanowni Państwo, 

Niedawno Polska dołączyła do dwudziestu największych gospodarek świata. W prognozach ekonomiści przewidują, iż w ciągu paru lat nasz wskaźnik PKB w przeliczeniu na mieszkańca, dogoni Japonię czy Hiszpanię. Po ponad 30 latach od transformacji niewątpliwie mamy z czego być dumni. 

Migranci budują polski dobrobyt

Jednocześnie wraz z rosnącym poziomem życia, Polska stała się atrakcyjnym krajem dla migrantów. I bez względu na to, czy u władzy jest PiS czy KO – liczba migrantów w Polsce systematycznie się zwiększa. Są coraz częściej widoczni i słyszalni na ulicach miast. Osoby niepolskiego pochodzenia są naszymi sąsiadami, kolegami i koleżankami z pracy, partnerami i partnerkami. I to oni w ostatnich latach swoją pracą przyczynili się do naszego dobrobytu. Warto przypomnieć, że w 2024 roku tylko Ukrainki i Ukraińcy wypracowali 2,7% polskiego PKB, a do budżetu państwa wpłacili prawie czterokrotnie więcej niż otrzymali w ramach świadczeń. 

Wskaźniki gospodarcze nie oddają jednak nastrojów społecznych i tego, w jaki sposób tematem imigracji posługują się kształtujący je politycy. A te dalekie są od rzeczywistości ekonomicznej. Prawicowi populiści, od PiS-u po obie Konfederacje, temat migracji przedstawiają jedynie w kontekście zagrożenia, często wykorzystując przy tym rasistowskie klisze. 

Co jednak znaczenie groźniejsze, do antymigracyjnego chóru dołączył w kampanii wyborczej z 2023 roku Donald Tusk. Nominalnie liberalny polityk potępiał swoich poprzedników za zbyt otwartą politykę migracyjną, używając przy tym prawicowego języka. Narracja ta miała swoją tragiczną kontynuację w prowadzonej przez rząd brutalnej polityce na granicy z Białorusią. 

Swoje „trzy grosze” dołożył w temacie migracji Rafał Trzaskowski, który w trakcie kampanii prezydenckiej zaproponował obcięcie świadczeń 800 plus dla niepracujących Ukrainek i Ukraińców. Pomysł ten podchwycił jego zwycięski konkurent, Karol Nawrocki. Specustawa wprowadzająca go w życie, zaczęła działać 1 listopada 2025 roku. 

Polski szowinizm dobrobytu

Nastroje antyukraińskie zdają się więc w ostatnim czasie wyznaczać politykę, jaką nasz kraj zamierza prowadzić wobec cudzoziemców. Ma ona polegać na ich instrumentalizacji – wykorzystywaniu ich pracy do bogacenia się, ignorując jednocześnie koszty społeczne. Jeśli prawica często powołuje się na chęć uniknięcia „błędów Zachodu” dotyczących migracji, powinna właśnie przeciw takim rozwiązaniom protestować. 

To, z czym mamy obecnie do czynienia w Polsce – zważywszy na nasz względnie wysoki poziom życia, przy jednoczesnej niechęci do współdzielenia się owocami postępu – możemy nazwać początkiem tzw. szowinizmu dobrobytu. Zjawisko to, w znacznej większej skali, jest znane z krajów takich jak Niemcy czy Dania, które zaczęły wprowadzać w życie cięcia dla usług socjalnych obejmujących cudzoziemców. Polska idzie podobną ścieżką. Chwali się niezwykłym postępem gospodarczym, gdy jednak przychodzi do zapewnienia usług dotyczących bezpieczeństwa socjalnego, stara się je ograniczać tylko do własnych obywateli – wykluczająco definiowanego narodu. 

Tymczasem, jak pisała niedawno na łamach Kultury Liberalnej Helena Anna Jędrzejczak, integracja migrantów to proces dwustronny. Redukowanie migrantów do wskaźników ekonomicznych, ujmowanie ich tylko w kategoriach siły roboczej lub zagrożenia, prowadzi do ich dehumanizacji. Integracja nie polega wyłącznie na dostosowaniu się cudzoziemców, ale również na gotowości społeczeństwa przyjmującego do otwartości, edukacji i empatii. 

A migranci, tak jak wszyscy ludzie, mierzą się z trudnościami. W tym z bezdomnością. Często będąc na marginesie jakiegokolwiek systemu. 

Kryzys bezdomności narasta 

 O tym właśnie pisze Sylwia Góra w tekście do najnowszego numeru Kultury Liberalnej. „Kilka organizacji zajmujących się pomocą cudzoziemcom oraz osobom w kryzysie bezdomności, głównie warszawskich, mierzą się na co dzień z coraz większymi i nowymi problemami dotyczącym zmian w prawie, choć w zasadzie lepiej powiedzieć: chaosem, który ma obecnie miejsce, lukami prawnymi, do których trafiają takie osoby i stają się niewidoczne dla systemu”.

Mówi o tym rozmówczyni Sylwii Góry, Lali Tvalchrelidze z Fundacji Polskie Forum Migracyjne. „Dużym problemem wśród osób z Ukrainy jest na przykład to, że są zawracani z noclegowni, nie są tam przyjmowani. W zasadzie ten problem nasilił się, kiedy Prezydent RP na ostatnią chwilę podpisał ustawę przedłużającą legalny pobyt obywateli Ukrainy w Polsce, ale ograniczającą pewną kategorię ludzi do zamieszkania w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania”.

Do osób zagrożonych należą nie tylko Ukraińcy, ale również osoby na przykład z Ameryki Łacińskiej. Te wskutek oszustw, jakich dokonują pracodawcy, są zatrudniane bez pozwolenia o pracę i kart pobytu. Jak mówi Lali Tvalchrelidze „[te osoby] lądują u nas bez pieniędzy, bez legalnego pobytu, w zasadzie bez niczego. A taka osoba, która przebywa w Polsce według prawa nielegalnie, nie kwalifikuje się do żadnej pomocy”. 

Politycy, przestańcie chować głowę w piasek 

Wszystko wskazuje więc na to, że kryzys bezdomności wśród migrantów będzie narastał. Zachęcamy Państwa do lektury reportażu, który naświetla ten przemilczany temat. 

Klasa polityczna powinna pamiętać, że dojrzała polityka migracyjna nie polega bowiem na chowaniu głowy w piasek, ale na mierzeniu się z wyzwaniami. Polska i przebywający w niej cudzoziemcy, na taką odważną i przemyślaną politykę zasługują. Kwestia wspólnego dobrobytu. 

Zachęcamy Państwa do przeczytania reportażu Sylwii Góry oraz pozostałych tekstów z najnowszego numeru Kultury Liberalnej. 

 

Kamil Czudej, Kultura Liberalna 

Współpraca: Sylwia Góra i Jakub Bodziony