
Tytułowy bohater – a z nim osoby czytające i współtworzące publikację – sięga pamięcią do tego, co przydarzyło mu się dotychczas, przywołując feerię niezwykłych miejsc i postaci. Poza tym jednak, jak na książki Bădescu i Chauda przystało, filozofujący słoń Pomelo sporo się zastanawia i „przypomina sobie wszystkie te chwile, kiedy czuł się smutny […] niezdecydowany” czy „fanstasłoniczny”. Fantasłonicznie czułem się i ja, gdy wydawnictwo Zakamarki zaprosiło do Polski „rodziców” różowego słonia, aby przy okazji premiery „Pomelo wspomina” spotkali się z polską publicznością w Gdańsku, Poznaniu i Warszawie. Właśnie w stolicy, w siedzibie Instytutu Francuskiego w Polsce, rozmawiałem z Bădescu i Chaudem między innymi o tym, którą historię o Pomelo wspominają najlepiej, i jak widzą swojego bohatera na przestrzeni niemal dwudziestu pięciu lat jego istnienia.
Krzysztof Rybak: Przyjechaliście do Polski w związku z premierą przekładu „Pomelo wspomina”. Od francuskiej premiery w roku 2017 minęło prawie dziesięć lat, chciałbym więc zapytać, jak z perspektywy czasu wspominacie pracę nad tą książką?
Ramona Bădescu: Pomysł na nią rodził się dość długo, a jego realizacja nie była prosta z edytorskiego punktu widzenia, ponieważ zależało nam na tym, aby dzieci również uczestniczyły w tworzeniu książki. Francuski wydawca obawiał się, że będzie to hybryda zeszytu ćwiczeń i książki obrazkowej, ale jasno stwierdziliśmy: „To prawdziwa książka”. Ostatecznie pracę nad tym projektem wspominam wyjątkowo radośnie.
„Pomelo wspomina” to książka aktywnościowa otwarta na pisanie, rysowanie i kolorowanie. Jak z perspektywy ilustratora wygląda praca nad publikacją, która ma zostać niedokończona, niepokolorowana, z wolną przestrzenią na działania innej osoby?
Benjamin Chaud: Fajne jest właśnie to, że ta książka pozwala na dużą dowolność. Mam na myśli to, że jeżeli dziecko ma ochotę ją dokończyć, to zrobi to po swojemu, ale jeżeli nie, to i tak jest dokończona sama w sobie. Na tym zależało nam najbardziej. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie książki o Pomelo mają dużo białych przestrzeni, więc „Pomelo wspomina” nie różni się aż tak bardzo od pozostałych tytułów z serii. Z reguły, tworząc książki, staram się, żeby rysunek służył jako trampolina dla wyobraźni dziecka, a w tym konkretnym przypadku zależało mi nie tylko na tym, by pobudzić wyobraźnię, ale wręcz zachęcić dziecko do użycia kredek. W tym sensie wydaje mi się, że „Pomelo wspomina” dobrze wpisuje się w całą serię.
Czy z waszego doświadczenia kontaktu z dziećmi podczas spotkań i warsztatów rzeczywiście wynika, że białe przestrzenie w książkach o Pomelo są zamalowywane?
RB: Prowadzimy dużo różnych warsztatów na podstawie wcześniejszych książek z serii o Pomelo. Nie były one stworzone do rysowania, ale zdarza się, co widzimy w bibliotekach, że dzieci oddają książki pokolorowane, co pokazuje, że ich dążenie do rysowania jest bardzo silne. Nie trzeba więc tworzyć specjalnej książki, która miałaby je do tego zachęcić, choć faktycznie „Pomelo wspomina” została tak pomyślana. Jak powiedział Benjamin, można kolorować albo nie kolorować. Lub też troszeczkę pokolorować, a potem wrócić po miesiącu i dalej kolorować. Można nad książką usiąść z dorosłym, z innym dzieckiem i w rezultacie wspomnienia z tego kolorowania mogą się później łączyć z treścią tej książki i innych książek o Pomelo.

W książce „Pomelo wspomina” tytułowy bohater powraca do miejsc, postaci i wydarzeń z poprzednich książek. Którą historię o Pomelo wspominacie najlepiej? Która książka jest dla Was wyjątkowa?
RB: Wyjątkowa jest dla mnie pierwsza książka, czyli „Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem” [oryg. 2002], bo spędziliśmy nad nią najwięcej czasu. To był okres poszukiwań i wypracowywania pomysłu na tę serię, kiedy z czegoś całkowicie abstrakcyjnego powstało właśnie coś, co zaistniało w realnym świecie. Natomiast moglibyśmy mówić absolutnie o każdej scenie z tych książek, ponieważ spędziliśmy mnóstwo czasu nad tym, aby wspólnie wszystko dopracować.
BCh: Nie mam ulubionego tomu, natomiast traktuję każdą opracowaną stronę jako cegiełkę, która buduje spójną, większą opowieść o Pomelo i jestem zadowolony za każdym razem, gdy do historii udaje się dołożyć kolejną cegiełkę. Na przykład w rozdziale „Nieznane” z książki „Pomelo podróżuje” jest mowa o życiu i śmierci: Pomelo spotyka zabawkowego ludzika, a tekst mówi: „I ktoś, kto wyciąga do niego rękę i się uśmiecha. / Martwy? / Żywy? / Martwy”. Zastanawialiśmy się, czy ośmielić się w ogóle coś takiego zaproponować czytelnikom, czy to nie są za trudne tematy, czy słownictwo jest odpowiednie, czy użyć znaku zapytania i kolejnego znaku zapytania, czy to nie będzie opowiedziane w zbyt prosty sposób. Pamiętam moją ekscytację, kiedy powiedziałem: „Zróbmy to, dodajmy tę cegiełkę!”.
RB: W podobnej euforii stworzyliśmy rozdział „Hurrra! Już wiosna!” z tomu „Pomelo się zastanawia”, zainspirowany śpiewaniem piosenek i pomyślany niemal jak musical. Historia jest całkowicie abstrakcyjna i dzieje się bardzo dynamicznie, bo miała mieć właśnie taką formę, a do tego chcieliśmy, aby na ostatniej stronie pojawiły się napisy końcowe. Pamiętam, ile śmiechu było przy tworzeniu tego tomu. Byliśmy przekonani, że wydawca odmówi wydania książki, ale wysłaliśmy projekt i, ku naszemu zdziwieniu, okazało się, że dostaliśmy zielone światło. To pokazuje, że praca w duecie jest bardzo inspirująca i stymulująca. W duecie jesteśmy w stanie ponieść duże ryzyko, większe niż gdyby się tworzyło coś indywidualnie, i właśnie razem jesteśmy w stanie przesunąć granice dużo dalej.

Pozostając w temacie przesuwania granic – niezwykłą przyjemność sprawiają mi jako krytykowi i badaczowi książki dziecięcej zabiegi intertekstualne i metatekstualne w waszych książkach. Nawiązujecie w nich do Czerwonego Kapturka („Pomelo się boi” z tomu „Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem”) i postaci Gigiego l’amoroso z piosenek Dalidy („Karnawał!” z tomu „Pomelo śni”), a Pomelo czyta książkę o samym sobie („Pomelo śni” z tomu pod tym samym tytułem). Na ile te zabiegi kierujecie wyłącznie do dzieci, a na ile macie w głowach również dorosłą publiczność?
BCh: To jest właśnie gra z czytelnikiem, w której dzielimy się pewnymi wątkami i sprawdzamy, czy będą zrozumiałe. Staramy się przemycić w książkach bardzo wiele różnych motywów i kontekstów. Książki o Pomelo są najczęściej czytane wspólnie przez rodzica i dziecko, jest to więc świetna okazja, aby dorosły wyjaśnił dziecku, kim jest Gigi l’amoroso i nawiązał w ten sposób międzypokoleniową rozmowę. W książkach umieszczamy to, co nas bawi, mając pełne zaufanie do czytelnika.
W trakcie lektury tytułów z tej serii widoczna jest warstwa filozoficzna książek o Pomelo, który dużo rozmyśla, nie tylko pod swoim dmuchawcem. Muszę przyznać, że filozofia silnie kojarzy mi się z francuską książką dziecięcą, chciałbym więc zapytać, czy wasza francuska i międzynarodowa publiczność reaguje na Pomelo tak samo? A może w każdym kraju jest trochę inaczej?
RB: Generalnie uważam, że dzieci z natury są filozofami, ponieważ zadają różne pytania, nic nie jest dla nich stałe, nie uznają narzuconych z góry wartości, nie stawiają żadnych ograniczeń. Nie wiem, czy we Francji w sposób naturalny dzieci bardziej filozofują, czy nie, natomiast to właśnie był zarzut, jaki początkowo nam stawiano: czy te książki nie będą zbyt trudne dla dzieci? Czy one się w nich odnajdą? Okazuje się jednak, że dzieci naturalnie wchodzą w lekturę i dają się jej ponieść. Tak naprawdę nie wiemy i nie zakładamy, co dzieci rozumieją, a czego nie rozumieją z naszych książek. Dzieci są różne, podobnie jak dorośli, w związku z tym trudno zakładać, kto i co wyniesie z lektury. Niektóre dzieci nie lubią Pomelo, inne z kolei bardzo go lubią, podobnie jest z dorosłymi. Widzieliśmy też, że te książki towarzyszą dzieciom w ich rozwoju, o czym mówili nastolatkowie i osoby dorosłe na targach książki w Poznaniu. Podczas wizyty w Gdańsku spotkaliśmy studentkę, która wychowała się na Pomelo i nie oddała swoich książek nikomu – mimo że już ich nie czyta, wciąż je trzyma na półce. Z tego względu zależy nam na tym, aby na okładkach książek o Pomelo nie było rekomendacji wiekowej, dlatego że te książki mogą być czytane w różnym wieku, w różnym momencie życia, wielokrotnie, i za każdym razem będą odbierane inaczej. Staramy się pozostawić otwartych wiele kwestii – później każda osoba inaczej składa je w całość i odbiera indywidualnie, więc wydaje nam się, że książki o Pomelo są przeznaczone dla bardzo szerokiej, różnorodnej publiczności. Przetłumaczono je na ponad dwadzieścia języków, są dostępne w tak różnych od siebie krajach, jak Chiny, Korea Południowa, Hiszpania, USA, Norwegia, Szwecja, Islandia czy Iran. W każdym z tych krajów kontekst kulturowy jest całkowicie inny.

Wspomnieliście o rozwoju, chciałbym więc zapytać o rozwój Pomelo. Pierwsza książka o różowym słoniu, „Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem”, ukazała się w 2002 roku, więc wasz bohater ma już prawie 25 lat. Jak z perspektywy czasu na niego patrzycie? Czy wciąż jest taki sam? A może zmienił się na przestrzeni tych lat?
BCh: Ilustracje najlepiej ukazują, jak Pomelo ewoluował graficznie. Trudno mi powiedzieć, czy lepszy był na początku, czy w ostatnich książkach, ale zawsze był w najlepszej formie, w jakiej mógł być. Ciągłość graficzna z pewnością jest zachowana, choć widać różne zmiany, jakie zaszły w trakcie wieloletniego procesu tworzenia serii o Pomelo.
RB: Zawsze nam zależało na tym, aby książki o Pomelo były jednocześnie narracyjne i nienarracyjne, a przynajmniej niechronologiczne. W każdej książce tworzymy różne eksperymenty narracyjne, a czytelnik nie wie, w jaki sposób płynie czas w danej opowieści. Eksperymentujemy też z formą – stworzyliśmy do tej pory małe książki obrazkowe zawierające trzy króciutkie historie, ale też większe formaty z jedną opowieścią i małe formaty prezentujące pojedyncze wyrazy. Wciąż jednak pozostajemy wierni krótszym lub dłuższym sekwencjom scen i obrazów, a książki o Pomelo to stałe elementy i wariacje, które staramy się wokół nich wprowadzać. Czyli w każdej publikacji coś się zmienia, ale zmiany bazują na powtarzających się w poprzednich książkach elementach.

W najnowszej wydanej w Polsce książce Pomelo bardzo intensywnie wspomina przeszłość, ale ostatecznie wraca jednak do tego, co ważne „tu i teraz”. Czy na koniec naszej rozmowy moglibyście powiedzieć, nad czym w tej chwili, niekoniecznie wspólnie, pracujecie?
RB: Aktualnie nie pracujemy razem. Właśnie skończyłam pisać tekst dla teatru, a w przyszłym tygodniu ukaże się mój tom poezji.
BCh: A ja kieruję się teraz w stronę komiksów, bo moje dzieci już wyrosły z formatu książek obrazkowych.
Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za wasze projekty!
Dzięki wsparciu Wydawnictwa Zakamarki rozmowę tłumaczyła Patrycja Łobacz.

Książka:
Ramona Bădescu, „Pomelo wspomina”, il. Benjamin Chaud, przeł. Katarzyna Skalska, wyd. Zakamarki, Poznań 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: bez ograniczeń (wskazanie wydawcy)
O serii:
Książki o słoniu Pomelo to zabawny i mądry komentarz do życia – nie tylko słoni!
Występują: marchewki, rzodkiewki, pory, pomidory oraz jeden jedyny, niepowtarzalny, filozofujący SŁOŃ OGRODOWY. Okoliczności: dni pogodne i deszczowe w dramacie i poemacie życia. Pomelo, słoń o niezwykłym poczuciu humoru oraz wnikliwym oglądzie świata, rozśmiesza i zadziwia swoją interpretacją pojęć o przeciwstawnych znaczeniach, bawi się kolorami w nierzadko zaskakujące skojarzenia, przygląda się kształtom otaczającego świata, by odnaleźć swój własny. Wreszcie rośnie i zaczyna poznawać tak zwane dorosłe życie. Bywa też, że robi się sentymentalny i wspomina przeszłość.
Niebanalne teksty, pomysłowe ilustracje i wielopoziomowość przekazu sprawiają, że książki Bădescu i Chauda mogą być intelektualno-estetyczną rozrywką zarówno dla trzylatka, jak i dla jego starszego rodzeństwa, nie wyłączając rodziców czy dziadków.
Seria o różowym słoniu dzieli się na:
- trzy kwadratowe tomy, które w nieszablonowy sposób oswajają świat pojęć („Pomelo i przeciwieństwa”, „Pomelo i kolory”, „Pomelo i kształty”),
- sześć poręcznych prostokątnych picturebooków skupionych na emocjach i codzienności pod dmuchawcem („Pomelo ma się dobrze pod swoim dmuchawcem”, „Pomelo jest zakochany”, „Pomelo śni”, „Pomelo się zastanawia”, „Pomelo wyrusza za mur ogrodu”, „Pomelo podróżuje”),
- trzy książki obrazkowe dużego formatu, w których Pomelo dorasta, wyrusza w daleką podróż i poznaje Stellę („Pomelo rośnie”, „Pomelo i wielka przygoda”, „Pomelo i niezwykły skarb”),
- najnowszy tytuł „Pomelo wspomina” (marzec 2026), który łączy formę picturebooka z przestrzenią na własne rysunki i kolory.
Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.