Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Krótko mówiąc > KOŁCZYŃSKA: Po co...

KOŁCZYŃSKA: Po co komu demonstracja? Dla samego demonstrowania (cz. 3.)

Marta Kołczyńska

Po co komu demonstracja? Dla samego demonstrowania (cz. 3)

W jaki sposób zmotywować co tydzień tysiące obywateli do udziału w antyrządowych demonstracjach? To chyba kluczowe pytanie, jakie zadaje sobie dziś lider opozycyjnej Partii Socjalistycznej Albanii, Edi Rama. Kolejne pytanie: w jaki sposób zmusić do dymisji zasiedziały rząd za pomocą demonstracji, nie narażając się jednocześnie na krytykę opinii międzynarodowej, w tym szczególnie Stanów Zjednoczonych?

Problem nie jest łatwy, co pokazał protest zorganizowany w ostatni piątek w Tiranie i trzech innych miastach Albanii w formie pochodów głównymi ulicami miast. Duża liczba transparentów o podobnym designie wskazywała, że znaczna część protestujących to członkowie i aktywiści Socjalistów, co z kolei przeczy zapewnieniom Ramy o „obywatelskim charakterze” demonstracji. W Tiranie pochód przeszedł głównymi szlakami komunikacyjnymi centrum – omijając z daleka dzielnicę rządową, w celu uniknięcia oskarżeń o prowokację – i skutecznie zablokował ruch w stolicy na co najmniej godzinę. Mało rozentuzjazmowani uczestnicy szli przeważnie w milczeniu, a z okien okolicznych budynków wyglądali równie znudzeni mieszkańcy. Kierowcy stali w korkach.

To już kolejny „demonstracyjny” piątek w Albanii i wydaje się, że inicjatywa opozycji powoli się wyczerpuje, podobnie jak kreatywność w formach protestu. Pierwsza po długiej przerwie demonstracja 21 stycznia przerodziła się w pewnym momencie w walkę partyjnych aktywistów z ochraniającą budynek rządu policją i Gwardią Narodową. Trzy osoby zginęły na miejscu, a czwarta – z powodu odniesionych obrażeń – zmarła w ostatnią sobotę. Upomnienia i „wyrazy zaniepokojenia” ze strony Stanów Zjednoczonych i organizacji międzynarodowych przekonały zapewne polityków, że przyzwolenie na przemoc nie pozostanie bez konsekwencji. Zorganizowany tydzień później „czarny marsz” upamiętniający ofiary przebiegł już spokojnie, a zainteresowanie mieszkańców było znacznie mniejsze. Frekwencja podczas protestu-pochodu w ostatni piątek była jeszcze niższa.

Wydaje się, że premier Sali Berisha może spać spokojnie. Co prawda Unia Europejska ustami specjalnego wysłannika na Bałkany Miroslava Lajčaka oraz w oświadczeniu Parlamentu Europejskiego skrytykowała powołaną przez rządzącą Partię Demokratyczną (i bojkotowaną przez opozycję) parlamentarną komisję śledczą i zaleciła pozostawienie dochodzenia prokuraturze. Jednak ewidentnie uwaga świata skupia się teraz na Bliskim Wschodzie i UE nie wystarcza czasu na zajęcie się wewnętrznymi sprawami niedalekiej w sumie Albanii. Z drugiej strony na moje pytanie o skuteczność pokojowych protestów i sugestię o ewentualnej dobrowolnej dymisji rządu, odpowiedzią jest uśmiech politowania rozmówcy: „Może u was… tu jest inaczej”.

Ożywione dyskusje polityczne słychać w kawiarniach, sklepach i parkach, jednak zachęcić niezaangażowanych w działalność partyjną obywateli do masowego wyjścia na ulicę nie jest łatwo. W obecnym systemie partyjnym, w Albanii alternatywą dla Demokratów Berishy jest Partia Socjalistyczna Ramy. Trzecia licząca się partia, Socjalistyczny Ruch dla Integracji, nie ma wystarczającego poparcia i skazana jest na wieczny los (co najwyżej) partnera koalicyjnego. W przeważającej opinii wygrana Socjalistów nie przyniosłaby większych zmian w sposobie rządzenia krajem. Nie zrobiłaby nic dla zwykłych ludzi, więc po co to wszystko?

Póki co wymiana oskarżeń między Berishą a Ramą trwa, choć jakby straciła na intensywności. Śledztwo w sprawie śmierci uczestników protestu z 21 stycznia prowadzone jest równolegle przez prokuraturę, oskarżaną przez premiera Berishę o udział w próbie zamachu stanu, oraz krytykowaną przez zagranicę komisję śledczą w parlamencie. Ta druga co rusz występuje z nowymi wnioskami (o przesłuchanie prezydenta Bamira Topi i prokurator generalnej Iny Ramy czy o billingi dziennikarzy), po czym od niektórych odstępuje bez wyjaśnienia. Pojawiły się informacje o groźbach pod adresem Ramy oraz planowanym zamachu na Berishę. I podczas gdy Partia Socjalistyczna zapowiada kontynuację protestów, które – jej zdaniem – doprowadzą ostatecznie do rezygnacji premiera, koalicyjny Socjalistyczny Ruch na rzecz Integracji spokojnie zabiera się do wyłaniania kandydatów na swoje listy w majowych wyborach lokalnych. Niedługo przecież będzie wiosna.

* Marta Kołczyńska, kulturoznawca, doktorantka w Szkole Nauk Społecznych PAN, członkini Stowarzyszenia Naukowego Collegium Invisibile, stypendystka Funduszu Wyszehradzkiego. Miłośniczka wszystkiego, co albańskie.

„Kultura Liberalna” nr 109 (6/2011) z 8 lutego 2011 r.

SŁOWA KLUCZOWE: Marta Kołczyńska, Kultura Liberalna, nr 109, Albania, Tirana, Sali Berisha, Edi Rama, zamieszki, protesty, Socjaliści, Partia Demokratów, Gwardia Narodowa, znudzenie, wyczerpanie, koniec, wybory, ofiary, prokuratura.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 109

(5/2011)
8 lutego 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj