Kiedy mówimy o bezpieczeństwie, wciąż myślimy przede wszystkim w kategoriach militarnych. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że równie istotne są technologie – a dokładniej: to, kto nad nimi panuje.
Zależność Europy od amerykańskich firm technologicznych nie dotyczy już tylko platform cyfrowych. Chodzi o chmurę obliczeniową, centra danych, modele sztucznej inteligencji – czyli warstwy, na których dziś opiera się funkcjonowanie państwa i gospodarki. To one stają się nową infrastrukturą krytyczną.
Europa dostrzega problem, ale nie startuje w tym wyścigu z równej pozycji. Rozwój zaawansowanej sztucznej inteligencji wymaga ogromnej mocy obliczeniowej i kapitału.
Skala tej luki jest znacząca – postęp AI w Stanach Zjednoczonych napędzany jest przede wszystkim przez kapitał prywatny i wielkie inwestycje infrastrukturalne, podczas gdy Europa w większym stopniu opiera się na środkach publicznych i dopiero buduje własne zaplecze.
Świadomość tego problemu wyraźnie rośnie. W badaniu NielsenIQ dla Fundacji Digital Poland ponad połowa respondentów uznała suwerenność technologiczną za priorytet, a większość opowiedziała się za budową własnych technologii w Polsce i Unii Europejskiej – nawet kosztem wyższych cen.
To nie znaczy jednak, że Europa jest skazana na marginalizację
Coraz wyraźniej widać, że nie będzie liderem w budowie największych modeli AI. Może natomiast rozwijać rozwiązania bardziej dostosowane do własnych języków, systemów prawnych i usług publicznych.
W nowym numerze „Kultury Liberalnej” piszemy o tym, jak taka strategia może wyglądać w praktyce. Bo – jak zauważa Krzysztof Ratnicyn:
„Jednym z mniej oczywistych wyzwań – i hamulców rozwoju – jest kwestia języka, a raczej wielości języków używanych na Starym Kontynencie. Największe modele AI trenowane są głównie na danych anglojęzycznych, co sprawia, że najlepiej radzą sobie właśnie z językiem angielskim.
Dla wielu krajów europejskich oznacza to realny problem technologiczny. Modele trenowane na anglojęzycznych danych często gorzej radzą sobie z gramatyką, idiomami czy kontekstem kulturowym innych języków. Dlatego w wielu krajach zaczęły powstawać projekty budowy lokalnych modeli językowych”.
Odpowiedź na dominację globalnych graczy nie musi polegać na próbie ich dogonienia
Może raczej oznaczać budowę technologii lepiej dopasowanych do lokalnych potrzeb, także kosztem skali.
W Polsce temat ten również zaczyna być obecny w polityce publicznej. W rządowej „Strategii Cyberbezpieczeństwa na lata 2025–2029” suwerenność technologiczna została wskazana jako jeden z kluczowych celów. Ambicje są duże – pytanie, na ile przełożą się na trwałe kompetencje.
O tym, co Europa może realnie ugrać w wyścigu technologicznym – i gdzie leżą jej ograniczenia – piszemy w najnowszym numerze.
Stawką nie jest dziś to, czy Europa wygra technologiczny wyścig. Raczej to, czy zachowa zdolność do działania na własnych warunkach.
Zapraszamy Państwa do lektury!
Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, Jakub Bodziony,
Zastępcy redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”