Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > POPŁAWSKI: Marginalność w...

POPŁAWSKI: Marginalność w centrum. O książce Jane Hathaway „Arabowie pod panowaniem Osmanów 1516–1800”

Błażej Popławski

Marginalność w centrum

Jane Hathaway w sposób przystępny przedstawia dzieje Imperium Osmańskiego, zrywając z konwencjonalnymi sposobami opowiadania wykorzystywanymi w historiografiach narodowych. Prowadzi czytelnika po dworach, madrasach i kawiarniach imperium Osmanów, uzupełniając opis spojrzeniem z perspektywy prowincji, grup wykluczonych i „ludzi bez historii”. 

„Osmański dar dla świata”

Arabowie zwykli mawiać: „kawa powinna być czarna jak smoła, słodka jak pszczoła i gorąca jak smoła”. Turcy mieli zmienić to przysłowie na: „kawa powinna być czarna jak piekło, silna jak śmierć i Arabowie pod panowaniem Osmanowsłodka jak miłość”. Wersji powiedzeń i przysłów, jaka winna być kawa, funkcjonuje tyle, ile sposobów przygotowywania i spożywania tego napoju. Czy pijąc ją po turecku lub kupując 100% Pure Arabica Coffee zdajemy sobie sprawę ze znaczenia, jakie nadali tej używce mieszkańcy Imperium Osmańskiego, dzięki którym kawa trafiła z Afryki przez Azję do Europy?

W „Arabach pod panowaniem Osmanów” Jane Hathaway prowadzi czytelnika szlakiem kawy – od odległych peryferii do centrum Imperium Osmańskiego. Amerykańska historyk przytacza legendy o tym, jak „etiopski pasterz kóz spostrzegł, że jego trzoda zaczęła bardzo brykać po objedzeniu pewnego krzewu”. Wspomina, że początkowo kawa nie cieszyła się specjalną popularnością wśród mieszkańców Półwyspu Arabskiego, uważano ją za niesmaczną. Dopiero „członkowie bractw mistycznych jako pierwsi zaczęli używać kawy, aby nie zasnąć i być może «dostać kopa» w czasie długich ceremonii mistycznych”. Wkrótce pielgrzymka do Mekki „stała się pierwszą okazją do handlowania” tym niecodziennym napojem.

Zwyczaj picia kawy, który narodził się na obrzeżach imperium wśród bractw mistycznych pozostających poza religijnym „mainstreamem”, szybko dotarł do centrum świata Osmanów. Pokochali ją zarówno przedstawiciele osmańskiego establishmentu, jak i grupy znajdujące się na niższych szczeblach drabiny społecznej. Zauważyć należy, że w opowieści o kulturowym znaczeniu kawy znika pokutująca w wielu opracowaniach dychotomia na „państwo osmańskie” i „społeczeństwo arabskie”. Kawa stała się napojem dostępnym szerszym kręgom ludności Imperium, symbolem dyfuzji kulturowej charakterystycznej dla świata Osmanów.

Opowieść o roli kawy w Imperium Osmańskim odzwierciedla charakterystyczny dla Hathaway sposób wielowymiarowej analizy. Historyk miesza style narracji, przytacza anegdoty ze źródeł historycznych, łączy postacie, grupy etniczne z centrum i z peryferii świata osmańskiego. Handel kawą stał się, według Hathaway, czynnikiem zespalającym różne podsystemy społeczne w zintegrowany mechanizm komunikacji i wymiany, „spowodował pojawienie się szeregu zjawisk kulturowych, obejmując zarówno siedziby elity na dworach arabskich prowincji, jak i miejsca ludowych zgromadzeń i form rozrywki. (…) Tendencje handlowe często nakładały się, przeplatały i zderzały z publicznym życiem religijnym i publicznymi zakazami”.

Pojęciami centralnymi dla analizy Imperium Osmańskiego – w tym handlu kawą – amerykańska historyk czyni: „dialog”, „wymianę”, „system” i „integrację”. Tę listę można byłoby zapewne wydłużyć o kilka innych terminów eksponujących współzależność centrum i peryferii. Według Hathaway, mieszkańcy obrzeży Imperium Osmańskiego połączeni są z centrum sułtanatu „relacjami (…) biegnącymi poprzez granice klas, statusu i etniczno-regionalne”. Żadna z postaci, grup społecznych i zjawisk historycznych opisanych w książce nie stanowi zatem zamkniętego mikrokosmosu, nie zostaje zepchnięta na „margines”, lecz bierze udział w misternej grze interesów, napędzających przemiany gospodarcze i polityczne.

Niebezpieczeństwa orientalizmu i nacjonalizmu

Hathaway zdaje sobie sprawę, że opisu Imperium Osmańskiego trudno jest dokonać w całkowitym oderwaniu od „orientalistycznych etykietek”, takich jak wywodzony z badań biblijnych „Żyzny Półksiężyc” (ziemie między Nilem a Tygrysem i Eufratem) czy „Bliski Wschód” (Afryka Północna, Anatolia, wschodnie wybrzeża Morza Śródziemnego), termin powstały dopiero na początku XX wieku i stopniowo zwiększający swój zakres znaczeniowy. Hathaway przypomina także ewolucję rozumienia wielu pojęć, które dzisiaj stosowane są w sposób błędny. Stwierdza: „W okresie osmańskim słowo «Arab» nie miało konotacji etnonarodowych, jakie ma dzisiaj, a było obraźliwym określeniem, używanym przez osoby mówiące arabskim i osmańskim tureckim w stosunku do koczowniczych albo półkoczowniczych mieszkańców pustyni lub wiejskich miast. Co więcej, w osmańskim tureckim «Arab» oznaczał często Afrykanina z terenów subsaharyjskich”.

Co zatem oferuje czytelnikowi autorka? Jak pisać historię imperium, która stanowiłaby opowieść wolną od uwikłań związanych z przyjęciem perspektywy albo centrum, albo peryferii? Hathaway wybiera model pisania problemowego łączącego pojęcie kryzysu z nieustanną adaptacją. Wybiera przestrzenie historyczne, które funkcjonują jako swego rodzaju lustra, w których odbija się skomplikowana mozaika dziejów osmańskich. Widać to choćby w układzie treści książki. Autorka omawia kolejno: wpływ środowiska geograficznego na społeczeństwo, podbój ziem arabskich, funkcjonowanie administracji, prowincjonalne elity polityczne, życie religijne i intelektualne, życie miejskie i handel, życie wiejskie, grupy marginalne oraz mniejszości. W każdym z rozdziałów omawia kluczowe jej zdaniem zjawiska łączące sferę arabską z osmańską. Przykładowo, dwory w sułtanacie Mameluków, którzy rządzili Egiptem, Syrią i zachodnią częścią Półwyspu Arabskiego przed podbojem osmańskim, nazywa przestrzenią „akulturacji i odnalezienia swojego miejsca szerokiemu spektrum kobiet i mężczyzn spoza prowincji arabskich, uczestniczących w prowincjonalnej kulturze politycznej. (…) W takim środowisku nowy rekrut z Kaukazu lub dewszirme [system poboru do korpusu janczarów – B.P.] (…) mógł stworzyć nową osmańską tożsamość prowincjonalną”.

Amerykańska historyk poświęca wiele uwagi grupom marginalnym i mniejszościom, a także osobom należącym do społeczności, którym oficjalnie odmawiano pełni praw, mimo że funkcjonowały blisko centralnego ośrodka władzy. Zjawisko to Hathaway nazywa „marginalnością w centrum”. Zdaniem autorki, dzięki mniejszościom religijnym, niewolnikom, kobietom, ubogim i niepełnosprawnym „społeczna infrastruktura arabskich prowincji była bardzo solidna”.

Co charakterystyczne dla narracji Hathaway dopiero po przedstawieniu mozaiki ludów podbitych przez Osmanów następuje prezentacja samych zdobywców. Hathaway nie wylicza bitew czy zwycięzców, lecz odtwarza trajektorię przemiany systemu politycznego: od tureckiego bejlika rządzonego przez przywódcę plemiennego znanego jako Osman, przez wkroczenie Mehmeda II Zdobywcy do Bizancjum, walki Selima I z Safawidami i Mamelukami, do podboju Iraku przez Sulejmana Wspaniałego. Historia polityczno-militarna ustępuje miejsca opisom przenikania się kultur, stylów życia, konsumpcji, handlu i mobilności społecznej.

Autorka traktuje trzechsetletni okres dziejów Imperium Osmańskiego jako dynamiczny proces zmiany i przystosowania, reagowania na impulsy wewnętrzne i zewnętrzne. Do czynników tych historyk zalicza przekształcenia w technikach militarnych, kryzysy finansowe, ruchy odnowy duchowej czy przemiany wśród wrogów i sojuszników. Ujęcie takie oznacza zerwanie z modelem historiografii nacjonalistycznych – arabskich, bałkańskich, tureckiej i innych – które redukują okres władzy osmańskiej do stagnacji bądź upadku oraz „duszenia postępowych tendencji «miejscowych» narodów”. Hathaway sprzeciwia się modelom nacjonalistycznym, zarzucając im prezentyzm i subiektywizm. Ograniczanie okresu rządów Osmanów do „okupacji” czy „demoralizującego preludium do reform w stylu europejskim” oznaczałoby zabieg, który można porównać – na gruncie polskiej historiografii – z zaprzeczeniem jakichkolwiek przejawów rewolucji przemysłowej, która dokonywała się na ziemiach polskich w okresie zaborów. Model zaproponowany przez Hathaway opiera się na syntezie różnorodnych procesów, a nie na wzajemnym wykluczaniu poszczególnych zjawisk.

Maniera autorki i tłumaczki

W książce znajduje się słownik pojęć i terminów, zbiór interesujących map ukazujących ekspansję Imperium Osmańskiego, Egipt oraz Syrię. Pracę uzupełnia funkcjonalny esej bibliograficzny zawierający przekład najnowszej literatury (polskie wydanie jest spóźnione „tylko” o siedem lat w stosunku do pierwszej angielskiej publikacji pracy Hathaway), lista osmańskich sułtanów oraz tabele chronologiczne, które zawierają spis najważniejszych wydarzeń politycznych w Stambule, Anatolii, Aleppo, Damaszku, na terenach Iraku, Egiptu i Jemenu. Aneksy ułatwiają uporządkowanie wiedzy czytelnikom niebędącym zawodowymi historykami.

Warto dodać, że w książce natrafić można na dziwne, burzące główną narrację wtręty, takie jak: „Znaczenie ang. nazwy Middle East, której polskim odpowiednikiem jest «Bliski Wschód», poszerzało się nieustannie w kolejnych latach”. Po lekturze takich fraz, czytelnik może odnieść – i słusznie – wrażenie, jakoby tłumacz umieścił w tekście głównym książki własne komentarze. Należałoby je ulokować „klasycznie”, na dole strony, co pozwoliłoby oddzielić wnioski Hathaway od przypisów tłumacza. Przyjęta maniera przekładu może negatywnie wpłynąć na zaufanie czytelnika do tekstu wykładu Hathaway. Mimo to książkę warto polecić arabistom i turkologom (sama autorka zapewne nie zgodziłaby się z tym sztucznym, uczelnianym podziałem), ale także osobom gotowym na ryzyko poszukiwań „marginalności w centrum”, wypraw do odległych społeczeństw zamieszkujących tereny będące dawniej pod władzą Osmanów.

Książka:

Jane Hathaway, „Arabowie pod panowaniem Osmanów 1516–1800”, przeł. Katarzyna Pachniak, Warszawa 2012.

* Błażej Popławski, doktor historii, socjolog, miłośnik kawy.

„Kultura Liberalna” nr 248 (40/2013) z 8 października 2013 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 248

(42/2013)
8 października 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj