Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Schetyna, restart

Schetyna, restart

Tomasz Sawczuk

Pierwsze wystąpienie Grzegorza Schetyny od czasu przegranych wyborów europejskich, które wygłosił w sobotę podczas Rady Krajowej PO, mogło mieć jeden cel: wydobycie opozycji z powyborczej zapaści.

Część przemówienia zawierała więc rytualne zapewnienia o tym, że liczy się przyszłość, należy się jeszcze bardziej zjednoczyć i jeszcze bardziej postarać. Ta część wystąpienia nie wypadła zbyt korzystnie. Schetyna mówił tak, jakby śpieszył się z odczytaniem komunikatu organizacyjnego z kartki, a nie jakby wygłaszał poważną mowę i mobilizował wszystkich do wysiłku. Sala reagowała na to równie rytualnymi brawami. Można uznać, że słowa szefa PO spełniały swoją zakładaną rolę, ale brakło wartości dodanej.

Trzy najważniejsze punkty

Poza tym wystąpienie Schetyny zawierało trzy istotne zapowiedzi, które wprowadzają do równania nowe elementy. Po pierwsze, przewodniczący Platformy zapowiedział, że opozycja ogłosi w sierpniu kompleksowy program naprawy państwa.

Po drugie, padła zapowiedź lepszej kampanii przed jesiennymi wyborami do parlamentu. Opozycja ma powołać nowy, bardziej profesjonalny sztab wyborczy, w którym znajdą się między innymi poseł Krzysztof Brejza, a także prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Schetyna zapowiedział także więcej kampanii bezpośredniej. Partia ma od czerwca dotrzeć do wszystkich okręgów wyborczych, a w szczególności do miejsc, w których straciła najwięcej głosów.

Wreszcie, po trzecie, lider PO stwierdził, że zamierza zaprosić do polityki grupę młodych osób, ponieważ nadszedł czas, aby także i młodzi wzięli odpowiedzialność za kraj. Schetyna liczy także na poszerzenie koalicji o samorządowców, co łącznie miałoby umożliwić przekształcenie inicjatywy w szeroki ruch społeczny.

Mało czasu na eksperymenty

To wszystko ciekawe propozycje – i zastanawia, czy nie zostały zgłoszone zbyt późno. W „Kulturze Liberalnej” od ponad trzech lat pisaliśmy o tym, że dotychczasowa strategia „antypisu” to za mało, by poradzić sobie z wyzwaniem, jakie rzuciła III RP obecna władza. Jeśli pominąć sukces organizacyjny w postaci utworzenia Koalicji Europejskiej, to wydaje się, że owe trzy lata opozycja pod tym względem przespała.

Teraz zostało już bardzo mało czasu na myślenie, planowanie czy promowanie nowych twarzy. Mogłoby się wręcz wydawać, że czas na innowacje już minął. Na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi opozycja może przede wszystkim okopać się na zdobytych pozycjach i próbować zająć nieco więcej terenu, właśnie przez zintensyfikowanie kampanii bezpośredniej czy zaproszenie do współpracy samorządowców oraz przedstawicieli młodszego pokolenia – ale trudno byłoby dokonać w tym czasie rzeczywistego odświeżenia całej złożonej formacji politycznej. W konsekwencji można przypuszczać, że realne znaczenie zapowiedzi Schetyny będzie stosunkowo ograniczone.

Tymczasem programy wyborcze ogłaszane dotąd przez PO nie napawają optymizmem w kwestii tego, czy ogłoszone w sierpniu propozycje będą rozsądne i rzeczywiście będą odpowiadać na popularne oczekiwania – wiele z nich będzie przypuszczalnie powtórką umiarkowanie udanych pomysłów, które poznaliśmy choćby przy okazji wyborów samorządowych.

Co więcej, opozycja potrzebuje przecież nie tylko zestawu produktów wyborczych, sztucznie powkładanych do kampanijnego koszyka, ale też pewnego autentyzmu i mocy w działaniu, aby zyskać na wiarygodności i zmobilizować ludzi. To duże wyzwanie dla nowego sztabu wyborczego.

Schetyna wciąż walczy o uznanie

Jeśli zaś chodzi o Schetynę, to chyba już najwyższa pora, aby poczuł się autentycznym liderem. Nie musi do niczego pretendować, nie musi za każdym razem asekurować się, jakby coś mu zagrażało; starać się udowodnić, że ma najlepszy pomysł, co tylko potęguje wrażenie, że wszyscy w to wątpią.

Schetyna jest na szczycie. Jeśli chce być na czele opozycji, to niech weźmie głęboki oddech, powie coś osobistego od siebie, powie, dlaczego chce być premierem, co jest dla niego ważne – i w naturalny sposób przewodzi. A jeśli chce organizować, ale nie przewodzić – niech odda koszulkę lidera.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 543

(22/2019)
8 czerwca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj