Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > LSO po raz...

LSO po raz pierwszy w Warszawie!

Jarosław Kuisz

Był to koncert rangi historycznej. Pierwszy raz można było w Warszawie zobaczyć, jak jeden z członków London Symphony Orchestra ziewał podczas koncertu. Albowiem po raz pierwszy LSO gościła w Warszawie.

Na usprawiedliwienie dodajmy, że podczas „Koncertu fortepianowego f-moll op. 21” Szopena między nogami wykonawców spokojnie mogłyby przechadzać się zajączki, nad głowami zataczać motylki, a gdyby swym mokrym noskiem sarenka trąciła pudło fortepianu Emmanuela Axa – nikt by się zaiste nie zdziwił. W dobranockowy nastrój utworu Frycka wkomponowało się zjawisko jednak nie tak znów częste – pierwszorzędne ziewnięcie jednego ze skrzypków. Może poczuł się na mazowieckich deskach sceny jak u siebie w domu? Szeroką dłonią grzecznie zakrył szeroką dziurę ust, by „w pocie czoła” pracować dalej. Muzyka lirycznie kołysała światowej sławy włochatego dyrygenta. Przed oczami przesuwało się wspomnienie jednej wieczorynki za drugą… Ax niczego nie zauważył.

Po takim Chopinie przesławny „Pietruszka” Igora Strawińskiego nie mógł hycać zbyt wysoko. Wstęp „Obrazu I” dezorientował. Cała LSO na moment naprawdę zamieniła się w harmider ludowego targu. Już po chwili jednak okazało się, że tytułowa kukiełka wygodnie rozsiądzie się w filharmonijnym fotelu i będzie co najwyżej rytmicznie kiwać nogą.

Krwawe dramaty odwołano. Pietruszka mógł być pewny, że w pojedynku o piękną tancerkę nie straci życia z rąk paskudnego Maura. Nie było powodu, by się podniecać pomysłami wielkiego Igora. Dzień był w końcu powszedni, a koncert dla VIP-ów*. Z jednym, węgierskim zastrzeżeniem.

„Zgrzytem” była kompozycja Beli Bartoka „Muzykę na instrumenty strunowe, perkusję i czelestę” z 1936 roku. Tu znienacka LSO wyrwała się z arcydziełem interpretacji, w której folklor wiejski zamienił się po prostu w dźwięki wielkiego miasta. Żadnych zdezorientowanych jeleni na rykowisku. Zimny dystans. Bez poufałości. Cóż, „bez porządnej dozy okrucieństwa nie dałoby się doprowadzić do końca żadnej myśli”, jak odnotował rumuński mędrzec**. Bartok pod Gergiewem przez pół godziny wprost opowiadał o słuchaczach a.d. 2010. Nie zaś o tym, kim mogliby ewentualnie być – gdy celebrują Chopina tak, by uwznioślał nasze społeczeństwo. Na chwilę fotele stały się wyjątkowo niewygodne.

Koncert:

„Muzyka na instrumenty strunowe, perkusję i czelestę” Bela Bartók
„Koncert fortepianowy f-moll op. 21” Fryderyka Chopina
„Pietruszka” Igor Strawiński

London Symphony Orchestra
Emanuel Ax, fortepian
Valery Gergiev, dyrygent
Filharmonia Narodowa,
16.02.2010, godz. 20

* Zobaczyć Jerzego Urbana zasłuchanego w kompozycję Bartoka – to ma swój smak.
** E. Cioran, „O niedogodności narodzin”, Warszawa 2008, s. 149.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 58

(7/2010)
23 lutego 2010

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj