Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Chybiony strzał [Nagroda...

Chybiony strzał [Nagroda Nobla dla Kazuo Ishigury]

Piotr Kieżun

Jeśli Akademia Sztokholmska chce wykuwać w spiżu kanon literatury światowej, Ishiguro jakoś nie do końca pasuje do noblowskiego zestawu. Może przyszedł jednak czas, kiedy Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury nie powinniśmy się już tak bardzo emocjonować?
Kazuo Ishiguro. Fot. Robert Sharp / English PEN. Źródło: Flickr (CC BY-NC-SA 2.0)

Kazuo Ishiguro. Fot. Robert Sharp / English PEN. Źródło: Flickr (CC BY-NC-SA 2.0)

Literacki Nobel zawsze jest wielką niespodzianką, a po zeszłorocznej nagrodzie dla Boba Dylana można się było w tym roku spodziewać wszystkiego. Z takim też nastawieniem śledziliśmy w redakcji „Kultury Liberalnej” relację z Akademii Sztokholmskiej. Padały nazwiska Kundery, Rotha, Oza i żartobliwie Murakamiego, nikt z nas nie wytypował jednak na laureata Kazuo Ishigury.

Co oznacza Nobel dla tego brytyjskiego autora? Z jednej strony można powiedzieć trawestując Gombrowicza, że to uhonorowanie pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. Oczywiście biorąc pod uwagę kryteria tzw. czystej literatury. W Japonii, rodzinnym kraju pisarza, do którego wraca w niektórych książkach, ów podział przez długi czas był bardzo wyraźny. Czysta literatura (junbungaku) była uważana za bardziej subtelną, pełną intertekstualnych odniesień i stawiającą poważne egzystencjalne pytania, a przez to z definicji bardziej literacką od literatury popularnej (taishū bungaku). Ta ostatnia służyła po prostu do zaspokojenia czytelniczego głodu na opowieści, które pozwolą choć na chwilę przenieść się w inny świat.

Ishiguro na pewno nie jest pisarzem pop w stylu Roberta Ludluma. Należy jednak na pewno do tych autorów, którzy dobrze skonstruowaną opowieść przedkładają nad formalne, językowe eksperymenty. Nie stroni przy tym od kreowania alternatywnych światów, którymi często karmi się literatura popularna. Akcja nominowanej do Nagrody Bookera „Nie opuszczaj mnie” rozgrywa się w szkole z pensjonatem, będącej hodowlą ludzkich klonów, a ostatnia powieść, „Pogrzebany olbrzym” z 2015 r., jest wariacją na temat legend arturiańskich.

A zatem nagroda dla Ishigury nagrodą dla literatury popularnej? Brzmi to trochę zbyt prosto, by było prawdziwe. Rację ma tu chyba Wojciech Engelking, który w jednym z prywatnych komentarzy do tegorocznego werdyktu Akademii Sztokholmskiej stwierdził, że Nobel dla autora „Nie opuszczaj mnie” to raczej uhonorowanie całej grupy brytyjskich pisarzy, wskazanej kiedyś przez magazyn „Granta”, do której oprócz Ishigury należą Salman Rushdie, Ian McEwan i Martin Amis. Ta wielka czwórka to zestaw autorów, którzy są dobrymi literackimi rzemieślnikami, potrafiącymi opowiadać, a przy tym stawiać w swoich książkach ważne pytania. Dla kontynentalnych zgryźliwców ich pisarstwo będzie pewnie zbyt przezroczyste (może z wyjątkiem Rushdiego), ale trudno nie zakwalifikować ich do grona pisarzy, których książki pochodzą jednak z górnej (choć nie najwyższej), a nie średniej półki.

Na koniec warto sobie zadać pytanie, czy nie było lepszych kandydatur? Owszem, były. Mówiąc oczywiście w przenośni, w kolejce do Nobla czeka naprawdę sporo gigantów literatury, jak choćby wspomniani już na początku Milan Kundera, Philip Roth czy Amos Oz. Wśród Brytyjczyków też znalazłoby się parę nazwisk – np. Julian Barnes.

Jeśli Akademia Sztokholmska chce wykuwać w spiżu kanon literatury światowej, Ishiguro jakoś nie do końca pasuje do tego zestawu. Spróbujmy jednak całe zamieszanie potraktować nieco inaczej. Może przyszedł czas, kiedy Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury nie powinniśmy się już tak bardzo emocjonować? Wówczas wypadałoby się zgodzić z tłumaczem i krytykiem Krzysztofem Cieślikiem, który laur dla Brytyjczyka skwitował trzema zdaniami: „Nie przywiązuję wielkiej wagi do Nobla i uważam, że trafione są ze dwa werdykty na dekadę. Ten uznałbym za chybiony, ale nie w jakiś rażący sposób. To strzał w siódemkę, ale nie poza tarczę”. Gorzej dla tych, którzy Nagrodę Nobla biorą jeszcze poważnie.

SKOMENTUJ

Nr 456

(41/2017)
5 października 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail