Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Rozpadające się Indie...

Rozpadające się Indie V. S. Naipaula

Emilia Kaczmarek

„Mimo wszystkich meandrów historii – pisze w swoim reportażu V.S. Naipaul – Indie są dziś pełniejsze i bardziej jednolite niż kiedykolwiek w przeszłości”. Jednak nic tak nie pokazuje różnorodności indyjskiego subkontynentu jak jego książka.

Naipaul_IndieReportaż Naipaula jest świadectwem nietypowej podróży. Autor podróżuje w przestrzeni i czasie. Okrąża całe Indie, zbierając po drodze setki opowieści. W Bombaju spotyka się m.in. z mafijnymi bossami, filmowcami czy politykami zaangażowanymi w ruch na rzecz emancypacji niedotykalnych, w Kalkucie rozmawia z marksistami i biznesmanami, na pendżabskiej prowincji z religijnymi ekstremistami. „Indie” są zbiorem opowieści niezliczonej ilości postaci – kapłanów, polityków, dziennikarzy, robotników – a niejedna z tych postaci zaczyna swoją historię od przytoczenia losów własnego ojca i dziadka. Poszczególne narracje składają się na wielogłosową opowieść o Indiach – opowieść, która urywa się na początku lat 90.

Książka Naipaula zostawia czytelnika z wrażeniem, że Indie się rozpadają – kulturowo, językowo, politycznie. Autor podróżuje po licznych regionach, z których wiele domaga się większej niezależności. Mimo że sam Naipaul jest Brytyjczykiem hinduskiego pochodzenia, w czasie swoich wędrówek potrzebuje tłumaczy – w końcu poza hindi i angielskim w Indiach funkcjonuje 21 stanowych języków urzędowych. W kraju zdarzają się gwałtowne konflikty na tle religijnym (akty przemocy między muzułmanami a hinduistami, między hinduistami a sikhami). Jednocześnie sam hinduizm nie jest spójnym systemem wierzeń, lecz raczej zbiorem wielu podobnych do siebie kultów.

Czytelnik Naipaula musi być gotowy na fascynującą, ale chaotyczną podróż po Indiach. Poszczególne historie nie wiążą się ze sobą. I choć nie każdemu odpowiada taki sposób opisywania świata, rzućmy okiem na kilka z tych opowieści [1].

Dziewięć metrów kwadratowych

Większość rozmówców Naipaula to członkowie „klasy średniej”, ludzie, którzy mają poczucie awansu społecznego. Co kryje się za określeniami „indyjska klasa średnia” i „awans społeczny” dobrze ilustrują słowa jednego z bohaterów: „Prawdę mówiąc, nieźle daję sobie radę – dodał z uśmiechem. (…) Kupił sobie właśnie samodzielne mieszkanie, «pokój z kuchnią», jak to mówią w Bombaju. Dziewięć metrów kwadratowych” [2].

Większość bohaterów „Indii” mieszka w niewyobrażalnie ciężkich warunkach – całe rodziny gnieżdżą się w jednym, kilkumetrowym pokoju, często nie mają dostępu do bieżącej wody – tak żyją nawet rodziny urzędników i nauczycieli. Dla mieszkańców slumsów te kilkumetrowe klitki „klasy średniej” są luksusem.

Autor nie obarcza nikogo winą za ciężką sytuację materialną swoich bohaterów, a już na pewno nie oskarża o to mieszkańców Zachodu. W książce Naipaula nie znajdziemy radykalnej krytyki brytyjskiego kolonializmu ani współczesnego kapitalistycznego wyzysku. Momentami autor wypowiada się dość gorzko o indyjskiej mentalności: „Zastanawiałem się, czy w Indiach nie tkwi, nawet dziś, głęboko ukryta tandetna psychologia, pochodna idei świętego ubóstwa, stare religijno-polityczne przekonanie, że pragnienie polepszenia swej doli jest grzechem, marnotrawstwem, obrazą bogów (i władcy)” [3].

Cień na jedzeniu

Autor „Indii” pochodzi z rodziny braminów – najwyższej warny, klasy kapłanów. Tradycyjne zakazy obowiązujące braminów opisuje ze zrozumieniem i szacunkiem. Takie nastawienie wobec kastowych obyczajów może być szokujące dla polskiego czytelnika. Na czym polegają restrykcje obowiązujące braminów?

„Jeśli cień osoby niższej warstwy padł na pańskie jedzenie, sprawa była poważna. Jeśli to się stało, podczas gdy pan jadł, to koniec. Przerywał pan jedzenie, ponieważ wszystkie pokarmy stały się nieczyste. Zapomniałem o jednym: nikt nie mógł pana dotknąć, gdy pan jadł, i musiał pan przyjąć określoną pozycję. Niektórzy ludzie byli tak «prawowierni», że podczas jedzenia nie chcieli nawet słyszeć głosu kogoś z niższej warny. (…) Mój ojciec (…) gdy tylko wracał do swojego ojca, musiał znosić prawdziwe przesłuchania. Czy jadł potrawy przygotowane przez ludzi, którzy nie byli braminami? Czy był odpowiednio ubrany? (…) Mój dziadek nigdy nie nosił długich spodni, tylko dhoti. (…) W tym systemie wartości złamanie którejkolwiek z reguł poczytywano za świętokradztwo” [4].

Kapłan-ekonomista

Jednym z opisywanych przez autora współczesnych braminów jest Kakusthan, analityk ekonomista, który zdecydował się na życie w pełni zgodne z bramińskich kodeksem. Naipaul nazywa ten życiowy wybór Kakusthana „bohaterstwem”.

Kakusthan mieszka w bramińskiej kolonii w Madrasie, na zamkniętym osiedlu w pobliżu starej świątyni. Osobom z niższych kast oraz muzułmanom nie wolno wchodzić na teren bramińskiej kolonii, chyba że pracują w niej jako „obsługa” – ale wtedy także muszą się trzymać z daleka od wnętrz bramińskich domów.

Kakusthan może jeść i pić wybrane potrawy i płyny jedynie po ówczesnym poświęceniu ich w świątyni – w praktyce oznacza to, że w trakcie całego upalnego dnia pracy nie wkłada niczego do ust. Jest to uciążliwy tryb życia wybrany w imię specyficznie rozumianej „czystości” – wszystkie restrykcje dotyczące jedzenia, ubioru i kontaktów fizycznych mają zarazem znaczenie moralne.

Głosy niedotykalnych

Naipaul nie rozmawia jedynie z braminami. Uczciwie przytacza także losy ludzi z niższych kast i doznawane przez nich upokorzenia. Jedną z powtarzających się historii jest wspomnienie przemocy doznanej we wczesnym dzieciństwie, nierzadko ze strony rodziców lub nauczycieli, której powodem było np. zaczerpnięcie wody z tego samego zbiornika, co bramińskie dzieci lub po prostu zabawa z nimi.

Krzywdy doznawane w dzieciństwie przez członków kast niższych przeradzały się z czasem w różne formy buntu – odrzucenie hinduizmu, przejście na buddyzm, fascynację marksizmem, czy zaangażowanie w ruchy separatystyczne lub antybramińskie.

W najgorszej sytuacji znajdowali się Dalitowie, czyli niedotykalni. Paradoksalnie, wraz z rozluźnieniem kastowych obyczajów, ich sytuacja początkowo uległa pogorszeniu. Dalitowie dalej pozostawali ludźmi pozbawionymi majątku i wykształcenia, ale sąsiedzi z wyższych kast przestali udzielać im form tradycyjnej pomocy (np. jałmużny w postaci jedzenia).

Oglądanie żony

Naipaul nie jest szczególnie zainteresowany sytuacją kobiet w Indiach. Kobiety zdecydowanie rzadziej są jego rozmówczyniami. Większość bohaterek książki pojawia się w tle historii opowiadanych przez mężczyzn, to milczące żony i matki obsługujące swoich mężów.

Jedną z bardziej szokujących indyjskich tradycji jest „oglądanie żony”, zwyczaj nadal szeroko praktykowany. Wiele hinduskich małżeństw jest aranżowanych przez rodziców. Rodzice przyszłej panny młodej są w tej relacji na zdecydowanie niższej pozycji. Muszą ugościć pana młodego wraz z jego rodziną w czasie „oglądania żony”. Dziewczyna prezentuje się rodzinie przyszłego męża, która decyduje, czy „bierze ją czy nie”. Oglądaniu towarzyszą pieniężne negocjacje między rodzinami – rodzice panny młodej muszą sfinansować wesele oraz dostarczyć posag.

Z kolei w opisywanej z takim szacunkiem przez Naipaula bramińskiej kolonii w Madrasie kobiety w czasie menstruacji są zamykane w osobnym pomieszczeniu. Nikt z wyjątkiem innej miesiączkującej kobiety nie może się do nich zbliżyć. Jak wspomina Naipaul: „Bramini mogą pić wodę tylko ze studni, ponieważ ma ona bezpośredni kontakt z ziemią. (…) W 1971 r. pojechałem (…) obserwować wybory w Radżastanie, (…) w pustynnym okręgu dotkniętym suszą. Jeden z kandydatów, stary i bogobojny wyznawca Gandhiego, bardzo podziwiany, stale przeciwstawiał się, z powodów moralnych, budowie rurociągów dostarczających wodę do wsi na pustyni. (…) Woda z rur «szkodzi zdrowiu i moralności» wiejskich kobiet” [5]. Specyficznie pojęte kategorie brudu i czystości regulują życie kobiet i całych religijnych społeczności.

Wierzący wegetarianie i mięsożerni ateiści

Naipaul opisuje bombajskie wegetariańskie bloki, w których ceny mieszkań są wyższe, ponieważ mogą tam mieszkać tylko wegetarianie. Dla jednego z bohaterów książki, maklera giełdowego i mocno wierzącego dźinisty, zapach smażonej u sąsiadów ryby byłby pogwałceniem rytualnej czystości.

W Indiach radykalna religijność spotyka się z radykalnym ateizmem. Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest życiu Periyara – indyjskiego polityka z czasów walki o niepodległość, radykalnego ateisty i miłośnika wołowiny. Naipaul opisuje Periyara bardzo krytycznie, nie pochwala przyświecających mu idei: odłączenia państwa Drawidów od Indii, radykalnej ateizacji czy dyskryminacji braminów. Z drugiej strony autor „Indii” rozumiał, co skłaniało ludzi do poparcia Periyara: „«Boga nie ma. Boga nie ma. Boga wcale nie ma. Ten, kto wymyślił Boga, jest głupcem. Ten, kto propaguje Boga, jest łajdakiem. Ten, kto czci Boga, jest barbarzyńcą». Tymi słowami rozpoczynał Periyar każde przemówienie. Trudno sobie wyobrazić, żeby coś tak brutalnego i gorzkiego mogło zostać zaakceptowane gdziekolwiek w Indiach, gdyby nie ofiarowano czegoś w zamian. A tym, co oferował Periyar ze swoim «racjonalizmem» i odrzuceniem Boga, było odrzucenie kast, odrzucenie pogardy jasnoskórych mieszkańców Północy dla ciemnoskórych mieszkańców Południa” [6]. Indyjski antyklerykalizm jest kolejnym zaskoczeniem dla europejskiego czytelnika.

Przyszłość Indii

Naipaul nie stawia w swojej książce spójnej diagnozy dotyczącej przyszłości Indii. Kiedy jest w Goa, na terenie dawniej zajmowanym przez Portugalczyków, entuzjastycznie wypowiada się o indyjskim państwie: „Mimo wszystkich meandrów historii, mimo wszystkich imperialistycznych prób podejmowanych w tej części świata (…) hinduistyczne Indie się odrodziły, są dziś pełniejsze i bardziej jednolite niż kiedykolwiek w przeszłości” [7].

Jednak już na północy, w Pendżabie, odnosi zupełnie inne wrażenie: „Dzisiejsze Indie są tej wściekłości pełne. Doszło do powszechnego rozbudzenia. Ale każdy najpierw otwiera się na własną grupę czy wspólnotę, a każda rozbudzona grupa postrzega siebie jako wyjątkową; i każda grupa pragnie oddzielić własną wściekłość od wściekłości innych grup” [8].

Książkę Naipaula warto przeczytać – pozwala ona nie tylko dowiedzieć się czegoś o Indiach, lecz także doświadczyć radykalnej, kulturowej inności. Ponad dwadzieścia lat po pierwszym wydaniu książki wciąż nie jest jasne, jak potoczą się losy tak niejednorodnego wewnętrznie kraju – czy bliżej prawdy będzie diagnoza z Goa, czy z Pendżabu.

 

Przypisy:

[1] Wrażenie chaosu w trakcie czytania „Indii” pogłębiają drobne wady tego wydania – zamieszczenie mapki ilustrującej trasę autora pozwoliłoby czytelnikowi łatwiej odnaleźć się w tej podróży, w książce brakuje także przypisów historyczno-kulturoznawczych do wielu terminów.
[2] V.S. Naipaul, „Indie. Miliony zbuntowanych”, str. 104.
[3] Tamże, str. 202.
[4] Tamże, str.197.
[5] Tamże, str. 286.
[6] Tamże, str. 254
[7] Tamże, str. 171.
[8] Tamże, str. 483.

Książka:

V.S. Naipaul, „Indie. Miliony zbuntowanych”, przeł. A. Nowakowska i M. Ochab, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013.

SKOMENTUJ

Nr 262

(2/2014)
14 stycznia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj