Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Bądźmy niewolnikami prawa

Bądźmy niewolnikami prawa

Maria Jasińska

„Umowy pisze się na czas wojny, a nie na czas pokoju”. Tak mawiają prawnicy, stąd często definiują w umowach nawet terminy, które z pozoru są oczywiste i nie budzą wątpliwości.

Wydawało się, że już nic się nie wydarzy w związku z publikacją wyroku Trybunału z 3 grudnia 2015 r., a tymczasem na przeszkodzie publikacji stanął wcześniej nikomu nie przeszkadzający termin „niezwłoczności”. Poświęcono mu uwagę w wielu orzeczeniach Sądu Najwyższego. W jednym w nich Sąd Najwyższy stwierdził, że terminu „niezwłocznie” nie można utożsamiać z terminem natychmiastowym. Brak jest też podstaw do uznania, że w typowych sytuacjach, gdy z okoliczności nic innego nie wynika, należy przyjmować, że spełnienie świadczenia oznacza spełnienie w terminie 14 dni od wezwania (taki termin wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 28 maja 1991 r., II CR 623/90, „Problemy Ustawodawstwa Gospodarczego” wkładka 1991, nr 10-11, poz. 50). W najnowszej literaturze prawniczej trafnie podkreśla się, że termin „niezwłocznie” oznacza termin realny. Zwraca się uwagę, że o zakresie pojęcia „niezwłocznego świadczenia” powinny decydować każdorazowo okoliczności konkretnego przypadku (Izba Cywilna, V CKN 769/00). Pojęcie to było również przedmiotem analizy w orzeczeniu Sądu Apelacyjnego (sygn. akt VI ACa 910/12). Termin „niezwłocznie” funkcjonuje we wszystkich obszarach prawa – cywilnym, administracyjnym, karnym. I gdy wydawało się, że droga do publikacji jest już otwarta – termin ten stał się przedmiotem dociekań, sporów, analiz i różnych interpretacji. Byliśmy świadkami swoistej wymiany korespondencji, wyjaśnień rzecznika rządu, w końcu w 14 dniu od orzeczenia doszło do publikacji.

Sytuacja ta uświadomiła mi, że w przepisach prawa wiele jest terminów, czy tzw. klauzul generalnych, które nie mogą być jednoznacznie zdefiniowane właśnie ze względu na swój nieokreślony charakter i stanowią czasami esencję problemu, choć są niewątpliwie elementem koniecznym całego systemu prawa. Od woli zainteresowanych stron zależy, jak poszczególne klauzule generalne będą realizowane, a w przypadku konfliktu to sąd nadaje im ostateczne brzmienie.

Dlatego odnosząc się do propozycji „ustawy naprawczej”, czyli projektu PiS-u zmieniającego zasady funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, warto zwrócić uwagę na kolejny obszar potencjalnych dyskusji: proponowane zmiany w art. 44 obowiązującej obecnie ustawy dotyczącej TK. Problem nie dotyczy zmiany składu sędziów w zakresie ich liczby, ale sposobu ustalania, jaki skład ma orzekać w jakiej sprawie.

Na temat zwiększenia liczby sędziów stanowiących skład pełen z dziewięciu do trzynastu wypowiedziało się już wielu prawników, którzy przede wszystkim podkreślali, że zwiększenie składu sędziowskiego spowoduje przedłużenie postępowania i jest niezgodne z konstytucją. Wymóg pełnego składu jako zasada może być uciążliwy, natomiast nie można zignorować argumentów wnioskodawców, którzy zwrócili uwagę, że Trybunał powołany jest do orzekania w sprawach rudymentarnych dla obywateli i ich wolności i stąd pełny skład jest wyrazem tejże powagi. Stąd zgodnie z proponowanym brzemieniem nowej ustawy Trybunał orzeka co do zasady w pełnym składzie, chyba że ustawa stanowi inaczej. W dalszej kolejności Trybunał rozpoznaje sprawy w składzie siedmiu sędziów Trybunału wówczas, gdy sprawy dotyczą zgodności ustaw z umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie. Istotna zmiana dotyczy kwestii nadania dalszego biegu lub odmowy nadania dalszego biegu skardze konstytucyjnej oraz wnioskowi podmiotu, o którym mowa w art. 191 ust. 1 pkt 3–5 Konstytucji, lub kwestii wyłączenia sędziego.

Dla mnie jednak, z punktu widzenia dotychczasowych działań podejmowanych przez uczestników procesu swoistej „konstytunalizacji”, najciekawszy jest zapis art. 44 pkt 2, który mówi: „Jeśli sprawa, o której stanowi ust. 1 pkt 2 i 3 jest szczególnie zawiła lub o szczególnej doniosłości, możliwe jest przekazanie jej do rozstrzygnięcia w pełnym składzie. O przekazaniu rozstrzyga Prezes Trybunału, także na wniosek składu orzekającego”.

Oczyma wyobraźni widzę już kolejne dyskusje, czy dana sprawa jest zawiła, czy też nie, szczególnie że w proponowanej treści ustawy brak jest definicji legalnej „zawiłości sprawy”. Kto zatem będzie decydował o tym, czy sprawa jest zawiła wówczas, gdy wniosek taki może złożyć skład orzekający? Czy będzie głosowanie wśród składu orzekającego w sprawie zawiłości i kiedy dojdzie do takiej sytuacji?

Podobnie jak „niezwłoczność”, pojęcie „zawiłości” funkcjonuje w systemie prawa od długiego czasu. Termin ten jest definiowany stosownie do sytuacji. Tym samym nie ma jednolitego wzorca, jak wzorzec z Sèvres, który określałby, jakie musimy przyjąć kryteria, aby uznać, co jest rozumiane jako „zawiłość”. Ustawa nie definiuje również, jaka jest ścieżka, gdy jednak Prezes Trybunału uzna, że dana sprawa nie ma charakteru zawiłego i nie wymaga poszerzonego składu, ustawa nie proponuje ścieżki postępowania – bo za taką nie można uznać lakonicznego stwierdzenia, że o przekazaniu sprawy decyduje Prezes Trybunału.

Podobnym terminem jest użyty w ustawie termin „sprawa o szczególnej doniosłości”. Tej definicji również nie znajdziemy w proponowanej ustawie. Podobnie jak pozostałe terminy, wywodzi się ze sfery teorii państwa i prawa. Podobnie zatem jak powyżej przytoczone, będzie budzić wątpliwości, powodować liczne dyskusje i analizy.

Nie wiem, jak potoczą się losy nowej ustawy – czy dojdzie do zmian projektu, czy też w kolejnym czytaniu zostanie przyjęta. Jedno jest pewne. Sądząc po temperaturze dyskusji wokół definicji niezwłoczności – która jednak wielokrotnie była przedmiotem orzeczeń sądowych oraz analiz doktryny – nie raz będziemy świadkami definiowania powyższych terminów, poszukiwania nowych znaczeń, polemiki z utartymi już schematami.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy takie dyskusje będą służyć interesowi Trybunału, czy też utrudniać jego funkcjonowanie. Niewątpliwie jednak nawet jeśli Trybunał swoje miejsce będzie miał w nie wiadomo jak małym miasteczku, aby „zapewnić większą izolację sędziów od ośrodków władzy politycznej, a przez to wzmocnić ich apolityczność i bezstronność”, to i tak nie wpłynie to na doprecyzowanie powyższych terminów.

Niewątpliwie pospiesznie wprowadzane zmiany do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym wskazują, że rządzący dostrzegają jego rolę i autorytet. Ale zanim uchwalona zostanie kolejna pospieszna zmiana do kolejnej instytucji dobrze przypomnieć sobie słowa Cycerona, który mówił: „Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni”.

SKOMENTUJ

Nr 362

(50/2015)
18 grudnia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail