Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Kaczyński – najsprawniejszy...

Kaczyński – najsprawniejszy polityk ćwierćwiecza

Z Igorem Janke rozmawia Wojciech Engelking

„Nie zgadzam się z tym, co mówił Krasowski o Jarosławie Kaczyńskim. To właśnie jednostki mają szansę zmieniać historię – i w dobrym, i w złym kierunku”.

Czytaj także inne komentarze do wywiadu z Robertem Krasowskim:

rozmowę z Wojciechem Szackim – „Kaczyński miał szczęście”
oraz rozmowę z Markiem Beylinem – „Niebezpieczny powrót IV RP”.


 

Wojciech Engelking: Robert Krasowski przekonuje, że nawet najbardziej ambitni politycy nie odciskają swojego piętna na rzeczywistości w taki sposób, w jaki by chcieli, ponieważ ich działania są zawsze kształtowane przez cały szereg czynników zewnętrznych, jak choćby nastroje społeczne czy wydarzenia na scenie międzynarodowej. Kaczyński zatem na polską rzeczywistość – inaczej niż twierdzą zarówno ludzie cieszący się tryumfem PiS-u, jak i napędzający strach przed prezesem – nie będzie miał większego wpływu.

Igor Janke: To jest szerszy problem. Nie da się ukryć, że dziś politycy tracą władzę, mają coraz mniejszy wpływ na rzeczywistość. Zastępują ich instytucje, sieci – jak Unia Europejska, jak koncerny międzynarodowe, jak firmy, banki inwestycyjne czy agencje ratingowe, które są w stanie położyć rząd jednego kraju w pięć minut. Ograniczają ich traktaty, międzynarodowe umowy, rosnące sieci powiązań itp. I tak, to jest prawda, ale dotyczy tak Polski, jak każdego innego kraju, zwłaszcza europejskiego.

Nie zgadzam się jednak z tym, co mówił Krasowski, ponieważ to właśnie jednostki mają szansę kształtowania rzeczywistości, zmieniania historii – i w dobrym, i w złym kierunku. Margaret Thatcher, Ronald Reagan, Helmut Kohl czy Tony Blair to byli przecież ludzie, którzy realnie wpłynęli na świat! Oczywiście, dziś jest to o wiele trudniejsze niż kiedyś – ale możliwe. Weźmy przykład Viktora Orbána – można mieć różne zdanie na temat tego, jak to robi, ale niewątpliwie to robi. Jeśli chodzi o Polskę, chyba obaj zgodzimy się, że jesteśmy w momencie, w którym wiele rzeczy można i trzeba zmienić. Czy Jarosławowi Kaczyńskiemu się to uda? Tego nie wiem. Ale też żadne środowisko polityczne nie miało tylu narzędzi do dokonywania zmian, do realnego wpływania na rzeczywistość, jakie w 2015 r. uzyskało PiS.

Nie uważa pan więc Kaczyńskiego za „pogubionego starszego pana, który nie rozumie współczesnych realiów”?

Daj Boże takich „pogubionych starszych panów”, którzy są w stanie wymyślić kandydata zwyciężającego w wyborach prezydenckich wbrew większości mediów i establishmentowi, a potem obierają strategię pozwalającą zdobyć ponad połowę miejsc w parlamencie. Kaczyński jest najsprawniejszym polskim politykiem ostatniego ćwierćwiecza. Przetrwał dużo, przetrwał klęski, osamotnienie i teraz jest u szczytu. Co na nim zrobi, zobaczymy. Ale osiągnął właściwie wszystko, co w polskiej polityce można osiągnąć. Jego sprawność w wygrywaniu nie gwarantuje jednak, że będzie świetnym zarządcą państwa, pośrednim lub bezpośrednim.

Powiedział pan „wbrew mediom i establishmentowi”. Krasowski twierdzi z kolei, że tzw. establishment jest zahipnotyzowany strachem i zapatrzony w Kaczyńskiego, jak „zając w kobrę”. Ponieważ bardzo się go obawia, i ponieważ bezustannie Kaczyńskim straszył, Polacy chętnie głosowali w ostatnich wyborach na PiS, bo chcieli establishmentowi dokuczyć, zagłosowali z przekory.

Gdyby chcieli tak po prostu dokuczyć, wybraliby Kukiza albo Korwina. To było raczej pragnienie zmiany, rozczarowanie 8 latami rządów Platformy. To, że Polacy wybrali największe ugrupowanie opozycyjne w realiach demokracji nie jest niczym dziwnym. Gdyby się tak strasznie wszyscy Kaczyńskiego bali, nie dostałby tylu głosów. Fioła na jego punkcie ma grupka „dziennikarzo-polityków” i tyle. Kaczyński i jego partia wygrali we wszystkich grupach społecznych, zebrali poparcie w tych rejonach Polski, w których do tej pory przegrywali z kretesem.

Kaczyński wygrał też dzięki zmęczeniu. Nawet, gdyby w Polsce działo się dobrze, ludzie i tak chcieliby zmienić władzę panującą tak długo. Zobaczyli alternatywę w postaci ugrupowania, które długo istnieje na scenie, a ostatnio się uwiarygodniło. Popełniało błędy, bez dwóch zdań, ale mam nadzieję, że wyciągnęło z nich lekcję…

Gdyby się tak strasznie wszyscy Kaczyńskiego bali, nie dostałby tylu głosów. Fioła na jego punkcie ma grupka „dziennikarzo-polityków” i tyle.

Igor Janke

Czy ten strach przed PiS, który w ostatnich dniach napędzają niektóre media – jest w ogóle sensowny? Zdaniem Krasowskiego lata 2005–2007 dowodzą, że Kaczyński to polityk nieudolny, straszący jedynie retorycznie, ale nieumiejący wprowadzić prawdziwych zmian w państwie.

Nie wiedzę żadnych powodów, by bać się Kaczyńskiego. Jak widać, nie jestem w tym poczuciu osamotniony. Partia rządząca próbowała grać potencjalnym strachem i to się nie udało, ten motyw kampanii nie zagrał. A że kolega Krasowski swój brak strachu uzasadnia tym, że Kaczyński to rzekomo polityk nieudolny? Cóż, jego prawo do własnych opinii. Poprzednie rządy PiS były 8–10 lat temu, dziś mamy rok 2015. Nie mam żadnej pewności, że Kaczyński dobrze przebuduje państwo, ale tego nie wykluczam. Życzę jemu tego szczerze jako obywatel.

 


 

Czytaj wywiad z Robertem Krasowskim: „Nastał czas bezkrólewia”.

 


 

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 356

(44/2015)
6 listopada 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj