Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Spacerując > KUSIAK: San Juan,...

KUSIAK: San Juan, Puerto Rico: Plaza las Americas

Joanna Kusiak

San Juan, Puerto Rico: Plaza las Americas


W San Juan, jak na całych Karaibach, jest gorąco i wilgotno. W najzimniejsze dni zimy jest tu około 25 stopni Celsjusza, zazwyczaj jednak temperatura utrzymuje się powyżej 30 stopni. W tym sensie Plaza las Americas może być potraktowana jak gigantyczna lodówka zrzucona z helikoptera w sam środek miasta: na pewno przypomina ją kształtem i estetyką zewnętrznej formy architektonicznej. Do lodówki, jak wiadomo, idzie się w celach konsumpcji. Ale nie tylko.

Plaza las Americanas to zmaterializowany American Dream całych Karaibów. W chwili budowy było to największe centrum handlowe w USA, później spadło na trzecie miejsce. W sterylnych wnętrzach o chłodnych barwach i klimatyzacji działającej na tyle sprawnie, by odwiedzające, ubrane w zwiewne karaibskie suknie, zdążyły poznać egzotyczne tu uczucie zimna, niekończące się korytarze i poziomy pozwalają na to, co w zamerykanizowanym San Juan jest czynnością niemal zapomnianą: chodzić. Miasto bowiem, jak to w Ameryce bywa, nie jest przystosowane do istnienia pieszych, którzy tym samym rzeczywiście nie istnieją. Kto próbował wąskim chodnikiem iść w wilgotnym upale wzdłuż sznura samochodów, ten wie, o co chodzi. Pieszych widać jedynie w Condado, turystycznej dzielnicy na wybrzeżu i w dzielnicy studenckiej. Pieszy w innych częściach jest zjawiskiem dużo bardziej egzotycznym niż gekon czy salamandra.

W lodówce Plaza las Americas tymczasem można chodzić bez poczucia umęczenia. Naturalnie, właściciele sklepów liczą na to, że podczas spokojnej flânerie nie oprzemy się parze sandałów z klejnocikami albo telewizorowi LCD. W tym miejscu należałoby zatem przepisać i podpisać się pod wszelkimi słusznymi narzekaniami, że przestrzeń sprywatyzowana zjadła publiczną. Bo przecież moglibyśmy iść teraz bulwarem pod kokosowymi palmami, spoceni, ale trudno, bo w wielkich słomkowych kapeluszach, owiewani karaibskim, pełnym słońca wiatrem, pozdrawiając uśmiechem chłopców o dominikańskich rysach i grających w skata starych boriquas. Moglibyśmy, ale nie możemy, pozostaje więc pojechać samochodem do Plaza las Americas z samego rana, przed otwarciem sklepów i zobaczyć, jak rak przestrzeni publicznej zaczyna podgryzać Wielką Lodówkę. Od ósmej przychodzą tu biegacze w dresach i czapkach bejsbolowych, trenując kondycję na długich dystansach handlowych alej. Biedni, których nie stać na domową klimatyzację, przychodzą się ochłodzić, dosypiają na ławkach albo przysiadają przy fontannie. Wraz z otwarciem sieciowej księgarni starzy boriquas, którzy z góry mówią, że nie będą nic kupowali, zajmują stoliki do czytania gazet i rozkładają szachy.

* Joanna Kusiak, doktorantka Instytutu Socjologii UW, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 71 (21/2010) z 18 maja 2010 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 71

(20/2010)
18 maja 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj