Gdyby między Wielką Brytanią a Izraelem wybuchła wojna, izraelskie dobra w Zjednoczonym Królestwie pozostawałyby nadal pod ochroną, poprzez ustanowienie dla nich zarządu komisarycznego. Nawet gdyby uległy konfiskacie, musiałoby się to odbyć na zasadach prawnych, które chroniłyby je przed zniszczeniem. Można by więc przypuszczać, że przynajmniej taka sama ochrona przysługuje im w czasie pokoju. Ale ten, kto by tak uważał, byłby w błędzie.

Winni niewinni

W ubiegłym tygodniu ława przysięgłych w Londynie jednomyślnie uznała sześciu członków zakazanej obecnie organizacji Palestine Action za niewinnych stawianego im przez prokuraturę zarzutu. Było nim włamanie do fabryki w Bristolu, należącej do prywatnej izraelskiej firmy zbrojeniowej Elbit Systems, która ma kilkanaście takich zakładów rozsianych po całym świecie.

Oskarżeni nie negowali faktów. Używając rozpędzonego samochodu, wyłamali bramę zakładu, a następnie wdarli się do środka, demolując maszyny i urządzenia. Prokuratura wyceniła straty na milion funtów. Wyjaśnili, że powodowała nimi „chęć powstrzymania ludobójstwa w Gazie”. Zaprzeczali też, jakoby używali przemocy – choć nagrania telewizji przemysłowej pokazały, jak biją młotami przybyłych z interwencją policjantów. Jedna funkcjonariuszka doznała pęknięcia kręgosłupa.

W kwestii tego, czy sprawca pobicia policjantki jest winien spowodowania poważnego uszczerbku jej zdrowia, ława była podzielona. Podobnie jak w kwestii tego, czy aktywiści są winni wyrządzenia szkód.

Jednak z sali sądowej wyszli wolni od kary za swoje czyny. „Te wyroki – stwierdziła organizacja Defend Our Juries, prowadząca kampanię na rzecz Palestine Action – zadają kłam fałszywym oskarżeniom [które padły z ust brytyjskich] ministrów, jakoby ci dzielni aktywiści byli «stosującymi przemoc przestępcami»”.

Prokuratura, po namyśle, postanowiła odwołać się od werdyktu ławy. Tymczasem, jest oczywiste, że mieniu i chroniącym je funkcjonariuszom przysługuje w Wielkiej Brytanii ochrona tylko o tyle, o ile ława przysięgłych nie uzna, że demolowanie i bicie jest politycznie uzasadnione.

Oskarżenia o współudział w ludobójstwie

Podczas gdy brytyjscy przysięgli deliberowali, ujawniono, że francuska prokuratura wystosowała do dwóch francuskim Żydówek posiadających także izraelskie obywatelstwo wezwania do stawienia się na przesłuchanie. Miało się ono odbyć na okoliczność popełnienia przez nie zbrodni wspólnictwa w ludobójstwie oraz publicznego doń podżegania.

Prokuratura zarzuca Nilli Kupfer-Naouri z organizacji Izrael na Zawsze oraz Racheli Touitou z organizacji Caw 9 (Rozkaz 9), że w 2024 i 2025 roku uczestniczyły w Izraelu w blokadach konwojów z pomocą humanitarną dla Gazy. Caw 9 została założona przez członków rodzin niektórych Izraelczyków uprowadzonych w 2023 roku do Gazy. Organizacja głosiła, że nie należy wysyłać tam pomocy humanitarnej, bo trafia ona i tak w ręce Hamasu, który odmawia wypuszczenia zakładników. Podczas niektórych blokad dochodziło do rękoczynów i niszczenia ładunków.

Działalność Caw 9 spotykała się z potępieniem ze strony izraelskich przeciwników wojny, zaś amerykański Departament Stanu uznał organizację za ekstremistyczną. Z kolei Departament Skarbu obłożył ją sankcjami i zabronił obywatelom USA jej wspierania.

Trudno się nie zgodzić z tymi ocenami – ale, jak dotąd, nie ma podstawy prawnej do stwierdzenia, że w Gazie doszło do ludobójstwa. W sposób oczywisty nie stanowi jej złożenie przez RPA wniosku do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości o uznanie za ludobójstwo działań zbrojnych Izraela w Gazie. Nie jest nim też przyjęcie przez Trybunał tego wniosku do rozpatrzenia. W przeciwnym bowiem razie orzeczenie Trybunału, które jeszcze nie zostało wydane, byłoby zbędne.

Nie mają też mocy prawnej, a jedynie polityczną, oceny rozmaitych funkcjonariuszy i agend ONZ, stawiających Izraelowi ten zarzut. W sytuacji zaś, w której jedna czwarta wszystkich ONZ-owskich rezolucji potępiających, kiedykolwiek uchwalonych, wymierzona jest w Izrael, dopuszczalne jest przypuszczenie, że organizacja ta może być wobec Izraela uprzedzona.

Francuska prokuratura chce więc karać za rzekome wspólnictwo i podżeganie do zbrodni, której popełnienie nie zostało udowodnione.

Na tej samej zasadzie można by oskarżyć uczestników prohamasowskich demonstracji o wspólnictwo i podżeganie do udziału w masowym mordzie. Zasadnicza różnica polega na tym, że dokonanie tego mordu nie podlega dyskusji. Jedna z rzekomych wspólniczek i podżegaczek ludobójstwa wystąpiła przeciwko Francji z kontrwnioskiem o zniesławienie.

Prewencyjna zmiana nazwiska

Niemniej interesująca sprawa sądowa toczy się obecnie w Australii. Akt oskarżenia sformułowano w oparciu o nagranie z internetowego czatu z lutego ubiegłego roku, na którym dwoje australijskich pielęgniarzy grozi Żydom śmiercią. Dowiedziawszy się, że ich rozmówca na czacie jest Izraelczykiem, jeden z oskarżonych, Ahmed Rashad Nadir, stwierdza, że jest tym „wstrząśnięty”. „W końcu zostaniesz [za to] zabity i pójdziesz do [piekła]” – oznajmia. Towarzysząca mu na czacie odziana w hidżab Sarah Abu Lebdeh dodaje, że już „wysłała do Dżehinny [piekła]… wiele izraelskich psów odwiedzających szpital” Bankstown w Sydney, gdzie oboje pracowali w momencie nagrania.

Po ujawnieniu nagrania przez ich izraelskiego rozmówcę oboje zostali pozbawieni prawa wykonywania zawodu. Przed sądem odpowiadają z wolnej stopy po zapłaceniu kaucji. Oboje, nie negując faktów, stwierdzają, że są niewinni. Wyrok ma zapaść za pół roku.

Ale zapewne pod wpływem wrażenia, jakie wywarło nagranie, inny szpital w Sydney, gdzie trafiła Rosalia Shikhverg, postanowił zmienić w dokumentacji szpitalnej jej żydowsko brzmiące nazwisko na neutralne „Karen Jones”. Kobieta ta jest jedną z rannych ofiar zamachu terrorystycznego na uroczystość chanukową na plaży Bondi, gdzie dwóch napastników zastrzeliło piętnastu Żydów. Zmiany imienia i nazwiska dokonano, nie pytając ani jej samej, ani rodziny o zdanie.

Oficjalnym wyjaśnieniem była chęć ochrony pani Shikhverg przed ciekawością mediów. Prawdopodobnie jednak chodziło raczej o jej bezpieczeństwo. Nie wiadomo w końcu, ilu podobnie myślących pielęgniarzy i pielęgniarek może być wśród personelu.

Wrogość wobec Żydów normalnieje

Te trzy przykłady są dowodami nasilającego się trendu.

W Nowym Jorku Żydzi, którzy stanowią około 10 procent ludności, padli ofiarą 54 procent wszystkich zbrodni z nienawiści. Więcej niż wszystkie pozostałe grupy razem.

We Włoszech 15 procent respondentów uważa, że w związku z wojną w Gazie bicie Żydów jest uzasadnione. Z kolei wypisywanie antysemickich graffiti popiera 18 procent.

Z całą pewnością niektóre działania Izraela w Gazie budzą sprzeciw rozmaitych osób i organizacji. Wśród niektórych opór rodzi wręcz samo istnienie państwa żydowskiego. Należy uszanować ten sprzeciw oraz pokojowe działania nim powodowane. Wydawało się jednak oczywiste, że ten szacunek, ani ochrona, nie przysługują czynom przestępczym: przykład brytyjski ujawnia, że jest inaczej. Przykład francuski pokazuje, że Żydów można też oficjalnie oskarżać o czyny niepopełnione. Australijski zaś – że nawet status ofiary terroru nie daje gwarancji bezpieczeństwa.

Bałamutnym byłoby twierdzenie, że to skutek zrozumiałego oburzenia na zbrodnie, domniemane i rzeczywiste, popełniane przez Izrael w Gazie. Nic podobnego nie spotyka przecież Arabów w związku ze zbrodniami Hamasu. Ani Rosjan w związku ze zbrodniami w Ukrainie (bojkot osób i instytucji, którego czasami doświadczają, jest jednak zachowaniem z zupełnie innego rejestru, a Izraelczycy padali jego ofiarą nawet przed wojną w Gazie). Oburzenie nie dotyka także Etiopczyków w związku ze zbrodniami w Tigraju.

Wrogość wobec Żydów, Izraelczyków bądź nie, znów więc cieszy się pewnym poparciem społecznym. Wojna w Gazie zalegitymizowała antysemityzm, który przez 80 lat, które nastąpiły po Zagładzie, utracił na Zachodzie prawo do publicznej obecności.

Zmianę tę odnotowują zresztą często i z satysfakcją liczni uczestnicy internetowych forów, którzy wcześniej najwyraźniej czuli się z powodu swego antysemityzmu dyskryminowani. Prawdziwości tego stwierdzenia w niczym nie umniejsza fakt, że oskarżenie o antysemityzm istotnie bywało nadużywane. Czasem groteskowo, zarówno przez rząd izraelski, jak i liczne organizacje żydowskie, a także pojedynczych Żydów. Podobnie jednak jak okazjonalne nadużywanie oskarżeń o gwałt nie oznacza przecież, że nie istnieje kultura seksualnej przemocy wymierzona w kobiety.

Ochrona przed nienawiścią słabnie

Jest prawdą, że przez minionych 80 lat Żydzi byli na Zachodzie bardziej chronieni przed nienawiścią i przemocą niż jakakolwiek inna grupa. W Polsce nadal lepiej jest być Żydem niż na przykład Arabem, muzułmaninem czy czarnym.

Owo uprzywilejowanie nie tyle wynikało jednak stąd, że Żydom jako ofiarom się więcej należy – ale raczej stąd, że Europejczycy uznali, że to im należy się nieco mniej. W końcu stali się świadkami i uczestnikami ludobójczej zbrodni, popełnionej przez Niemców, ale także przy udziale licznych innych sprawców. Stopniowo uznano wówczas, że wyrażanie nienawiści, na której zbrodnia ta wyrosła, należy wyraźnie ograniczyć. Takie decyzje podjęli też Amerykanie i inni, choć w samą Zagładę uwikłani byli niebezpośrednio. Chcieli chronić Żydów, ale także i samych siebie przed skutkami swej nienawiści.

Dziś niewiele już zostało z tej samoświadomości.

W USA już sześć lat temu 10 procent respondentów urodzonych po 1980 roku uważało, że to sami Żydzi są odpowiedzialni za Zagładę.

Rzecz znacząca, w Nowym Jorku wskaźnik ten wynosi 19 procent. Nie dlatego, by poziom edukacji historycznej był tam szczególnie niski, ale zapewne dlatego, że mieszka tam najwięcej Żydów. Ich obecność aktywizowała antysemickie postawy respondentów, którzy zarazem wiedzieli, że ze względu na pamięć o Zagładzie nie należy ich wyrażać. No chyba żeby Żydzi byli nie tyle ofiarami Zagłady, co jej sprawcami.

Alternatywne wyjaśnienie brzmiałoby tak, że kontakt z Żydami pozwalał uświadomić sobie negatywne cechy, które w przeszłości sprawiły, że spotkała ich Zagłada. Zauważmy, że oba wyjaśnienia są w istocie identyczne: różni je jedynie ocena, czy domniemane cechy negatywne są Żydom przypisywane, czy też przyrodzone. No i zauważmy, że żadne inne ofiary ludobójstwa – od Ormian po Tutsich – nie spotykają się z taką racjonalizacją popełnionych na nich zbrodni.

Żydzi są pierwszymi zagrożonymi, ale na nich się nie skończy

To, co wcześniej było jedynie zapowiedzią, dziś staje się rzeczywistością. Z 4200 szkół średnich w Wielkiej Brytanii w 2023 roku połowa obchodziła w 2023 roku Międzynarodowy Dzień Pamięci o Zagładzie 27 stycznia. W rok później, po wybuchu wojny w Gazie, było ich już tylko niecałe 1200. W minionym roku – 854.

Oskarżenia Izraela o ludobójstwo nie dają się pogodzić z pamięcią o Zagładzie, czyli ludobójstwie udowodnionym, które dotknęło Żydów – i ta ostatnia musi w tej konfrontacji przegrać. Wojna w Gazie wybuchła w momencie, w którym ochrona, jaką dawała Żydom pamięć o Zagładzie, już i tak zaczynała zanikać. Oskarżenia o ludobójstwo, chętnie podchwycone z podobnych przyczyn, jak teza, że Żydzi sami są winni Zagłady, dramatycznie przyspieszyły ten proces.

Jest on już zapewne zasadniczo nieodwracalny. Trudno sobie wyobrazić moralny szok, podobny do tego wywołanego wojną w Gazie, który mógłby to spowodować. Żydzi, do tej pory chronieni bardziej od innych przed nienawiścią, odtąd będą chronieni mniej.

Takich sytuacji, jak te opisane na początku tekstu, będzie tylko więcej. Do tej sytuacji Żydzi w swej historii przywykli. Choć oduczanie się poczucia bezpieczeństwa, wypracowanego przez ostatnich 80 lat, zajmie zapewne trochę czasu. Ale pamiętajmy, że ów szczególny status, jakim się cieszyli, wynikał z obaw o możliwość powtórzenia się triumfu nienawiści. I konsekwencji, jaki miał on nie tylko dla Żydów, ale również dla świadków i sprawców tych cierpień.

Można więc bezkarnie demolować mienie żydowskie, oficjalnie oskarżać Żydów o zbrodnie niepopełnione. Można lękać się, że ranna ofiara terrorystycznego mordu może zostać dobita przez jakiegoś innego, przypadkowego, lecz podobnie nienawidzącego sprawcę.

Należy pamiętać jednak, że Żydzi są tylko pierwszymi zagrożonymi, ale na nich się nie skończy. Tyle przynajmniej nauczyliśmy się z doświadczeń sprzed lat osiemdziesięciu. I ta wiedza akurat nie podlega zapomnieniu.