Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Przede wszystkim do...

Przede wszystkim do słuchania, czyli wybór nagrań z 2020 roku

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Bywa, że o czym nie da się mówić (ze znużenia), o tym jednak nie należy milczeć (z ostrożności). W takiej chwili może warto po prostu posłuchać. A miniony rok 2020 przyniósł też parę pozytywnych zjawisk, jak chociażby nagrania, które przedstawiamy.

Wszystkie odcienie (szarości) Wajnberga

Mieczysław Wajnberg (Weinberg) przez lata uchodził za epigona Szostakowicza i może dlatego przez szerszą publiczność w Rosji był deprecjonowany, a w Polsce przez wiele lat niemal zupełnie nieobecny. I chociaż jakiś czas temu jego twórczość zagościła w programach oper i sal koncertowych, to w kwestii nagrań wciąż jest dużo do nadrobienia. Udaną próbę wpłynięcia na ten stan rzeczy podjęła związana od dawna z berlińską sceną kameralistyczną polska pianistka Katarzyna Wasiak. Wraz zaproszonymi do współpracy muzykami nagrała dla nowej polskiej firmy Anagram monograficzną płytę, na program której złożyły się trzy utwory Wajnberga.

Z francusko-izraelskim Noga Quartet (Simon Roturier, Lauriane Vernhes, Avishai Chameides, Joan Bachs) nagrała „Kwintet fortepianowy” op. 18. Powstał w czasie wojny (w marcu 1945 roku prawykonali go Emil Gilels i kwartet smyczkowy Teatru Bolszoj). Zaledwie 26-letni kompozytor operuje w nim dojrzałym, w pełni ukształtowanym językiem muzycznym, a wykonawcy stają na wysokości jego wymagań. Zadziwia siła przekazu z jaką interpretują ten utwór pełen napięć, kontrastów i zaskakujących rozwiązań fakturalnych.

Ponadto na płycie znalazły się dwa utwory zagrane przez Wasiak wraz ze skrzypkiem Robertem Kowalskim: „Sonata nr 4” op. 39 oraz „Rapsodia na tematy mołdawskie”. Rapsodię publicznie po raz pierwszy wykonał kompozytor z Dawidem Ojstrachem w lutym 1953 roku. Stanowi ona odpowiedź na oczekiwania artystyczne ideologów socrealizmu, lecz bynajmniej nie była to chałtura – poza niewątpliwą nostalgią można wyczuć w niej nutę ironii, a w bogatej melodyce przewijają się motywy żydowskie, a także elementy parodii i groteski. Szczególnie słychać to w „Presto” z „Kwintetu” – przypomina ono szalony walc, który przetacza się niczym cyrk na kacu; wszystko podlane jest sporą dozą pesymizmu. Niektóre z utworów Wajnberga trafiły na indeks z powodu właśnie takiego rzekomo zbyt pesymistycznego wydźwięku. Dzięki przemyślanej koncepcji brzmieniowej i bogatej wyobraźni muzyków oraz opanowaniu przez nich materii ten pesymizm ma zachwycająco dużo koloru.

Wypłynięcie „Syrenki” Zemlinsky’ego 

Nieco dobrego marketingu wciąż brakuje również Alexandrowi von Zemlinsky’emu. Dobrze więc, że PENTATONE wypuściło zarejestrowaną na żywo „Die Seejungfrau” jego autorstwa w wykonaniu Netherlands Philharmonic Orchestra pod batutą Marca Albrechta. Premiera tego wielkiego symfonicznego obrazu inspirowanego „Syrenką” Andersena, odbyła się w 1905 (roku razem z „Peleasem i Melizandą” Schoenberga, skądinąd ucznia Zemlinsky’ego). Albrecht dyryguje neoromantycznym dziełem w sposób żywiołowy, porywający, ukazujący jego podobieństwo do poematów Ryszarda Straussa czy symfonii Mahlera – jest to kompozycja z czasów, zanim język muzyczny autora „Seejungfrau” przeszedł modernizację przez duże „M”. Nagranie Albrechta to udana próba zresuscytowania symfoniki Zemlinsky’ego, dzięki której Syrenka miała okazję znowu wypłynąć, i miejmy nadzieję, zostanie z nami na dłużej.

Czy Hanson, Piston i Gould idą w tango?

Zatrzymując się jeszcze chwilę przy wielkiej dziwiętnastowiecznej symfonice – godny polecenia zarówno ze względu na repertuar, jak i wysokiej klasy wykonanie jest album „Aspects of America” (również PENTATONE), na którym Orkiestra Oregon Symphony z Carlosem Kalmarem prezentują utwory zdobywców Nagrody Pulitzera w dziedzinie muzyki: Howarda Hansona (1944), Waltera Pistona (1948, 1961) i Mortona Goulda (1995). Oto neoklasycyzm w amerykańskim wydaniu od lat 40. do 90., wiecznie żywy i poniekąd nadal w awangardzie – trochę na takiej zasadzie jak w „Tangu” Mrożka: kiedy wszyscy uciekają od tego, co zakorzenione w formie i tradycji, awangardą staje się właśnie to, co nie wypiera się związków z przeszłością, natomiast coraz bardziej wysilona „nowoczesność” staje się de facto nowym akademizmem. Wygląda na to, że ta płyta to nie tylko próba ocalenia przed zapomnieniem kilku amerykańskich kompozytorów, lecz także kolejny przejaw znudzenia muzycznymi performensami, które zazwyczaj jakkolwiek działają – co warto podkreślić – wyłącznie oglądane na żywo, a odtwarzane z płyty mają o wiele za mało nut, by dało się i chciało się ich słuchać.

Technika w służbie Mesjasza

Jeśli chodzi o nagrania „Mesjasza” Georga Friedricha Haendla to zdecydowanie jest z czego wybierać – od starych po nowe, od rozbuchanych po ascetyczne, od „poinformowanych” po „niedoinformowane”. Trudno podejrzewać, że kolejne będzie jakoś szczególnie rewolucyjne i zaskoczy czymś, czego jeszcze nie było. A jednak PENTATONE wypuściło nową rejestrację RIAS Kammerchor pod batutą Justina Doyle’a, w którym znaleźć możne niespotykane nigdzie indziej równowagę i harmonię. Doyle’owi udało się pożenić dzikość żywiołów barokowego teatru z jego skonwencjonalizowanymi afektami – z doskonałym skutkiem. W nagraniu całość wypada równie dobrze co podczas koncertu noworocznego w Filharmonii Berlińskiej (o którym pisaliśmy rok temu na łamach „Kultury Liberalnej”). Dodatkowo udało się naprawić (jak to w studio) naturalne niewielkie usterki, które zdarzyły się na żywo. Niemniej – mimo niezwykłej spójności brzmienia – nie ma się wrażenia obcowania ze sztucznym wytworem inżynierii dźwiękowej. Można by się jedynie zastanawiać, dlaczego w niektórych miejscach dyrygent nieco wycofał, złagodził ekspresję chóru. Być może chciał tym osiągnąć nieco większy kontrast między zespołami, skutkiem czego tym razem Haendel RIAS Kammerchoru w wielu miejscach nabrał pastelowych odcieni.

Josquin panuje nad inną miłością

Na tym nie koniec chóralnych zdobyczy ubiegłego roku. Po wielu latach w 2020 roku zespół The Tallis Scholars zakończył projekt wydania na płytach wykonań wszystkich 18 cykli mszalnych Josquina des Prés (Desprez) nagraniem trzech mszy: „Hercules Dux Ferrariae”, „D’ung aultre amer” i „Faysant Regretz”. Ta ostatnia z dziewięciu płyt z mszami Josquina ukazuje się po 34 latach od pierwszej. Finalizacja tak długiego i ważnego przedsięwzięcia już sama w sobie jest wydarzeniem fonograficznym, choćby przez to, że na przestrzeni tylu lat badania muzykologiczne zmieniły postrzeganie muzyki dawnej, w tym twórczości Josquina. Jednocześnie warto zauważyć, że nie uległ zmianie poziom wykonawców, choć przez kilkadziesiąt lat działalności zespół niewątpliwie ewoluował.

To nagranie potwierdza renomę Tallisów. W charakterystyczny dla siebie transparentny sposób pokazują piękno renesansowej, misternej konstrukcji Josquinowskiej polifonii, tu w trzech sposobach dość mocno kontrastujących wyrazem i kolorem. W imponująco rozplanowanym architektonicznie utworze poświęconym księciu Ferrary Herkulesowi I, jego imię zapisane przez kompozytora ośmioma nutami, staje się tematem całości, które zyskuje w tym nagraniu szlif czysty i mieniący się różnymi kolorami niczym „diament” (jak ochrzcili Herkulesa ferraryjczycy). Msza „Faysant Regretz” oparta na chanson Binchoisa, albo Frye’a, pokazuje, jak zawiłą polifonię można wywieść z prostego czteronutowego motywu – słychać tu słuszność dawnego bon motu głoszącego, że w odróżnieniu od innych kompozytorów to Josquin panował nad nutami, a nie one nad nim. Analogicznie The Tallis Scholars panują nad dźwiękami, a jednocześnie z tego wykonania bije niezwykła pogoda i lekkość. Z kolei msza „D’ung aultre amer” [„O innej miłości”] oparta na utworze Ockeghema odznacza się melancholijnym nastrojem, szczególnie w „Credo” śpiewacy wydają się wspinać na szczyty swojej wrażliwości i oddają wszelkie niuanse nawiązujące do niekończących się Ockeghemowskich melodii. Tak jak poprzednie płyty z tej serii ta prawdopodobnie także będzie miała szeroką recepcję i na długo wejdzie do „kanonu wykonań muzyki przełomu XV i XVI wieku.

Nagrania wymienione w tekście:

Mieczysław Weinberg, „Chamber music”, Katarzyna Wasiak, Robert Kowalski, Noga Quartet, CD Anagram, 2020.

Alexander von Zemlinsky, „Die Seejungfrau”, Nederlands Philharmonic Orchestra, dyr. Marc Albrecht, CD PENTATONE, 2020.

Piston, Gould & Hanson, „Aspects of America: The Pulitzer Edition”, Oregon Symphony, Carlos Kalmar, CD PENTATONE, 2020.

„Handel: Messiah”, Julia Doyle, Tim Mead, Thomas Hobbs, Roderick Williams, RIAS Kammerchor, Akademie fur Alte Musik Berlin, Justin Doyle, CD PENTATONE, 2020.

„Josquin: Masses: Hercules Dux Ferrarie, D’ung aultre amer, Faysant regretz”, The Tallis Scholars, dyr. Peter Phillips, CD Gimell, 2020.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 629

(4/2021)
26 stycznia 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj