Samuel chodzi do czwartej klasy podstawówki. Jest chłopcem wrażliwym i introwertycznym, uważnym obserwatorem rzeczywistości, odtwórcą roli Wielkanocnego Kurczaka Numer Pięć w jednym ze szkolnych przedstawień. Czasami za dużo myśli, a czasami nie myśli w ogóle (bardzo irytuje to jego starszego brata), przywiązuje dużą wagę do tego, co mówią inni i precyzyjnie odmierza czas wykonywanych czynności. Pewnego razu podczas ferii wiosennych na wyspie Texel chłopiec traci kontrolę nad swoim pozornie uporządkowanym dziesięcioletnim życiem, decyduje się wyjść ze strefy komfortu i polubić to, co dziwne. Dzięki temu przeżywa obfitujący w przygody, ale i pełen filozoficznych refleksji, szalony tydzień wakacji.

Tańcząc z dziewczyną o cętkowanych oczach

Wszystko zaczyna się w chwili, gdy jego brat Jorre łamie nogę, wpadając do wielkiego dołu wykopanego z niewiadomych powodów na plaży. W czasie oczekiwania na lekarską konsultację Samuel spotyka jedenastoletnią córkę pracującej w rejestracji Idy i zanim w pełni zda sobie sprawę z tego, co się dzieje, już uczy się tańczyć walca wiedeńskiego. Tessa zdaje test prześladowanego przygnębiającymi myślami Samuela – z powagą zastanawia się, jak odpowiedzieć na jego pytanie, czy ostatni dinozaur bardzo nie chciał umrzeć. Zaraz potem bohater wciągnięty zostaje w jej tajną operację – śmiała i bezpośrednia dziewczynka sprowadza na wyspę swojego ojca, który nie ma pojęcia o istnieniu córki. Planuje poddać mężczyznę kilku próbom, na podstawie których przekona się, czy chce mieć tatę i czy chce, żeby on miał ją.

Bycia martwym nie trzeba trenować

Samuel nie spodziewał się takiego wakacyjnego wyjazdu – stara się wspierać nową przyjaciółkę w jej sekretnej misji i jednocześnie dogadać się z bratem, który od czasu nie najlepiej zdanego egzaminu po podstawówce traktuje go dość obcesowo. Zainspirowany perypetiami Tessy główny bohater próbuje także na nowo spojrzeć na własnych rodziców i własną relację z nimi (czy nie tracą na tym, że zna ich od tak dawna?). No i jest jeszcze dół, do którego wpadł Jorre i który staje się osią dla rozważań Samuela wokół śmierci i przemijania. Jakby to było zostać nagle zupełnie samemu? Czy można pogodzić się z myślą o odejściu najbliższych? Czy przyzwyczajanie się do beznadziei sprawi, że nie będzie nam szkoda umierać?

Na szczęście Texel to wyspa bezpieczna, jak zapewnia Tessa, bo nawet kiedy dziewczynka z jej klasy spadła z wysokości, po tym jak załamał się pod nią dach obory, wylądowała na prosiakach, nie na betonie. W bezpiecznym miejscu i w towarzystwie serdecznych osób łatwiej jest odpowiadać na postawione wyżej pytania (a także inne, na przykład: czy nic nie stało się prosiakom i czy nie wystraszyły się, kiedy pod Ellen załamał się dach). Takie też środowisko kreuje dla czytelnika Woltz.

Zapach słońca, wodorostów i martwych ryb

„Mój wyjątkowy tydzień z Tessą” to wakacyjna książka w najlepszym tego słowa znaczeniu – chociaż w opowieści niebo czasem jest zachmurzone i wieje silny wiatr, relacje między bohaterami, filozoficzne rozważania Samuela i humor zapewniają słoneczną, ciepłą atmosferę. Mimo że lektura wcale nie jest beztroska, wiele potencjalnie konfliktowych lub po prostu skomplikowanych kwestii Woltz wygasiła i uprościła. Dzięki temu jednak stworzyła przestrzeń dla innych trudnych tematów, wcale przez takie wygładzenie tła niezbanalizowanych – można by to nazwać ich „oswajaniem”, analogicznie do tego, jak Samuel chce walczyć z niepokojem o siebie i innych, choć on rozumie to słowo zupełnie inaczej. Bohater przekonuje się na szczęście z czasem, że najlepszym sposobem na poradzenie sobie z problemem wcale nie jest przywyknięcie do zamartwiania się nim; pogodzić się z przemijaniem to czerpać radość z danej chwili – można spędzać czas z bliskimi, praktykować uważność, dzielić się tym, co nas cieszy, i być bardziej wyrozumiałym. Carpe diem to stara maksyma, w dzisiejszym kontekście warta refleksji.

I Believe I Can Fly

Na zakończenie należy dodać, że opowieść na pewno nie miałaby tyle wdzięku, gdyby nie tłumaczenie Iwony Mączki. Czyta się ze smakiem, a dzięki przekładowi bawią nie tylko przedstawiane sytuacje i zawirowania w życiu bohaterów – urok opowieści tkwi także, o ile nie przede wszystkim, w języku. To dzięki niemu refleksja o dziecięcej próbie znalezienia swojego miejsca w rodzinie i w świecie oraz pogodzenia się z nieuniknioną w przyszłości utratą bliskich jest niezmiennie słoneczna i dodająca otuchy.

Książka:

Anna Woltz, „Mój wyjątkowy tydzień z Tessą”, przeł. Iwona Mączka, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2021.

Proponowany wiek odbiorcy: 9+

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.