Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Choć na słowo...

Choć na słowo

Joanna Łojas

Więc hulam po papierze, bo to moja bulla / Zapisany tam styl ma warstwy jak cebula / Ciułam bo mam pokera a nie fula, a Ty / Króla chcesz doskonałego jak kula – rapuje Abradab, czyli Marcin Marten. Marten jest obecny na polskiej scenie hip-hopowej od ponad piętnastu lat.

W 1996 roku ukazała się kaseta Kalibra 44 „Księga Tajemnicza. Prolog”, której Abradab był współautorem. Następnie powstały jeszcze dwie płyty tej formacji, jesienią 2010 roku ukazał się „Abradabing”, a w kwietniu 2012 roku „extraVERTIK” – piąty solowy krążek artysty. Jednak nie hulanie po papierze, ale działanie w żywiole żywego słowa jest domeną Abradaba. Rapowe „kawałki” (które trudno nawet nazwać piosenkami) można przepisać, przekazać w formie tekstu, ale z uwagi na cechy gatunkowe takiej twórczości – treść przekazywana za pomocą zapisanych wyrazów i słowa ograniczonego do zestawu liter odnosi się tylko do jednego poziomu znaczeń. Spisany tekst jest tu formą widzialną, ale pozbawioną elementów, które ujawniają się dopiero w tym, co słyszalne.

I zobacz, jak w grę / wchodzą słowa to towar / który zawsze ma moja załoga – rap w wykonaniu Abradaba to dzielenie się słowem i zaproszenie do współuczestnictwa. W „Filmie”, jednym z najbardziej znanych utworów Kalibra 44 Dab mruczał: Aaach… widzę złoty brzegu piach / I mijając kiści liści / Zapuszczam się do iście tajemnego świata, a dalej zachęcał tych, którzy go słuchają: Więc otwieram kolekcję / Poproszę o projekcję / Czujcie się jak w domu / Komu ginu? Komu dymu? Współbycie w słowie oznacza też wyczulenie na hasła-klucze czy wyrazy, które nie są tylko fragmentami znanych tekstów, ale też rozpoznawalnymi dźwiękami. Abradab na kolejnych płytach umieszcza nawiązania do swoich tekstów z lat 90-tych, na „Abradabingu” rapuje – odnosząc się do pierwszej, legendarnej płyty Kalibra 44 – Pamiętam / Jaki jest znak na tych pieczęciach / Bo / dla mnie to jest księga tajemna, nowopowstałe zwrotki to Kolejny rozdział / Słów kolejny oddział. Wraz z upływem lat słowa, dźwięki i rytmy zyskują następne znaczenia, które dodają im ciężaru. Na „Abradabingu”, gdy słychać tekst „bronią jest słowo gdy czas na konfrontacje” w ich tle brzmi kilkusekundowy dźwięk znany z utworu „Konfrontacje” z trzeciej płyty K44. Na płycie Grubsona „Coś więcej niż muzyka” w kawałku „Polski hip-hop” w czterdziestej czwartej sekundzie czwartej minuty brzmi bit z „Filmu” Kalibra 44 (zresztą takich wplatanych drobiazgów jest więcej, można usłyszeć nawiązania do najbardziej znanych utworów Paktofoniki, 3x Klan czy właśnie Kalibra). Słowa i dźwięki bywają składane w hołdzie, staja się gestem, sposobem na wyrażenie szacunku dla tych i dla tego, co było stworzone wcześniej.

To wiem na bank, sam mam ich w zanadrzu wiele / Kumuluję słowa, jestem ich kolekcjonerem / Ustawiam je w rządek, którego jestem premierem / Mam cele, ewidentnie mam też swą manierę – słowa kumulowane, kolekcjonowane czy zbierane nie są tu wyłącznie cytatami. To nie intertekstualność i relacje między fragmentami tekstów, których znajomość umożliwia zrozumienie, ale raczej poruszanie się w zestawie/zbiorze słów, których autorzy czy pochodzenie są różni, a słowo przynależy jednocześnie i do zbioru i do każdego z użytkowników. Okrzyk „Jesteś bogiem” wplatany czasem przez hip-hopowe grupy do ich rapowych opowieści nie może być użyty bezkarnie, ponieważ jest ściśle zespolony z postacią nieżyjącego Magika z Paktofoniki, za którego jeden nowy, choćby najkrótszy tekst inny raper oddałby wszystkie wersy (…) / dla życia, za życia by tym mógł rap oddychać. Ktokolwiek wypowiada ze sceny słowa nawiązuje do historii, do dorobku grupy, używa tekstów, które bywają traktowane przez fanów jako coś własnego – bo tak odpowiadającego prywatnym, indywidualnym doświadczeniom.

Gadam słuchaj mnie jak Ewy Adam / Tysiąc słów mam i je w ustach układam / Błagam, nie mów tylko, że to jest bałagan / Bragga to mego stylu promenada – bragging to gra w przechwałki, karnawałowa walka na słowa, która realizowana jest też w wielopoziomowych, zespalanych rymach i rytmach. Odzwierciedla to też proces używania „cudzego słowa”, które, jak pisał Michaił Bachtin, wypowiadane przez kogoś innego zmusza do zajęcia wobec niego pozycji. Gra w słowa to rzucanie wyzwania, płynne i pulsujące poruszanie się w obrębie znaczeń i łączenie perspektyw (gdzie choć na słowo to i żartobliwe „chodź ze mną zamienić słówko”, „mam choć/tylko słowo”, ale też niby-groźniejsze „chodź na solo!” ). Przede wszystkim jest to jednak gra dziejąca się w słowach, których znaczenia ulegają ciągłym, dynamicznym zmianom.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 185

(31/2012)
24 lipca 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj