Duo autorskie Janiszewski & Skorwider specjalizuje się w podejmowaniu nietypowych jak na książki dla dzieci tematów. Tych ciężkich ze względów moralnych, społecznych i emocjonalnych (jak emocje, seks, dojrzewanie, Bóg czy narkotyki), ale i skomplikowanych „-ogii”, które dosłownie trudno wytłumaczyć dzieciom (a i niektórym dorosłym), tych związanych z zawiłościami polityki, ekonomii, ekologii, biologii i technologii. Na dodatek zabawne teksty i śmieszne (przez niektórych uznawane wręcz za brzydkie) ilustracje w ciekawy i przystępny sposób tłumaczą zagadnienia, które wydawać się mogą nudne i niestrawne – rodem z drętwych podręczników do WOS-u.
Seria pozornie niepoważnych książek na poważne tematy jest już naprawdę pokaźna [1], a Janiszewski i Skorwider wciąż podejmują kolejne wyzwania. W najnowszym tomie wzięli na warsztat dokument będący podstawą demokracji, a więc konstytucję. Nie, nie zanudzają interpretacją poszczególnych zapisów ustawy zasadniczej (choć tych też nie zabrakło), a raczej wyjaśniają, czym jest i dlaczego jest tak ważna. Przy okazji czytelnik poznaje takie fenomeny jak autokracja, anarchia, rewolucja, egzekucja, banicja, restauracja, referendum, sprawiedliwość, odwaga cywilna i wiele, wiele więcej. Dodatkowo konsultant specjalny, Mrówkojad Leon, przybliża tajniki dotyczące natury mrówek (jak na przykład fakt, że u mrówek, odwrotnie niż u ludzi, „na zewnątrz jest twardo, a w środku miękko”, oraz że nie mają one kręgosłupów – tu już podobieństwo z niektórymi osobami dałoby się znaleźć, jeśli pod lupę weźmiemy tzw. kręgosłup moralny).
Marcin Kruszewski (prawnik z kanału „Prawo Marcina”) oraz Agnieszka Jankowiak-Maik (popularna instagramowa „Babka od histy”) rozwijają wybrane wątki legislacyjne i historyczne. Zielone ramki z eksperckimi komentarzami są już bardziej na serio, ale definitywnie nie „na nudno”. Poczucie humoru autorów oraz zaproszonych do współtworzenia książki gości (włącznie z Mrówkojadem Leonem) jest ogromnym atutem i – oprócz charakterystycznych ilustracji i czcionki – znakiem rozpoznawczym całej serii. Subtelnie przemycane „żarty dla dorosłych” i aluzje do prawdziwych wydarzeń współczesnego świata, słynnych (często żenujących) wypowiedzi znanych osobistości czy nawiązania do ikonicznych dzieł showbiznesu sprawiają, że książki Janiszewskiego i Skorwidera trafiają także do starszego rodzeństwa oraz do rodziców sugerowanej grupy wiekowej (9+). Nie bez przypadku użyłam też wcześniej słowa „podręcznik” – jestem przekonana, że kreatywne wykorzystanie książek z tego cyklu urozmaiciłoby niejedną lekcję na „nudne” tematy.
No ale teraz do rzeczy – co się wydarzyło w Mrówlandii i kto włożył kij w mrowisko? A w zasadzie po co? Przecież życie w królestwie wydawało się płynąć uporządkowanym trybem, wszystko funkcjonowało zgodnie z prawem. Z tym że z autokratycznym prawem Królowej Matki, narzucającym odpowiednią rolę każdemu obywatelowi, a przede wszystkim każdej obywatelce (bo mężczyźni, jak się okazuje, nie odgrywają znaczącej roli w mrówczym społeczeństwie). W efekcie większość mrówek – tak zwanych robotnic – wykonywała tytułową mrówczą robotę, podczas gdy wybrana elita w postaci królowej, kapłanki, ministerki, generałki i ich koleżanek korzystała z owoców ich pracy, przez większość dnia objadając się cukierkami. Nad zgodnością systemu z królewskimi prawami czuwały armia i sąd, który jednak ciężko było nazwać sprawiedliwym i niezawisłym. Nic dziwnego, że rzadko która robotnica odważała się kwestionować istniejący, krzywdzący je porządek. Surowe wyroki sądu skutecznie zniechęcały do wszelkich form buntu. Do czasu aż robotnice Justyna i Marysia zdecydowały się wziąć sprawy w swoje odnóża, rozważając różne formy okazania niezadowolenia społecznego, zdobycia poparcia innych mrówek i obalenia tyranii. Doradza im uchodźca polityczny z Mrówlandii, intelektualista Konstanty, zaś Babka od histy przypomina, do czego prowadziły rewolucje znane z historii. Najrozsądniejsze wydaje się spisanie podstawowych zasad funkcjonowania państwa oraz praw obowiązujących wszystkich obywateli – także tych rządzących. Sporządzenie sprawiedliwej konstytucji okazuje się prawdziwie mrówczą robotą, bo nie sposób zadowolić wszystkich. Na szczęście udaje się przeprowadzić referendum i zaprowadzić demokratyczny porządek. Z korzyścią dla wszystkich, z wyjątkiem Mrówkojada Leona. Ale to już zupełnie inna historia.
Przypis:
[1] O książkach Bogusia Janiszewskiego i Maxa Skorwidera pisaliśmy w numerach: 629, 576 i 810 „Kultury Liberalnej” .
Książka:
Boguś Janiszewski i Max Skorwider, „Konstytucja, czyli mrówcza robota. O tym dorośli też Ci nie mówią”, wyd. Publicat, Warszawa 2025. Komentarze: Agnieszka Jankowiak-Maik („Babka od histy”), Marcin Kruszewski („Prawo Marcina”), Mrówkojad Leon.
Proponowany wiek odbiorcy: 9+ (ale nada się i dla licealistów mierzących się z WOS-em, zalecana także wielu dorosłym!)
Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.