Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Tajwan – na...

Tajwan – na skraju obywatelskiej rewolucji

Wei-Yun Lin-Górecka

Po podpisaniu przez rząd tajwański umowy o wolnym handlu z Chinami setki ludzi protestują w obawie przed nadmiernym uzależnieniem ich kraju od władz w Pekinie. Władze tajwańskie zamiast negocjować rozpędzają demonstrantów używając siły niewidzianej w Tajwanie od lat. O przyczynach i konsekwencjach tego konfliktu pisze Wei-Yun Lin-Górecka.

Tajwan to państwo demokratyczne, cywilizowane i rozwinięte gospodarczo. Znajduje się jednak w trudnym położeniu dyplomatycznym, ponieważ większość krajów na świecie nie uznaje jego odrębności od Chin, dla których Tajwan jest zbuntowaną prowincją. Rząd w Pekinie nieustannie próbuje Tajwan pochłonąć, czy przez groźbę użycia siły militarnej (w stronę wyspy skierowanych jest około półtora tysiąca rakiet), czy też innymi środkami. Najnowszym sposobem jest propozycja podpisania umowy o wolnym handlu, która według władz chińskich ma przynieść obu stronom wielką pomyślność.

Mimo rosnących wątpliwości Tajwańczyków – szczególnie młodych – wobec kolorowego obrazu nadchodzącej „ziemi obiecanej”, władze tajwańskie (obecna partia rządząca to Kuomintang) zdecydowały się na współpracę z Chinami. Podpisana 21 czerwca 2013 r. w Szanghaju umowa Cross-Strait Services Trade Agreement (CSSTA; jest to część pakietu ECFA – Cross-Straits Economic Cooperation Framework Agreement) dotycząca sektora usług, pozwala Chinom i Tajwanowi na inwestycje na rynku usług drugiej strony. Umowa ma ogromny wpływ na gospodarkę i sytuację polityczną w Tajwanie. Przedsiębiorcy chińscy będą mogli otwierać w Tajwanie m.in. banki, drukarnie, hotele, biura podróży, agencje reklamowe (z wyjątkiem reklam radiowych i telewizyjnych), agencje badań rynkowych, biura tłumaczeń, firmy usług sieciowych, firmy sektora żywnościowego, linie lotnicze czy szpitale.

 

Umowa o wolnym handlu, zdaniem władz chińskich ma przynieść obu stronom wielką pomyślność, ale tak naprawdę stanowi zagrożenie dla niezależności Tajwanu.

Wei-Yun Lin-Górecka.

Tak poważna umowa między Tajwanem i Chinami powinna być konsultowana z opinią publiczną, z przedsiębiorcami tajwańskimi, a przede wszystkim z młodymi ludźmi – ponieważ może mieć fundamentalny wpływ na ich przyszłość. Wszelkie informacje dotyczące umowy i możliwych konsekwencji powinny być ujawnione, dostępne, poddane pod dyskusję i sprawdzone. Jednak w ciągu całego roku przygotowania umowy, jej szczegóły i proces przygotowania były mało znane, a całościowa treść została ujawniona dopiero po jej podpisaniu. Silny sprzeciw społeczny, a także sprzeciw ze strony partii opozycyjnych, doprowadził do zgody ze strony Kuomintangu na debatę w parlamencie, podczas której każdy paragraf umowy miał być rozpatrywany nie tylko z punktu widzenia poziomu otwartości rynku i uczciwej konkurencji, a także bezpieczeństwa narodowego.

Jednak 17 marca 2014 r. Kuomintang złamał obietnicę. Podczas posiedzenia komisji spraw wewnętrznych izby ustawodawczej parlamentu (Legislative Yuan) przewodniczący komisji Chang Ching-chung z partii Kuomintang ogłosił, że podpisana z Chinami umowa ma już moc wykonawczą, ponieważ minęło ponad trzy miesiące od momentu jej podpisania i można ją traktować jako „rozpatrzoną przez parlament”. Pozostaje więc tylko opublikować ją w dzienniku ustaw.

Nie mogąc akceptować takiego naruszenia praw, grupa ok. 400 tajwańskich studentów weszła 18 marca wieczorem do budynku izby ustawodawczej parlamentu i rozpoczęła okupację sali obrad. Protestujący żądają od rządu zawieszenia umowy oraz ustanowienia praw nadzorujących podpisywania wszelkich umów między Tajwanem i Chinami. 19 marca rano do budynku miała wejść policja i usunąć protestujących. Jednak studenci zablokowali drzwi barykadą i uniemożliwili policji wejście do środka. W międzyczasie przed budynkiem cały czas gromadzą się ludzie, którzy wspierają protestujących studentów.

23 marca, po sześciu dniach czekania bez żadnej odpowiedź od rządu, część studentów ruszyła z budynku izby ustawodawczej parlamentu w stronę siedziby władz wykonawczych (rządu – Executive Yuan) aby rozszerzyć obszar protestu. Ponieważ jest to siedziba rządu, uzbrojeni policjanci przystąpili do usunięcia studentów. Studenci nie mieli ze sobą żadnej broni, prowadzili pokojowy protest (siedzieli na ziemi, trzymali się za ręce). Jednak mimo to policjanci użyli siły. Doszło do rozlewu krwi. Policjanci wykorzystali gaz łzawiący i armatki wodne – niewidziane w Tajwanie od szesnastu lat.

Prezydent Ma Ying-jeou narazie nie odpowiada na żadania studentów. Studenci zdecydowali pójść na ulicę przed siedzibą prezydenta na pokojową manifestację 30 marca. Dołączą do nich inne grupy aktywistów społecznych oraz rzesze Tajwańczyków. Także w różnych miastach na całym świecie odbędą się manifestacje popierające protest.

Studenci, którzy weszli do budynków parlamentu i rządu, którzy wybrali taki mocny sposób wyrażania swojego zdania, nie są ani ekstremistami, ani motłochem. Wybrali taki sposób, bo inaczej dorośli w Tajwanie nigdy nie będą ich słuchać, nigdy nie będą traktować ich poważnie. Nie stoi za nimi żadna partia polityczna, wyszli na ulice własną wolą, ponieważ martwią się o demokrację i niezależność swojego państwa, tak jak i ja się o nie martwię. Studenci walczą i krwawią nie bez powodu. Tak mówił również Jurij Andruchowycz o ludziach z Majdanu. Dwa miesiące temu przetłumaczyłam jego tekst na chiński i opublikowałam, żeby młodzi w Tajwanie mogli wiedzieć i troszczyć o to, co się dzieje po drugiej stronie świata. Wtedy wielu z nich wyraziło ogromną sympatię i wsparcie dla protestujących w Ukrainie. Dziś sami potrzebują tego wsparcia.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 272

(12/2014)
29 marca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj