Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Tak Chiny demontują...

Tak Chiny demontują rosyjskie imperium

Filip Rudnik

W średniowieczu ruski kniaź Aleksander Newski świadomie wybrał posłuszeństwo Mongołom, odrzucając europejski wybór cywilizacyjny. Putin zdaje się podążać podobną ścieżką, poddając się wasalizacji przez Azjatów. Odpowiednikiem mongolskiego chana jest teraz przywódca Chin, a pogłębiająca się zależność nie sprzyja rozwojowi rosyjskiego projektu imperialnego.

Marcowa wizyta Xi Jinpinga w Moskwie była rosyjskiemu dyktatorowi potrzebna jak powietrze. Ściskając obie ręce chińskiego lidera i wymieniając wzajemne serdeczności, satrapa podratował swoje notowania – nadszarpnięte nieudaną ofensywą w Ukrainie, Oscarem dla filmu o Nawalnym czy wydaniem nakazu aresztowania Putina przez Międzynarodowy Trybunał Karny. 

Chiny „dają twarz” Rosji

Przyjmując delegację Państwa Środka, Kreml unaocznia, że wciąż ma potężnych przyjaciół. I to takich, którzy są w stanie rzucić rękawicę amerykańskiej hegemonii. A przy okazji mogą, jak to określa prof. Michał Lubina w rozmowie w „Kulturze Liberalnej”, „dać twarz” Rosji, czyli dowartościować ją w czasach niedoli. 

Czerwony dywan, propagandowe stwierdzenia o historyczności wizyty i zapowiedzi zacieśniania współpracy to jednak tylko jeden z wymiarów tego spotkania. „Postęp, jaki osiągnięto w obustronnych relacjach, jest imponujący”, pisał sam Putin w artykule poprzedzającym wizytę.

Wagę tych relacji podkreślił także premier Rosji Michaił Miszustin. Podsumowując rządowe dokonania z ostatniego roku przed rosyjskim parlamentem, Rosjanin nadał wielkie znaczenie dalszej perspektywie partnerstwa z Chinami. W sukurs poszli mu też parlamentarzyści. Sinofilski przewodniczący komunistów Giennadij Ziuganow powiedział, że po raz pierwszy trzy wielkie cywilizacje (rosyjska, indyjska oraz chińska) są w stanie „zaoferować świat, w którym będzie porządek, a nie dyktat; gdzie nie będzie wyzysku, a sprawiedliwość, wysoka kultura i głęboka duchowość”.

Sinizacja Rosji 

Rosja jest w tej układance równorzędnym partnerem, ale tylko na poziomie propagandowym. Świat, który proponuje obecna formuła chińsko-rosyjskiego aliansu, nie będzie wolny od wyzysku. I to wyzysku między innymi Rosji. Narracja o „wiekopomnym” zwrocie do Azji stanowi zasłonę dymną dla Rosjan, którzy na poziomie społecznym nie są wcale tak przyjaźnie nastawieni wobec Chińczyków jak kremlowska wierchuszka. 

O asymetrii relacji przypominają opozycyjni Rosjanie. Obrazuje to zresztą dialog, usłyszany w więzieniu przez skazanego polityka, Ilię Jaszyna: 

„– A o czym tam nasi decydowali razem z Chińczykami, słyszałeś może? 

– A cholera wie. Ale mam nadzieję, że Xi zabierze Putina ze sobą do Chin. 

– Zabierze, tak jest. Razem z całą Rosją”.

Zależność Rosji od Chin jest coraz głębsza i dotyka kolejnych dziedzin. Od sprzedaży surowców, które do niedawna szły rurociągami bądź statkami do Europy, do konieczności wykorzystania Chin jako pośrednika w kontekście importu sprzętu czy technologii, których rosyjski przemysł nie jest w stanie sam wyprodukować. 

Do tego dochodzi, oczywiście, utrata „twarzy” przez Rosję wśród niedawnych partnerów na Zachodzie. Bez Chin jako quasi-sojusznika, Moskwa nie może nawet częściowo jawić się jako licząca na arenie międzynarodowej siła. Stąd zawarta w rozmowie więźniów perspektywa rychłej sinizacji Rosji. Oczywiście, dokonać ma się ona nie w postaci mitycznej kolonizacji Syberii przez Chińczyków, ale w o wiele bardziej subtelny sposób. 

Chińczycy nie dybią na rosyjską duszę 

Co najciekawsze, o tym zagrożeniu mówią nie tylko opozycjoniści. Wizytę Xi Jinpinga komentowały również kanały tak zwanych „Z-patriotów”, a więc wspierających wojnę z Ukrainą i rozbrat z Zachodem nacjonalistów. Część z nich nie zakrzywia rzeczywistości i nazywa wprost zachodzący proces wasalizacją. 

Jeden z nich, Dmitrij Olszański, pisze otwarcie, że lepiej być poddanym Azjatów niż Zachodu. Rosjanin jest przy tym pozbawiony złudzeń – Rosja przestała być potęgą, stąd konieczność przeistoczenia się w wasala. I w tej konfiguracji lepiej być na pasku Chińczyków aniżeli Amerykanów. A dlaczego? A dlatego, że Pekin myśli głównie o pozyskaniu rosyjskich surowców, a nie o tożsamości. „Im wszystko jedno, co myślimy o gender, traumach, feminizmie i LGBT, o rosyjskości i ukraińskości […. Chińczycy nie zajmują się misjonarstwem i zmianą cudzej tożsamości”, konstatuje.

Tymczasem inni komentatorzy niepokoją się, że partnerstwo z Chinami wcale nie będzie dla Rosji łatwe. Na kanwie wizyty, krewcy Z-patrioci wykazują obawę, że Pekin nie będzie w stanie zaproponować Rosji nic konkretnego w zamian za preferencyjną cenę węglowodorów. Pytanie jest sformułowane wprost: czy Chińczycy będą chcieli wyjść poza przysłowiową „kroplówkę” transferów pieniężnych i podzielić się bronią bądź technologiami ze słabnącym Kremlem? Co do broni sprawa jest szczególnie drażliwa – Państwo Środka nieszczególnie chciałoby widzieć dalsze zwarcie szyków państw Zachodu, a większe zaangażowanie się Chin we wsparcie Rosji mogłoby do tego doprowadzić.

W prognozowaniu nieciekawej przyszłości dla Rosji jeszcze dalej poszedł Igor Striełkow, niegdyś jeden z głównodowodzących donbaskich separatystów, a obecnie czołowy krytyk Kremla i zbrodniarz wojenny. W typowym dla siebie tonie stwierdził, że rosyjska elita będzie bezmyślnie wypełniać rozkazy, które przyjdą z nowego centrum dowodzenia, jakim są Chiny. Wcześniej rosyjscy nacjonaliści oskarżali Kreml o służalczość wobec Zachodu i międzynarodowej finansjery – teraz to samo może dotyczyć Państwa Środka.

Jak daleko pójdzie Xi

Rosjanom o imperialnej predylekcji trudno się pogodzić z faktem otrzymania nowego jarłyku, czyli dokumentu, który za czasów mongolskich potwierdzał oddanie władzy w ręce ruskiego kniazia za pozwoleniem chana. Tym razem jest on zapisany chińskim pismem. Swoistym potwierdzeniem tego stanu rzeczy był moment, w którym podczas wizyty Xi Jinping wyraził przekonanie, że Putin zostanie wybrany na kolejną kadencję – chociaż ten do tej pory oficjalnie nie zapowiedział, że zamierza się o reelekcję ubiegać. 

W tym kontekście pojawia się szereg pytań o przyszłość Rosji i jej relacji z Chinami, które są zależne od dwóch czynników: stabilności kremlowskiej władzy i chciwości Pekinu. Obecna elita utrzymuje kurs na zbliżenie z Chinami zarówno z sinofilstwa części decydentów, jak i z konieczności wynikającej z gospodarczej izolacji. Przebijająca się wśród Z-patriotów krytyka tego kursu – za którym idzie w ich mniemaniu wyzysk Rosjan przez Azjatów – sugeruje, że w wypadku zdobycia większej roli przez te środowiska relacje rosyjsko-chińskie mogą się pogorszyć. Przecież mając pekińskich mocodawców, Kreml będzie co najwyżej namiestnikiem chińskich interesów na danym obszarze, a nie imperium. 

Co więcej, ewentualne spięcia na rosyjsko-chińskiej linii wzmagać mogą też zapędy Chińczyków. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a z biegiem czasu Pekin będzie dysponować coraz to liczniejszymi narzędziami nacisku na Moskwę. Tym samym, Chiny mogą pokusić się o przejęcie kontroli nad aktywami państwowych spółek w Rosji, wypełniając pustkę po wycofaniu się zachodniego kapitału z projektów naftowo-gazowych.

Trudno udawać, że jest się imperium 

Kluczowa będzie jednak skala chińskiego przejęcia. Kreml słusznie postrzega sektor naftowo-gazowy jako tę gałąź gospodarki, która zapewnia reżimowi żywotność. Jedną z przyczyn, która doprowadziła do przejęcia Jukosu – wydobywczego giganta zarządzanego przez Michaiła Chodorkowskiego na początku tego wieku – i wchłonięciem go przez Rosnieft był fakt, że istniało zagrożenie wykupu części akcjonariatu przez Amerykanów. Negocjacje w tej sprawie toczone były bez konsultacji z władzą, a ich ewentualne powodzenie mogłoby zaburzyć ówczesne starania państwa o całkowite zmonopolizowanie sprzedaży i wydobycia węglowodorów.

Obecnie otwartą kwestią pozostaje to, czy Chińczycy faktycznie będą chcieli przejąć część rosyjskiego sektora energetycznego i czy dla Rosjan będzie to do przełknięcia. Jednak przeciągająca się pełnoskalowa inwazja na Ukrainę pozbawia Kreml kolejnych kart przetargowych w rozmowach z Chinami i pogłębia zależność Rosji w tej relacji. W takiej konfiguracji trudno nawet udawać, że jest się imperium.

 

Źródło ikony wpisu: commons.wikimedia.org

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 743

(14/2023)
4 kwietnia 2023

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj