Wesprzyj Kulturę Liberalną
Kultura Liberalna istnieje dzięki osobom takim jak Ty. Wesprzyj Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > #JestemLGBT. W kinie,...

#JestemLGBT. W kinie, Lublinie, Białymstoku i Sanoku

Magdalena Grzyb

„W miarę postępów w budowie socjalizmu walka klas się zaostrza”. Ten cytat z Józefa Stalina nieodparcie ciśnie się na myśl po reakcjach akcję #jestemLGBT, po ostatnim Marszu Równości w Białymstoku i po czterech latach rządów PiS-u.

Nieustannie, coraz to kolejne grupy ludzi zyskują etykietę „wroga ludu”, tak by lud mógł konstruować swoją wspólnotę w nienawiści do innych. A im homoseksualizm bardziej się normalizuje – a taki właśnie cel, normalizacji osób LGBT, stawia sobie twitterowa akcja #jestemLGBT – tym większy opór, by nie powiedzieć strach, wzbudza.

Także obrazy z Marszu Równości w Białymstoku, imprezy raczej niedużej i kameralnej, które najbardziej zapadły mi w pamięć (i nie chcą z niej wyjść), to młody ojciec zuchwale stojący naprzeciw kordonu policji i blokujący trasę przemarszu z małym dzieckiem w wózku, uzbrojony w nie niczym w tarczę. Albo młody mężczyzna w czerwonej koszulce kopany z rozpędu w głowę przez innego młodego mężczyznę w białej koszulce. Ot tak, bez żadnego powodu.

Nieustannie, coraz to kolejne grupy ludzi zyskują etykietę „wroga ludu”, tak by lud mógł konstruować swoją wspólnotę w nienawiści do innych. A im homoseksualizm bardziej się normalizuje, tym większy opór (by nie powiedzieć strach) wzbudza.

Magdalena Grzyb

Kontrmanifestantów było więcej niż manifestantów. Manifestacja przeciw nietolerancji i nienawiści zderzyła się ze ścianą nienawiści i werbalnej i fizycznej przemocy. Trwa ona zresztą do dziś – dwa największe prawicowe tygodniki solidarnie, po raz nie wiadomo który straszą czytelników „atakiem na Polskę” ze strony środowisk LGBT. Redaktorka „Sieci” „ujawnia śmiertelnie niebezpieczny scenariusz”, a Paweł Lisicki publikuje grafomańskie opowiadanie „political fiction”, w którym straszy prezydenturą lewicowca, niejakiego… Roberta Mrówy. Nowa książka naczelnego „Do Rzeczy”, bo to z niej pochodzi opowiadanie, wabi okładką, na której tęcza rozgniata na miazgę białego ludzika. Spod białego ciała wypływa jasnoczerwona krew.

Politycy PiS-u – nie popierają, ale „rozumieją”

Także reakcje polityków partii rządzącej na wydarzenia w Białymstoku były do bólu przewidywalne i cyniczne. Można je w zasadzie sprowadzić do słów byłej rzeczniczki rządu Beaty Mazurek po pobiciu działacza KOD-u w Radomiu, która wówczas sympatyzowała z bandytami, mówiąc, że: „To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale też ich rozumiem”.
Teraz również – politycy PiS-u rozumieją bandytów mieniących się „prawdziwymi Polakami” i rozumieją, że zostali sprowokowani przez garść kolorowo ubranych ludzi idących w lipcową sobotę ulicami Białegostoku. I dlatego właśnie minister edukacji narodowej zasugerował, że może takich prowokacyjnych marszów powinno się zakazać.

PiS co rusz kreuje nowego „wroga Ludu” i rzuca w niego kamieniami. Stara sprawdzona taktyka. Byli już uchodźcy, nauczyciele, lekarze, WOŚP, niepełnosprawni i inni. Figura wroga służy wszak zintegrowaniu wspólnoty, a obietnica walki z nim zdobyciu poparcia politycznego.

Technologia władzy PiS-u od czterech przecież lat sprowadza się do rozbudzania negatywnych sentymentów i dawania przyzwolenia na to, by nienawidzić innych w połączeniu z rozdawnictwem socjalnym.

Smutna jest ta „biała siła” „ciemnego ludu” (który według Jacka Kurskiego skłonny jest kupić wszystko) – głównie młodych mężczyzn mających problemy ze swoją tożsamością – który szczerze wierzy, że przemoc i nienawiść to obrona religii i rodziny.

Magdalena Grzyb

Kościół dziękuje za obronę wiary i wartości

Bardziej może zdumiewać pobłażliwa reakcja przedstawicieli polskiego Kościoła. Zważywszy na to, ile w łonie Kościoła jest osób (duchownych oczywiście) o homoseksualnych skłonnościach, może dziwić tak ogromna homofobia, a wręcz pochwalanie przemocy wobec osób LGBT.

Ale ta kościelna homofobia, jak twierdzi francuski dziennikarz Frédéric Martel w bestsellerowej książce „Sodoma”, bierze się właśnie z wyparcia skłonności samych duchownych. Jak przekonuje Martel, w samym Watykanie ze świecą szukać heteroseksualnego kardynała. Poza tym, trudno uciec od stwierdzenia pewnej koincydencji dwóch zjawisk: normalizacji homoseksualizmu i ruchu praw LGBT oraz dramatycznego spadku powołań w ostatnich dekadach. Od kiedy młodzi mężczyźni mają więcej możliwości życia w zgodzie ze swoją orientacją, tym mniej chętnie korzystają z „ucieczki” w stan duchowny. Homofobia i dyskryminacja osób LGBT jest więc poniekąd w interesie Kościoła.

Chociaż obrazy białostockiej „białej siły” – utuczonych podgolonych i nabuzowanych mężczyzn – przeraża i zawstydza, to jednak trudno uciec od wrażenia, że ta nienawiść to jedyny fundament ich tożsamości. Paliwo, które ich napędza i pozwala definiować swoją tożsamość i męskość. Bo cóż innego im zostało z „tradycyjnej” męskości i porządku rzeczy niż właśnie kultywowanie nienawiści wobec słabszych i innych?
Jest to w istocie biedna, rachityczna, napompowana anabolikami tocząca pianę nienawiści polska męskość zagrzewana do walki przez cynicznych polityków i, niestety, część duchownych.

Wydarzenia w Białymstoku są smutnym dowodem na to, jak cienka jest granica między słowem a czynem – słowami nienawiści i przyzwoleniem płynącym z góry na nienawiść i pogardę a prawdziwymi kamieniami rzucanymi w realnych ludzi.

Smutna jest ta „biała siła” „ciemnego ludu” (który według Jacka Kurskiego skłonny jest kupić wszystko) – głównie młodych mężczyzn mających problemy ze swoją tożsamością – który szczerze wierzy, że przemoc i nienawiść to obrona religii i rodziny. Religii, której przecież najważniejszym przykazaniem jest przykazanie miłości.

Nie wiem czy twitterowa akcja zmieni postawę PiS i znacznej części polskiego Kościoła. Wiem jednak, że to ciekawa odpowiedź. Bo abstrakcyjnemu „wrogowi ludu”, „lewactwu” czy „lewackiej fali” nadaje twarze i historie konkretnych ludzi – żyjących i pracujących obok nas. Pokazuje też, że „lud” też bywa LGBT.

* Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Magdalena Grzyb

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ
(31/2019)
31 lipca 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj