Dzieciństwo w utworach Matute nie jest idylliczną krainą, lecz czasem intensywnego doświadczania świata, w którym prawda i okrucieństwo splatają się ze sobą nierozerwalnie. „Tal vez la infancia es más larga que la vida” [„Dzieciństwo jest dłuższe niż całe życie”] – pisała w „Bezludnym raju”. Matute najczęściej pokazuje dzieci jako istoty niezwykle wrażliwe, ale jednocześnie boleśnie świadome niesprawiedliwości, jakie rządzą światem dorosłych. W większości jej utworów ta dziecięca perspektywa staje się narzędziem demaskacji – to, co dorośli ukrywają pod pozorami moralności czy tradycji, dzieci widzą w całej brutalności. Ich niewinność nie chroni przed cierpieniem, przeciwnie – czyni je bardziej podatnymi na zranienie. W wielu tekstach Matute dzieci są outsiderami, istotami nieprzystającymi do świata, który próbuje je złamać lub ukształtować według własnych, często okrutnych, reguł. Tak też jest w „Pierwszym wspomnieniu” [Primera memoria], książce wydanej w 1960 roku i nagrodzonej Premio Nadal – najstarszą nagrodą literacką w Hiszpanii – która właśnie ukazała się w polskim przekładzie nakładem wydawnictwa Cyranka i która stanowi pierwszy tom tak zwanej trylogii „Los mercaderes” (tom drugi to „Los soldados lloran de noche” z 1964, trzeci – „La trampa” z 1969). Do tej pory polski czytelnik mógł poznać prozę Any Maríi Matute za sprawą trzech książek – wydanej w 1969 roku książki dla dzieci „Pasażer na gapę z pokładu «Ulissesa»” [El polizón del „Ulises”], „Wieży strażniczej” [La torre vigía] z 1976 roku (kultowa seria Nike wydawnictwa Czytelnik) oraz wydanej przez W.A.B. w 2011 powieści „Bezludny raj” [Paraíso inhabitado].

Pokolenie „zdumionych dzieci”

Matute, urodzona w 1925 roku, należała do tak zwanego pokolenia 50 lub pokolenia zdumionych dzieci, dzieci wojny [generación de los niños asombrados], czyli pisarek i pisarzy, którzy dorastali w cieniu konfliktu i późniejszej dyktatury generała Franco (obok Matute do tego pokolenia zaliczyć można między innymi: Rafaela Sáncheza Ferlosio, Carmen Martín Gaite, Ignacio Aldecoę czy Jaimego Gila de Biedmę) – za młodzi, by brać czynny udział w działaniach wojennych, ale dorastający w cieniu wojny domowej i obserwujący jej liczne konsekwencje. To pokolenie dorastało w kraju ogarniętym epidemią pisania sobie apokryficznych życiorysów, w kraju, w którym unikano pytań o najbliższą przeszłość. Wzrastali w świecie zgody na dwójmyślenie, nieprzejrzystą rzeczywistość, gdzie inne narracje panowały w domu, inne w szkole, a jeszcze inne na ulicy. 

Warto pamiętać, że w niektórych rejonach Hiszpanii istniał nawet zakaz używania ojczystego języka, czy to katalońskiego, czy baskijskiego, a wszelka indywidualność, regionalność i oryginalność były tłamszone. Dlatego literatura twórców i twórczyń z tego pokolenia jest pełna niepokoju, milczenia, niedopowiedzeń i prób zrozumienia świata, który nagle stał się po pierwsze obcy, a po drugie – co bardziej dla dziecka niezrozumiałe – pęknięty na pół. Taki, w którym nagle brat wystąpił przeciwko bratu. U Matute wojna domowa jest zatem obecna przede wszystkim jako doświadczenie rozpadu – rodzin, wspólnot, więzi i wartości. Bohaterowie „Los hijos muertos” [1958] czy „Los Abel” [1948] żyją w świecie, w którym nic nie jest stabilne, a przemoc – nawet jeśli niewidoczna na pierwszy rzut oka – wciąż pulsuje pod powierzchnią codzienności. 

Wojna domowa

W „Pierwszym wspomnieniu” główna bohaterka, Matia, próbuje odnaleźć sens w rzeczywistości pozbawionej punktów oparcia, w której ludzkie relacje są deformowane przez strach i poczucie wyobcowania. To jedna z najbardziej poruszających powieści Matute – utrata niewinności dzieci w obliczu brutalności świata dorosłych. Akcja powieści rozgrywa się na Majorce, gdzie trafia czternastoletnia Matia, „jak mówiła wówczas babka […] krnąbrna i zagubiona istota wyrzucona ze szkoły imienia Najświętszej Marii Panny od Aniołów za kopnięcie wicedyrektorki […]” [s. 10–11]; oraz jej kuzyn, o rok starszy, Borja. Dom babki jest miejscem pełnym zasad, przemilczania niewygodnej prawdy, hierarchii i chłodu – „okiełznamy cię” – mówi wnuczce doña Práxedes. Dziewczynka czuje się tam obco, niepewnie już od samego początku, a sytuację niepewności pogłębia wybuch wojny domowej, której echa przenikają do codzienności mieszkańców willi.

„Wakacje trwały w najlepsze, gdy wybuchała wojna. Ciotka Emilia i Borja nie mogli wrócić na półwysep, a wuj Álvaro, który miał stopień podpułkownika, był na froncie. Niczym zwabieni do dziwacznej zasadzki, Borja i ja zrozumieliśmy zaskoczeni, że musimy pozostać na wyspie nie wiedzieć jak długo. Szkoła odpłynęła w dal, a w otaczającej nas atmosferze – u babki, ciotki Emilii, proboszcza, lekarza – wyczuwało się jakąś ekscytację, która nadawała monotonnemu życiu dorosłych smak anormalności” [s. 15]. 

Konflikt dorosłych przenika do świata dzieci, deformując go, odbierając mu jasność i prostotę. W oczach dzieci świat jest piękny i okrutny jednocześnie. Majorka – wyspa, na której się znaleźli – ma w sobie z jednej strony coś z baśni, ale z drugiej – i coś z więzienia. Ludzie, których spotykają, są jednocześnie przewodnikami i oprawcami ich dziecięcej niewinności. Matia nie buntuje się głośno – jej bunt jest cichy, wewnętrzny, utkany z pytań, na które nikt nie chce jej odpowiedzieć: ani babka „z jej sztywnymi nawykami, obojętnością i brakiem troski”, ani ciotka Emilia „z jej lepką bezużytecznością”, ani służąca Antonia, ani nauczyciel Lauro zwany Mandarynem, ani nawet Borja, który jest dla naszej bohaterki często jedynym towarzyszem, ale jednocześnie także wielkim zagrożeniem. „Może i jestem podły. Ale masz mnie słuchać. I pożałujesz, jeśli tego nie zrobisz” [s. 51] – straszy dziewczynkę Borja.

Co znaczy dorosłość

Matia jest bohaterką, która przedwcześnie dojrzewa nie dlatego, że chce, lecz dlatego, że musi. Mówi: 

„wiedziałam – bo ciągle mi to powtarzano – że świat jest zły i wielki. I bałam się na myśl, że może być jeszcze bardziej przerażający, niż to sobie wyobrażałam. Patrzyłam na ziemię i mówiłam sobie, że żyjemy nad zmarłymi i że ta kamienista wyspa ze swoimi ogromnymi kwiatami i drzewami powstała z nawarstwienia się jednych zmarłych nad drugimi” [s. 95].

Każde doświadczenie, każdy gest, każdy sekret dorosłych odrywa od niej kolejną warstwę dziecięcej naiwności. Sama mówi o sobie: „możliwe, że pragnęłam tylko, by ktoś mnie kiedyś pokochał. Nie pamiętam dobrze” [s. 74]. Matka jest wielką nieobecną w jej życiu – po rozwodzie z mężem straciła opiekę nad dzieckiem (takie było prawo w ówczesnej Hiszpanii), potem zmarła. Ojciec oddał córkę na wychowanie dawnej niani, a po śmierci kobiety – teściowej. Również on staje się więc wielkim nieobecnym w życiu Matii – dziewczynka mówi, że wojna domowa „zgubiła, pogrążyła, zrujnowała ojca i jego niesłuszne przekonania” [s. 102]. Stoi on bowiem po drugiej stronie barykady, a dziewczyna nie wie już, w co wierzyć.

Jej relacja z Manuelem Taronjim – chłopakiem wykluczonym przez lokalną społeczność – „nieodpowiednim”, „z niewłaściwej rodziny” („Tym ludziom nie wolno pomagać. Nikt tego nie robi” [s. 43]), staje się więc sekretna, a tym samym coraz bardziej intensywna. To w niej dziewczyna widzi, jak polityczne podziały i społeczne uprzedzenia mogą zdeptać czyjąś dobroć i niewinność. Widzi to, czego dorośli, a zwłaszcza babka – surowa, zimna, uosabiająca konserwatyzm i represyjny porządek epoki Franco, w której domu rządzą zasady, hierarchia i przemilczanie – nie chcą nazwać.

Dynamika relacji

Relacje Matii z Manuelem i z Borją tworzą w powieści dwa zupełnie odmienne światy, między którymi dziewczyna porusza się jak ktoś próbujący odnaleźć własne miejsce w rzeczywistości pełnej sprzeczności. Relacje te idealnie symbolizują dualizm ówczesnej Hiszpanii, rozdartej na pół wojną domową. Z Manuelem Matia spotyka się jak z kimś, kto mówi – jak sama twierdzi – tym samym językiem samotności. Oboje są wykluczeni, choć z różnych powodów, i właśnie to sprawia, że ich relacja rozwija się naturalnie. W obecności chłopaka Matia może pozwolić sobie na szczerość, na emocje, których nie wolno jej pokazywać w domu babki. Manuel staje się dla niej kimś, kto nie ocenia, nie narzuca, nie rani. Ich więź jest subtelna, ale w tej subtelności tkwi jej siła – to bodaj pierwsze doświadczenie bliskości, które daje Matii poczucie, że świat może być inny niż ten, który zna na co dzień.

Zupełnie inaczej wygląda jej relacja z kuzynem. To więź narzucona, wynikająca z pokrewieństwa i mieszkania we wspólnym domu. Borja jest dla Matii jak cień, który stale za nią podąża – nieprzewidywalny, okrutny, czasem fascynujący, ale przede wszystkim groźny. W jego obecności dziewczyna czuje się mniejsza, słabsza, gorsza, jakby musiała stale udowadniać swoją wartość jako kobieta („Uroda zatem była jedynym dobrem, na jakie mogłam liczyć w życiu. Jednakże była ona jeszcze cokolwiek nieobecna i odległa, a mój wygląd w przekonaniu babki pozostawiał wiele do życzenia” [s. 105]), ale także jako człowiek. Kuzyn odbiera jej poczucie bezpieczeństwa, jest uosobieniem świata dorosłych, który Matia dopiero zaczyna rozumieć. Manuel pokazuje jej, że można żyć w zgodzie z własnym sumieniem, nawet jeśli świat tego nie ułatwia. Borja – że okrucieństwo bywa dziedziczone, powielane, wchłaniane jak woda przez gąbkę. Przy Manuelu odkrywa czułość i wolność, przy kuzynie – strach i zniewolenie. Jeden jest światłem, drugi mrokiem. Matia zaczyna rozumieć, że dorosłość nie polega na podporządkowaniu się, jak chciałaby babka, ale na umiejętności zachowania własnych wartości i przekonań, nawet w obliczu katastrofy.

Literatura zaangażowana

„Pierwsze wspomnienie” to także powieść o bitwach, które toczą się w człowieku – o strachu, samotności, rozczarowaniu. O dzieciństwie, które za wcześnie jest odarte z poczucia bezpieczeństwa, bo wojna – choć wydaje się odległą nawałnicą gdzieś za oknem, „zgniłą ciszą, tą straszną ciszą umarłych” [s. 135] – nie pozostaje bez konsekwencji. To książka o pamięci, która boli, która nie chce odejść. O świecie, który pęka na pół – i o dziewczynie, która próbuje te pęknięcia zasypać własną wyobraźnią i wrażliwością. O dziecku, które próbuje ocalić w sobie choć odrobinę światła, kiedy wokół zapada zmrok.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów prozy Any Maríi Matute jest jej język – liryczny, niezwykle plastyczny i obrazowy, a jednocześnie boleśnie precyzyjny i oszczędny. Jej proza jest jak pamięć – fragmentaryczna, migotliwa, pełna detali, które nabierają znaczenia dopiero po czasie. Ta gra kontrastów między pięknem a okrucieństwem, niewinnością a przemocą nadaje jej prozie wyjątkową intensywność i siłę wyrazu. Znaczenie Matute dla literatury hiszpańskiej jest ogromne. Jej twórczość, choć głęboko zakorzeniona w doświadczeniu historycznym, ma wymiar uniwersalny – mówi o utracie, dojrzewaniu, samotności i poszukiwaniu sensu w świecie pełnym sprzeczności. W świecie, który często zapomina o najsłabszych, autorka baśniowej powieści „Olvidado rey Gudú” [1996] oddaje im głos. W 2010 roku – jako trzecia kobieta w historii – Matute została członkinią powstałej w 1713 roku Królewskiej Akademii Hiszpańskiej (pod literą K), co potwierdziło jej status jako jednej z najważniejszych autorek swojej epoki. Nie tylko opisuje świat, ale i pomaga go zrozumieć. W czasach dyktatury Franco jej książki były formą sprzeciwu wobec przemocy, niesprawiedliwości i milczenia narzuconego społeczeństwu. Jej twórczość stała się dzięki temu tak ważnym świadectwem epoki.

Jak pisał Juan Marsé, autor bestsellerowej „Dziewczyny w złotych majtkach” [La muchacha de las bragas de oro], „literatura Matute to światło w ciemności, które prowadzi czytelnika przez najtrudniejsze doświadczenia”.

Książka:

Ana María Matute, „Pierwsze wspomnienie”, tłum. Ewa Zaleska, Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2026.