Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Krótko mówiąc > BUCHOLC, GAWIN, NOWAK:...

BUCHOLC, GAWIN, NOWAK: o Rymkiewiczu 13 grudnia. Relacja z debaty „Rymkiewicz. Masakra i literatura”

13 grudnia. Data dla Polaków szczególna, niechybnie wiążąca się z pojęciami przemocy i (braku) wolności. Między innymi o nich mieli dyskutować z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem uczestnicy debaty „Rymkiewicz. Masakra i literatura”. Tym razem najdonośniej przemówiła jednak zima – nie głosem śniegu i zasypanych dróg, ale choroby – uniemożliwiając przybycie aż dwóm dyskutantom: autorowi trylogii polskiej oraz Pawłowi Śpiewakowi. Poniższa relacja odpowiada na pytanie, o czym w takiej sytuacji – gdy tytułowy i główny gość był obecny jedynie wirtualnie, i to tylko przez parę chwil – rozmawiali pozostali uczestnicy debaty Marta Bucholc („Kultura Liberalna”), Dariusz Gawin („Teologia Polityczna”) i Piotr Nowak („Kronos”) pod wodzą prowadzącego, redaktora naczelnego Kultury Liberalnej Jarosława Kuisza. Poniższe wypowiedzi – notowane na gorąco podczas spotkania na Chłodnej 25 – opracowała: Ewa Serzysko.

* * *

Marta Bucholc: „Czy cywilizacja nieumiejąca powstrzymać się przed daniem drugiemu w mordę może być ponadczasowa?”

Z pozoru łatwo wyjaśnić popularność książek Jarosława Marka Rymkiewcza. Na pierwszy plan wysuwają one temat masakry, co niewątpliwie jest chwytliwe – o przemocy lubi się czytać, gdy nie jest obecna w życiu codziennym. Mieszczuch idzie na horror, by dostarczyć sobie emocji. W twórczości Rymkiewicza kryje się jednak coś więcej, nie chodzi przecież o schlebianie niskim gustom publiczności. Jest w niej coś zmysłowego, przemawiającego do wyobraźni. Nie można odmówić mu poczucia humoru, ale nie należy też mylić go z ironią. W jego pisarstwie tej ironii nie ma, podejmowane tematy traktuje bardzo poważnie. To jest po prostu dobrze napisane, co sprawia, że tezy mogą być przekonujące. Można też tej wrażliwości nie podzielać i zastanawiać się, jakie ma ona konsekwencje.

Dla Rymkiewicza życie jest umieraniem. Autor przenosi to przekonanie na poziom ponadjednostkowy, wciąż przypomina, że życie jest ciągłą masakrą. Umieranie – im bliższe masakrze tym lepiej – nadaje sens życiu społecznemu. Na nim opiera się bycie we wspólnocie, bycie Polakiem. Jednak chyba Polacy mają tego dosyć – nie chcą żyć tą nieustanna masakrą. Do czego miałoby prowadzić? Rymkiewicz traktuje bohatera swojej ostatniej książki, Samuela Zborowskiego, jako pewną figurę i symbol, jednak nie jest on dobrym wzorem do naśladowania. Jeśli cywilizacja to umiejętność kontrolowania swoich afektów, to Zborowskiego na pewno za cywilizowanego uznać nie możemy. Jeśli taka miałaby być Polska, to nasza cywilizacja rzęzi i dogorywa, bo czy cywilizacja nieumiejąca powstrzymać się przed daniem drugiemu w mordę ma szansę na bycie ponadczasową? Jest to wątpliwe.

Oczywiście można też uznać, że Rymkiewicz prowokuje, aby Polaków obudzić, uświadomić. Być może i na to jest zapotrzebowanie, ale nie jestem pewna czy akurat Zborowski jest właściwym wzorcem. Czy takie niepohamowanie byłoby słuszne, czy by nam cokolwiek zagwarantowało? Nie sądzę. Próba transponowania takiej postawy na społeczeństwo byłaby wręcz niebezpieczna.

* * *

Piotr Nowak: „Życie bez języka nie jest życiem pełnym”

Jarosław Marek Rymkiewicz buduje w swoich książkach narrację na temat polskości: czym ona jest, co to znaczy być prawdziwym Polakiem? Autor mówi wyraźnie: Polakami byli ci, którzy mieli zdolność głosowania, których obchodził los własny i ich zbiorowości. Powinni być świadomi swojej polskości i mieć na jej temat przemyślenia. Żeby być Polakiem trzeba być zanurzonym w naszej rzeczywistości. Jest to kulturowa wspólnota, oparta także na języku.

Doskonałą ilustracją takiego rozumienia polskości jest emigracja. Być może wyjazd za granicę ma sens ekonomiczny – można coś zobaczyć, można więcej zarobić. Ale można też za Rymkiewiczem zapytać: i co z tego? Jeśli chodzi o dobra z supermarketu – one są za rogiem, więc po co wyjeżdżać? Polacy lubią cudze rozwiązania, lubią być rządzeni z zewnątrz i mieć obce ramy prawne. Polacy lubią sprowadzić kogoś obcego, by był gwarantem ich wolności – zdarzało się, że nasi królowie nie mówili po polsku. Za granicą można zyskać inną perspektywę, ale do stracenia jest znacznie więcej: tam gdzie wyjadą emigrancie nie będzie polskiego – język to dar, który stracą bezpowrotnie. Dla Rymkiewicza to ważny dar, dający udział w rzeczywistości. Żyć w pełni.

* * *

Dariusz Gawin: „Wojna domowa nie bierze się z niczego. Wypływa z głębi tego, czym jest Polska i Polacy”

Polacy mają problem z mocą. Umieją ją generować, ale nie potrafią przytrzymać, ruszyć przy jej pomocy motoru cywilizacji i rozwoju. Mają też problem z budowaniem państwa, które pomaga tę moc opanować. Uciekają się zatem do przemocy, robią z niej narzędzie uprawiania polityki. Oczywiście polityczność nie musi wykluczać przemocy, ale u nas może być już tego za dużo.

Jarosław Marek Rymkiewicz jest prawdopodobnie najwybitniejszym polskim myślicielem. Niezwykle umiejętnie łączy poezję i filozofię, aby pokazać to, o czym myśli – wynik tych zabiegów jest plastyczny, paradoksalnie estetyczny i piękny, choć momentami turpistyczny. Rymkiewicz pod osłoną metafory, komentuje rzeczy bieżące, odnosi się do rzeczywistości ostatnich pięciu lat. Być może to jest w jego prozie takie pociągające. On wchodzi głębiej niż to, co widzimy w telewizji czy gazetach. Nie jest to nieustannie obecne w mediach przerzucanie się elokwencją. Mówi o zagrożeniach dla wolności, o narodzie, o polityczności, o języku. Chce prowokując obudzić Polaków. Podkreśla znaczenie wspólnoty i przynależności. To jest olbrzymią wartością.

Rymkiewicz mówi o wolności, ale nie jest to wolność w znaczeniu liberalnym – nie jest tolerancyjną ideą, nie ma wiele wspólnego ze swobodą. Taka nieliberalna teoria wolności dziwacznie wygląda w obecnych czasach. W ostatnich pięciu latach Polaków ogarnia psychoza walki z absolutystycznym dominium, psychoza walki z tyranią. Warto zauważyć, ale Samuel Zborowski broni wolności wobec tyranii. Być może nie wprost, ale jest ta postawa przypisywana braciom Kaczyńskim. Wojna domowa toczy się od pewnego czasu i nie bierze się ona z niczego, wypływa z głębi tego, czym jest Polska i Polacy. Wspólnota polityczna istnieje w ludziach – konflikt jest egzystencjalny, to starcie życiowych postaw.

Na Zachodzie mamy wiele cywilizacji, a mało wolności i polityczności. Można mieć przysłowiową ciepłą wodę w kranie, ale nie mieć polityki. Jak w Cesarstwie Rzymskim – na pewnym etapie były termy, a nie było wolności, nie było obywatelstwa. Taka też jest polityczna stawka starcia PO-PiS.

* Pełna relacja z debaty już wkrótce.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ
(52/2010)
14 grudnia 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj