Wesprzyj Kulturę Liberalną
Przyszłość naszego tygodnika zależy od Darczyńców. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

NAJNOWSZE ARTYKUŁY
  • Engelking
  • JĘDRZEJCZAK
  • PAWŁOWSKI
  • SAWCZUK

Od Tuska do Tuska? Po trzech latach rządów PiS-u

Szanowni Państwo!

Na krajowym podwórku mieliśmy prawdziwy medialny come back Donalda Tuska. Udział w imprezach publicznych, przemówienia, aktywność w mediach społecznościowych. Po wyborach samorządowych, w których w dużych miastach opozycja odniosła znaczące sukcesy, teraz jakby znów łapano wiatr w żagle.

Oczywiście nie cały obóz anty-PiS, lecz Koalicja Obywatelska, której poparcia wyraźnie udzielił przewodniczący Rady Europejskiej. Wrażenie pozostaje takie, jakby nasza polityka zatoczyła koło. W 2014 roku Tusk wyjechał, a teraz wszyscy gracze na politycznej scenie – PiS oraz opozycja – każdy na swój sposób tylko szykują się na jego powrót.

Czy rządy partii Jarosława Kaczyńskiego, szumnie zapowiadane na kilka kadencji, ostatecznie okażą się tylko nawiasem? Najważniejszej odpowiedzi na to pytanie musimy się spodziewać ze strony Prawa i Sprawiedliwości, jakby nie było, w skali ogólnopolskiej partii wciąż najmocniejszej sondażowo.

Czy, biorąc pod uwagę lekcje z ostatnich wyborów samorządowych oraz polityki medialnej Donalda Tuska, PiS powinno złagodnieć i przesunąć się w stronę politycznego centrum? „Te wyniki wyborcze pokazują, że jeśli chcemy zdobyć znacznie większe poparcie, niż mieliśmy, to musimy to zrobić. To jest oczywiste”. To nie słowa szeregowego posła, czy zbuntowanego dziennikarza prawicowej gazety, ale Adama Lipińskiego wiceprezesa partii i wieloletniego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego.

W podobnym tonie wypowiada się od jakiegoś czasu premier Mateusz Morawiecki, który w specjalnym orędziu przed Świętem Niepodległości, a także podczas samych obchodów 11 listopada zapewniał, że pod biało-czerwoną flagą znajdzie się miejsce dla wszystkich. W orędziu szef rządu powiedział także – choć przecież wcale nie musiał – że „przyszłością Polski będzie zawsze Europa”, a „wzmacnianie UE jest i pozostanie absolutnym fundamentem polskiej polityki zagranicznej”. Jak odmienna to retoryka od tej prezentowanej w kampanii, gdy Morawiecki twierdził, że fundusze europejskie są może i ważne, ponieważ „pomagają nam odnawiać chodniki”, ale rząd PiS-u od „bandytów” i „przestępców podatkowych” odzyskał więcej środków niż pozyskujemy z Unii. Wówczas – jak mówił z kolei prezydent Duda – Unia była jedynie „wyimaginowaną wspólnotą”, z której „dla nas niewiele wynika”, dziś jest dla Polski „fundamentem”. Co takiego wydarzyło się w międzyczasie? Odpowiedź jest prosta: rzekomo wygrane wybory samorządowe.

Zapał, z jakim kierownictwo PiS-u zapewniało o sukcesie przy urnach, wzbudzał pytania o to, po co i do kogo owe zapewnienia są kierowane, a także dlaczego – po owym wspaniałym triumfie – trwa w PiS-ie wzajemne obwinianie się o to, kto nie dość w sukces wierzy. Kierujący kampanią Tomasz Poręba na łamach tygodnika „Sieci” mówił o niedopuszczalnym deprecjonowaniu wyniku osiągniętego przez PiS przez tajemniczych „ludzi”, którzy w chwili próby, w 2010 roku z PiS-u odchodzili. No i wreszcie rodzi się pytanie, dlaczego dosłownie kilka dni po drugiej turze wyborów po cichu, bez fanfar i podziękowań odeszli z Kancelarii Premiera prowadzący kampanię Anna Plakwicz i Piotr Matczuk.

Właśnie rozpoczął się bój o „duszę PiS-u”, usłyszeliśmy od źródła zbliżonego do kierownictwa rządu. Walka ma toczyć się nie tylko o strategię, jaką ma przyjąć partia przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, ale o program partii jako taki. Taką interpretację bieżących wydarzeń sugeruje też wspomniany wywiad z Adamem Lipińskim. Powód? Bardzo prosty. „Ludzie przestali kojarzyć PiS z 500+, a zaczęli z polexitem”, powiedział nam z kolei jeden z wysoko postawionych urzędników w KPRM. I to nie dzięki pracy opozycji, ale z powodu błędów partii rządzącej. Nawet Jarosław Gowin w wywiadzie dla „Do Rzeczy” dyplomatycznie stwierdził, że obawy dotyczące polexitu są co prawda „irracjonalne”, to „w sensie psychologicznym rzeczywiste”.

Zwrot w kierunku centrum wydaje się w tej sytuacji rozsądny, ale wcale nie gwarantuje PiS-owi sukcesu. „Przejście w krótkim czasie od partii walczącej z Unią Europejską, konserwatywnej, tropiącej układy i «postkomunistów» oraz podgrzewającej teorie spiskowe wokół katastrofy smoleńskiej, do centrowej partii uśmiechniętych patriotów otwartych na UE może skończyć się podwójną klęską”, pisze Łukasz Pawłowski. „PiS zgubi radykalnych wyborców, a centrowych nie przekona. Albo, jak to kiedyś zgrabnie ujął prezes Kaczyński: cnotę straci, a rubelka nie zarobi”.

Poza tym owo łagodzenie wcale nie jest przesądzone – w partii sprzeciwiają się mu ci, którzy na tym ruchu mogą stracić najbardziej, na czele z konsekwentnie kultywującym wizerunek twardego szeryfa Zbigniewem Ziobrą. Ta grupa twierdzi, że przyczyną wyniku wyborczego niższego od oczekiwań było stępienie rewolucyjnego ostrza, uległość wobec instytucji europejskich oraz wytracenie impetu radykalnych reform, chociażby w dziedzinie „polonizacji” wrogich rządowi mediów.

Jak jednak pisze Tomasz Sawczuk „po trzech latach u władzy opowieść o prawicy pokrzywdzonej przez III RP staje się coraz mniej wiarygodna. PiS działa dziś na własne konto i coraz trudniej będzie mu zrzucać niepowodzenia na poprzedników albo postkomunistyczne układy”. Nie znaczy to, że PiS jest już dziś skazane na klęskę. Wciąż jest głównym pretendentem do wygranej w kolejnych wyborach. Wyraźnie widać jednak, że przyjęty model sprawowania władzy ma swoje ograniczenia.

W podobnym tonie wypowiada się Helena Jędrzejczak, kiedy stwierdza, że „argument «przez osiem ostatnich lat» wypalił się jakiś czas temu, trudno też po upływie trzech czwartych kadencji używać zgranej płyty mówiącej o wewnętrznych wrogach, którzy uniemożliwiają realizację złożonych obietnic”. PiS staje więc przed trudnym wyborem, ciężko bowiem jednocześnie „przyciągać wyborcę centrowego i bronić prawej flanki”. Może więc, pyta Jędrzejczak, „cała nieskuteczność, bylejakość, niedookreśloność nawet w kwestii patriotyzmu i definicji polskości”, to nie błąd czy skutek nieporadności, ale właśnie „nadzieja dla PiS-u?”.

W tę stronę zdaje się iść interpretacja, jaką proponuje Wojciech Engelking, kiedy pisze o „nierzeczywistości” stworzonej przez partię rządzącą. „Wykorzystując starą, grecką metaforę demokracji jako statku, można powiedzieć, że budując swoją nierzeczywistość PiS dało popierającym je załogantom (którzy dotychczas czuli się niewykorzystani, niezależnie od tego, czy siedzieli przy wiosłach, w kantynie, czy w kajutach wysokich oficerów) poczucie, że okręt za ich sprawą płynie szybciej. Nie dlatego, że faktycznie przyspieszył, ale dlatego, że pozwolił im biegać od lewej do prawej burty – więc statek zaczął się mocniej przechylać, jak przy pomyślnych wiatrach”.

Tego poczucia nie da się jednak podtrzymywać w nieskończoność. W końcu załoga statku zorientuje się, że okręt wcale nie płynie szybciej, twierdzi Engelking. Trudno się z tym nie zgodzić.

Pytanie tylko, kiedy to nastąpi. No chyba że załoga już o tym wie i tylko gapiów stara się przekonać, że statek partii rządzącej wciąż mknie do przodu. W rzeczywistości wiele wskazuje na to, że wpłynął na bardzo zdradliwe wody.

Zapraszamy do lektury!
Łukasz Pawłowski

 

Fot. Pixabay.com

Szanowni Państwo!

Na krajowym podwórku mieliśmy prawdziwy medialny come back Donalda Tuska. Udział w imprezach publicznych, przemówienia, aktywność w mediach społecznościowych. Po wyborach samorządowych, w których w dużych miastach opozycja odniosła znaczące sukcesy, teraz jakby znów łapano wiatr w żagle.

Oczywiście nie cały obóz anty-PiS, lecz Koalicja Obywatelska, której poparcia wyraźnie udzielił przewodniczący Rady Europejskiej. Wrażenie pozostaje takie, jakby nasza polityka zatoczyła koło. W 2014 roku Tusk wyjechał, a teraz wszyscy gracze na politycznej scenie – PiS oraz opozycja – każdy na swój sposób tylko szykują się na jego powrót.

Czy rządy partii Jarosława Kaczyńskiego, szumnie zapowiadane na kilka kadencji, ostatecznie okażą się tylko nawiasem? Najważniejszej odpowiedzi na to pytanie musimy się spodziewać ze strony Prawa i Sprawiedliwości, jakby nie było, w skali ogólnopolskiej partii wciąż najmocniejszej sondażowo.

Czy, biorąc pod uwagę lekcje z ostatnich wyborów samorządowych oraz polityki medialnej Donalda Tuska, PiS powinno złagodnieć i przesunąć się w stronę politycznego centrum? „Te wyniki wyborcze pokazują, że jeśli chcemy zdobyć znacznie większe poparcie, niż mieliśmy, to musimy to zrobić. To jest oczywiste”. To nie słowa szeregowego posła, czy zbuntowanego dziennikarza prawicowej gazety, ale Adama Lipińskiego wiceprezesa partii i wieloletniego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego.

W podobnym tonie wypowiada się od jakiegoś czasu premier Mateusz Morawiecki, który w specjalnym orędziu przed Świętem Niepodległości, a także podczas samych obchodów 11 listopada zapewniał, że pod biało-czerwoną flagą znajdzie się miejsce dla wszystkich. W orędziu szef rządu powiedział także – choć przecież wcale nie musiał – że „przyszłością Polski będzie zawsze Europa”, a „wzmacnianie UE jest i pozostanie absolutnym fundamentem polskiej polityki zagranicznej”. Jak odmienna to retoryka od tej prezentowanej w kampanii, gdy Morawiecki twierdził, że fundusze europejskie są może i ważne, ponieważ „pomagają nam odnawiać chodniki”, ale rząd PiS-u od „bandytów” i „przestępców podatkowych” odzyskał więcej środków niż pozyskujemy z Unii. Wówczas – jak mówił z kolei prezydent Duda – Unia była jedynie „wyimaginowaną wspólnotą”, z której „dla nas niewiele wynika”, dziś jest dla Polski „fundamentem”. Co takiego wydarzyło się w międzyczasie? Odpowiedź jest prosta: rzekomo wygrane wybory samorządowe.

Zapał, z jakim kierownictwo PiS-u zapewniało o sukcesie przy urnach, wzbudzał pytania o to, po co i do kogo owe zapewnienia są kierowane, a także dlaczego – po owym wspaniałym triumfie – trwa w PiS-ie wzajemne obwinianie się o to, kto nie dość w sukces wierzy. Kierujący kampanią Tomasz Poręba na łamach tygodnika „Sieci” mówił o niedopuszczalnym deprecjonowaniu wyniku osiągniętego przez PiS przez tajemniczych „ludzi”, którzy w chwili próby, w 2010 roku z PiS-u odchodzili. No i wreszcie rodzi się pytanie, dlaczego dosłownie kilka dni po drugiej turze wyborów po cichu, bez fanfar i podziękowań odeszli z Kancelarii Premiera prowadzący kampanię Anna Plakwicz i Piotr Matczuk.

Właśnie rozpoczął się bój o „duszę PiS-u”, usłyszeliśmy od źródła zbliżonego do kierownictwa rządu. Walka ma toczyć się nie tylko o strategię, jaką ma przyjąć partia przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, ale o program partii jako taki. Taką interpretację bieżących wydarzeń sugeruje też wspomniany wywiad z Adamem Lipińskim. Powód? Bardzo prosty. „Ludzie przestali kojarzyć PiS z 500+, a zaczęli z polexitem”, powiedział nam z kolei jeden z wysoko postawionych urzędników w KPRM. I to nie dzięki pracy opozycji, ale z powodu błędów partii rządzącej. Nawet Jarosław Gowin w wywiadzie dla „Do Rzeczy” dyplomatycznie stwierdził, że obawy dotyczące polexitu są co prawda „irracjonalne”, to „w sensie psychologicznym rzeczywiste”.

Zwrot w kierunku centrum wydaje się w tej sytuacji rozsądny, ale wcale nie gwarantuje PiS-owi sukcesu. „Przejście w krótkim czasie od partii walczącej z Unią Europejską, konserwatywnej, tropiącej układy i «postkomunistów» oraz podgrzewającej teorie spiskowe wokół katastrofy smoleńskiej, do centrowej partii uśmiechniętych patriotów otwartych na UE może skończyć się podwójną klęską”, pisze Łukasz Pawłowski. „PiS zgubi radykalnych wyborców, a centrowych nie przekona. Albo, jak to kiedyś zgrabnie ujął prezes Kaczyński: cnotę straci, a rubelka nie zarobi”.

Poza tym owo łagodzenie wcale nie jest przesądzone – w partii sprzeciwiają się mu ci, którzy na tym ruchu mogą stracić najbardziej, na czele z konsekwentnie kultywującym wizerunek twardego szeryfa Zbigniewem Ziobrą. Ta grupa twierdzi, że przyczyną wyniku wyborczego niższego od oczekiwań było stępienie rewolucyjnego ostrza, uległość wobec instytucji europejskich oraz wytracenie impetu radykalnych reform, chociażby w dziedzinie „polonizacji” wrogich rządowi mediów.

Jak jednak pisze Tomasz Sawczuk „po trzech latach u władzy opowieść o prawicy pokrzywdzonej przez III RP staje się coraz mniej wiarygodna. PiS działa dziś na własne konto i coraz trudniej będzie mu zrzucać niepowodzenia na poprzedników albo postkomunistyczne układy”. Nie znaczy to, że PiS jest już dziś skazane na klęskę. Wciąż jest głównym pretendentem do wygranej w kolejnych wyborach. Wyraźnie widać jednak, że przyjęty model sprawowania władzy ma swoje ograniczenia.

W podobnym tonie wypowiada się Helena Jędrzejczak, kiedy stwierdza, że „argument «przez osiem ostatnich lat» wypalił się jakiś czas temu, trudno też po upływie trzech czwartych kadencji używać zgranej płyty mówiącej o wewnętrznych wrogach, którzy uniemożliwiają realizację złożonych obietnic”. PiS staje więc przed trudnym wyborem, ciężko bowiem jednocześnie „przyciągać wyborcę centrowego i bronić prawej flanki”. Może więc, pyta Jędrzejczak, „cała nieskuteczność, bylejakość, niedookreśloność nawet w kwestii patriotyzmu i definicji polskości”, to nie błąd czy skutek nieporadności, ale właśnie „nadzieja dla PiS-u?”.

W tę stronę zdaje się iść interpretacja, jaką proponuje Wojciech Engelking, kiedy pisze o „nierzeczywistości” stworzonej przez partię rządzącą. „Wykorzystując starą, grecką metaforę demokracji jako statku, można powiedzieć, że budując swoją nierzeczywistość PiS dało popierającym je załogantom (którzy dotychczas czuli się niewykorzystani, niezależnie od tego, czy siedzieli przy wiosłach, w kantynie, czy w kajutach wysokich oficerów) poczucie, że okręt za ich sprawą płynie szybciej. Nie dlatego, że faktycznie przyspieszył, ale dlatego, że pozwolił im biegać od lewej do prawej burty – więc statek zaczął się mocniej przechylać, jak przy pomyślnych wiatrach”.

Tego poczucia nie da się jednak podtrzymywać w nieskończoność. W końcu załoga statku zorientuje się, że okręt wcale nie płynie szybciej, twierdzi Engelking. Trudno się z tym nie zgodzić.

Pytanie tylko, kiedy to nastąpi. No chyba że załoga już o tym wie i tylko gapiów stara się przekonać, że statek partii rządzącej wciąż mknie do przodu. W rzeczywistości wiele wskazuje na to, że wpłynął na bardzo zdradliwe wody.

Zapraszamy do lektury!
Łukasz Pawłowski

Nr 514

(46/2018)
13 listopada 2018

Łukasz Pawłowski

Jak słabnie PiS. Analiza trendów

Po trzech latach bezwzględnej przewagi w sondażach i absolutnej dominacji w kształtowaniu debaty publicznej coś się w PiS-ie zacina. To nie skutek programowej ofensywy opozycji, ale własnych błędów obozu władzy. I czegoś jeszcze.
Po trzech latach bezwzględnej przewagi w sondażach i absolutnej dominacji w kształtowaniu debaty publicznej coś…

Tomasz Sawczuk

To nie jest koniec PiS-u

PiS wygrało co prawda wybory samorządowe, ale najwyraźniej nie wie, co zrobić z władzą, kiedy już ją posiada. Rządzi chaos. W ostatnich tygodniach coraz większa liczba obserwatorów wskazuje, że partia rządząca wytraciła impet. Jak to…
PiS wygrało co prawda wybory samorządowe, ale najwyraźniej nie wie, co zrobić z władzą, kiedy…

Helena Anna Jędrzejczak

Bez patriotyzmu, bez pomysłu, bez wstydu – PiS po 3 latach budowania tożsamości Polaków

„Dobra zmiana” trwa w Polsce od trzech lat. Argument „przez osiem ostatnich lat” wypalił się jakiś czas temu, trudno też po upływie trzech czwartych kadencji używać zgranej płyty mówiącej o wewnętrznych wrogach, którzy uniemożliwiają realizację…
„Dobra zmiana” trwa w Polsce od trzech lat. Argument „przez osiem ostatnich lat” wypalił się…

Wojciech Engelking

Witajcie w nierzeczywistości

Trzy lata rządów PiS-u znaczyło przeniesienie na poziom instytucjonalny i państwowy bazujących na fikcji resentymentów. Partia Jarosława Kaczyńskiego stworzyła w Polsce nierzeczywistość.
Trzy lata rządów PiS-u znaczyło przeniesienie na poziom instytucjonalny i państwowy bazujących na fikcji resentymentów.…

Łukasz Bertram

Biografia z playbacku. O „Bohemian Rhapsody” Bryana Singera

„Bohemian Rhapsody” bywa zabawna i może zachęcić do zainteresowania się Queen. Niestety, pobrzmiewa przy tym fałszywą nutą.

„Bohemian Rhapsody” bywa zabawna i może zachęcić do zainteresowania się Queen. Niestety, pobrzmiewa przy tym…

Paweł Majewski

Pokrętna afektywność historii. O „Królestwie” Szczepana Twardocha

Twardoch zaprezentował w „Królestwie” efektowny fotoplastykon, rzecz w pół drogi między „Bękartami wojny” Tarantino, „Miastem 44” Komasy i komiksami osnutymi na kanwach historii najnowszej. Czyli przeniósł środki artystyczne ze sztuk uważanych niegdyś za „niższe” do…

Twardoch zaprezentował w „Królestwie” efektowny fotoplastykon, rzecz w pół drogi między „Bękartami wojny” Tarantino, „Miastem…

Krzysztof Rybak

Niezwykła siła zamknięta w pestce. Recenzja „Mirabelki” Cezarego Harasimowicza [KL dzieciom]

„Mirabelka” to historia o przeszłości i przyszłości – choć nierozerwalnie związana z Warszawą, równocześnie mówiąca o uniwersaliach. Wciągająca i poruszająca opowieść zapewnia nie tylko czytelniczą ucztę, ale skłania też do refleksji o przemijaniu.

„Mirabelka” to historia o przeszłości i przyszłości – choć nierozerwalnie związana z Warszawą, równocześnie mówiąca…


NAJNOWSZE ARTYKUŁY

PIĄTKOWY FELIETON

Tusk to wybitny polityk

Tusk może być intelektualnie dziesięć kroków przed polską sceną polityczną, ale to Kaczyński jest bardziej charyzmatyczny. Swoim wyborcom jest w stanie wytłumaczyć każdy…

CZWARTKOWY FELIETON

Wolność prasy po saudyjsku

Na świecie w ubiegłym roku zginęło 65 dziennikarzy z czego 39 zabito celowo w zamachach, 26 zginęło między innymi podczas raportowania sytuacji z…

WAŻNE TEMATY:

FELIETONY

Tusk to wybitny polityk

Tusk może być intelektualnie dziesięć kroków przed polską sceną polityczną, ale to Kaczyński jest bardziej charyzmatyczny.…

Wolność prasy po saudyjsku

Na świecie w ubiegłym roku zginęło 65 dziennikarzy z czego 39 zabito celowo w zamachach, 26…

[Wakar w środę] So long, Marianne

Marianne Faithfull wydała właśnie nowy, nie wiem już który w karierze album – „Negative Capability”, którego…

[Pawłowski we wtorek] Ciężki kac po marszu niepodległości

Politycy PiS-u powtarzają, że faszystów i ONR-owców było na marszu 11 listopada raptem kilka procent. Dlaczego…

[Sawczuk w poniedziałek] PiS okiwało narodowców

Partia Jarosława Kaczyńskiego podstępem stanęła nie tylko na czele największego wydarzenia, jakie odbyło się w Polsce…

[Chiny] Inwazja okularników

Kiedy w 2014 roku w całych Chinach przeprowadzono badania wzroku dzieci i nastolatków wyniki nie były…

KULTURA LIBERALNA W MEDIACH

12 listopada

poniedziałek

17:00

12 listopada

poniedziałek

16:00

10 listopada

sobota

12:00

CZYTAJ DALEJ