Korzenie konfliktu sięgają głęboko w przeszłość kolonialną. Wówczas wytyczono granicę pomiędzy ówczesnymi Indiami Brytyjskimi – czyli ziemiami, które współcześnie są terytorium Pakistanu – i Afganistanem, który nigdy nie stał się kolonią Zjednoczonego Królestwa. Granica ta do dziś przebiega wedle tak zwanej linii Duranda, nazwanej od brytyjskiego dyplomaty Mortimera Duranda, który w 1893 roku wytyczył ją palcem na mapie. Dzisiejszy Pakistan respektuje co prawda tę granicę, ale władze Afganistanu już nie. Twierdzą, iż rozdziela ona jednorodne niegdyś tereny zamieszkiwane przez Pasztunów stanowiących większość mieszkańców współczesnego Afganistanu.
Wojna z terroryzmem
Źródła konfliktu sięgają także do czasów nam bliższych, gdy na terenie Pakistanu znajdowały się bazy mudżahedinów, czyli bojowników walczących z wojskami sowieckimi, które w roku 1979 najechały Afganistan. W tym samym czasie rozpoczął się exodus tysięcy mieszkańców Afganistanu, którzy szukali schronienia właśnie w Pakistanie. Z chwilą ucieczki sił sowieckich z Afganistanu bazy mudżahedinów stały się dla Pakistanu obciążeniem. Następcy bojowników o wolność Afganistanu przeistoczyli się w islamskich fundamentalistów i stworzyli podwaliny pod ruch talibów.
Zachowując swój status bojowników o wolność Afganistanu, podjęli walkę z siłami amerykańskimi. Amerykanie (a następnie siły NATO) wkroczyli bowiem do Afganistanu po roku 2001 walcząc z Al-Kaidą, odpowiedzialną za zamachy na World Trade Center w Nowym Jorku. Siły zachodnie współpracowały wówczas z Islamabadem, co sprawiło, iż bojownicy afgańscy zaczęli występować przeciw gospodarzom, czyli władzom Pakistanu.
Pierwsza dekada lat dwutysięcznych to okres, w którym dochodziło na terenie Pakistanu do licznych zamachów, porwań, aktów terrorystycznych. Ich sprawcami byli między innymi bojownicy afgańscy, a ściślej mówiąc – współtworzący ruch talibów Pasztunowie zamieszkujący pogranicze afgańsko-pakistańskie. Grupy te, walczące z siłami zachodnimi w Afganistanie i dążące do przejęcia kontroli nad tym krajem w celu stworzenia tam państwa o charakterze fundamentalistycznie islamskim, stawały się dla porządku publicznego w Pakistanie coraz bardziej groźne.
Talibowie i deportacje
Jeździłem w tym okresie dość często z Indii do Pakistanu i pamiętam, że atmosfera nawet w samym Islamabadzie była napięta. Mieszkańcy obawiali się aktów terrorystycznych. Władze wprowadzały co prawda bardzo restrykcyjne środki bezpieczeństwa, ale mimo to dochodziło do krwawych zamachów zarówno na pakistańskich polityków oskarżanych o współpracę z Amerykanami, jak i na obiekty użyteczności publicznej, w tym hotele. Przykładem jednego z najkrwawszych w tamtym czasie zamachów był atak na hotel Marriott w Islamabadzie we wrześniu 2008 roku. W jego wyniku zginęło 60 osób, a ponad 200 odniosło rany. Władze oskarżyły o dokonanie zamachu ekstremistów wywodzących się z terenów przy granicy afgańsko-pakistańskiej.
Zdobycie władzy w Afganistanie przez talibów stało się dla rządzących Pakistanem sygnałem, iż należy doprowadzić do powrotu do ojczyzny tysięcy afgańskich uchodźców z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
Miało to dotyczyć nawet tych, którzy urodzili się już na terenie Pakistanu w rodzinach uchodźców. Władze Pakistanu uznały bowiem – słusznie czy niesłusznie – że za destabilizację kraju i akty terroru odpowiada przede wszystkim wielotysięczna rzesza zradykalizowanych Afgańczyków. Rozpoczął się brutalny proces deportacji dawnych uchodźców i ich potomków. Wpłynęło to istotnie na pogorszenie relacji pomiędzy Islamabadem i Kabulem.
Mimo kilku prób mediacji zagranicznych Pakistan nie przerwał procesu deportacji. Język, którym rozmawiały ze sobą oba sąsiedzkie kraje stawał się coraz bardziej konfrontacyjny. Jednocześnie na terenie Pakistanu zaczęło ponownie dochodzić do coraz liczniejszych zamachów terrorystycznych. Władze w Islamabadzie wiązały je bezpośrednio z zamachowcami pochodzącymi z Afganistanu lub też inspirowanymi przez władze w Kabulu.
W tle wojna w Iranie
Jednocześnie pakistańscy eksperci wskazywali na coraz bliższe relacje rządzonego przez talibów Afganistanu z Indiami. Dla wielu z nich był to znak, iż w przypadku niektórych aktów terroru skierowanych przeciw Pakistanowi mogły kryć się działania służb indyjskich. Miały one inspirować Pasztunów do ataków przeciw pakistańskim siłom bezpieczeństwa i instytucjom publicznym tego kraju.
Tego typu oskarżenia w relacjach pomiędzy Indiami i Pakistanem nie są niczym nowym. Władze w Islamabadzie regularnie oskarżają New Delhi o podejmowanie aktów destabilizujących kraj. Z kolei politycy indyjscy niejednokrotnie twierdzili, że za akty terroru, do których dochodziło na terenie Indii, odpowiadają inspiratorzy wywodzący się z pakistańskich służb specjalnych.
Trudno w tej chwili przewidzieć, jak potoczą się dalej wypadki na linii Kabul–Islamabad. Szczególnie w sytuacji rozpoczęcia operacji amerykańsko-izraelskiej skierowanej przeciw Iranowi. Zarówno Afganistan, jak i Pakistan graniczą z tym krajem. Ich relacje z Teheranem przypominały sinusoidę. Przymusowe deportacje ludności afgańskiej zapoczątkowane jakiś czas temu przez władze w Teheranie doprowadziły do niepokojów pomiędzy Iranem i Afganistanem.
Z kolei na relacjach irańsko-pakistańskich cieniem kładła się sytuacja w Beludżystanie. Na pograniczu tego regionu i terytorium irańskiego dochodziło do lokalnych konfliktów z udziałem sił zbrojnych obu krajów. Niemniej jednak ani Teheran, ani Islamabad nie dążyły do eskalacji napięcia i obie stolice potrafiły wyciszyć konflikt.
Dysproporcja sił
Wydaje się, że w obecnej sytuacji, w której zaatakowany został Iran, zarówno Kabul, jak i Islamabad będą dążyć do deeskalacji konfliktu pomiędzy sąsiadami. Wpływ na to będzie miała nie tylko regionalna geopolityka, ale także dysproporcja sił, jaka występuje pomiędzy zwaśnionymi stronami.
Pakistan jest w porównaniu z Afganistanem militarną potęgą. Ma rozwinięte lotnictwo bojowe, dysponuje dużymi siłami lądowymi. Jego potencjał rakietowy ma w swym zasięgu całe terytorium Afganistanu, a marynarka wojenna jest w stanie atakować wybrane cele na terenie tego kraju. Ponadto dysponuje również arsenałem jądrowym.
Z kolei Afganistan jest krajem wyniszczonym wojną, posiada przede wszystkim broń lekką pozostawioną przez interwencyjne siły amerykańskie. Nie dysponuje rozwiniętym lotnictwem, a jedynym poważnym atutem militarnym są przygotowani do walk partyzanckich bojownicy islamscy.
Co istotne, Pakistan jest wiernym sojusznikiem Chin. Te z kolei od lat współpracują z Teheranem i starają się o dobre relacje z Afganistanem.
W sytuacji amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran eskalacja zbrojnego konfliktu pomiędzy Afganistanem i Pakistanem jest, z punktu widzenia interesów Pekinu, niekorzystna.
Dlatego to właśnie Pekin może odegrać istotną rolę w wygaszaniu napięcia pomiędzy Pakistanem i Afganistanem. Dla osiągnięcia tego celu może użyć wielu narzędzi. Zarówno nacisków gospodarczych, jak i działań politycznych.
Wygaszanie konfliktu
Wygaszenie militarnej fazy konfliktu afgańsko-pakistańskiego nie będzie jednak oznaczało szybkiego stworzenia korzystnego klimatu dla współpracy pomiędzy oboma krajami. Spory graniczne, wzajemne pretensje dotyczące wspierania działań o charakterze terrorystycznym, tysiące deportowanych Afgańczyków z Pakistanu do Afganistanu, nie sprzyjają budowaniu atmosfery zaufania pomiędzy Kabulem i Islamabadem. Do tego dochodzi jeszcze walka o wpływy w Afganistanie, która toczy się pomiędzy dwoma regionalnymi mocarstwami – Indiami i Chinami.
Jak powiedział mi w tych dniach jeden z dyplomatów pochodzący z krajów regionu, relacje afgańsko-pakistańskie nacechowane będą jeszcze długo wzajemną podejrzliwością i nieufnością. A te będą mogły zapłonąć kolejnym wybuchem wrogości.