Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Cześć pieśni, czyli...

Cześć pieśni, czyli nagrania liryki wokalnej po Roku Moniuszkowskim

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Po obchodach jubileuszu 200-lecia urodzin Moniuszki pozostanie kilka nagrań pieśni, wśród których na szczególne wyróżnienie zasługuje płyta Mariusza Godlewskiego z Radosławem Kurkiem.

Spuścizna pieśniopisarska Moniuszki obejmuje ponad 300 utworów, z których większość znalazła się w 12 zeszytach wydanych pod zbiorczym tytułem „Śpiewnik domowy”. Są wśród nich zarówno mniej lub bardziej dokładne opracowania pieśni ludowych przeznaczone do muzykowania domowego, jak i utwory bardziej oryginalne, stawiające przed wykonawcami znaczne wymagania: bardziej rozbudowane pieśni zwrotkowe lub przekomponowane albo o charakterze balladowym. Cechują się one dużą różnorodnością stylistyczną oraz tematyczną.

Muzykolog Mieczysław Tomaszewski, przez wiele lat przyglądający się polskiej muzyce romantyzmu, wielorakość stylistyczną pieśni Moniuszki wywodził z trzech ważnych źródeł. Jednym z nich był, oczywiście, folklor z Kresów – polski, białoruski, litewski. Drugim – twórczość polskich kompozytorów preromantycznych (Marii Szymanowskiej, Józefa Elsnera czy Karola Kurpińskiego). Trzecim – dzieła kompozytorów tak zwanej II szkoły berlińskiej (Johanna Friedricha Reichardta, Carla Friedricha Zeltera i Carla Rungenhagena, reprezentujących empfindsamer Stil). Ta ostatnia miała szczególnie duże znaczenie, bo pozwoliła organicznie polskiej melodyjności nadać w niektórych utworach charakter epickiej opowieści podbarwionej odważniejszymi harmoniami i bardziej skomplikowanymi fakturami.

Odnalezienie się w tej różnorodności stylistycznej bez popadania w niespójność i pstrokaciznę często sprawia wykonawcom problem. Dobór odpowiednich środków wyrazu dla różnych nastrojów i modelowanie Moniuszkowskiej frazy, przybierającej czasem bardzo nieoczywisty kształt, to nielichy orzech do zgryzienia. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że stosunkowo niewielkie zainteresowanie liryką wokalną ze strony artystów doprowadziło do czegoś na kształt kryzysu w tej sferze gatunkowej. Krótko rzecz ujmując: śpiewanie pieśni, co do zasady, jest niezbyt łatwe, a jednocześnie znacznie mniej efektowne od wielkich form wokalno-instrumentalnych; w rezultacie są one traktowane po macoszemu, jako coś rzekomo ćwiczebnego i mniej poważnego niż opera, przez co śpiewacy co raz rzadziej chyba dobrze bywają przygotowani do prezentowania liryki wokalnej.

Radosław Kurek

Dlatego kiedy pojawiają się artyści gotowi podjąć próbę wykonania całej tej nieoczywistej gimnastyki – i to jeszcze na arenie kanonu polskich pieśni – musi to wzbudzić zainteresowanie. Niedawno, przy okazji szeroko pojętej celebracji 200. urodzin Moniuszki, dzięki Narodowemu Instytutowi Fryderyka Chopina do słuchaczy trafiły nagrania pieśni Fryderyka Chopina, Mieczysława Karłowicza i Moniuszki w wykonaniu Piotra Beczały, Olgi Pasiecznik i Mariusza Godlewskiego. NIFC zaczął przygotowywać się do jubileuszu z wyprzedzeniem, więc omawiane przez nas nagrania obejmą również publikację z roku 2018.

Beczała zmierzył się z muzyką Karłowicza, nagrywając z Helmutem Deutschem przy fortepianie prawie wszystkie jego pieśni (z wyłączeniem „Na śniegu” z op. 3. – rytm, tempo i wysoka tessitura oraz wyraz sprawiają że ten utwór przeznaczony jest raczej dla sopranów lirycznych i zwykle bywa pomijany przez mężczyzn). Warunki studyjne pozwoliły Beczale poprawić część niedociągnięć interpretacyjnych w tych utworach (o występie tenora z tym repertuarem pisaliśmy na łamach „Kultury Liberalnej”). Modernistyczne, wysmakowane wyrazowo utwory Karłowicza w niefortunny sposób zostały jednak zestawione z kilkoma pieśniami Moniuszki – i to jak na złość o wyrazie bukoliczno-przyśpiewkowym. Tak oto atmosferę mozolnie zbudowaną za pomocą muzyki Karłowicza rujnuje przaśny „Krakowiaczek” – niczym tytułowy bohater tej pieśni nagle pluje słuchaczowi w twarz kurzawą. Dodanie pieśni Moniuszki na tym CD można uzasadnić chęcią promowania płyty w roku jubileuszowym, ale trudno pojąć, dlaczego wybrano akurat taki zestaw, a jeszcze trudniej, czemu umieszczono go po Karłowiczu zamiast przed, i w kontekście chronologicznym, i czysto estetycznym.

Słusznym pomysłem było wydanie studyjnych nagrań wyboru pieśni Chopina w wykonaniu Olgi Pasiecznik, które leżały w archiwum NIFC aż od 2009 roku. Śpiewaczka prezentuje interpretacje proste i szczere, a więc z jednej strony najprawdopodobniej odpowiadające intencjom kompozytora, a z drugiej – nie narzucające słuchaczowi dominująco wyrazistego odczytania. Od lat mamy wrażenie, że liryka wokalna jest właśnie tym medium, w którym Pasiecznik najpełniej i najkorzystniej prezentuje swoje zalety. Dodatkowym atutem płyty jest to, że wykonania sopranistki zestawiono naprzemiennie z bardzo udanymi nagraniami Mariusza Godlewskiego z 2017 roku.

Mariusz Godlewski

Godlewski w rok jubileuszowy wchodził, mając już na koncie płytę z pieśniami Moniuszki Podobnie jak w przypadku nagrań Chopina, przy fortepianie Erard z 1838 roku towarzyszył mu Radosław Kurek. Program płyty to przegląd różnych typów pieśni; znalazły się na niej zarówno szlagiery, na przykład „Kozak”, „Pieśń wieczorna” czy genialne dramaturgicznie „Dziad i baba”, jak i utwory dzisiaj nieco mniej znane (niestety, i na tym nagraniu nie obyło się bez „Krakowiaczka” wkrótce po pieśniach poważniejszych i bardziej refleksyjnych). Godlewskiemu pieśniarska gimnastyka wychodzi dobrze i w pełni zasługuje na określenie artystycznej. Problemy, których nastręcza ta dyscyplina, Godlewski dostrzega i rozwiązuje. Czaruje głosem pełnym i gęstym, w celach wyrazowych nie boi się nagle radykalnie zmienić barwy, nie popadając przy tym w niezamierzony komizm. W zakresie dynamiki prezentuje niezamarkowane piana i niewykrzyczane forte, co można usłyszeć choćby w „Trenach” X i VI, które rozpoczynają płytę. Ponadto liryczne kantyleny i podkreślane ze swadą rytmy, na przykład mazurów, a także donośne dźwięki niskie i nieodbarwione dźwięki wysokie – dopełniają paletę kolorów i artykulacji.

Najwyraźniej wreszcie doczekaliśmy się współczesnego polskiego pieśniarza z prawdziwego zdarzenia – Mariusz Godlewski to artysta wrażliwy na detale, bezpretensjonalny interpretacyjnie i, last but not least, dysponujący odpowiednim warsztatem, a do tego doskonale zgrany z biegłym w swojej sztuce akompaniatorem, Radosławem Kurkiem. Pozostaje czekać na dalsze nagrania tego duetu.

 

Nagrania wymienione w tekście:

  1. „Moniuszko. Pieśni”, wykonawcy: Mariusz Godlewski, Radosław Kurek (fortepian historyczny Erard z 1838 roku), NIFC 2018.
  2. „Chopin. Pieśni”, wykonawcy: Mariusz Godlewski, Olga Pasiecznik, Kevin Kenner, Radosław Kurek (fortepiany historyczne: Pleyel z 1848 roku i Erard z 1838), NIFC 2019.
  3. „Karłowicz, Moniuszko. Pieśni”, wykonawcy: Piotr Beczała, Helmut Deutsch, NIFC 2019.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 596

(26/2020)
9 czerwca 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj