Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Morawiecki – technokrata...

Morawiecki – technokrata czy polityk?

Danuta Hübner

Główne założenia tzw. planu Morawieckiego wyznaczają kierunek polskiej polityki gospodarczej na najbliższe lata. Wiele z zawartych tam założeń i propozycji zasługuje na życzliwe zainteresowanie. Ich realizacja stoi jednak po znakiem zapytania.

Czytaj także cały Temat Tygodnia pt. „Wielki skok nad Wisłą. O planie Morawieckiego”.


 

Postulat przestawienia modelu wzrostu opartego na starych czynnikach jest godny pochwały i wpisuje się w zmianę myślenia o roli państwa w gospodarce, które dokonuje się nie tylko w Polsce. Postulaty reindustrializacji, innowacyjności, mobilizacji kapitału od dawna widnieją na sztandarach wielu europejskich rządów. W całości programu brakuje jednak mocnego odniesienia do kontekstu Europy i świata. Nasze pułapki rozwojowe zostały rozpoznane już wcześniej.

Autorzy planu zdają się także nie dostrzegać, że gospodarka innowacyjna, oparta na wiedzy może zaistnieć wyłącznie w społeczeństwie otwartym, zachęcającym do podejmowania szeroko rozumianych eksperymentów, przyciągającym talenty. Ponadto, dla tego typu zmian, które proponuje wicepremier Morawiecki, potrzebny jest stabilny i przewidywalny system prawny, nie tylko na poziomie konkretnych regulacji, ale też chronionej przez państwo pewności konstytucyjnej. Rozchwiana sytuacja polityczna, z którą mamy do czynienia obecnie, z pewnością nie będzie sprzyjać mobilizacji wszystkich potrzebnych zasobów – począwszy od umiejętności administracyjnych, przez przejrzyste procedury działania, aż po neutralność polityczną osób odpowiedzialnych za realizację programu.

Nie da się utworzyć tak wielkiej instytucji, jak Polski Fundusz Rozwoju, obarczonej wielką odpowiedzialnością rozdzielania ogromnych środków publicznych, bez wsparcia służby cywilnej. Musimy być pewni, że skład osobowy zarządzający takimi instytucjami nie będzie odzwierciedleniem pragmatyki łupów politycznych, które wynikają z nowego rozdania. Zademonstrowane podejście do idei i praktyki służby cywilnej nie gwarantuje fachowości i politycznej neutralności ludzi, którym w naszym – społeczeństwa – imieniu zostaną powierzone środki publiczne.

Kapitalizm państwowy czy narodowy na ogół bardzo szybko dostaje zadyszki.

Danuta Hübner

Warto również pamiętać, ze Dolina Krzemowa nie powstała w wyniku nawoływania do aktywnej polityki państwa ani w wyniku realizacji „interesu narodowego”, ale w wyniku spontanicznego odruchu warunkowego nowej kultury liberalnej. Kapitalizm państwowy czy narodowy na ogół bardzo szybko dostaje zadyszki.

Rząd niejednomyślny

Mamy więc do czynienia z pęknięciem między założeniami planu a otoczeniem, w którym ten wielki program ma być realizowany. A do tego dochodzi jeszcze wyraźny brak zgody nawet w ramach obozu rządzącego. Odnoszę wrażenie, że w wystąpieniach przedstawicieli rządu dość często pojawiają się sprzeczności – tak było w przypadku programu „Rodzina 500+” czy dyskusji o wprowadzeniu podatku bankowego i podatku od sklepów wielkopowierzchniowych.

Spójność strategii i bieżącej polityki rządu jest warunkiem realizacji planu. Sprzeczności wręcz rzucają się w oczy w kontekście roli najważniejszego zasobu polskiej gospodarki, jakim są ludzie. Rynek pracy wymaga reform, a powrót do niższego wieku emerytalnego to też osłabienie rynku pracy. Podobnie ograniczająco na rynek pracy oddziałują koncepcje podnoszenia wieku, w którym polskie dzieci mają rozpocząć edukację.

Ów brak spójności rodzi we mnie niepewność co do tego, czy inne wielkie hasło planu Morawieckiego, czyli odejście od silosowego patrzenia na gospodarkę i budowanie horyzontalnych więzi, zakończy się sukcesem. Do tego bowiem potrzebna jest zdolność koordynacji rozmaitych dziedzin gospodarki, a tymczasem z narracji indywidualnych ministrów nie przebija wspólna wizja. Nie ma też, jak widać, zgody na to, żeby jeden z ministrów przyjął rolę primus inter pares i koordynował całość przemian.

Nie ma w programie konsekwentnego myślenia o wykorzystaniu roli Unii, a w szczególności naszego członkostwa, w realizacji pomysłów rozwojowych. I nie mówię już nawet o strefie euro, która wbrew temu, co mówi się w Polsce, bardzo silnie pogłębia swoją integrację i nie widać na horyzoncie jej rozpadu. Mówiąc o Europie w kontekście planu Morawieckiego, myślę o rynku wewnętrznym, na którym dzieje się bardzo dużo – począwszy od powstania rynku cyfrowego, na unii energetycznej skończywszy.

Trzeba wykorzystywać te przemiany, a tymczasem w programie wicepremiera Unia występuje jedynie w charakterze źródła funduszy. O związkach Polski z mechanizmami integracyjnymi w Europie nie wspomina się ani słowem. To kolejny dowód na to, że umiejscawiamy się na marginesie, mimo że obecność w głównym nurcie decyzyjnym UE jest źródłem wielu korzyści. Nie ma wątpliwości, że Polska, nawet w przypadku udanej mobilizacji kapitału wewnętrznego, będzie potrzebowała kapitału zagranicznego. A inwestorzy często zwracają uwagę na stabilność gwarantowaną przez nadzór europejski i poszanowanie dla europejskich instytucji.

Inne zastrzeżenie dotyczy tego, że plan Morawieckiego może doprowadzić do nadmiernego wzmocnienia roli państwa. Historyczne państwo jest siłą konserwatywną, chroniącą interesy wybranych grup – lecz i przejście do nowych czynników wzrostu wymaga pewnej aktywności państwa. Również globalizacja, postrzegana i od strony szans i zagrożeń, potrzebuje strategii.

Dziś państwo musi być podmiotem, który dostarcza bodźców, tworzy regulacje, ogranicza napięcia społeczne, myśli strategicznie. Rola, którą ma do odegrania, jest więc spora, ale inna niż ta przewijająca się przez narrację polityczną. W programie wicepremiera nie widać, jaką funkcję miałyby do spełnienia samorządy. Jeśli ten błąd nie zostanie poprawiony, może nastąpić odwrót od decentralizacji państwa, największego, moim zdaniem, sukcesu polskiej transformacji. Powstaje tym samym ryzyko zniszczenia kapitału społecznego.

W poszukiwaniu konsensusu

Strategia na wzór planu Morawieckiego jest potrzebna, bo główne polskie instytucje rynkowe powstały 25 lat temu. Całościowy przegląd systemu instytucjonalnego jest zatem więcej niż wskazany. Mógłby on być szansą na drugą falę reform, usprawniających niektóre instytucje gospodarki rynkowej. Problem polega jednak na tym, że polską tradycją jest porzucanie dalekosiężnych planów wraz z kolejnymi wyborami i zmianą władzy. W tym wypadku jest to tym bardziej prawdopodobne, że już w punkcie wyjścia autorzy planu nie szukają ponadpartyjnego konsensusu, na wzór tego, jaki kiedyś udało się kiedyś stworzyć w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej i NATO.

Czy premier Morawiecki widzi siebie jako przywódcę politycznego, czy też jako technokratę, który ma do wykonania konkretne zadanie?

Danuta Hübner

Żadna siła polityczna nie podejmie współpracy z partią rządzącą, jeśli zmiany w kraju będą realizowane tak jak do tej pory – w postaci ustaw zgłaszanych w pośpiechu na nocnych posiedzeniach sejmu i podpisywanych przez prezydenta w ciągu kilku godzin od ich przyjęcia. Tymczasem byłoby znacznie lepiej, gdyby dla swoich planów wicepremier Morawiecki znalazł szersze poparcie, nawet wbrew dominującym w Prawie i Sprawiedliwości postawom.

Czy to się uda? Wszystko zależy od tego, czy Mateusz Morawiecki widzi siebie jako przywódcę politycznego, czy też jako technokratę, który ma do wykonania konkretne zadanie. Czy celem „Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” jest krótkoterminowy sukces wizerunkowy rządu, czy też realizacja długofalowego programu, z którego skorzystamy wszyscy?

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 374

(10/2016)
14 marca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj