Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Hasła [Komentarz do...

Hasła [Komentarz do trudnych relacji polsko-litewskich]

Agnieszka Nowakowska

Najpierw myślałam, że mamy do czynienia z wyjątkowym chamstwem. Hasło, jakie kibice Lecha wywiesili w trakcie meczu z Žalgirisem Wilno wydawało mi się wręcz nieprawdopodobne. Jak można, myślałam, tak bezmyślnie i głupio się zachować? Tak niewiarygodnie obraźliwie. A potem przyszło oświecenie.

Otóż wywieszenie hasła o polskich panach i litewskich chamach, to żadne chamstwo i żadna głupota. To misterna i nowatorska forma realizowania polskiej polityki międzynarodowej. Uciskaną mniejszość polską na Litwie wzięli w obronę dobrzy panowie-kibice. Skoro rząd sobie nie poradził, spotkania na wysokich szczeblach spełzły na niczym, to sprawy w swoje ręce wzięły osoby skuteczne i energiczne. I pokazały, jak należy traktować tych, którzy nie pozwalają na pisanie nazwisk przez odpowiednie literki, na polsko-litewskie nazwy ulic, zwrot ziemi i działalność na dotychczasowych warunkach polskich szkół na Wileńszczyźnie.

Nie wiem, co chcieli w ten sposób osiągnąć. Niektórzy z kibiców piszą na forach internetowych, że chcieli pokazać, że Polacy Litwinów się nie boją i będą walczyć o swoje racje. Na pewno coś pokazali, ale chyba nie to, na czym im zależało.

Media litewskie temat podjęły ochoczo. Jak miały nie podjąć – skoro sezon ogórkowy w pełni, trzeba wyszukiwać tematy do pisania, a tu prezent od dobrej wróżki! Relacje polsko-litewskie to temat, który zawsze na Litwie chwyta. Wydaje mi się, że u naszych wschodnich sąsiadów kwestia polska to dyżurny temat zastępczy. W kręgach władzy wykryto kolejną aferę korupcyjną – a tu prasa zaczyna rozkręcać temat eskalacji roszczeń Polaków na Wileńszczyźnie. Pojawiają się kolejne niepokojące dane gospodarcze – i łup! znów rozkręca się temat polski. Szykują się nowe wybory, a żadne ugrupowanie nie ma sensownego programu politycznego? Na pewno przyszli posłowie potrafią wypowiedzieć się w sprawie polskiej mniejszości.

Zawsze znajdzie się bowiem spora grupa ludzi, która temat podchwyci i ochoczo skomentuje. Dla wielu z nich stanowi to bowiem potwierdzenie bardzo negatywnego obrazu Polaka (szczególnie tego z Polski), jako osoby agresywnej i aroganckiej. Litwinów nie lubi, litewską kulturą pogardza, a dniem i nocą marzy o tym, by znów przyłączyć Wilno do Polski. Bzdura? Nikt nie powiedział, że stereotypy muszą być logiczne.

Potwierdzenia takiego obrazu dostarczają często turyści odwiedzający Wilno. Odwiedzają to polskie miasto, żeby obejrzeć polskie zabytki i znaleźć potwierdzenie polskości tego kawałka świata. Gorzej, jeśli takiego potwierdzenia nie dostają. Kelnerka czy sprzedawczyni w sklepie nie rozumieją, co się do niej mówi po polsku? Złośliwa! Złośliwa i tyle. Oni tutaj, proszę pani, wszyscy mówią po polsku, tylko nie chcą się przyznać. Opowiadała mi moja pochodząca ze Żmudzi znajoma, o swojej pracy w sklepie z pamiątkami na Pilies gatvė, najbardziej chyba turystycznej ulicy Wilna. Przez pierwszych kilka dni odbywała niezbyt sympatyczne rozmowy z turystami z Polski. Oni do niej mówili po polsku, ona im odpowiadała po litewsku, rosyjsku i angielsku. Oni żądali „bursztynu w srebrze”, a ona przelatywała w myślach słownictwo w znanych sobie językach, żeby odkryć, co oznacza owo tajemnicze „srebrze”. Nawet łacina nie pomogła. Sprawa złośliwej sprzedawczyni trafiła w końcu do właścicielki sklepu, a znajoma nauczyła się niezbędnych polskich zwrotów. Anegdota nie była opowiedziana mi po to, żeby pokazać na jakie trudności napotkać może pracownica sklepu z pamiątkami. Opowieść była po to, żeby zobrazować, jaką koleżanka ma opinię o Polakach.

Jeśli Państwo pozwolą, jeszcze jedna anegdota o polsko-litewskich relacjach. Niedawno mój znajomy pił alkohol w litewsko-polskim towarzystwie. W ręku trzymał kufel z piwem, a znajomi Litwini – eleganckie drinki z parasoleczkami. Znajomy rozejrzał się i zauważył: „Zobaczcie, mój drink jest duży, a wasze – małe”. Reakcja na tę drobną w sumie złośliwość przeszła jego oczekiwania – pulsujące z gniewu żyły na skroni, święte oburzenie. „Bo wy, Polacy, zawsze musicie podkreślać własną wyższość!”. Nie, nie było to towarzyskie spotkanie litewskich i polskich nacjonalistów, przeczulonych na punkcie obrony honoru własnego narodu i państwa. Spotkali się ludzie wykształceni, obyci, lubiący podkreślać własną światowość.

Generalizacje są zawsze ryzykowne, ale w tym przypadku można zaryzykować: w sprawach litewsko-polskich żartów nie ma. Przynajmniej strona litewska poczucia humoru jest totalnie pozbawiona. Europoseł Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, zachował natomiast pełnię poczucia humoru i ogłosił, że transparent był dziełem litewskich służb specjalnych.

Akcja poznańskich kibiców była dla Polski katastrofą wizerunkową. Potwierdziła najgorsze obawy Litwinów i ich negatywne stereotypy o Polakach. Dobrze moim zdaniem, że przepraszamy, że pokazujemy, że Polacy się między sobą różnią, że nie każdy marzy, by Litwinów upokorzyć. Ale… mleko się rozlało, a co się stało, to się nie odstanie.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 240

(32/2013)
13 sierpnia 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj