Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Minister kultury jak...

Minister kultury jak troskliwy ojciec

Katarzyna Kasia

Ile lat trwa dzieciństwo? Dzięki polityce wicepremiera i ministra kultury, Piotra Glińskiego, mamy szanse na to, by poczuć się jak dzieci nawet teraz.

Małe dzieci nie wiedzą, co jest dla nich dobre. Na własne oczy widziałam ostatnio dwulatka, który wyjadał psie chrupki z miski. Sama jako dziecko oparzyłam się dotkliwie, gdy przyłożyłam rękę do rozgrzanej fajerki kuchenki gazowej. W interesie małych dzieci leży, by chronić je przed autodestrukcyjnymi popędami. Inaczej mogą doświadczyć traumy, która wpłynie na całą resztę ich życia i w najmniej oczekiwanym momencie odezwie się, doprowadzając do załamania psychicznego albo nawet do dolegliwości fizycznych o trudnej do zdiagnozowania etiologii.

Ile lat trwa dzieciństwo? Einstein twierdził, że nigdy nie jest na nie za późno. Mam wobec tego dobrą wiadomość: dzięki polityce wicepremiera i ministra kultury, prof. Piotra Glińskiego, mamy szanse na to, by poczuć się jak dzieci nawet teraz. Niczym dobry, troskliwy ojciec postanowił ochronić Polaków przed spektaklem, który mógłby okazać się zamachem na ich niewinność. Kiedy tylko został poinformowany o planach wystawienia na scenie wrocławskiego Teatru Polskiego sztuki, w której na scenie miałby zostać pokazany (wstyd mi, ale muszę to napisać, przepraszam) akt seksualny, natychmiast zareagował. Napisał do marszałka województwa dolnośląskiego list z żądaniem, aby do premiery żenującego widowiska, w którym na dodatek wystąpić mieliby czescy aktorzy (znowu przepraszam) porno, nie doszło. Niestety – ani wicepremier, ani nawet Krucjata Różańcowa nie powstrzymali dyrekcji teatru i premiera sztuki „Śmierć i dziewczyna” się odbyła. Najbardziej przeraża fakt, że sala była pełna ludzi, wszyscy przeżyli, nikt nie poczuł się specjalnie zgorszony, a bilety na wszystkie planowane w tym sezonie spektakle zostały na pniu sprzedane.

Pan minister nie mógł dojść potem do siebie i dla poprawienia nastroju zrugał podczas programu na żywo dziennikarkę TVP oraz zapowiedział poważne zmiany programowe i personalne w telewizji publicznej. Ale to zachowanie nie dziwi mnie w ogóle, ponieważ dziennikarka, Karolina Lewicka, zachowywała się jak osoba dorosła i oczekiwała, że w programie publicystycznym zaproszony gość będzie odpowiadał na pytania. Zabrakło jej wyczucia stylu i konwencji – powinna była jak grzeczna dziewczynka wręczyć kwiaty, dygnąć i podziękować, zamiast dręczyć oraz cytować paragraf 73 Konstytucji RP.

Dzieciom wolno jednak oglądać spektakle kukiełkowe, najlepiej o tematyce patriotycznej. W tym samym Wrocławiu, kilka dni wcześniej, w ramach protestu przeciwko przyjmowaniu uchodźców, doszło do publicznego spalenia kukły Żyda. W Polsce Żyd symbolizuje wszystko, co najgorsze – aktualnie Araba. Towarzyszyły temu hasła ksenofobiczne, rasistowskie i zwyczajnie po ludzku podłe. Wielu z tych, którzy je wykrzykiwali, protestowało potem przed teatrem. I nikomu to nie przeszkadzało, nie wzbudziło oburzenia ani wrażliwego ministra kultury, ani nikogo innego. Dzieci czasem muszą sobie pokrzyczeć. Lepsza zdrowa nienawiść niż akt seksualny, który, jak we wspomnianym wcześniej programie powiedział Piotr Gliński, „jest pornografią”. Trochę mnie to zmartwiło w kontekście spadku liczby narodzin i grożącej nam katastrofy demograficznej. Jeśli zakaże się aktów seksualnych, to 500 zł na dziecko też nie pomoże. Nie wiem, jak minister poradzi sobie z tym problemem, ale nie będę się specjalnie zastanawiać. Lepiej pooglądam sobie kanał Mini-Mini.

SKOMENTUJ

Nr 359

(47/2015)
25 listopada 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj