PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

NAJNOWSZE ARTYKUŁY
  • BELKA
  • DZIEMIANOWICZ-BĄK
  • Sroczyński

Bezradna lewica wobec „piątki Kaczyńskiego”

Szanowni Państwo!

Wiele wskazuje na to, że najwięcej nominalnie lewicowych posłów do Parlamentu Europejskiego i Sejmu ma szansę wprowadzić Koalicja Europejska kierowana przez liberalnego konserwatystę Grzegorza Schetynę. Zaś partie lewicowe per se na kryzysie publicznej oświaty i ochrony zdrowia czy na protestach osób niepełnosprawnych i pracowników sądów nie zyskują. Nawet coraz wyraźniejsza liberalizacja obyczajowa – przejawiająca się choćby stosunkiem do homoseksualizmu czy dopuszczalności przerywania ciąży – dokonuje się raczej z pominięciem, a nie dzięki lewicy. A do tego dodajmy jeszcze, że najpopularniejsza dziś samodzielna partia lewicowa, Wiosna Roberta Biedronia, jak ognia unika terminu „lewicowość” zamiast tego określając się mianem „progresywnej”.

Wydaje się, że to właśnie przedziwna niemoc polskiej lewicy jest kluczem do zrozumienia paradoksów naszej polityki. Lewica oddaje pole we wszystkich dziedzinach, w których toczy się polityczne boje: gospodarczej, społecznej i obyczajowej.

Ataki lewicy na rząd po ogłoszeniu tak zwanej „piątki Kaczyńskiego” wydają się niemrawe. Nie bez powodu. PiS po raz kolejny „zagarnęło” socjalne postulaty opozycji – i próbuje to obrócić na swoją korzyść. Badania sondażowe pokazują, że dwa najważniejsze dla Polaków tematy dyskusji to przyszłość systemu emerytalnego oraz stan publicznego systemu ochrony zdrowia. Jednocześnie rząd podbiera 20 miliardów złotych z odłożonych przez część Polaków środków w Otwartych Funduszach Emerytalnych. I lekką ręką wydaje jednorazowo 10 miliardów złotych na trzynastą emeryturę dla wszystkich emerytów i rencistów, niezależnie od ich potrzeb. Opozycja zaś solidarnie milczy, mimo że obok zamieszania wokół emerytur okazuje się, że większych pieniędzy na ochronę zdrowia – na której Polakom również zależy – także w najbliższym czasie nie będzie. Jeśli do tego dodamy informacje o przeciętnym wieku pracowników owej ochrony zdrowia, przekraczającym 50 lat, jeszcze lepiej dostrzeżemy ogrom kryzysu. Nic dziwnego, że po czterech latach budowania „Polski solidarnej” Polacy rekordowo dużo wydają na… prywatne ubezpieczenia zdrowotne.

Z podobnymi problemami co służba zdrowia mierzy się zresztą także oświata. Niedopłaceni i zaawansowani wiekowo nauczyciele protestują, uczniowie mają wolne, matury są zagrożone, ale prezes partii rządzącej o całej sprawie konsekwentnie milczy. Kiedy zaś Koalicja Europejska, czyli największa siła opozycyjna publicznie deklaruje, że kiedy wygra wybory, spełni postulaty płacowe strajkujących, spotyka się z lawiną krytyki ze strony… lewicy.

Pytany o to, co jest w nim lewicowego, były premier Marek Belka – reprezentujący SLD kandydat KE do Parlamentu Europejskiego – w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim mówi, że jego zdaniem państwo powinno prowadzić „aktywną politykę społeczną” i że jest… przeciwko podatkowi liniowemu. Jednocześnie twierdzi, że w Polsce to lewica jest stroną finansowo odpowiedzialną, natomiast prawica lubuje się w dokonywaniu transferów socjalnych.

„W Polsce od wielu lat jest tak, że jak lewica przychodzi do władzy, no względna lewica, to sprząta po rządach prawicy, wyprowadza na prostą gospodarkę, a potem przychodzi prawica i dyskontuje sukces. Tak było w 2005 roku i myślę, że tak samo było w 2015 roku” – mówi Belka. Z jego wypowiedzi wynika, że „względną lewicą” był też koalicyjny rząd PO–PSL.

Wypowiedź byłego szefa NBP wydaje się z pozoru ekscentryczna, ale z drugiej strony faktycznie najważniejsze pomysły, które wyrastały na lewicy płynnie przechodziły na prawą stronę. Postulaty ruchów miejskich, transfery socjalne, ukrócenie stosowania umów cywilno-prawnych zamiast tradycyjnych etatów, wydłużenie urlopów macierzyńskich, budowa żłobków i przedszkoli, walka ze smogiem, a nawet kwestia tolerancji wobec osób nieheteroseksualnych – wszystkie te kwestie zostały jedna po drugiej wyjęte lewicy przez PiS lub partię Grzegorza Schetyny.

Lewica przypomina pod tym względem nieporadnego uczniaka rodem z amerykańskich filmów, któremu silniejsi koledzy na przerwie lunchowej swobodnie wyciągają z pudełka kanapkę, jabłko, czipsy, a następnie pieniądze na colę i zostawiają z niczym.

„Najpierw PiS wyciągnęło lewicy jajka z koszyka, wprowadzając programy socjalne, a teraz liberałowie zrobili to samo, popierając strajk [nauczycieli – przyp. red.]”, mówi lewicowy publicysta Grzegorz Sroczyński w rozmowie z Tomaszem Sawczukiem. „Przez 30 lat polscy liberałowie traktowali strajki jako coś szkodliwego, co może zatopić budżet. Pstryk – i wszystko na odwrót. Mój kolega Wojtek Maziarski, publicysta wybitnie zasłużony w zwalczaniu wszelkich postulatów związkowych, teraz zbiera pieniądze dla strajkujących”.

Jaki los czeka w tej sytuacji nasze partie lewicowe? Jakiś czas temu socjolog Jan Sowa mówił, że jedyną drogą jest rezygnacja z tak zwanych postulatów obyczajowych, a więc pójście po władzę „na trupie kobiety”. „Jeśli kiedyś powstanie w Polsce jakaś «nowa lewica», która osiągnie sukces wyborczy”, mówił Sowa, „to wypączkuje raczej ze środowisk konserwatywnych niż miejskich środowisk liberalnych pod względem obyczajowym i lewicowych pod względem socjalnym”.

Innego zdania jest była członkini Partii Razem Agnieszka DziemianowiczBąk. Choć nie tak dawno odeszła z Partii Razem, uznając jej strategię działania za skazaną na porażkę, dostrzega szansę dla partii lewicowych. Warunkiem jest jednak sukces – dowodzonej przez konserwatywnego liberała Schetynę – Koalicji Europejskiej.

„Jeżeli PiS wygra z dużą przewagą i będzie samodzielnie lub w koalicji tworzyło rząd, to lewicy będzie bardzo trudno. Powieli się obecny podział na zwolenników i przeciwników Kaczyńskiego, a lewica znajdzie się po środku, raz popierając rząd, a raz opozycję. Jeżeli dodamy wewnętrzne tarcia w obozie lewicy, otrzymamy nieciekawą perspektywę”, mówi Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z Jakubem Bodzionym. Jeśli zaś wygra KE, ale jednocześnie nie będzie w stanie rządzić samodzielnie, to zdaniem naszej rozmówczyni dla lewicy pojawi się więcej wariantów – od roli „anty-PiS-owego bezpiecznika”, po wejście w koalicję za cenę realizacji postulatów lewicowych.

Dziemianowicz- Bąk nie bierze jednak pod uwagę jednego poważnego zagrożenia, o którym mówi Sroczyński. Tego mianowicie, że „jajka z lewicowego koszyczka” znów trafią do innych ugrupowań, a partie lewicowe pozostaną na marginesie.

Czy w polskiej polityce nadal wszystko będzie na opak – a postulaty lewicowe, prawicowe i liberalne nadal będą mieszały się w kociołkach dwóch tylko prawicowych ugrupowań. A być może to nasza normalność?

Zapraszamy do lektury!

Redakcja „Kultury Liberalnej”

 

Źródło: pxhere

Szanowni Państwo!

Wiele wskazuje na to, że najwięcej nominalnie lewicowych posłów do Parlamentu Europejskiego i Sejmu ma szansę wprowadzić Koalicja Europejska kierowana przez liberalnego konserwatystę Grzegorza Schetynę. Zaś partie lewicowe per se na kryzysie publicznej oświaty i ochrony zdrowia czy na protestach osób niepełnosprawnych i pracowników sądów nie zyskują. Nawet coraz wyraźniejsza liberalizacja obyczajowa – przejawiająca się choćby stosunkiem do homoseksualizmu czy dopuszczalności przerywania ciąży – dokonuje się raczej z pominięciem, a nie dzięki lewicy. A do tego dodajmy jeszcze, że najpopularniejsza dziś samodzielna partia lewicowa, Wiosna Roberta Biedronia, jak ognia unika terminu „lewicowość” zamiast tego określając się mianem „progresywnej”.

Wydaje się, że to właśnie przedziwna niemoc polskiej lewicy jest kluczem do zrozumienia paradoksów naszej polityki. Lewica oddaje pole we wszystkich dziedzinach, w których toczy się polityczne boje: gospodarczej, społecznej i obyczajowej.

Ataki lewicy na rząd po ogłoszeniu tak zwanej „piątki Kaczyńskiego” wydają się niemrawe. Nie bez powodu. PiS po raz kolejny „zagarnęło” socjalne postulaty opozycji – i próbuje to obrócić na swoją korzyść. Badania sondażowe pokazują, że dwa najważniejsze dla Polaków tematy dyskusji to przyszłość systemu emerytalnego oraz stan publicznego systemu ochrony zdrowia. Jednocześnie rząd podbiera 20 miliardów złotych z odłożonych przez część Polaków środków w Otwartych Funduszach Emerytalnych. I lekką ręką wydaje jednorazowo 10 miliardów złotych na trzynastą emeryturę dla wszystkich emerytów i rencistów, niezależnie od ich potrzeb. Opozycja zaś solidarnie milczy, mimo że obok zamieszania wokół emerytur okazuje się, że większych pieniędzy na ochronę zdrowia – na której Polakom również zależy – także w najbliższym czasie nie będzie. Jeśli do tego dodamy informacje o przeciętnym wieku pracowników owej ochrony zdrowia, przekraczającym 50 lat, jeszcze lepiej dostrzeżemy ogrom kryzysu. Nic dziwnego, że po czterech latach budowania „Polski solidarnej” Polacy rekordowo dużo wydają na… prywatne ubezpieczenia zdrowotne.

Z podobnymi problemami co służba zdrowia mierzy się zresztą także oświata. Niedopłaceni i zaawansowani wiekowo nauczyciele protestują, uczniowie mają wolne, matury są zagrożone, ale prezes partii rządzącej o całej sprawie konsekwentnie milczy. Kiedy zaś Koalicja Europejska, czyli największa siła opozycyjna publicznie deklaruje, że kiedy wygra wybory, spełni postulaty płacowe strajkujących, spotyka się z lawiną krytyki ze strony… lewicy.

Pytany o to, co jest w nim lewicowego, były premier Marek Belka – reprezentujący SLD kandydat KE do Parlamentu Europejskiego – w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim mówi, że jego zdaniem państwo powinno prowadzić „aktywną politykę społeczną” i że jest… przeciwko podatkowi liniowemu. Jednocześnie twierdzi, że w Polsce to lewica jest stroną finansowo odpowiedzialną, natomiast prawica lubuje się w dokonywaniu transferów socjalnych.

„W Polsce od wielu lat jest tak, że jak lewica przychodzi do władzy, no względna lewica, to sprząta po rządach prawicy, wyprowadza na prostą gospodarkę, a potem przychodzi prawica i dyskontuje sukces. Tak było w 2005 roku i myślę, że tak samo było w 2015 roku” – mówi Belka. Z jego wypowiedzi wynika, że „względną lewicą” był też koalicyjny rząd PO–PSL.

Wypowiedź byłego szefa NBP wydaje się z pozoru ekscentryczna, ale z drugiej strony faktycznie najważniejsze pomysły, które wyrastały na lewicy płynnie przechodziły na prawą stronę. Postulaty ruchów miejskich, transfery socjalne, ukrócenie stosowania umów cywilno-prawnych zamiast tradycyjnych etatów, wydłużenie urlopów macierzyńskich, budowa żłobków i przedszkoli, walka ze smogiem, a nawet kwestia tolerancji wobec osób nieheteroseksualnych – wszystkie te kwestie zostały jedna po drugiej wyjęte lewicy przez PiS lub partię Grzegorza Schetyny.

Lewica przypomina pod tym względem nieporadnego uczniaka rodem z amerykańskich filmów, któremu silniejsi koledzy na przerwie lunchowej swobodnie wyciągają z pudełka kanapkę, jabłko, czipsy, a następnie pieniądze na colę i zostawiają z niczym.

„Najpierw PiS wyciągnęło lewicy jajka z koszyka, wprowadzając programy socjalne, a teraz liberałowie zrobili to samo, popierając strajk [nauczycieli – przyp. red.]”, mówi lewicowy publicysta Grzegorz Sroczyński w rozmowie z Tomaszem Sawczukiem. „Przez 30 lat polscy liberałowie traktowali strajki jako coś szkodliwego, co może zatopić budżet. Pstryk – i wszystko na odwrót. Mój kolega Wojtek Maziarski, publicysta wybitnie zasłużony w zwalczaniu wszelkich postulatów związkowych, teraz zbiera pieniądze dla strajkujących”.

Jaki los czeka w tej sytuacji nasze partie lewicowe? Jakiś czas temu socjolog Jan Sowa mówił, że jedyną drogą jest rezygnacja z tak zwanych postulatów obyczajowych, a więc pójście po władzę „na trupie kobiety”. „Jeśli kiedyś powstanie w Polsce jakaś «nowa lewica», która osiągnie sukces wyborczy”, mówił Sowa, „to wypączkuje raczej ze środowisk konserwatywnych niż miejskich środowisk liberalnych pod względem obyczajowym i lewicowych pod względem socjalnym”.

Innego zdania jest była członkini Partii Razem Agnieszka DziemianowiczBąk. Choć nie tak dawno odeszła z Partii Razem, uznając jej strategię działania za skazaną na porażkę, dostrzega szansę dla partii lewicowych. Warunkiem jest jednak sukces – dowodzonej przez konserwatywnego liberała Schetynę – Koalicji Europejskiej.

„Jeżeli PiS wygra z dużą przewagą i będzie samodzielnie lub w koalicji tworzyło rząd, to lewicy będzie bardzo trudno. Powieli się obecny podział na zwolenników i przeciwników Kaczyńskiego, a lewica znajdzie się po środku, raz popierając rząd, a raz opozycję. Jeżeli dodamy wewnętrzne tarcia w obozie lewicy, otrzymamy nieciekawą perspektywę”, mówi Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z Jakubem Bodzionym. Jeśli zaś wygra KE, ale jednocześnie nie będzie w stanie rządzić samodzielnie, to zdaniem naszej rozmówczyni dla lewicy pojawi się więcej wariantów – od roli „anty-PiS-owego bezpiecznika”, po wejście w koalicję za cenę realizacji postulatów lewicowych.

Dziemianowicz- Bąk nie bierze jednak pod uwagę jednego poważnego zagrożenia, o którym mówi Sroczyński. Tego mianowicie, że „jajka z lewicowego koszyczka” znów trafią do innych ugrupowań, a partie lewicowe pozostaną na marginesie.

Czy w polskiej polityce nadal wszystko będzie na opak – a postulaty lewicowe, prawicowe i liberalne nadal będą mieszały się w kociołkach dwóch tylko prawicowych ugrupowań. A być może to nasza normalność?

Zapraszamy do lektury!

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Nr 537

(16/2019)
23 kwietnia 2019

Z Markiem Belką rozmawia Łukasz Pawłowski

Przyzwoity człowiek musi dziś być lewicowcem

„Odmawiam jakiejkolwiek dyskusji na temat programu socjalnego opozycji, która musi reagować na spiralę obietnic rządowych. […] Nie można oczekiwać, że kiedy rządzący proponują nowe rozwiązania socjalne, Koalicja Europejska powie «nie ma pieniędzy»”, mówi kandydat KE…
„Odmawiam jakiejkolwiek dyskusji na temat programu socjalnego opozycji, która musi reagować na spiralę obietnic rządowych.…

Z Grzegorzem Sroczyńskim rozmawia Tomasz Sawczuk

Lewicowa agenda nie istnieje

„W naszej polityce jest trochę jak przy rodzinnym, świątecznym obiedzie. Wuj opowie jakiś czerstwy żarcik, ciotka powie wujkowi, że jest chamem, niby są emocje, jest kłótnia, a jednocześnie wszystko ma charakter czysto rytualny”, mówi Grzegorz…
„W naszej polityce jest trochę jak przy rodzinnym, świątecznym obiedzie. Wuj opowie jakiś czerstwy żarcik,…

Z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk rozmawia Jakub Bodziony

Opiekuńcza twarz PiS-u jest fałszywa

„Jeżeli partia rządząca byłaby prosocjalna i prospołeczna, to nie ograbiałaby przez kilka lat rodzin z wsparcia finansowego, po to żeby obiecać je tuż przed wyborami. Postulaty socjalne PiS-u nie są obiektem krytyki dlatego, że są…
„Jeżeli partia rządząca byłaby prosocjalna i prospołeczna, to nie ograbiałaby przez kilka lat rodzin z…

Grzegorz Brzozowski

Czubek własnego nosa? „Free Solo” i inne oscarowe dokumenty

Zestaw nominowanych w tym roku do Oscara dokumentów pełnometrażowych, z których aż trzy mogliśmy ostatnio oglądać w kinach, świadczy o zamykaniu się Amerykanów w kręgu swoich tematów. Obok hołdu dla obrończyni praw kobiet i obsesjonata…

Zestaw nominowanych w tym roku do Oscara dokumentów pełnometrażowych, z których aż trzy mogliśmy ostatnio…

Piotr Kieżun

Lenicowie, Konwiccy i okolice. O wspomnieniowej książce Marii Konwickiej „Byli sobie raz”

„Byli sobie raz” to wielowątkowa opowieść o rodzinach Leniców i Konwickich, Elżbiecie Czyżewskiej, polskich emigrantach w Ameryce, marzeniach, ideałach i przyjaźni. Dziś, kiedy wszystko staje się seryjne, przeliczalne na pieniądze i podobne do siebie, książka…

„Byli sobie raz” to wielowątkowa opowieść o rodzinach Leniców i Konwickich, Elżbiecie Czyżewskiej, polskich emigrantach…

Grzegorz Stern

Reporter napisze akapit na podstawie tego, co widział i słyszał, teoretyk – na podstawie tego, co przeczytał w książkach [Polemika z tekstem Michała Lubiny]

„W inkwizytorskim pędzie, każde słowo Lubina interpretuje po swojemu, najczęściej na opak, nie przestając wydawać wyroków. […] Pisząc o «Borderline», Lubina bezprzykładnie się wygłupił”, pisze autor „Borderline” o krytycznej recenzji Michała Lubiny.

„W inkwizytorskim pędzie, każde słowo Lubina interpretuje po swojemu, najczęściej na opak, nie przestając wydawać…

Agnieszka Doberschuetz, Krzysztof Rybak, Karolina Stępień, Paulina Zaborek

Książki o książkach, czyli świętujemy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich [KL dzieciom]

Po raz 24. obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. W tym dniu w ponad 100 krajach różne instytucje organizują wydarzenia mające na celu promocję literatury i czytelnictwa. Przyłączamy się wydaniem specjalnym rubryki, poświęconym książkom……

Po raz 24. obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. W tym dniu w ponad…


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

CZWARTKOWY FELIETON

[Chiny] A Q – suma wszystkich wad

A Q to mistrz sztuki samooszukiwania, służalczości i odwracania kota ogonem. Stworzona przez Lu Xuna postać do dziś służy za uosobienie wad trapiących…

ŚRODOWY FELIETON

A więc wojna! [„Strachy” Daniela Rycharskiego w MSN]

W imię tych słabszych artysta występuje. Bo wystawa poza tym, że jest wojenna, jest religijna. Ni mniej, ni więcej, zaczynamy wojnę religijną w…

WAŻNE TEMATY:

FELIETONY

[Chiny] A Q – suma wszystkich wad

A Q to mistrz sztuki samooszukiwania, służalczości i odwracania kota ogonem. Stworzona przez Lu Xuna postać…

A więc wojna! [„Strachy” Daniela Rycharskiego w MSN]

W imię tych słabszych artysta występuje. Bo wystawa poza tym, że jest wojenna, jest religijna. Ni…

[Pawłowski we wtorek] Oszustwo i prawda w sondażach

Od dawna słyszymy, że w Polsce – i nie tylko – demokrację zastępuje „sondażokracja”. Partie, zamiast…

[Sawczuk w poniedziałek] A jeśli inna polityka nie jest możliwa?

Niektórzy liczyli, że wyborcy zmęczą się PiS-em i Platformą, a wtedy w polskiej polityce otworzy się…

[Liliana Porter, Sytuacje] Takie proste, a takie prawdziwe

To wielka sztuka. Nie dziwię się, że mimo kilkudziesięciu często lat, które minęły od stworzenia danych…

Czujemy się upokorzeni

„Nie jesteśmy wytrawnymi graczami politycznymi. Ale jeśli przestaniemy trwać, to czy osiągniemy cokolwiek, czy raczej będziemy…