Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Dymiący szkielet niezgody...

Dymiący szkielet niezgody [Komentarz do wypadków z 11 listopada]

Wojciech Kacperski

To było zbyt piękne by mogło trwać. Gdy kilka tygodni temu czarny metalowy szkielet, który jeszcze na szczycie przypominał niegdysiejszą tęczę, schował się za rusztowaniem, by przeistoczyć się w ognioodporną tęczę, zastanawiałem się, ile czasu minie, zanim ktoś ją znów zniszczy. Pierwsze próby podjęto zanim się remont ukończył. Nie minęły dwa dni, a cały trud spłonął z rąk porwanego destrukcyjnym szałem tłumu.

Trudno wskazać winnego. Dotarłem pod tęczę chwilę po tym, jak spłonęła, a rozentuzjazmowani ludzie robili sobie ochoczo zdjęcia przed dymiącym jeszcze, na powrót czarnym szkieletem, wykrzykując, że „niemożliwe jest, żeby taka pedalska tęcza stała na przedwojennym, zabytkowym placu”. Gdyby mogli, pewnie by rozebrali i sam szkielet, ale zostawili go – wiadomo, że miasto będzie chciało ją odtworzyć. Wtedy i oni wrócą. I tak będzie do chwili, aż komuś się ta zabawa wreszcie znudzi.

Przez długi czas trudno mi było zrozumieć, jak to się stało, że palenie tęczy stało się zwyczajem dopiero teraz. Przez cały czas festiwalu piłkarskiego, jakim było niedawne Euro 2012, tęcza stała przecież spokojnie. Przechodnie się pod nią fotografowali – nawet wchodzili na nią – i bez zastrzeżeń spędzali długie wieczory przed barami na placu Zbawiciela. Nawet po nieudanych występach biało-czerwonych, gdy w jej pobliżu przewijały się tłumy „rozkołysanych” alkoholem kibiców, nikt nie zdecydował się choćby na drobne naruszenie. Ale wystarczyła jedna iskra i poszło. Teraz naprawdę nie ma znaczenia, jak interpretujemy tę tęczę, będzie ona i tak jednoznacznie kojarzona. Nie chodzi wcale o mniejszości seksualne, ale o establishment, którego ta tęcza stała się symbolem.

Argumenty są tutaj zbędne. Ci, którzy podpalali tęczę z pewnością nie mieli wiele wspólnego ani z kościołem Najświętszego Zbawiciela, ani z samym placem, być może nawet niewiele wspólnego mieli z samą Warszawą. Teraz, gdy zdecydujemy się na odtworzenie tej instalacji, musimy być świadomi, że nasz gest spotka się z odpowiedzią. Nie możemy akceptować niszczenia tęczy, ale musimy być też przygotowani na to, w jaką formę konfliktu została ona wpleciona: niszczenia oraz odtwarzania symbolu. Być może nastał moment, by spróbować wydostać się z tej zerojedynkowej perspektywy.

Przy tej okazji Plac Zbawiciela pokazał nam, że nie jest tylko salonem zblazowanej młodej Warszawy. Stał się swoistą agorą, w której różne grupy społeczne starają się zaznaczyć swą obecność. Krótko po opadnięciu emocji, w nadpalonym szkielecie pojawiły się pojedyncze kwiaty, spontanicznie pozostawione przez solidaryzujących się z nią mieszkańców. Dialog na symbole będzie trwał. Miejmy tylko nadzieję, że nie przeniesie się w inne miejsca.

zdjecie 1

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 253

(46/2013)
12 listopada 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj