Bądź na bieżąco!

Zapisz się na newsletter
Kultury Liberalnej

Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

Szanowni Państwo! 

Czy należy zakazać sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych? W ostatnim czasie taki pomysł zgłosili politycy partii Razem. W mediach społecznościowych wybuchła mała burza. Jedni mówili, że nie ma żadnego powodu, żeby kierowcy mogli tankować na stacji coś innego niż paliwo do samochodu. Inni przekonywali jednak, że jest to przejaw ograniczania wolności – przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kupić sobie piwo na później, nie ma zresztą dowodów, że zakupy alkoholowe na stacjach benzynowych wpływają na liczbę wypadków drogowych. 

Ale temat jest bardziej ogólny, jednocześnie poważny i dość drażliwy. Jest poważny, ponieważ dotyczy zdrowia wielu osób i zasad współżycia społecznego, na które nadmiar spożywanego alkoholu nie wpływa dobrze. Jest jednak również drażliwy przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, temat dotyczy potencjalnie milionów osób w Polsce, a nikt nie lubi, gdy zbyt blisko przyglądamy się temu, jakie ma upodobania, a już szczególnie, gdy się go kontroluje i mówi, co należałoby robić w miejsce dotychczasowych zwyczajów. A przecież nie zawsze łatwo będzie nawet o porozumienie w kwestii tego, jakie spożycie alkoholu jest „nadmierne”, skoro specjaliści od zdrowia mogą powiedzieć, że optymalne spożycie wynosi zero. 

Po drugie, w temacie nadmiernego spożycia alkoholu łatwo o fałszujące rzeczywistość uogólnienia, mity i stereotypy. Na przykład, łatwo generalizować schematy „picia” na cały naród albo poszczególne grupy społeczne. Łatwo również zauważyć kolejki w osiedlowych sklepach spożywczych, w których kolejne osoby kupują z rana lub wieczorem małpki wódki i sześciopaki piwa dla siebie i znajomych. Równie łatwo gromić takie zachowania, nieraz z użyciem wyostrzonych przykładów i w celu demonizowania nielubianych grup społecznych – choćby tych, którzy „biorą 500 plus i wydają na wódkę”, jak mówi jeden z popularnych stereotypów – ale bez poszukiwania rzeczywistych źródeł problemów i właściwych odpowiedzi. 

Tymczasem myślenie o problemie nadmiernego spożycia alkoholu jedynie w taki szablonowy sposób nie tylko ograniczałoby się do projekcji własnych emocji i lęków na innych, ale prowadzi również do niedostrzegania nowych i bardziej współczesnych form spożywania alkoholu – bardziej subtelnych, nieraz niewidocznych z zewnątrz, nie zawsze polegających na uzależnieniu, a przy tym często bardziej społecznie akceptowanych form sięgania po butelkę. 

Jest też kwestia wolności jednostki. W tym kontekście sprawa nie jest w pełni jednoznaczna. Z jednej strony, każdy ma prawo wybierać, jaki rodzaj życia chce prowadzić, a wraz z tym, jakie substancje chce zażywać. Oto powód polityczny, dla którego nie zakazuje się sprzedaży alkoholu. Z drugiej strony, dochodzi do tego kwestia odpowiedzialności za własne działania – bo przecież nadużywanie substancji uzależniających wpływa również na inne osoby. W dodatku osoba częściowo lub w pełni zależna od danej substancji nie jest już zdolna do normalnego wyboru. 

Z dostępnych danych wynika, że w latach 2008–2018 wzrosło spożycie piwa oraz alkoholi wysokoprocentowych. Można również przypuszczać, że w pandemii sytuacja nie uległa poprawie. Wiemy, że przynajmniej dwa czynniki ograniczają ogólne spożycie alkoholu. Jest to cena produktu i jego fizyczna dostępność. W tym sensie możliwość zakupienia alkoholu na stacjach benzynowych ułatwia dostęp do używki. I nawet jeśli nie ma przełożenia na liczbę wypadków drogowych, to ma bardziej ogólne znaczenie społeczne. Nic więc dziwnego, że o pomyśle pozytywnie wypowiadali się przedstawiciele instytucji odpowiadających za rozwiązywanie problemów alkoholowych. 

W nowym numerze „Kultury Liberalnej” pytamy o to, jak wygląda obecnie spożycie alkoholu w Polsce, jakie problemy się z tym wiążą i jakie odpowiedzi są obecnie potrzebne. 

Kama Dąbrowska z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom w rozmowie z Katarzyną Skrzydłowską-Kalukin opowiada o naszej aktualnej wiedzy na temat problemów alkoholowych w Polsce. Zwraca ona w szczególności uwagę, że w tym kontekście nie powinniśmy myśleć jedynie o osobach uzależnionych w tradycyjnym rozumieniu, ale o osobach „nadmiernie pijących”, które tworzą szerszą grupę społeczną. 

Jak mówi Dąbrowska, „ustawa o wychowaniu w trzeźwości zawiera szereg regulacji, które traktują piwo w sposób bardziej uprzywilejowany niż inne wyroby alkoholowe”. Zgodnie z założeniami, „Polacy mieli pić więcej niskoprocentowych napojów alkoholowych”. Tak się stało, problem polega na tym, że „nie sprawiło to, że zaczęli pić mniej wyrobów spirytusowych”. Dąbrowska mówi, że „wypijanie tygodniowo butelki wina jest podobne, z perspektywy konsekwencji zdrowotnych, do wypalenia dziesięciu papierosów. Jak podsumowuje, byłoby najlepiej, gdyby spożycie alkoholu stało się równie niemodne jak palenie papierosów.

Dorota Woronowicz, terapeutka uzależnień z Centrum Konsultacyjnego Akmed, w rozmowie z Katarzyną Skrzydłowską-Kalukin mówi o przeciwdziałaniu uzależnieniom oraz doświadczeniu leczenia osób uzależnionych. Zwraca ona uwagę, że w pandemii droga do nadmiernego spożycia alkoholu stała się łatwiejsza – osoby, których spożycie ograniczała codzienna rutyna pracy, mogły teraz sięgnąć po alkohol również w ciągu dnia – co było nieraz widoczne w czasie połączeń zdalnych, również w prowadzonych przez nią terapiach. Opowiada również o tym, jak działa mechanizm uzależnienia i w jaki sposób prowadzi się terapię, gdy problem już istnieje. 

Normy dotyczące tego, w jaki sposób „wypada” albo „nie wypada” pić alkoholu, jak często i czy w ogóle pozwalamy sobie na jego spożycie, zmieniają się w różnych okresach historii. W dawnych wiekach spożycie alkoholu uznawano wręcz za w pewnym sensie „bezpieczne” – ponieważ wypicie wody ze strumienia mogło prowadzić do choroby, natomiast alkohol oczyszczał wodę z niebezpiecznych składników. Czas pandemii i nadchodzących trudności gospodarczych z pewnością są momentem, w którym warto obserwować, na ile alkohol pomaga nam „radzić sobie” z problemami społecznymi. Na szczęście o przeciwdziałaniu takim problemom wiemy dziś dużo więcej niż w przeszłości. 

Zapraszamy do lektury! 

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Nr 700

(24/2022)
07.06.2022

Z Kamą Dąbrowską rozmawia Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin

Picie szkodzi tak jak palenie

„Osoby nadmiernie pijące są grupą generującą największe szkody związane z alkoholem w społeczeństwie, większe nawet niż osoby uzależnione. Wypijanie tygodniowo butelki wina jest podobne, z perspektywy konsekwencji zdrowotnych, do wypalenia dziesięciu papierosów” – mówi Kama Dąbrowska z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Z Dorotą Woronowicz rozmawia Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin

Drugie imię osoby uzależnionej to „wstyd”

„Lecznictwo uzależnień wciąż się zmienia. Współcześnie większość terapeutów na szczęście koncentruje się na tym, żeby pomóc pacjentowi wyjść z choroby, a nie moralnie oceniać jego działania” – mówi terapeutka uzależnień Dorota Woronowicz.

PATRZĄC
WIĘCEJ
CZYTAJĄC

Piotr Kieżun

Kronika wychodzenia z choroby. Recenzja komiksu „Memento mori” Tiitu Takalo

„Memento mori” zaczyna się niczym dobry thriller, z tym, że wolelibyśmy unikać thrillerów w realnym życiu. Nie udało się go uniknąć Tiitu Takalo, która na podstawie własnych przeżyć stworzyła niezwykłą opowieść graficzną o wychodzeniu ze śmiertelnej choroby, bliskości i potrzebie tworzenia w najtrudniejszych chwilach.

Paweł Majewski

Stulecie Aleksandra Krawczuka

Kiedy legendarny „Poczet cesarzy rzymskich” Aleksandra Krawczuka drukowany w „Przekroju” ukazał się w 1986 roku jako książka, aby go zdobyć, należało mieć tak zwane „znajomości” w księgarni albo płacić wielokrotność jego ceny sprzedażnej u bukinistów. Dziś jego autor obchodzi 100. urodziny.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Bodziony w piątek] Wojna przyniesie głód? Mamy 3 miesiące

[Prawo do niuansu] Jak odbić liberalizm Balcerowiczowi?

[Widok z K2] Dlaczego rząd chce rejestrować nasze ciąże?

[Prognoza wędrowna] Nie należy być Macedończykiem

Kiedy zmęczy nas Ukraina