Szanowni Państwo!

Trwająca już ponad tydzień wojna na Bliskim Wschodzie przynosi coraz poważniejsze konsekwencje.

Z perspektywy irańskiego społeczeństwa interwencja Izraela i Stanów Zjednoczonych nie przyniosła na razie żadnej nadziei na obalenie tamtejszego reżimu. Mimo że Izrael zabił ajatollaha Alego Chameneiego, najwyższym przywódcą Iranu został jego syn, Modżtaba Chamenei, ściśle związany z Korpusem Strażników Rewolucji, po którym należy spodziewać się kontynuacji terroru. Droga do demokracji w Iranie pozostaje zamknięta.

Stany Zjednoczone Donalda Trumpa, obalając dyktatorów, nie próbują nawet udawać, że chodzi im o demokrację. W Wenezueli miejsce porwanego Nicolasa Maduro zajęła jego zaufana współpracowniczka, dotychczasowa wiceprezydentka – Delcy Rodríguez.

Izrael zapowiada, że obecnego przywódcę Iranu też zabije – trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób miałoby to przybliżyć Irańczyków do ustroju nieopartego na przemocy. 

Co nie oznacza, że reżim pozostanie równie silny jak dotychczas.

Trump znów podpala Bliski Wschód

Na demokratyczną zmianę w Iranie nie może liczyć też reszta świata. Stany Zjednoczone zbombardowały irańskie cele nuklearne w ubiegłym roku, jednak zapasy wzbogaconego uranu i wirówki potrzebne do produkcji broni atomowej prawdopodobnie przetrwały. 

Obecne ataki amerykańskie i izraelskie prowadzą raczej do zaostrzenia sytuacji niż do jej uspokojenia. Iran atakuje sojuszników Ameryki oraz Izraela na Bliskim Wschodzie, zakłócając ruch samolotów w kluczowych portach lotniczych świata. Sojusz z reżimem deklarują terrorystyczne organizacje zbrojne — Huti z Jemenu i Hezbollah z Libanu. Pod tym pretekstem Izrael ostrzeliwuje znowu Liban.

A co z Ameryką?

Rosną ceny ropy naftowej, na czym korzystają Rosjanie, finansując w ten sposób wojnę z Ukrainą. Tracą giełdy krajów Zatoki Perskiej i Europy. Rośnie za to dolar. Tego samego nie można powiedzieć o poparciu dla Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych. 

Trump obiecywał, że nie będzie rozpoczynał nowych wojen, że będzie realizował hasło America First. Wygląda na to, że dał się wciągnąć premierowi Netanjahu w konflikt, którego rozpętania obawiali się wszyscy poprzedni amerykańscy prezydenci. 

Przedłużający się konflikt może zaważyć niekorzystnie na wyniku republikanów w wyborach uzupełniających do Kongresu, które odbędą się w listopadzie. 

Co dalej z Iranem?

W nowym numerze „Kultury Liberalnej” piszemy o konsekwencjach amerykańsko-izraelskiego uderzenia dla samego Iranu – i o tym, jak sytuacja w tym kraju przekłada się na region, a region na cały świat.

Krzysztof Strachota, specjalista od Bliskiego Wschodu z Ośrodka Studiów Wschodnich, pisze: „Przetrwanie Islamskiej Republiki Iranu w obecnej postaci jest mało prawdopodobne, hipotetyczna ewolucja w stronę jeszcze ostrzejszej dyktatury raczej nie rokuje trwałych efektów. Alternatywa jest bardzo niejasna: w Iranie nie widać zorganizowanej, ogólnonarodowej opozycji. Nie widać, by protesty wyłoniły reprezentację polityczną, osobowość, komitety”.

Zapraszamy też do wysłuchania podkastu, w którym Jakub Bodziony z naszej redakcji rozmawia z Konstantym Gebertem o możliwych scenariuszach dalszego rozwoju sytuacji. Polecamy również felieton Krzysztofa Renika o innym niebezpiecznym konflikcie na wschodzie – afgańsko-pakistańskim: „Pakistan i Afganistan starły się pod koniec lutego w otwartym konflikcie zbrojnym. Atak na pakistańskie posterunki graniczne spotkał się z nalotami Islamabadu na Kabul i Kandahar. To kolejna odsłona ich wieloletniego sporu”.

Zapraszam Państwa do tej niespokojnej, ale ważnej lektury,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”