Szanowni Państwo!

Sobotni Kongres Inicjatyw Narodowych, zorganizowany przez Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna w Łochowie pod Lublinem, dostarczył wielu emocji, ale raczej nie zaskoczył. 

Wiadomo, że Grzegorz Braun i inni politycy KKP powtarzają hasła prorosyjskie, antysemickie, ksenofobiczne, mizoginistyczne, patriarchalne, antypaństwowe. Stężenie takich wypowiedzi w jednym czasie, podczas jednej imprezy może szokować bardziej niż zwykle. Jak wywód Sebastiana Pitonia, górala z Podhala, na temat ról w rodzinie. Kobiety mają być w jego fantazji uległe, młode i „bez przebiegu”.

Noszone z absolutną powagą góralskie stroje ludowe czy militarne przez uczestników kongresu, patetyczna religijna oprawa imprezy mogły wywoływać estetyczny dysonans czy rozbawienie.

Skrajna prawica to nie margines

Jednak wygłaszane tam poglądy i postulaty, choć bliskie fantazjom, brzmią z całą pewnością groźnie. Co gorsza, są także nośne.

Według niedawnych badań CBOS-u na partię Brauna głosowałoby 9,8 procent badanych. To oznacza wzrost poparcia o 2,8 punktu procentowego w stosunku do badania z grudnia. 

Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Boska dostała w tym samym badaniu CBOS-u 11,2 procent. Razem skrajna prawica ma w nim więc 21 procent. Obie partie dużo mówią o potrzebie wyjście Polski z Unii Europejskiej, chociaż obecne stanowisko Konfederacji jest w tej sprawie niejasne. 

W Łochowie uczestnicy dyskusji proponowali, aby zastąpić UE wspólnotą BRICS i Szanghajską Organizacją Współpracy – to do tych organizacji, z kluczową rolą Chin oraz Rosji, Polska powinna ich zdaniem wstąpić. 

Do tego warto dodać PiS – może nie wprost nawołujące do wyjścia z Unii, ale wielokrotnie bojkotujące jej instytucje. PiS ma w badaniu CBOS-u 20,4 procent poparcia. A więc ponad 40 procent badanych popiera ugrupowania wprost antyunijne albo eurosceptyczne. 

Czy Polacy wyszliby z Unii?

Czy Polacy mogą poprzeć pomysł wyjścia z UE? Badania pokazują coraz większą liczbę obywateli, którzy mówią, że tak właśnie chcieliby zrobić. O czym to jednak świadczy? Czy trendy z badań przełożyłyby się na konkretne decyzje w ewentualnym referendum? I skąd się wziął taki eurosceptycyzm wśród mieszkańców kraju, który dzięki pieniądzom z Unii przeżył cywilizacyjny skok? Czy rzeczywiście grozi nam polexit? O tym wszystkim pisze w nowym numerze „Kultury Liberalnej” profesor Ben Stanley, socjolog z Uniwersytetu SWPS i stały współpracownik „Kultury Liberalnej”.

„Należy poważnie traktować obawy, które uruchamiają eurosceptycyzm. Poczucie bezsilności wobec brukselskich dyrektyw, polityki klimatycznej i wrażenie rozdźwięku między priorytetami UE a polskimi interesami. Jednak sceptycznie należy traktować wyniki sondaży pokazujących wzrost poparcia dla polexitu” – pisze. I tłumaczy dlaczego – zachęcamy do czytania jego tekstu i zapoznania się z argumentami.

Polexit to nie jedyne niebezpieczne hasło skrajnej prawicy. Wyrażana w KKP wprost prorosyjskość, a w Konfederacji pośrednio, poprzez sprzeciw wobec pomagania Ukrainie, to także zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. Nie dlatego, że istnieje realna możliwość wpływu tych partii na polską politykę wobec Rosji w najbliższym czasie – na razie ich politycy nie sprawują władzy. Biorąc jednak po uwagę poparcie, jakim się cieszą, i słabość PiS-u, można się spodziewać, że będą miały duży wpływ na prawą stronę sceny politycznej. 

Ich hasła stają się więc coraz nośniejsze i utrwalają się wśród Polaków. Mogą wpływać na ich poglądy. Tym bardziej że to, co jeszcze niedawno było skrajne, przesuwa się do głównego nurtu, o czym można przeczytać tu.

W połączeniu z wpływem, jaki na polskich polityków, publicystów i prawicową część społeczeństwa ma propaganda Donalda Trumpa, prowadzącego politykę, która działa według autorytarnych (a może faszystowskich?) schematów – o czym pisał ostatnio Jakub Bodziony –zagrożenia stają się jeszcze bardziej niepokojące. 

Zachęcam Państwa do czytania także pozostałych tekstów z nowego numeru,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”