Jednym z głównych tematów omawianych przy okazji nadchodzącej 61. Międzynarodowej Wystawy Sztuki w Wenecji jest zapowiedź udziału w niej… Rosji.

Rosja ogłosiła swój zamiar powrotu na Biennale 4 marca. Jej udział w jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie sztuki byłby pierwszym od czasu rozpoczęcia pełnej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha i minister kultury Tetiana Bereżna odpowiedzieli na tę wiadomość oświadczeniem, że Biennale „wybiela zbrodnie wojenne, których Rosja dopuszcza się codziennie przeciwko narodowi ukraińskiemu i naszemu dziedzictwu kulturowemu”.

22 kraje europejskie wraz z Polską domagają się wykluczenia agresywnego państwa z wystawy. Również pod listem-petycją, zainicjowanym przez Międzynarodowy Ruch Arts Against Aggression (oddolna inicjatywa przedstawicieli środowiska artystycznego), podpisało się już ponad 9300 osób. Wykluczenia Rosji domaga się też ponadpartyjna grupa europejskich parlamentarzystów. W dwustronicowym liście podpisanym przez 26 posłów i wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i skierowanym do Pietrangelo Buttafuoco, prezesa i zarządu La Biennale di Venezia, stwierdzono, że decyzja przywrócenia Rosji budzi „poważne obawy moralne i polityczne”, zaszkodzi reputacji Biennale i jest „nie do przyjęcia”.

Komisja Europejska publicznie potępiła decyzję Biennale i ostrzegła, że może zawiesić lub cofnąć dotację w wysokości 2,2 miliona dolarów, jeśli na wystawie swój pawilon otworzy Rosja.

Organizatorzy Biennale oświadczyli jednak, że odrzucają „wszelkie formy cenzury i wykluczenia”. A prezes Buttafuoco zapewnił, że tegoroczna wystawa będzie stanowić platformę również dla dysydentów.

„Dysydenci” od Putina

Tyle że Rosjanie biorący udział w Biennale nie są żadnymi dysydentami.

Są oficjalnie delegowani przez państwo rosyjskie, bezpośrednio powiązani z rosyjskim rządem oraz z otoczeniem Władimira Putina.

Za rosyjski pawilon odpowiada Anastazja Karniejewa, córka Mikołaja Wołobujewa, emerytowanego generała i byłego zastępcy dyrektora Rostech, jednej z największych rosyjskich fabryk zbrojeniowych, produkującej broń na potrzeby wojny. Karniejewa pełni funkcję kuratorki rosyjskiego pawilonu na Biennale od 2021 roku. W 2014 roku wraz z Jekateriną Ławrową-Winokurową, córką rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, współzałożyła firmę konsultingową Smart Art. Dzięki tej pracy rozpoczęła współpracę z federalnymi mediami propagandowymi, w tym z kanałem Russia 1 i Radio Russia.

Bliskim współpracownikiem Anastazji Karniejewej jest Leonid Michelson, który finansuje rosyjskich najemników walczących w wojnie przeciwko Ukrainie. Jego firma, Novatek, dostarcza gaz do rosyjskiego Ministerstwa Obrony oraz innych przedsiębiorstw zbrojeniowych produkujących materiały wybuchowe i amunicję, w tym bomby FAB-500 wykorzystywane do bombardowania ukraińskich miast.

Jelizawieta Anszina jest szefową rosyjskiego zespołu ludowego Toloka, który występuje na koncertach transmitowanych również przez rosyjskie kanały propagandowe. A także wykładowczynią w ramach projektu „Rosyjskie społeczeństwo – wiedza”. Na platformie tej odbywają się wykłady Denisa Puszylina, szefa rosyjskiej marionetkowej administracji w tymczasowo okupowanym regionie Doniecka, ultranacjonalistycznego ideologa Aleksandra Dugina oraz tak zwanych „bohaterów specjalnej operacji wojskowej”.

Jekaterina Rostowcewa jest dyrektorką artystyczną i producentką zespołu Toloka, Aleksiej Chowalyg jest uczestnikiem federalnego programu „Jesteśmy Rosją”, projektu objazdowego prowadzonego przez rosyjskie Ministerstwo Kultury, który promuje kulturę regionalną w całym kraju.

Wszyscy ci „dysydenci” wchodzą w skład zespołu, który ma pracować przy urządzaniu tegorocznego pawilonu.

W dodatku Rosjanie mają zaprezentować wystawę pod tytułem „Drzewo jest zakorzenione w niebie”, która skupia się na tym, że sztuka jest wieczna, a polityka się zmienia. Pojawić mają się też wątki dekolonizacji oraz wielokulturowości.

Brzmi jak koszmarny sen, ale skala rosyjskiej bezczelności już nie zaskakuje.

Ukraina i Gwarancje Bezpieczeństwa

Ukraina zaprezentuje projekt „Gwarancje bezpieczeństwa”. Kuratorami pawilonu są: Ksenia Malych, historyczka sztuki i kuratorka, oraz Leonid Maruszczak, historyk i badacz ukraińskiego dziedzictwa kulturowego. Centralnym obiektem projektu jest rzeźba Żanny Kadyrowej „Jeleń origami”. Rzeźbę ewakuowano z Pokrowska w obwodzie donieckim w sierpniu 2024 roku z powodu zbliżającego się frontu.

Tytułowe gwarancje bezpieczeństwa w dzisiejszym świecie już nie obowiązują. „Chcemy ostrzec, że to samo, co nas, może spotkać kogoś innego” – powiedziała w rozmowie z Radio Svoboda autorka rzeźby Żanna Kadyrowa. Oprócz rzeźby zaprezentowane zostaną materiały archiwalne związane z memorandum budapeszteńskim. A także dokumentacja wideo ewakuacji rzeźby i jej drogi do Wenecji, stworzona przy udziale Natalki Diachenko, Pawła Stereca i Maksa Masla. Ta część ekspozycji zostanie zaprezentowana w pawilonie ukraińskim w Arsenale.

  1. Międzynarodowa Wystawa Sztuki Biennale di Venezia otwiera się 9 maja 2026 roku i potrwa do 22 listopada 2026.

Jej tematyka to kontynuacja tego, co zaprezentowano w 2024 roku na temat migracji oraz wystawy z 2022 roku, skupiającej się na tożsamości ukraińskiej w obliczu rosyjskiej inwazji, podkreślając spójną narrację o odporności i walce narodowej.

60. Biennale w Wenecji

Performatywna instalacja „Powtarzajcie za mną II”, składająca się z dwóch filmów z lat 2022 i 2024, na 60. Biennale została zaprezentowana w Pawilonie Polskim.

Ich bohaterami są cywilni uchodźcy, którzy opowiadają o wojnie zapamiętanymi dźwiękami broni – imitują je i zapraszają do ich powtórzenia. Publiczność mogła włączyć się w ich odtwarzanie – w sali z przytłumionym czerwonym światłem rozstawiono kilkanaście mikrofonów, a całość wyglądała niczym futurystyczny militarny bar karaoke.

W filmie z 2022 roku głos zabierają tak zwani uchodźcy wewnętrzni, którzy musieli uciekać ze wschodu Ukrainy na zachód.

Drugie wideo, z 2024 roku, pokazuje uchodźców, którzy znaleźli bezpieczną przystań we Wrocławiu, Berlinie, Wiedniu, Wilnie, Tullamore i Nowym Jorku.

SSHHHHHSSSSSSSHHHSSSSH – rakieta

Halyna z miasta Połohy, regionu zaporoskiego, przyjechała do Lwowa w 2023 roku. Dźwięk, który prezentuje w filmie „Powtarzajcie za mną II” przypomina dźwięk śmigłowca. Valeriy z obwodu kijowskiego przyjechał do Berlina w 2023 roku. Najlepiej pamięta dźwięk świstu i uderzenia rakiety Ch-22. Prosi, aby powtórzyć za nim: SSHHHHHSSSSSSSHHHSSSSH.

Kolejny mężczyzna przyjechał do Lwowa w kwietniu 2022 roku, z obwodu dniepropietrowskiego i naśladuje dźwięk karabinka automatycznego AK-47 Kałasznikowa. Kobieta, która przyjechała z rodziną na zachód Ukrainy z Chersonia w maju 2022 roku wspomina dźwięk MRL „Smiersz”. Mieszkanka Zaporoża odtwarza syrenę alarmową. Kolejny świadek wojny demonstruje ostrzał moździerzowy. Zachęca z ekranu, by powtórzyć za nim: WZZZZHHZZZH BUHH!

Open Group – Praca kolektywna

Te wszystkie osoby to bohaterki i bohaterowie projektu stworzonego przez ukraiński kolektyw artystyczny – Open Group. Grupa rozpoczęła działalność w 2012 roku. Eksploruje interakcje między ludźmi a kontekstualnymi przestrzeniami, tworząc tak zwane „otwarte sytuacje”. Praktyka artystyczna obejmuje również analizę koncepcji pracy kolektywnej. Od 2019 roku stałymi członkami grupy są: Yuriy Biley (Wrocław/Berlin), Pavlo Kovach (Lwów) i Anton Varga (Poznań/Nowy Jork).

„Nasza współpraca zaczęła się od projektu «Otwarta Galeria»” – opowiada Pavlo Kovach, który łączy się ze mną z Ukrainy online. „Od tego wzięła się także nazwa samej grupy. Tworzyliśmy strukturę opartą na nieprzypadkowej przypadkowości. Była to przestrzeń społeczna, z którą widz mógł wchodzić w interakcję, co w rezultacie zmieniało dzieło artystyczne. Poprzednie pokolenia artystów ukraińskich ściśle współpracowały i orientowały się na wschód, natomiast dla nas, już w tamtym czasie, główne kontakty odbywały się przez Polskę, na przykład przez program «Gaude Polonia». I tak trwa to do dziś”

Yuriy Biley podkreśla, że historia współpracy pomiędzy sztuką ukraińską a polską rozpoczęła się od pierwszej dużej wystawy ukraińskiej sztuki współczesnej zatytułowanej „Stepy Europy” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie w 1993 roku [1]. Jej kuratorem był Jerzy Onuch, który był też dyrektorem Instytutu Polskiego w Kijowie do 2010 roku.

Wymiana praktyk artystycznych pomiędzy Polską a Ukrainą odbywała się także w samej Ukrainie: w Kijowie w 2005 roku zorganizowano festiwal performansu „Tydzień Sztuki Aktualnej”, a następnie przeniesiono go do Lwowa, do galerii Dzyga, gdzie odbywa się każdego roku, aż do dziś.

Troje artystów Open Group pochodzi z Użhorodu, czyli miasta w obwodzie zakarpackim. Od 2010 roku bardzo aktywnie uczestniczyli w różnych wydarzeniach związanych ze sztuką współczesną we Lwowie. Odbywało się także wiele współprac z polskimi instytucjami, takimi jak galeria Labirynt w Lublinie czy galeria Arsenał w Białymstoku.

Anton Varga wspomina, że pomysł na stworzenie Open Group pojawił się właśnie podczas „Gaude Polonia”: „Zastanawialiśmy się nad sztuką jako taką, kim jest artysta, kim widz. Jak widz może stać się współtwórcą, a nie tylko odbiorcą. Wtedy we Lwowie działała szkoła performansu, przyjeżdżali znani artyści, tacy jak Janusz Bałdyga czy Waldemar Tatarczyk, którzy wywarli duży wpływ na nas wszystkich”.

Wojna i sztuka

Rok 2014 wiele zmienił także w sztuce grupy. Kolejne projekty dotyczyły już rzeczywistości Ukrainy, której nie można było ignorować – Majdanu, okupacji Krymu, początku wojny w Donbasie.

Powstały pierwsze prace o wojnie, o tym, jak doświadczał jej zwykły człowiek. Yuriy Biley podkreśla, że Open Group zawsze pracowała z kontekstem, w którym żyjemy, ze środowiskami, społecznościami i wspólnotami:

„Pracujemy z superrealizmem, który nakłada się na praktyki postkonceptualne. Ten superrealizm to coś, co nas otacza i wpływa na to, co robimy. Większość naszych prac jest długoterminowa, performatywna, rozwija się w czasie. Angażujemy wielu ludzi, ich prywatne historie, świadectwa, konteksty, które również mają duży wpływ na realizację prac. Dlatego niemożliwe było, aby nasze projekty nie podlegały wpływom rewolucji godności lub początku wojny w 2014 roku”.

Ukraina w polskim pawilonie

„Pomysł, aby zgłosić się na 60. Biennale w Wenecji pojawił się bardzo późno” – opowiada kuratorka wystawy Marta Czyż. „Wiedziałam, kto ma wygrać, w jakich czasach żyjemy, kto jest Komisarzem, a kto Ministrem Kultury. Takiej Polski po prostu nie chciałam reprezentować, to była przegrana sytuacja. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie przyjaciółka, przekonując, że powinnam aplikować na Biennale, dlatego że mam prawo głosu i niezależnie od sytuacji politycznej, nikt mi nie może go zabrać. Zaprosiłam Open Group, oni się zgodzili i tak znaleźliśmy się w drugim etapie. Potem była dość okropna, w zasadzie poniżająca rozmowa z komisją, która decydowała o tym, kto będzie reprezentował Pawilon Polski na Biennale. Mówiono mi, że to nie jest sztuka i że nikt nie będzie chciał tego oglądać. Wtedy wygrał artysta Ignacy Czwartos, ale po zmianie władzy okazało się, że wiele rzeczy nie zostało zrobionych zgodnie z regulaminem. My, zajmując drugie miejsce, zostaliśmy projektem rezerwowym, który wchodzi na miejsce właściwego, gdy ten nie może być zrealizowany. I, można powiedzieć, że wydarzył się cud”.

Zapytałam Martę Czyż, czy było coś wyjątkowego w tym, że to nie polscy, a ukraińscy artyści reprezentowali Polskę. Jej zdaniem wątek narodowościowy pawilonu jest bardzo tradycyjnym podejściem do formatu Biennale. Polski Pawilon pokazywał w różnych latach na przykład prace żydowskiej artystki Yael Bartany czy amerykańskiej artystki Sharon Lockhart, w 2022 roku Pawilon Polski reprezentowała Małgorzata Mirga-Tas kuratorowana przez Joannę Warszę. To był pierwszy pawilon w 147-letniej historii La Biennale di Venezia, kiedy w narodowym pawilonie była prezentowana romska artystka.

Jak dodaje kuratorka, wiele osób doceniło gest Polaków, którzy oddali jeden z największych, najpiękniejszych pawilonów w Giardini Ukraińcom.

A oni mówiąc o wojnie, stali się manifestacją pokoju.

Na Biennale w 2024 roku był też Pawilon Ukraiński, ale to właśnie w Pawilonie Polskim pokazano, że jesteśmy razem, przeciwko wojnie.

„W 2024 roku wiele osób cieszyło się razem z nami. Dla Polski to także była w pewnym sensie zmiana na lepsze. Pokazała ona liberalny, solidarny wizerunek kraju, który zaprosił ukraińskich artystów do swojego pawilonu. Inne kraje także udostępniały swoje pawilony na różnorodne głosy. Pawilon skandynawski był reprezentowany przez wietnamską diasporę, duński prezentował zdjęcia fotografa Inuity z Grenlandii. Temat 60. Biennale brzmiał zresztą «Obcokrajowcy są wszędzie» [Foreigners Everywhere]. Jednak po niedawnych wyborach prezydenckich w Polsce, okazuje się, że artysta Ignacy Czwartos w pewnym stopniu znów odzwierciedla obecną polską rzeczywistość” – mówi Anton Varga.

Opening of the exhibition Repeat After Me II, Open Group (Yuriy Biley, Pavlo Kovach, Anton Varga), Zachęta – National Gallery of Art, curator — Marta Czyż, photo by Ola Tuz / courtesy to the artists and curator.

Kuratorka Polskiego Pawilonu wspomina, że nie oczekiwała takiej skali popularności projektu. „Pierwszego dnia Biennale przeczytaliśmy artykuł o dziesięciu najlepszych pawilonach i okazało się, że jesteśmy tam wymienieni. Byliśmy wszędzie. Podchodzili do mnie ludzie, którzy płakali, przytulali się, wychodzili w szoku, dziękowali. To były bardzo silne reakcje. Zaczęliśmy otrzymywać propozycje, by pokazać wystawę także po zakończeniu Biennale. Później dostaliśmy zestawienie artykułów w prasie i internecie i to było ponad sześćset wspomnień, ale często też osobnych artykułów o naszej wystawie” – wspomina Czyż.

Pieniądze na broń, a nie a sztukę

Open Group brała udział w Biennale w Wenecji również wcześniej, w 2015 roku. Anton Varga opowiada, że Ministerstwo Kultury Ukrainy nie miało wówczas pieniędzy na Pawilon Ukraiński, ponieważ większość środków skierowano na front. Wtedy Viktor Pinchuk, ukraiński miliarder, biznesmen i kolekcjoner sztuki, postanowił zbudować specjalny pawilon, poświęcony sztuce ukraińskiej. „Pokazaliśmy tam pierwsze dwie prace dotyczące doświadczeń wojennych.

Dla publiczności był to zupełnie nowy temat, wówczas wydarzenia w Ukrainie postrzegano jako problem wewnętrzny, niemal jak wojnę domową” – tłumaczy Varga.

Yuriy Biley dodaje, że w tych czasach Europejczykom trudno było zrozumieć, że Rosja tak naprawdę jest ich wrogiem, a Ukraina sojusznikiem: „W 2015 roku w Wenecji często można było spotkać Rosjan, którzy chodzili na te wystawy. Rosyjska kultura i sztuki wizualne do 2022 roku były bardzo szeroko reprezentowane na wszystkich platformach. Głos ukraińskiej sztuki za granicą był mniej widoczny niż obecnie. Pytanie tylko, jaką cenę ma dziś ta widoczność” – dodaje gorzko.

W nagraniach do „Powtarzajcie za mną II” wzięło udział ponad trzydzieści osób. Latem 2022 roku Pavlo Kovach był we Lwowie w obozie dla uchodźców, gdzie nagrywał ludzi i ich wspomnienia związane z dźwiękami. Były tam osoby z Mariupola, obwodu dnieprowskiego, chersońskiego, czernihowskiego. Mieli nadzieję, że wkrótce wrócą do domów.

„Pamiętam Borysa z Mariupola. Pierwszego dnia nie chciał brać udziału w nagraniach. To, co robią ludzie, jak naśladują dźwięki, wydawało mu się śmieszne. Kolejnego dnia powiedział nagle, że jednak powtórzy dźwięki, które pamięta. Odtworzył je genialnie, bardzo się starał. Poza tym opowiadał krótkie historie do każdego dźwięku. Na końcu widać, że ma łzy w oczach” – wspomina Anton Varga.

„Na początku 2023 roku pokazaliśmy naszą pracę w Kijowie. Martwiliśmy się, żeby nikogo jeszcze bardziej nie zranić. Okazało się jednak, że ludzie chcą spotykać osoby z podobnymi doświadczeniami. Dziękowali nam za tę pracę” – dodaje Yuriy Biley.

Anton Varga podkreśla, że projekt „Powtarzajcie za mną II” opiera się na sprzecznościach: „Wchodzisz do baru, jak na karaoke, ale treść występów jest traumatyczna. Wiele osób mówiło nam, że nie mogą czy nie chcą tego powtarzać. Ale naszą wystawę odwiedzili także znani francuscy artyści. Długo oglądali, powtarzali. Kiedy wyszli z wystawy, byli oburzeni na tych, którzy nie zaangażowali się bezpośrednio. Mówili: przecież to wszystko, o co proszą ci ludzie, po prostu «powtórzcie za nimi». To jedyny sposób, aby okazać im solidarność”.

Czy sztuka może pomóc na wojnie?

Każdego kolejnego miesiąca i roku, zastanawiam się, jak dalej za pomocą praktyk artystycznych mówić o doświadczeniach wojennych, które przeżywają obywatelki i obywatele Ukrainy. Czy ludzie są jeszcze w stanie reagować i współczuć?

Yuriy Biley przekonuje jednak, że istnieją przecież pewne uniwersalne odczucia, które czynią nas ludźmi. A te emocje potrafi wywołać w nas właśnie sztuka. Kiedy odbiorca może odnaleźć w dziele coś swojego, zaczyna je rozumieć, a ono staje się mu bliższe.

„Projekt «Powtarzajcie za mną II» jest manifestem antywojennym, jest przekazany w bezprzemocowy sposób. W telewizji, gdzie wojna to wybuchy, pociski, ofiary, ruiny, zgliszcza, żołnierze, czołgi. Tutaj tego nie ma, chociaż wojna jest w tych pracach obecna. Patrzymy na osoby, które muszą żyć z wojną na co dzień. Jako Polka, kobieta, matka, mogę walczyć tylko narzędziami, które mam dostępne – czyli swoją profesją. I jeżeli mogę to robić w ten sposób, to czuję, że nie zostaję wobec Ukrainy obojętna. To jest dla mnie najważniejsze” – dodaje Marta Czyż.

Dalej w świat

Wystawa „Powtarzajcie za mną II” ma swoje „życie” także po zakończeniu Biennale. Wiosną 2025 roku została pokazana w warszawskiej Zachęcie, a potem w siedmiu miejscach na świecie jednocześnie: Nowym Jorku, Brukseli, Finlandii, Berlinie, Wrocławiu, Budapeszcie i Korei Południowej. Jeśli wystawa jest pokazywana jak na Biennale, wówczas wykorzystuje się specjalne meble, z synchronizacją w określonych momentach filmów. Są też opcje, kiedy artyści pokazują tylko jedną część – wideo z 2022 lub 2024 roku.

W 2026 roku Open Group ma już zaplanowanych około dwudziestu wystaw, z czego piętnaście z nich to właśnie prezentacja projektu „Powtarzajcie za mną II”. Na początku lutego wystawa pojawiła się w Londynie, w tym samym miesiącu dwie odsłony odbędą się w Pradze, następnie ekspozycja pojedzie do Kilonii w Niemczech, w kwietniu do Luksemburga, a także pokaże ją Muzeum Narodowe w Szwajcarii. W czerwcu Open Group ma zaplanowaną dużą wystawę indywidualną w Living Art Museum w Reykjaviku, a następnie w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej.

Przypisy:

[1] Od „Stepów Europy” do „Ukrainian News”. Rozmowa z Jerzym Onuchem.