„Złoto króla Otakara” z tekstem Piotra Wilkonia, syna Józefa, pierwotnie wydano w języku niemieckim niemal trzydzieści lat temu. Mimo upływu czasu ta uniwersalna baśń zachwyca prostą i ponadczasową opowieścią, ale przede wszystkim warstwą edytorską i poruszającymi ilustracjami Józefa Wilkonia, o których trudno zapomnieć. 

Ta książka to najprawdziwsze złoto – wystarczy tylko poruszyć tomem pod światło, aby po literach i ilustracji na pierwszej stronie okładki przebiegły błyszczące promienie. Pięknie wydana, skrywa uniwersalną baśń przepełnioną magią i cudownością. W jej centrum stoi Korneliusz, który w drodze na wielki zjazd czarodziejów prosi o nocleg w mijanym po drodze zamku. Jego gospodarz, tytułowy król Otakar, udziela mu gościny, za co otrzymuje piękną złotą klatkę. Gdy jednak Otakar dowiaduje się, że czarodziej potrafi zamienić każdy przedmiot w złoto, postanawia zagonić Korneliusza do pozłacania wszystkiego, co tylko przychodzi mu do głowy, jednocześnie nie pozwalając swojemu gościowi na opuszczenie zamku, mimo sprzeciwu księżniczki Luizy, dla której złote elementy nie mają najmniejszego znaczenia. Pewnego dnia Korneliuszowi udaje się wreszcie opuścić więzienie, a gdy w czasie ucieczki zachodzące słońce przemienia swoimi promieniami niebo w morze złota, Otakar doznaje – nomen omen – olśnienia i postanawia wrócić do zamku. Rankiem okazuje się, że podobnie jak zniknął sam czarodziej, tak samo z zaczarowanych przez niego elementów zniknęła złota powłoka. Nie jest to jednak koniec opowieści, Korneliusz wraca bowiem do zamku po wielu latach, by odwiedzić Otakara i jego córkę, ponownie darując im złoty przedmiot, tym razem jednak o zupełnie innym znaczeniu.

Osadzona w fantastycznym świecie łączącym motywy wizualne znane ze średniowiecznej Europy i Bliskiego Wschodu baśń napisana jest prostym, ale pełnym ukrytych znaczeń i symboli językiem, który odczytywać można w sposób niedosłowny. Choćby złota klatka, którą Korneliusz wręcza Otakarowi, zapowiada nie tylko fizyczne uwięzienie czarodzieja na zamku, ale też metaforyczną pułapkę bez wyjścia, w którą wpada Otakar obezwładniony żądzą złota. Podobnych elementów tak w tekście, jak i na ilustracjach jest więcej, nie brakuje też słynnych Wilkoniowych zwierząt, w tym koni, tygrysów czy nietoperzy, świat natury bije bowiem z kolejnych obrazów, stanowiąc oczywistą przeciwwagę dla zimnego – choć pozłacanego – zamku króla Otakara. Dzięki temu każdy obraz staje się wizualną ucztą, która pozwala przenieść się do baśniowego świata, a jednocześnie zwyczajnie zachwyca jako niezwykle dopracowane dzieło sztuki o sugestywnej sile przekazu i bezkompromisowej wartości estetycznej. 

Baśń Wilkoniów o chciwości i zaślepieniu oczywiście kończy się szczęśliwie, ale co ważniejsze, nabiera uroku zwłaszcza w głośnej i niespiesznej lekturze, pozwalającej zanurzyć się w fantastycznym świecie pełnym złota.

To właśnie tytułowy kolor bijący z kolejnych ilustracji nadaje książce dodatkowego waloru estetycznego, a także – choć może brzmieć to zaskakująco w odniesieniu do książki dziecięcej – pewnej elegancji. „Złoto króla Otakara” to tak naprawdę małe dzieło sztuki zdecydowanie warte ceny okładkowej. Do obrazów Wilkonia aż chce się wracać, żeby nie tylko jeszcze raz spojrzeć na połyskujący złoty tusz, ale też dostrzec w nich coś więcej, co mogło umknąć poprzednim razem. Wspomniana elegancja bierze się z dbałości o wysoką jakość wydania: duży format, twarda oprawa i powleczenie grzbietu materiałem sprawiają, że książka pięknie się prezentuje i ma szansę wpaść w oko osobom dorosłym, które zwykle nie sięgają po wydawnictwa dla dzieci. 

Mam wrażenie, że oryginalne baśnie w tak klasycznym wydaniu rzadko trafiają na współczesny rynek książki dziecięcej, polska premiera „Złota króla Otakara” Wilkoniów przywracająca do życia utwór z końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku wpisuje się tym samym w nostalgiczną modę na to, co miało swój czas właśnie pod koniec ubiegłego wieku. Tym samym nowość wydawnictwa Tatarak uderza w czułe struny tych osób, które podobne książki pamiętają z własnego dzieciństwa, a jednocześnie stanowi angażującą i estetycznie porywającą propozycję dla publiczności, która rzadko ma okazję oglądać tworzoną klasycznie – to znaczy analogicznie i przy użyciu tak złożonych technik malarskich – ilustrację książkową. Samo trzymanie w ręku książki Wilkoniów to wspaniałe doświadczenie estetyczne, które w trakcie przekładania kolejnych stron tylko przybiera na sile i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Książka:

Piotr Wilkoń, Józef Wilkoń, „Złoto króla Otakara”, wyd. Tatarak, Warszawa 2026.
Proponowany wiek osoby czytającej: 4+ (wskazanie wydawnictwa)

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.