Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Chiny] Lepszy koń...

[Chiny] Lepszy koń niż owca

Katarzyna Sarek

Nadciągający rok owcy sprawił, że chińskie porodówki przeżywają oblężenie. O przywiązaniu do zodiaku i konsekwencjach nietypowo motywowanych decyzji reprodukcyjnych pisze Katarzyna Sarek.

Zgodnie z tradycyjnym kalendarzem księżycowym 18 lutego zakończy się rok konia, a następnego dnia rozpocznie rok owcy. A ponieważ owca nie cieszy się zbytnią renomą wśród dwunastu zwierząt chińskiego zodiaku, chińscy rodzice z kalendarzem w ręku zabrali się do prokreacji, chcąc aby ich potomek przyszedł na świat raczej jako dziarski koń niż słaba i pechowa owca.

Przeświadczenie, że bycie owcą wiąże się z nieudanym życiem i ogólnym pechem, wbrew pozorom nie wywodzi się z zamierzchłych czasów, ale dopiero z końca panowania dynastii Qing. Największe w tym zasługi ponosi niesławna cesarzowa Cixi i jej dwaj równie niesławni wysocy urzędnicy Zeng Guofan i Li Hongzhang – wszyscy z urodzenia owce. Do tego czasu owca symbolizowała szczęście. Wtedy powstało powiedzenie Shi yang jiu bu quan – „Na dziewięć owiec dziesięć spotyka gorzki los”. Ludzie urodzeni pod tym znakiem podobno charakteryzują się łagodnością, nieśmiałością, krótko żyją i często chorują, a „przeznaczenie raczej prowadzi ich pod nóż niż do sukcesu”. Co innego z osobnikami witającymi świat w roku konia – są pełni energii, przebojowi, raczej rządzą, niż są rządzeni, cieszą się zdrowiem i sympatią innych ludzi.

Właściwie można by wzruszyć ramionami i z politowaniem pokiwać głową nad trwałością przesądów, każących ludziom decydować się na płodzenie dziecka w konkretnych miesiącach, ale w Chinach wiąże się z to z całkiem realnymi problemami społecznymi. Otóż co kilka lat Państwo Środka mierzy się ze znacznym skokiem urodzin, a potem znów ze spadkiem. Ostatni taki skok miał miejsce w 2012 r. – roku smoka, podczas którego w ChRL liczba urodzin wzrosła o ponad 5 proc., w Hongkongu o 20 proc. Nawet na Tajwanie, mającym najniższe na świecie wskaźniki urodzin, pojawiło się rekordowo dużo nowych obywateli. Przepełnione porodówki to dopiero początek problemów. Niespodziewanie kończące się zapasy metryk w urzędach to drobiazg, choć z pewnością irytujący dla rodziców. Prawdziwe kłopoty zaczynają się 3–4 lata później, kiedy – jakże zaskakująco dla wszystkich – okazuje się, że brakuje miejsc w przedszkolach. Deficyt miejsc na różnych szczeblach edukacji prowadzi do zwiększonej rywalizacji (jakby i bez tego nie była ostra…) o dostęp do lepszych szkół, potem przy egzaminach na studia, a na końcu – na absolwenckim rynku pracy. W ten sposób dzieci urodzone w latach tzw. pomyślnych znaków mają całkiem realne problemy przez całe dzieciństwo i młodość. Dlatego niektórzy rodzice, choć zdecydowanie należący do mniejszości, specjalnie decydują się na sprowadzenie na świat potomka w niepomyślnym zodiakowo roku. Rozsądnie liczą na mniejszą konkurencję – w Chinach zażartą na każdym etapie egzystencji.

Demograficzne górki zdarzają się z jednej strony regularnie, np. co dwanaście lat, gdy w kalendarzu wypada znak smoka, czasem związane są z numerologią (szczęśliwe dla Chińczyków liczby to 8 i 6), niekiedy z ważnym wydarzeniem. W 2008 r. Pekin odnotował lokalny baby boom, spowodowany kumulacją – szczęśliwa data i olimpiada. Efekt? We wrześniu ubiegłego roku pekińskie podstawówki musiały pomieścić o 10 tys. więcej pierwszoklasistów niż rok wcześniej. Teoretycznie szkoły są bezpłatne, ale praktycznie dostanie się do placówki o dobrej renomie wiąże się albo z kupnem mieszkania w rejonie (ceny metra kwadratowego w takich lokalizacjach przebijają apartamenty na Manhattanie), albo z łapówką (wieść gminna niesie, że stawki oscylują od 10 tys. do prawie 50 tys. USD).

Końska dziecięca górka może mieć także pozazodiakowe przyczyny. Pod koniec 2013 r. wprowadzono zmiany do polityki kontroli urodzin w Chinach i pozwolono na spłodzenie drugiego dziecka parom, w których przynajmniej jedna osoba jest jedynakiem. Do września 2014 r. ponad 800 tys. par złożyło podanie o zgodę na drugą ciążę. Część z nich zapewne od razu zabrała się do dzieła, nie patrząc na zodiak, a raczej na swój wymagający szybkiego działania wiek reprodukcyjny.

Chińskie media wzięły na swe barki żmudną akcję edukacyjną mającą na celu zdjęcie fatum z wełnistego zwierzęcia. Z jednej strony przytaczają wypowiedzi ekspertów, profesorów etnografii czy znawców folkloru udowadniających, że owca pierwotnie symbolizowała pozytywne cechy – pomyślność, powodzenie, piękno – lub po marksistowsku odrzucających wszelkie przesądy zodiakowe. Z drugiej, walczą ze złą owczą renomą, wyliczając znane osoby urodzone pod tym znakiem, ale żyjące długo, cieszące się zdrowiem i mające na koncie niebagatelne sukcesy. Otóż pod owczą gwiazdą urodzili się: pisarz-noblista Mo Yan, premier Li Keqiang, aktorzy – Chow Yun-fat i Zhang Ziyi (znani m.in. z ról w „Przyczajony tygrys, ukryty smok”), a także Bill Gates i Steve Jobs! Czegóż się bać!

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 313

(1/2015)
8 stycznia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj