„Mój tata pisze książkę” – poleca ANNA ANZULEWICZ

Tata Alka jest pisarzem. Codziennie zamyka się swoim pokoju i prosi, żeby mu nie przeszkadzać. Alek ma z tym jednak pewien problem – czy tata naprawdę pracuje? Wszak, kiedy zagląda do jego pokoju, widzi, że tata chodzi w kółko, słucha muzyki, leży na kanapie, a nawet czyta książkę napisaną przez innego autora. A przecież miał pisać własną! 

Alek nie może pojąć, dlaczego tata nie może się bawić z nim i jego siostrą, mimo że ewidentnie nie zajmuje się pracą. Tymczasem tata naszego bohatera widzi tę sytuację zupełnie inaczej i wspina się na wyżyny kreatywności, żeby zachęcić dzieci do trzymania się z dala od jego pokoju w godzinach pracy. No bo jak wytłumaczyć dziecku naturę pracy twórczej?

„Mój tata pisze książkę” nie daje jasnej odpowiedzi na to pytanie, za to oferuje pewne wskazówki. Ta przepięknie i pomysłowo zilustrowana pozycja w świeży sposób opowiada nam nie tylko o pracy i zabawie, ale również o komunikacji, pomysłowości i wyobraźni. Jestem przekonana, że tę wspaniałą książkę szczególnie docenią kreatywni rodzice pracujący w domu.

Książka:

Tomas Dirgela, Inga Dagile, „Mój tata pisze książkę”, przeł. Agnieszka Smarzewska, wyd. Dwukropek, Warszawa 2026 (premiera 22 kwietnia).
Proponowany wiek odbiorcy 3+

 

„Zielona mucha i inne opowiastki dla tych, co nie chcą zasnąć” – poleca ANNA MIK 

„Zielona mucha i inne opowiastki dla tych, co nie chcą zasnąć” Giorgia Parisiego (laureata Nagrody Nobla z fizyki) jest usytuowana na przecięciu kilku porządków: literatury dziecięcej, metarefleksji nad narracją oraz autorytetu naukowego autora. Włoskie portale i czasopisma nie potraktowały tej książki wyłącznie jako zbioru opowiadań dla młodszych czytelników, lecz jako świadectwo przenikania się dyskursów – naukowego i literackiego. I myślę, że właśnie tak należałoby ten zbiór czytać. 

Parisi jako fizyk wchodzi w baśniową przestrzeń, która, przynajmniej z pozoru, nie jest jego „naturalnym środowiskiem”. Kontekst naukowy nie pozostaje neutralny. Włoscy krytycy z jednej strony podkreślali zaskakującą prostotę języka i klarowność narracji, z drugiej – sugerowali obecność głębszej, „ukrytej” struktury, która organizuje opowieści w sposób bardziej rygorystyczny, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka (zupełnie jak w „Alicji” Lewisa Carrolla). W tym sensie Parisi nie tyle porzuca myślenie naukowe, ile przenosi je do literatury. I trafia na podatny grunt – baśń jako gatunek, ze swoją strukturalną budową, pozostaje do dziś przedmiotem analiz naukowych nieraz przypominających działania matematyczne. Opowiadania Parisiego wpisują się w klasyczne schematy baśniowe: powtarzalność funkcji, wyraźne role bohaterów, sekwencyjność zdarzeń. Można je czytać w duchu analizy morfologicznej baśni – jako układy relacji i przekształceń, które przypominają modele znane z matematyki czy fizyki teoretycznej. Mariaż dwóch światów – baśni i fizyki – stanowi największą wartość zbioru Włocha.

Istotnym kontekstem „Zielonej muchy” jest także intertekstualność, zwłaszcza nawiązania do tradycji włoskiej baśni literackiej. Obowiązkowym punktem odniesienia jest twórczość Itala Calvina, szczególnie jego zainteresowanie strukturą opowieści i folklorem. Podobnie jak u Calvina, mamy tu do czynienia z próbą uporządkowania i reinterpretacji klasycznych schematów narracyjnych. Jednak o ile Calvino często eksponuje grę z konwencją i metanarracyjność, Parisi pozostaje bliżej prostoty przekazu, ukrywając formalne rygory pod powierzchnią przystępnej fabuły. Warto również zwrócić uwagę na tematykę opowiadań, która – choć zakorzeniona w tradycyjnych motywach baśniowych – uwydatnia wartość poznania i ciekawości. To właśnie ciekawość, rozumiana jako impuls poznawczy, staje się osią wielu historii. W tym aspekcie można dostrzec wyraźne echo postawy naukowej: świat nie jest dany raz na zawsze, lecz wymaga eksploracji, zadawania pytań i przekraczania granic wiedzy. 

Parisi pozostaje jednak w swojej strategii dość wstrzemięźliwy. W efekcie dostajemy raczej klasyczny zbiór baśni niż literacki eksperyment. Trochę szkoda, ale w zasadzie fanom gatunku nie powinno to przeszkadzać. Dla wnikliwego fana baśni każda historia kryje w sobie fascynującą tajemnicę.

Książka: 

Giorgio Parisi, „Zielona mucha i inne opowiastki dla tych, co nie chcą zasnąć”, il. Camilla Pintonato, przeł. Elżbieta Derelkowska, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2025.
Proponowany wiek odbiorcy: 5+

 

„Jeden rok” – poleca KRZYSZTOF RYBAK

Za oknem wiosna budzi się do życia, a wraz z nią pojawiają się „żonkile”, „bazie”, częstsze „spacery” w „parku”, prace w „ogrodzie” oraz pyszne „szparagi” i „rabarbar”. To tylko kilka z ponad dwustu wyrazów, które znaleźć można w słowniku obrazkowym „Jeden rok”, najnowszej książce Aleksandry i Daniela Mizielińskich mówiącej o tym, co dzieje się w najbliższym otoczeniu dziecka w ciągu całego roku. Zaczynając od zimy ze „śniegiem” i „hokejem”, osoby czytające przejdą przez wspominaną wiosnę, lato, czyli „walizkę” i „zamki z piasku” i jesienne „kasztany” czy „przetwory” w „słoikach”, by na ostatniej rozkładówce powrócić do zimy, zamykając – a może raczej rozpoczynając na nowo – cykl zmiany pór roku. Przejrzysty układ kolejnych słów i obrazów, szeroka gama pojęć ze świata natury, życia domowego czy przedszkolnego („piórnik”, „flamastry”, „ludziki” z kasztanów itd.) oraz znane z twórczości Mizielińskich motywy, jak choćby „ryś” z komiksu stworzonego z Michałem Figurą [1], to gwarancja lekturowego doświadczenia na najwyższym poziomie.

Tym razem obyło się bez eksperymentów, Mizielińscy wykorzystują bowiem świetnie sprawdzony format kartonowej książki dla najnajów (najbardziej najmłodszych) – nieco większej i grubszej niż zwykle to bywa – opracowany dziesięć lat temu w obrazkowym słowniku „Jeden dzień”. Oba tytuły idealnie się uzupełniają, nie powtarza się w nich bowiem żadne ze słów, a skupiając się na codziennym słownictwie, zachęcają do poszerzania słownictwa małego dziecka i podstawowej wiedzy o świecie przyrody. Najciekawsze dzieje się moim zdaniem nie w samych obrazach, tylko w utworzonych przez Mizielińskich sekwencjach, stanowiących punkt wyjścia do rozmowy o związkach różnego rodzaju. Znaleźć można i proste pary elementów składowych tej samej rzeczy (na przykład „pompon” i „czapka”, „dzbanek” i „lemoniada”), i różnego rodzaju przemiany (z „jarzębiny” powstają „korale”), i złożone ciągi przyczynowo-skutkowe („płatki śniegu” sprawiają, że „śnieg” zalega na „górce”, więc można wyciągnąć „sanki” i „narty”), i wreszcie mikronarracje, jak ta z sekcji wiosennej: na „ziemi” w „ogrodzie” spoczywają „kolana” osoby, która sieje „nasiona”, a gdy się podnosi, to z przejęciem łapie się za „plecy”, co mimowolnie wywołuje uśmiech na twarzy, dorośli, znający ten ból, siłą rzeczy stanowią publiczność „Jednego roku”. Lektura nowości Dwóch Sióstr przynosi wiele satysfakcji, słownik obrazkowy Mizielińskich zaprasza bowiem nie tylko do poznawania świata i rozwijania słownictwa, ale także oferuje angażującą lekturę międzypokoleniową i estetyczną feerię barw, od której trudno się oderwać.

Przypis: 

[1] O komiksie „Rysie. Historie prawdziwe” Michała Figury, Aleksandry Mizielińskiej i Daniela Mizielińskiego pisaliśmy na łamach „KL dzieciom” w grudniu 2025 [https://kulturaliberalna.pl/2025/12/15/ksiazki-na-gwiazdkowe-prezenty-kl-dzieciom/].

Książka:

Aleksandra i Daniel Mizielińscy, „Jeden rok”, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 1+

 

„Ja, Klara i kochane pieniążki” – poleca PAULINA ZABOREK

Seria opowiadań z cyklu „Ja i moja siostra Klara” autorstwa Dimitera Inkiowa to wspaniały przykład, że niektóre książki nigdy się nie zestarzeją. Cykl o ośmioletniej Klarze i jej młodszym bracie powstawał w latach 1977–1995, co dla współczesnych dziecięcych odbiorców stanowi zamierzchłą przeszłość, a mimo to doskonale się czyta także i dzisiaj. W Niemczech (gdzie osiedlił się i tworzył Inkiow) seria cieszy się niebywałą popularnością, ale i w naszym kraju ma od lat dziewięćdziesiątych (publikację serii rozpoczęło wydawnictwo Polonia, a od roku 2008 kontynuuje wydawnictwo Tatarak) wiernych fanów i już kolejne pokolenia czytelników – malutkich, starszych i najstarszych. Książka jest napisana tak, że trafia w gusta wszystkich członków rodziny, bo pozwala odnaleźć w codzienności Klary i jej brata własne bolączki, zakazane przyjemności, skrzętnie chowane pragnienia, zabawne wpadki, życiowe refleksje i zaskakujące pomysły. Poza tym dostarcza potężnej dawki humoru, gwarantuje więc wspólną dobrą zabawę.

Cieszy więc bardzo, że na półki księgarskie trafił właśnie kolejny tomik „Ja, Klara i kochane pieniążki”, z nieznanymi dotąd polskiemu czytelnikowi opowiadaniami. Łączą się one tematycznie w trzy zbiory (w Niemczech publikowane osobno). Pierwszy dotyczy sekretów, drugi – pieniędzy, a trzeci – jedzenia. Jesteśmy więc między innymi świadkami pisania listu do Dyrektora Banku Narodowego, po tym jak Klara i jej brat ze zgrozą obserwują proces niszczenia pieniędzy w banku i chcą mu zapobiec, dopingujemy małego narratora książki w próbach przygotowania jajek sadzonych, a także przypominamy sobie sekretny język: tutaj język „pe-” (ja znałam go jako język „ka-”, kaczy kawy kamiekalikaście katak kasakamo?).

W tym tomie spotykamy oczywiście drugoplanowych bohaterów zwierzęcych – jamnika Włochacza i kota Kazimierza, ale też przesympatycznego wujka Toniego, który jest studentem, mieszka na piątym piętrze i „bez przerwy czyta grubaśne książki”. A także, co koniecznie trzeba dodać, dobrze pamięta, jak to jest być dzieckiem i ma wiele zrozumienia dla pomysłów Klary i jej brata (i często się w nie angażuje).

Polskiemu wydaniu towarzyszą we wszystkich opublikowanych przez Tatarak tomach niepowtarzalne, stylizowane na dziecięce rysunki ilustracje Justyny Mahboob.

Książka:

Dimiter Inkiow, „Ja, Klara i kochane pieniążki”, przeł. Iwona Mączka, il. Justyna Mahboob, wyd. Tatarak, Warszawa 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 5+

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.