Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Na prochach kultury...

Na prochach kultury indywidualizmu [Komentarz do Tematu Tygodnia: Wolność, ciało, narkotyki]

Kazimierz Frieske

Być może to nie narkotyki stanowią dziś podstawowy problem. Bo czy przypadkiem nie jest tak, że współczesne społeczeństwa stają się coraz bardziej podatne na rozmaite chemiczne czy farmakologiczne wspomagacze? Co się dzieje ze współczesnymi społeczeństwami, przez które przetacza się walec indywidualizmu?

Choć jest to wizja rodem z powieści science-fiction, znajdują się one pod silnym wpływem substancji niekoniecznie konwencjonalnie rozpoznawanych jako narkotyki: antydepresantów, viagry, anabolików itd. Te najróżniejsze specyfiki pozwalają ludziom sprostać stosunkowo łatwo rozmaitym kulturowym wzorcom. Bądź miły, bądź bezkonfliktowy, bądź szczęśliwy, bądź barczysty – wszystko to można osiągnąć za pomocą właśnie tych specyfików. Doszukiwałbym się w tym zjawisku próby odpowiedzi na bolączki współczesności:  bezrobocie, deregulację rynku pracy, niepewność zatrudnienia i dochodów.

W Stanach Zjednoczonych delegalizacja marihuany była zakorzeniona nie w moralnej repulsji, tylko dokonała się na styku interesów różnych grup. Nowe prawo w latach 20. czy 30. XX w. zostało uchwalone w ramach przepisów o imigracji – palenie trawki było sposobem życia imigrantów z Meksyku, robotników rolnych szukających pracy w Kalifornii, którzy stanowili poważną konkurencję na rynku pracy. Związki zawodowe wsparły te przepisy, aby pozbyć się konkurencji. W polskich realiach trudno o tak jednoznaczną odpowiedź na pytanie w czyim interesie jest obecny prawny stan rzeczy. Bez przestawiania dowodów wskazałbym jednak na cały przemysł terapeutyczny: rozmaite odwyki, psychoterapeutów, specjalistów od poprawiania ludzi.

Ważniejsze jednak jest działanie pewnych reguł kulturowych: zwyczajów czy tradycji. Istnieją substancje psychoaktywne, które zostały kulturowo zinstytucjonalizowane jako narkotyki, ale i podobne, które do tej kategorii włączone nie zostały. Na całą sprawę warto spojrzeć jak na proces, jako że konwencje kulturowe ulegają dynamicznym przeobrażeniom: płynna jest nawet sama koncepcja uzależnienia. Pytanie dotyczy zatem za każdym razem stopnia kulturowego oswojenia tego czy innego specyfiku. To kultura wyznacza ramy zachowań dozwolonych i niedozwolonych, a przepisy prawne są tylko formalną próbą ich ujęcia.

Tolerancja wobec zachowań innych osób, także dotyczących użycia narkotyków, jest silnie związana z kulturą indywidualizmu, ale ma również swoje ograniczenia. Nie jest tak, jak niegdyś pisał Paul Feyerabend, że everything goes, wszystko ujdzie. W tym kontekście znacznie bardziej adekwatna jest myśl Edwarda Shilsa o tym, że  społeczeństwo ma swój trwały rdzeń. Jeśli ten rdzeń beztrosko zmienimy, zmienimy też samo społeczeństwo.

Państwo vs. silnoręki

Porzucanie restrykcyjnego prawa narkotykowego w Czechach, Urugwaju czy ostatnio na Ukrainie jest efektem uświadomienia sobie upadku pewnego oświeceniowego mitu. Dziś coraz częściej uważamy, iż człowiek nie potrafi siłą rozumu rozwiązywać rozmaitych problemów społecznych, a już szczególnie państwu idzie to marnie. Stąd też polityka opierająca się na redukowaniu szkód (ang. harm reduction).

Dlaczego właściwie obrót twardymi narkotykami jest kontrolowany przez zorganizowaną przestępczość, a trawką czy haszyszem już niekoniecznie? Można to tłumaczyć mechanizmem rynkowym: jeżeli popyt na heroinę jest relatywnie stały i nagle okazuje się, że heroina zaczyna truć – popyt szybko spada. Wobec tego trzeba z interesu wyeliminować handlarzy sprzedających złą heroinę. Natomiast jeżeli kupimy sobie trefnego skręta u dilera, w najgorszym wypadku grozi nam pochorowanie się i zmiana sprzedawcy. Morał z tego jest prosty: rynek nie znosi braku regulacji. Może z tego wynikać, że paradoksalnie państwowe regulacje są porządniejsze aniżeli regulacje przy pomocy mafijnego „silnorękiego”.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 244

(38/2013)
10 września 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj