„Na tropie koszmarów. Antologia opowiadań z dreszczykiem” – poleca ANNA MIK

 

Zbiory opowiadań grozy w polskim wydaniu to wciąż rzadkość na naszym rynku wydawniczym. Tym bardziej cieszy inicjatywa wydawnictwa Dwukropek i jego seria „Na tropie…”, w ramach której do tej pory ukazały się dwie książki: „Na tropie tajemnic” oraz najnowsza – „Na tropie koszmarów”. Ta ostatnia to – jak dookreśla podtytuł – „Antologia opowiadań z dreszczykiem” pod redakcją Roberta Ziębińskiego. Zespół autorski, w skład którego weszli: Natasza Socha, Michał Śmielak, Joanna Jagiełło, Mieczysław Gorzka, Anna Mostyn, Krzysztof Kochański, Katarzyna Wasilkowska, Paulina Zaborek, Krzysztof Zapotoczny i sam Robert Ziębiński, odrobił swoją pracę domową na ocenę co najmniej bardzo dobrą.

Jedną z najbardziej wyrazistych cech zgromadzonych tu tekstów jest ich zakorzenienie w lokalności. Nawet jeśli w danej historii spotykamy się z pewną niedookreślonością miejsca, trudno pozbyć się wrażenia, że twórcy w sposób szczególny zadbali o rodzimy charakter otoczenia swoich bohaterów. Wyjątkowo trafnie widać to w zamykającym zbiór opowiadaniu „Stacja, na której nikt nie wysiadł” Ziębińskiego, w którym lokalna tragedia zostaje finezyjnie ubrana w kostium klasycznej grozy.

Co równie mocno satysfakcjonuje podczas lektury „Na tropie koszmarów”, to godna uznania staranność konstrukcyjna i edytorska (duży ukłon w stronę redakcji). Nadaje ona całemu tomowi wyjątkowe poczucie spójności. Mimo że poszczególne opowiadania nie łączą się ze sobą bezpośrednio – nie stanowią fabularnej kontynuacji ani nie wchodzą w jawne relacje intertekstowe – tworzą doskonale korespondującą ze sobą w ramach gatunku całość.

Lektura tej książki to czysta przyjemność. Choć może nie do końca „czysta” – w zależności od indywidualnych oczekiwań groza może (powinna!) bowiem czytelniczą satysfakcję nieco zaburzyć i wywołać niepokój. Opowiadania potrafią obudzić w odbiorcach uśpione demony, które – jeśli nie zostaną ukojone prostym rozwiązaniem fabularnym – szybko o sobie przypomną. I to właśnie czytelnicy i czytelniczki muszą zadać sobie ostateczne pytanie: czy na takie przebudzenie są w pełni gotowi?

Książka:

„Na tropie koszmarów. Antologia opowiadań z dreszczykiem”, Natasza Socha, Michał Śmielak, Joanna Jagiełło, Mieczysław Gorzka, Anna Mostyn, Krzysztof Kochański, Katarzyna Wasilkowska, Paulina Zaborek, Krzysztof Zapotoczny, Robert Ziębiński, wyd. Dwukropek, Warszawa 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 9+

 

„Mój przyjaciel duch. Pierwsze spotkanie” – poleca KRZYSZTOF RYBAK

Magnus razem z mamą przeprowadza się do nowego miasta. Jak to często bywa, początki są trudne, zwłaszcza że ojciec właściwie się nim nie interesuje, a do tego chłopiec tęskni za zmarłym kotem Chabrem. Przede wszystkim Magnusowi nie idzie za dobrze w szkole: z ocenami nie jest najlepiej, a do tego chłopak wpada w szemrane towarzystwo. Wielkimi krokami zbliża się jesienny mrok i Halloween, więc, niczym w amerykańskich filmach, Magnus z mamą wybierają się kupić dynię, jednak chłopcu wpada w oko figurka kota przypominającego Chabra. Figurka nie byle jaka, bo podczas halloweenowej nocy wyłania się z niej duch dziewczynki, którego widzi tylko Magnus. Jak się okazuje, kilkadziesiąt lat temu Saga wypadła za burtę, a jej duch został uwięziony w figurce. Gdy początkowy szok mija, Magnus odkrywa w Sadze koleżankę i zwierza jej się z problemów codzienności, podczas gdy ona wprowadza go w świat duchów i liczy na jego pomoc w opuszczeniu świata ludzi.

„Pierwsze spotkanie” to pierwszy – a jakże! – tom norweskiej trylogii „Mój przyjaciel duch” Michelle Tolo. Próżno w nim jednak szukać choćby nawiązań do nordyckiego folkloru czy skandynawskich realiów, autorka proponuje raczej generyczną opowieść o duchach i Halloween, które świętowane jest już właściwie na całym świecie. Komiksowi nie można odmówić dynamicznej akcji i pokładów humoru, choć tak fabułą, jak i kreską przypomina mainstreamowe kreskówki. To być może zapewni mu sporą publiczność, choć będzie to raczej lektura o umiarkowanych doznaniach artystycznych. Dla części osób czytających wątpliwy może być bowiem wymiar dydaktyczny („nigdy nie jest za późno, żeby powiedzieć «przepraszam»”), ale jako lektura na jesienny mroczny wieczór, „Pierwsze spotkanie” nie powinno być rozczarowaniem.

Książka:

Michelle Tolo, „Mój przyjaciel duch. Pierwsze spotkanie”, przeł. Marta Dybula Östholm, wyd. Debit, Katowice 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 9+

 

„Księga stworów mitologicznych” – poleca AGNIESZKA SAWALA

Co się stało z dawnymi demonami, odkąd ludzie przestali w nie wierzyć? Czy wiedźmy, duchy i upiory przeszły na emeryturę? Paweł Maj ma inną odpowiedź: nauczyły się żyć w XXI wieku!

W „Księdze stworów mitologicznych” opisuje sto istot wywodzących się z różnych tradycji, każdą w dwóch odsłonach: „Kiedyś” i „Dziś”. Najpierw poznajemy dawne opowieści o stworach, później obserwujemy ich zmagania ze współczesnością. Bagiennik trafia pod ochronę, bo przemysł SPA niemal wytrzebił jego gatunek w pogoni za leczniczą mazią; Białe Damy zakładają stowarzyszenie i organizują konwent BIADA; południca drży przed kombajnem, a ghul, który kiedyś pożerał zwłoki, zostaje freeganinem i ratuje jedzenie ze śmietników. Autor oswaja dawne strachy śmiechem, choć nie każdy żart jest równie trafny.

Największą siłą książki są bez wątpienia niesamowite ilustracje Igora Żakowskiego. Czarno-białe, misternie kreskowane postacie mają w sobie coś z dawnych rycin, horroru i karykatury. Wystające zęby, wyłupiaste oczy, nieproporcjonalnie długie kończyny, wykrzywione twarze… Stwory wpełzają między akapity, czasem zajmują całe strony. Żakowski nie wygładza ich brzydoty ani dziwności. Jest w tych rysunkach mnóstwo humoru, ale także nutka autentycznej grozy. Można je oglądać długo po przeczytaniu tekstu.

Istotne zastrzeżenie mam do strony merytorycznej: w częściach poświęconych dawnym wierzeniom znalazło się niestety sporo nieścisłości faktograficznych. Nie polecam więc uczyć się z książki na lekcje historii czy literatury ani traktować jej jak wiarygodnej encyklopedii. Jeśli jednak czytać ją jak zbiór współczesnych baśni i przypowieści, z przymrużeniem oka (którym warto też zerkać na ilustracje), jestem na tak. I w tym charakterze polecam ją na długie jesienne wieczory, szczególnie starszym dzieciom i nastolatkom, które lubią odrobinę grozy i absurdalny humor.

Książka: 

Paweł Maj, „Księga stworów mitologicznych”, il. Igor Żakowski, Wydawnictwo SBM, 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 12+

 

„Kto zabił naszego koguta?” – poleca Karolina Stępień

Twórcom skandynawskich książek dla dzieci niestraszne są straszne tematy. Zapewne wie o tym każdy, kto zna publikacje Gro Dahle i Sveina Nyhusa. Szwedzi Anders Sparring i Per Gustavsson wraz z wydawnictwem Zakamarki równie śmiało oddają w ręce polskich młodych czytelników kryminał z prawdziwego zdarzenia, idealny na jesienny mrok – ale tylko dla tych o mocnych nerwach! 

Krew znaczy kolejne sceny, zarówno w warstwie słownej, jak i na ilustracjach, podejrzanymi targają namiętności, a akcja zagęszcza się z każdym kolejnym rozdziałem. Właściwie jedynym, co odróżnia opowieść od klasycznych kryminałów dla dorosłych, jest fakt, że ofiarą jest tu kogut, a detektywem – lisia dziewczynka Bima. Rozdzielona podczas burzy z mamą i rodzeństwem, głodna i przemarznięta, trafia nocą do pobliskiego kurnika. Początkowo jego mieszkanki są przerażone, ale niespodziewanie urocze lisie szczenię budzi w nich tłumiony od lat instynkt macierzyński. Chociaż kury pachną apetycznie, „nie można zjadać tego, kto cię żywi” – przekonuje samą siebie Bima. Stara się więc panować nad instynktami i przez pewien czas żyje spokojnie w kurniku, choć nie do końca dogaduje się z Wieprzkiem, który mieszka po drugiej stronie przegrody i zazdrośnie strzeże swojego jedzenia.

Jak się wkrótce okazuje, lisio-kurza symbioza jest jednak nietrwała. Gdy pewnej nocy mieszkańców kurnika budzi nagły huk, ich oczom ukazuje się martwy kogut Herman, leżący bez głowy w kałuży krwi. Wszystkie podejrzenia padają na Bimę – „lis nigdy nie jest niewinny, nawet jeśli jest”. Bohaterka musi odnaleźć mordercę, inaczej skończy w paszczy podwórkowego psa.

Książka Sparringa i Gustavssona to przede wszystkim trzymający w napięciu kawałek dobrej rozrywki. To jednak także wzruszająca i miejscami bardzo zabawna opowieść o mechanizmach społecznych i odkrywaniu samego siebie. O tym, jak znaleźć równowagę między dostosowywaniem się do narzucanych norm i cudzych oczekiwań a podążaniem za własnymi potrzebami. A także o początku pięknej przyjaźni, z zakończeniem niczym w „Casablance”.

Książka:

Anders Sparring, „Kto zabił naszego koguta?”, il. Per Gustavsson, przeł. Agnieszka Stróżyk-Dembińska, wyd. Zakamarki, Poznań 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 6+

 

„Czarownica z wieży” – poleca PAULINA ZABOREK

Karmela wśród trzech sióstr jest tą środkową i ma wrażenie, że nigdzie nie pasuje. Zabawy z młodszą Tomką wydają jej się zbyt dziecinne i nudne, z kolei starsza Franka od niedawna spędza czas niemal wyłącznie w gronie swoich koleżanek. Te starsze dziewczyny wyśmiewają się i drwią z Karmeli. Odrzucona i samotna rusza przed siebie w posępnej zabawie „Idź tak długo, aż nie zdołasz już zrobić ani kroku więcej”. U kresu sił dociera do miejsca, o którego istnieniu nie miała pojęcia – wysokiej wieży położonej pośrodku niczego. Na progu wita ją Czarownica i z wielką serdecznością zaprasza do środka. Stara kobieta zaczyna warzyć eliksir na poprawę samopoczucia – wkrótce Karmela do niej dołącza i sama sobie się dziwi, skąd wie, jak to robić. Zresztą wszystko w wieży wydaje się „bardzo dziwne, a zarazem, na swój sposób, swojskie”. Dziewczynka zwierza się Czarownicy ze swoich kłopotów, a ta zapewnia, że może jej pomóc, pod warunkiem, że wejdą na szczyt wieży, bo „stamtąd widać więcej”. Rozpoczyna się więc kolejny etap wędrówki Karmeli, podczas której, niczym Alicja Carrolla, odwiedza osobliwe wnętrza: szklarnię, bibliotekę, warsztat tkacki, lustrzany labirynt, pełne czarodziejskich roślin, magicznych zwierząt, a także duchów kochanych w życiu istot. Z każdym piętrem w głowie Karmeli otwierają się kolejne drzwi. A na szczycie wieży czeka na nią kosmos, wszechświat pełen gwiazd.

W drugiej części cyklu „Trzy siostry” katalońska autorka i ilustratorka Júlia Sardà ponownie odmalowuje portret przemian okresu dojrzewania, równie oniryczny i baśniowy, a jednak zupełnie inny: Karmela nie czuje się królową, tak jak Franka. Ona jest czarownicą. Wędrując na szczyt wieży, nazywa i akceptuje swoją odmienność, odkrywa, że siłę daje jej obecność pokrewnych dusz i wspólne działanie. Ta historia, podobnie jak „Królowa z jaskini” (o której pisałam w numerze 791 „KL”), ma kilka warstw i najmłodszym dzieciom można ją czytać po prostu jako magiczną opowieść o spotkaniu z czarownicą, z którą warzy się eliksiry i lata na miotle.

Niezmiennie zachwyca warstwa graficzna książki: ilustracje o charakterystycznej kresce, przywodzące na myśl stare ryciny, są pełne szczegółów i niuansów, które zachęcają do wielokrotnego oglądania i zagłębiania się w opowieść.

Książka:

Júlia Sardà, „Czarownica z wieży”, przeł. Anna Dzierzgowska, wyd. Tako, Toruń 2026.
Proponowany wiek odbiorcy: 5+

 

Zestawienie przygotowali: 

Anna Mik

Autorka monografii „Signs of Exclusion? Monsters from Classical Mythology in Children’s and Young Adult Culture”. Jej główne zainteresowania to studia nad potwornością oraz krytyka naukowa serii o Harrym Potterze.  

Krzysztof Rybak

Adiunkt na wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, badacz literatury i kultury dla dzieci i młodzieży.

Agnieszka Sawala

Publicystka, tłumaczka, podróżniczka, inicjatorka gorzowskiego Projektu Multikulti, edukatorka interkulturowa, uczestniczka i organizatorka misji humanitarnych na Filipinach. 

Karolina Stępień

Adiunktka w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Członkini redakcji czasopisma naukowego „Dzieciństwo. Literatura i Kultura”. Tropi dorosłe odczytania i oczekiwania wobec tekstów skierowanych do dziecięcych czytelników.

Paulina Zaborek

redaktorka, tłumaczka, pedagożka, absolwentka studiów podyplomowych poświęconych literaturze i książce dla dzieci i młodzieży, członkini Polskiej Sekcji IBBY. Prowadzi rubrykę „KL dzieciom” oraz blog o książkach dla dzieci i młodzieży.

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.