Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Czy to ptak?...

Czy to ptak? Czy to samolot? Nie! To „Babcocha” Justyny Bednarek [KL dzieciom]

Krzysztof Rybak

Czarownica Babcocha dzięki swoim magicznym zdolnościom pomaga naprawić otaczający ją świat. Krótkie, pełne ciepła i humoru epizody z jej życia zdecydowanie poprawiają nastrój, jednak nie skłaniają czytelnika do głębszej refleksji.

Justyna Bednarek, autorka między innymi nominowanego w konkursie Książka Roku 2017 Polskiej Sekcji IBBY „Pana Kardana i przygody z vetustasem” [wyd. Bajka, 2017], powraca, by ponownie zdobyć serca czytelników [1]. Znana z pełnych humoru opowieści, takich jak „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)” [wyd. Poradnia K, 2015] i „Pięć sprytnych kun” [wyd. Poradnia K, 2016], Bednarek stworzyła kolejną opowieść pozytywnie nastrajającą czytelników. „Babcocha” zdobyła już uznanie profesjonalistów związanych ze światem książki dziecięcej, została bowiem nominowana do nagrody „Książka Roku 2018” Polskiej Sekcji IBBY [2]. Całkowicie podzielam opinię jury, jest to bowiem opowieść godna polecenia, choć „Babcosze” daleko niestety do „Pana Kardana…”, a lektura, choć lekka i przyjemna, nie prowokuje do rozmyślań na tematy najważniejsze, co autorce udało się tak świetnie w opowieści o szalonym naukowcu.

Zakręcona tytułowa bohaterka przylatuje do Grajdołka na wielkiej gradowej chmurze i od razu bierze sprawy w swoje ręce: udaje się do nowego domu (za piecem spotyka Licho, przyszłego kompana) i zaczyna rozwiązywać problemy nowych sąsiadów. A tych jest co niemiara: uleczenie żaby zranionej podczas koszenia łąki, uciszenie zrzędy Józefa Gołąba (najskuteczniejsza okazuje się iście Owidiuszowa metamorfoza w kolorowy wiatraczek), zmiana niezbyt przyjemnego dnia (22 września) na zupełnie nowy (23 września), intensywny doping jednego z kolaży przejeżdżających przez miasto czy konflikty rodzinne i sprawy sercowe (zakończone – jakby inaczej – szczęśliwie!). Bednarek prezentuje opowieść w krótkich (liczących od pół do półtorej strony) 54 epizodach, ułatwiając zapewne jej odbiór początkującym czytelnikom, choć bardziej doświadczeni mogą uznać taką konstrukcję za rozbijającą tok lektury. Każdej ze scen towarzyszy ilustracja Daniela de Latoura, który często współtworzy książki Bednarek – jego praca jest nie do przecenienia, zdecydowanie uatrakcyjnia publikację i zachęca do lektury.

Największą zaletą książki są zawarte w „Babcosze” pokłady komizmu. Codzienne intrygi i konflikty „zwykłych” ludzi nabierają za sprawą literackiego talentu Bednarek kolorów, a humor sytuacyjny i językowy trafi zarówno do czytelnika dziecięcego, jak i dorosłego (dość wspomnieć, że Babcocha trzyma w domu „Rozprawę o metodzie” Kartezjusza!). Kolejne epizody stają się jednak z czasem nużące, nad całością nie góruje bowiem rama kompozycyjna (wszystko spaja jedynie postać tytułowej bohaterki), a czytelnik odnosi wrażenie, że fabule brakuje dopełnienia. Czarownica znika z Grajdołka tak szybko, jak szybko się w nim pojawiła i choć kolejne rozdziały świadczą o jej nadzwyczajnej aktywności, zmieniające się jak w kalejdoskopie miejsca, postaci i sceny zlewają się w chaotyczny melanż pozbawiony silnego punktu kulminacyjnego.

Niestety brakuje również rozwinięcia „poważnych” tematów, z którymi autorka tak świetnie poradziła sobie w „Panu Kardanie i przygodzie z vetustasem”. Choć powraca tutaj – niezwykle ważny i coraz częściej eksploatowany w twórczości dla młodych czytelników – motyw międzypokoleniowej przyjaźni (Babcocha znajduje towarzyszkę i przyjaciółkę w Bernadetcie, rezolutnej i wygadanej dziewczynce, której ironiczne komentarze wzbudzają śmiech), to inne wątki są jedynie zasygnalizowane, a przez to zmarginalizowane. Na kartach „Babcochy” pojawia się miłość, zawiść, ignorancja i inne uczucia znane czytelnikowi, a także problem śmierci i pamięci o przeszłości, jednak ich zasygnalizowanie nie idzie w parze z głębszą refleksją. Zdaje się, że konstrukcja tekstu oparta na wielu krótkich epizodach nie sprzyja szerokiemu spojrzeniu na kluczowe – nie tylko dla dziecięcego czytelnika – zjawiska.

Niedosyt wynikający z lektury najnowszej książki Justyny Bednarek rekompensuje komizm językowy i sytuacyjny oraz świetnie z nim korespondujące ilustracje Daniela de Latoura, który po raz kolejny przygotował urzekającą szatę graficzną. Czyni to z „Babcochy” przyjemną lekturę, szczególnie wskazaną jako antidotum na ponure jesienno-zimowe dni.

 

Przypisy:

[1] O tej książce pisałem wcześniej, zob. K. Rybak, „Stary, ale jary. Recenzja książki «Pan Kardan i przygoda z vetustasem» Justyny Bednarek [KL dzieciom]”, „Kultura Liberalna”, nr 469 (1/2018), 2 stycznia 2018.

[2] Zob. ogłoszenie nominacji w konkursie „Książka Roku 2018” Polskiej Sekcji IBBY, [http://www.ibby.pl/?p=5339].

Książka:

Justyna Bednarek, „Babcocha”, il. Daniel de Latour, Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2018.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 523

(2/2019)
15 stycznia 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj