Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > 11 listopada. Razem,...

11 listopada. Razem, czyli osobno

Olga Wysocka

11 listopada powinien być trochę jak szwedzki stół. Elementy patetyczne, zaduma, fiesta i zabawa, tłumaczy Tomasz Nałęcz idee marszu prezydenckiego. I tak też jest tyle że w nieco innym kontekście.

W opinii prezydenta Komorowskiego, wydarzenia które miały miejsce w trakcie zeszłorocznych obchodów 11 listopada są powodem do narodowego wstydu. A ponieważ ten dzień, to święto wszystkich Polaków i wszystkich patriotów, to powinno się je obchodzić wspólnie. Tradycja powinna łączyć, a nie dzielić, tłumaczy inicjatywę marszu sam Prezydent. Ten marsz – „Razem dla Niepodległej” – jest jednym z 12 inicjatyw organizowanych tego dnia tylko w samej stolicy. Wyznaczona trasa pokazuje założenie obchodów, które maja integrować m.in. piłsudczyków i dmowszczyków.

Wierny, przynajmniej w wymiarze werbalnym, tradycji Piłsudskiego Jarosław Kaczyński do Marszu Prezydenckiego dołączyć nie zamierza, obchodzi uroczystości na Wawelu, składając hołd dwóm bohaterom narodowym XX i XXI wieku. Ponadto PiS w tym roku stawia na uroczystości w rodzinnych okręgach. Oddający hołd Dmowskiemu Roman Giertych, dołączy tym razem chętnie do marszu prezydenckiego. I mocno krytykuje swoich jeszcze niedawno przyjaciół, którzy organizują „Marsz Niepodległości”.

Gdy Prezydent mówi, że dzień ten jest nasz, Polski, całej Polski, wszystkich Polaków, wszystkich polskich patriotów, Palikot pod pomnikiem Romana Dmowskiego organizuje konferencję prasową i wzywa Polaków do nieświętowania i niewychodzenia na ulice. I argumentuje, że przecież będzie to święto dzielenia Polaków, święto awantur, rozrób i wpuszczania faszyzmu na scenę polityczną.

Między tymi marszami, warszawskimi ulicami przebiegną ludzie wolni w „Biegu Niepodległości”, którzy bez zbędnego mówienia znaleźli wspólny język i połączyli się w działaniu.

Nie są dzisiaj marsze 11 listopada manifestem narodowej wspólnoty. Są natomiast upustem frustracji i niezadowolenia, opakowane w symboliczną narodową kokardę. Jedna Polska, dwie, trzy… to nie jest ważne, ważne jest to, kto tego dnia ma coś do powiedzenia. Co już się nie liczy, gdyż kryje się w nim polska wspólnotowa bezradność.

W 1918 roku Polska nie miała jeszcze ustalonych granic, struktur władzy, ale społeczeństwo chciało dać wyraz patriotycznym uczuciom i w symboliczny sposób zorganizowano marsz niepodległości w którym uczestniczyło ponad sto niezależnych organizacji. Dzisiaj wzywamy imię Polski bez umiaru, licytujemy się patriotyzmem, a czy nie warto, jak ks. Adam Boniecki słusznie zauważa, nasza dumę testować codzienną gotowością do poświeceń na rzecz współobywateli? Może w 2018 roku (okrągłe rocznice nas rozczulają) dorośniemy do takich pozytywnych emocji. Dzisiaj możemy tylko liczyć na szwedzki stół.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 200

(45/2012)
6 listopada 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj