Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Krótko mówiąc > PAWŁOWSKI: Podwyżka czesnego...

PAWŁOWSKI: Podwyżka czesnego nie zatopi Torysów. O studenckich protestach w Londynie

Łukasz Pawłowski

Podwyżka czesnego nie zatopi Torysów. O studenckich protestach w Londynie

Od 10 listopada dziesiątki tysięcy studentów protestowało w Anglii przeciwko podniesieniu maksymalnej stawki czesnego za studia na poziomie licencjatu z trzech do dziewięciu tysięcy funtów. Przeciwnicy rządu Davida Camerona nie zostawiają na premierze suchej nitki, nazywając go nieodrodnym dzieckiem Margaret Thatcher, wieszczą rychły rozpad koalicji oraz upadek gabinetu. Bliższa analiza prowadzi jednak do wniosku, że są to nadzieje przedwczesne i to co najmniej z kilku powodów.

Po pierwsze, oskarżenie o powinowactwo z Margaret Thatcher nie jest na Wyspach, wbrew opiniom wielu komentatorów, jednoznaczne z politycznym wyrokiem śmierci. Chociaż Thatcher od lat bywa przez wiele środowisk przedstawiana jako wcielenie zła, okazuje się, że przynajmniej na razie pierwsze miejsce na liście nielubianych polityków zajmuje ktoś inny. Przekonał się o tym niedawno lider opozycyjnej Partii Pracy, Ed Miliband, który podczas jednego z posiedzeń Izby Gmin zarzucił premierowi, że jest „dzieckiem Thatcher”. „Wolę być dzieckiem Thatcher niż synem [Gordona, przyp. Ł.P.] Browna”, odpowiedział Cameron, wzbudzając tą ripostą entuzjazm nie tylko sprzyjającej mu części sali, ale również prasy. Jak słusznie podkreśla w lewicowym tygodniku „New Statesman” Steve Richards, to właśnie były premier jest obecnie głównym antybohaterem brytyjskiej opinii publicznej i dopóki tak będzie, Torysi mogą swobodnie realizować swoje nawet radykalne zamierzenia pod hasłem „Sprzątamy bałagan po New Labour”, nie obawiając się dużego spadku popularności.

Tym bardziej, że jak pokazuje opublikowany 13 grudnia doroczny, wydawany od 1983 roku przez National Centre for Social Research raport „British Social Attitudes” („Postawy społeczne Brytyjczyków”), poparcie dla idei redystrybucji ekonomicznej jest na Wyspach niższe niż pod koniec rządów Thatcher. Na pytanie czy rząd powinien zajmować się redystrybucją dochodu jedynie 36 procent ankietowanych odpowiedziało twierdząco, dla porównania w roku 1989 takiej odpowiedzi udzieliło 51 procent. Niewielką popularnością cieszy się również pomysł zwiększenia wydatków na szeroko rozumiane zasiłki, popierany przez 27 procent ankietowanych (58 procent w roku 1991). Brytyjczykom mogą się więc nie podobać plany podniesienia wysokości czesnego, ale chyba z jeszcze mniejszym entuzjazmem spotkałby się pomysł podniesienia podatków na ten cel.

Po drugie, premier Cameron może wyjść z tego konfliktu właściwie bez szwanku, ponieważ to nie on, ale jego zastępca i lider Liberalnych Demokratów, Nick Clegg, stał się głównym obiektem ataku protestujących. Powód jest oczywisty – w swoim wyborczym manifeście Liberałowie obiecywali nie tylko brak dalszych podwyżek czesnego, lecz także jego stopniowe wycofywanie. Z tego powodu w czasie głosowania nad przyjęciem ustawy 21 posłów – Liberałów – zagłosowało przeciwko własnemu rządowi, a poparcie dla tego ugrupowania spadło poniżej 10 procent – to najgorszy wynik od 20 lat. Taki stan rzeczy paradoksalnie może jednak wzmocnić stabilność rządu, ponieważ skazuje Clegga na dalszą współpracę z Torysami. Jak podaje „The Guardian”, rozmowy na temat przedłużenia koalicji na kolejną kadencję podobno już się rozpoczęły.

Po trzecie, pozycję rządu, przynajmniej w tej kwestii, wzmacnia słabość Partii Pracy. Mimo starań nowego przewodniczącego, labourzystom trudno będzie przywdziać szaty obrońców studentów, wziąwszy pod uwagę fakt, że po raz pierwszy opłaty za studia wprowadził… rząd Tony’ego Blaira w roku 1998 ustalając je na poziomie 1000 funtów, a sześć lat później trzykrotnie podnosząc ich górną granicę.

Wreszcie po czwarte, protestującym nie pomogły również wybuchy przemocy, do jakich dochodziło podczas manifestacji, a przede wszystkim atak na samochód pary książęcej. Chociaż księżna Camilla oraz książę Karol nie cieszą się w kraju takim szacunkiem i popularnością jak królowa Elżbieta II, a sama księżna dzień później bagatelizowała całą sytuację, zachowanie grupy demonstrantów spotkało się z powszechnym potępieniem.

Wiele wskazuje więc na to, że rząd Camerona przetrwa protesty studenckie, a jego reformy będą kontynuowane – możliwe, że nie tylko w tej, ale i następnej kadencji.

* Łukasz Pawłowski, doktorant w Instytucie Socjologii UW, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

„Kultura Liberalna” nr 101 (51/2010) z 14 grudnia 2010 r.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 101

(52/2010)
14 grudnia 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj