W parlamencie Bangladeszu, liczącym 350 deputowanych, zasiądzie 209 reprezentantów tego ugrupowania. Główny rywal BNP, islamistyczna partia Jamaat-e-Islami. musi zadowolić się delegacją liczącą 68 posłów. Natomiast Narodowa Partia Obywatelska, czyli ugrupowanie, które stworzyli młodzi aktywiści odgrywający przed kilkoma laty czołową rolę w odsunięciu od władzy wieloletniej premier Sheikh Hasiny, zdobyła jedynie 5 miejsc w parlamencie. Reszta mandatów trafiła do mało wpływowych ugrupowań.
Wyniki wyborów, po początkowych protestach opozycji, zostały zaakceptowane przez wszystkich graczy banglijskiej sceny politycznej. Zwycięska BNP oraz jej lider Tarique Rahman wezwali społeczeństwo do jedności i zapowiedzieli demokratyczne oraz sprawiedliwe rządy. Jednocześnie partia zrezygnowała z hucznych obchodów zwycięstwa. Zamiast wezwania do świętowania sukcesu wyborczego na ulicach i placach, prosiła o modlitwy w meczetach, sanktuariach, kościołach i świątyniach w całym kraju.
Apel ten miał na celu uniknięcie ewentualnych konfliktów ulicznych pomiędzy zwolennikami zwycięskiego ugrupowania i elektoratem partii przegranych. Ulice Bangladeszu były w ostatnich latach wielokrotnie sceną starć i zamieszek.
Powrót politycznej dynastii
Sześćdziesięcioletni Tarique Rahman jest synem byłej premier Khaledy Zii i byłego prezydenta Ziaura Rahmana, czyli polityków, którzy podejmowali próby demokratyzacji Bangladeszu. W przypadku Ziaura Rahmana zmagania te były niekonsekwentne i doprowadziły ostatecznie do wprowadzenia rządów autorytarnych. Prezydent zginął w roku 1981 w zamachu przeprowadzonym przez grupę wojskowych.
Z kolei Khaleda Zia, trzykrotna premier kraju, była aresztowana i represjonowana zarówno podczas rządów junty wojskowej, jak i za panowania Sheikh Hasiny. Zmarła w 2025 roku w stolicy Bangladeszu.
Program Nacjonalistycznej Partii Bangladeszu zapowiada pobudzenie gospodarki między innymi poprzez inwestycje zagraniczne i politykę antykorupcyjną. Zakłada również ograniczenie kadencji premiera do maksymalnie 10 lat, oraz wsparcie finansowe dla ubogich rodzin. Czy postulaty będą realizowane, wyborcy znad Brahmaputry przekonają się za jakiś czas. Z pewnością głosujący liczą na nowe podejście do rządzenia krajem.
Odwrót od Indii
Przebieg wyborów oraz ich wynik był bacznie obserwowany przez kraje sąsiedzkie Bangladeszu. Zarówno dla Indii, Chin, jak i Pakistanu istotne znaczenie będą miały wybory geopolityczne nowego establishmentu politycznego kierującego krajem. Po „rewolucji pokolenia Z” w 2024 roku, która zakończyła piętnastoletnie rządy Sheikh Hasiny, władzę przejął rząd tymczasowy pod przewodnictwem noblisty Muhammada Yunusa.
Rozpoczął on realizację polityki, której celem było zmniejszenie zależność kraju od powiązań gospodarczych i politycznych z Indiami. Relacje te były ważną częścią polityki zagranicznej prowadzonej pod przewodnictwem Sheikh Hasiny.
Cieniem na stosunkach banglijsko-indyjskich położył się azyl polityczny, którego Indie Narendry Modiego udzieliły obalonej premier.
Została ona skazana przez sąd w Dakce na karę śmierci, ale Indie nie zgodziły się ekstradycję polityczki.
Ograniczając relacje z Indiami, Bangladesz pod rządami Muhammada Yunusa intensyfikował relacje polityczne i gospodarcze z Chinami oraz Pakistanem. Był to powrót do związków, które niegdyś łączyły dawny Pakistan Wschodni, a dzisiejszy Bangladesz z Pakistanem Zachodnim, czyli dzisiejszym Pakistanem.
Podczas rządów Yunusa oba kraje wprowadziły dla swych obywateli ułatwienia wizowe. Zainicjowano także regularne połączenia morskie pomiędzy Karaczi w Pakistanie i Chittagongiem w Bangladeszu. Kraje rozpoczęły także rozmowy na temat współpracy w sferze przemysłu obronnego. W grę ma wchodzić między innymi zakup przez Bangladesz samolotu wielozadaniowego JF-17 produkowanego wspólnie przez Pakistan i Chiny.
Naszyjnik z pereł
Intensyfikacji relacji banglijsko-pakistańskich pod rządami Yunusa patronował Pekin. Z punktu widzenia polityki chińskiej, wyłuskanie Bangladeszu spod wpływów New Delhi było i jest niezmiernie atrakcyjne.
Strategia ta stanowi element chińskiej polityki wobec Azji Południowej polegającej na budowaniu wokół Indii pierścienia określanego przez Pekin mianem „Naszyjnika z Pereł”.
Chiny mają więc swoje porty i bazy wojskowe w Birmie/Mjanmie, na Sri Lance oraz w Pakistanie. A położony w pobliżu granic indyjskich Bangladesz mógłby stać się kolejną Perłą w owym Naszyjniku.
Chiny są także zaangażowane w kilka istotnych projektów infrastrukturalnych realizowanych na terenie Bangladeszu. Należą do nich między innymi inwestycje w Mongla Port, czyli drugim pod względem ważności porcie morskim w kraju. Poza tym Chiny realizują potężny projekt zarządzania wodami Teesta River. Wody tej rzeki są dzielone pomiędzy Bangladesz i Indie.
Od przyjaźni do gróźb
Z punktu widzenia polityki indyjskiej zwrot w polityce Bangladeszu był niekorzystny. Kraj ten był bowiem traktowany przez New Delhi, jako przyjazny. Miało to szczególne znaczenie w budowaniu przez Indie polityki wschodniego sąsiedztwa, czyli rozszerzania powiązań handlowych z Azją południowo-wschodnią w tym Birmą/Mjanmą oraz krajami Indochin. Po obaleniu Sheikh Hasiny stosunki dwustronne zostały znacznie ograniczone.
Indie zaczęły oskarżać władze Bangladeszu o tolerowanie ataków islamistów na mniejszości religijne – hinduistów, sikhów, buddystów oraz chrześcijan.
Zarzuty te miały pewne podstawy, bowiem ruchy fundamentalistyczne po obaleniu Hasiny wzmocniły swoją aktywność. Niemniej jednak były wyolbrzymione i służyły przede wszystkim budowaniu wizerunku nietolerancyjnego i fundamentalistycznie islamskiego Bangladeszu.
Dakka nie pozostawała obojętna na oskarżenia płynące z Delhi. Przykładem były choćby groźby, iż może ona zablokować tranzyt przez swoje terytorium indyjskich towarów do Asamu i indyjskich regionów północno-wschodnich. Taka blokada byłaby dla Indii ogromnym problemem i właściwie przecięłaby większość połączeń pomiędzy tym krajem, a jego północno-wschodnimi regionami.
Zimny prysznic
New Delhi z uwagą wsłuchiwało się więc w głosy płynące z Bangladeszu w okresie wyborów. Wygrana Nacjonalistycznej Partii Bangladeszu skłania obserwatorów indyjskich do przekonania, iż możliwe będzie odnowienie współpracy banglijsko-indyjskiej. Indie pracują zresztą nad takim scenariuszem już od jakiegoś czasu.
W ubiegłorocznym pogrzebie Khaledy Zii, matki zwycięzcy obecnych wyborów, wziął udział szef indyjskiej dyplomacji Subrahmanyam Jaishankar. Udział w uroczystościach pogrzebowych był dla indyjskiego dyplomaty okazją do spotkania i rozmów z nowym premierem Bangladeszu.
Czy tego typu dyplomacja pogrzebowa przeniesie Indiom owoce? Trudno przewidzieć. Z pewnością ani Pakistan, ani tym bardziej Chiny nie będą bezczynnie patrzeć na ewentualne ocieplenie relacji banglijsko-indyjskich. Oba kraje mają w tej chwili wystarczające możliwości wpływu na władze Bangladeszu, by może nie uniemożliwić, ale w co najmniej spowolnić proces poprawy relacji na linii Dakka–New Delhi.
Warto pamiętać również, że wspierana niegdyś przez Indie partia Awami, której przewodziła Sheikh Hasina, została wykluczona z wyborów. Jak twierdzą zwolennicy Hasiny, bez jej udziału trudno liczyć na polepszenie relacji Bangladeszu z wielkim sąsiadem z zachodu. Tym bardziej, gdy zwycięzca wyborów, Tariq Rahman, twierdzi, że społeczeństwo Bangladeszu pokazało w ostatnich latach, iż chce, by relacje z Indiami pozostały chłodne. Dla New Delhi to zimny prysznic.