
Powieść „Krzywym pługiem” wydana przez wydawnictwo Glowbook w tłumaczeniu Eliasza Chmiela to historia dwóch sióstr – Bibiany i Belonísii – które mieszkają na brazylijskiej farmie Água Negra. Ich życie naznaczone jest biedą, nierównościami społecznymi i trudną historią przodków. Jedno wydarzenie z dzieciństwa sprawi, że wybiorą różne ścieżki, ale da im także nadzieję na to, że inne życie jest możliwe. O pierwszym tomie trylogii, która w Brazylii ukazała się już w całości, rozmawiam z autorem książki – Itamarem Vieirą Juniorem, który był gościem tegorocznej portugalskojęzycznej edycji festiwalu Literacki Sopot.
Sylwia Góra: Akcja twojej powieści rozgrywa się na farmie Água Negra. Przez kilka dekad śledzimy życie Bibiany i Belonísii oraz ich bliskich. Wypadek, który definiuje życie dziewczynek, jest punktem wyjścia do opowieści o rasizmie, przodkach, religii i przede wszystkim prawie do ziemi. Na farmie rodzina sióstr żyje w warunkach przypominających niewolnictwo. Opiekują się ziemią i produkują jedzenie, ale nie mają do niczego prawa. Wydaje się, że taka sytuacja to już historia, ale w książce pojawiają się przedmioty sugerujące, że nie mówimy o dalekiej przeszłości.
Itamar Vieira Junior: Ta historia i sposób, w jaki została skonstruowana, to był celowy zabieg. Jeśli chodzi o dokładne ramy czasowe, historia zaczyna się w 1960 i trwa do 1990 roku. W samej książce nie ma konkretnych dat.
Chodziło mi o to, żeby czytelnik sam musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, czy opowiadana historia jest historią dawną, czy może jednak współczesną. Jest to szczególnie ważne w kontekście Brazylii, która przez ponad czterysta lat cierpiała z powodu niewolnictwa. Niewolnictwo zostało tam zniesione dopiero pod koniec XIX wieku, dokładnie w 1888 roku.
Zależało mi więc na tym, żeby czytelnik cały czas zadawał sobie pytanie: czy to, o czym czytam, jest historią dotyczącą dawnego dziedzictwa niewolnictwa, czy może tego dziedzictwa, które wciąż jest obecne? Nie chciałem udzielać na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi poprzez wskazanie konkretnych dat.
Nie odbieram jednak czytelnikowi całkowicie wskazówek dotyczących czasu. Pojawiają się w książce różne elementy, które pozwalają go określić. W pewnym momencie pojawia się samochód Ford, w innym telewizja, a w jeszcze innym jedna z postaci jest na motocyklu.
Uważny czytelnik może więc zauważyć, że mimo braku konkretnych dat chodzi raczej o czasy współczesne. Celowo nie podaję tego jednak wprost. Chciałem pozostawić czytelnikowi przestrzeń do samodzielnego zastanowienia się nad tym, jak daleko w przeszłości naprawdę znajduje się historia, którą czyta, i czy jej konsekwencje rzeczywiście należą wyłącznie do przeszłości.
W „Krzywym pługu” pokazujesz kilka pokoleń – ojciec bohaterek jest postacią, która przyjmuje swój los i godzi się na określony sposób funkcjonowania. Jednak zupełnie inaczej przedstawiona jest jego matka, babcia dziewczynek, która nie chce przyjąć swojego losu i odmawia zostania medium, czyli pośredniczką między światem duchów a światem rzeczywistym. Jest ona pierwszą z wyraźnie zarysowanych kobiecych postaci, która mówi „nie” i odmawia podporządkowania się temu, co zostało jej przeznaczone. Jak ważna była ta postać w kontekście budowania bohaterek, które próbują wyzwolić się z narzuconych ról?
Jesteś bardzo uważną czytelniczką i chyba pierwszą osobą, która zauważyła, że powieściowa babka opowiada się przeciwko duchom, które później do niej powrócą. To jest bardzo ważny element tej historii.
Jest to jednak także historia o trwaniu. Ojciec stara się działać w takim zakresie, w jakim może. Próbuje godzić różne interesy – z jednej strony, interesy właściciela ziemskiego, a z drugiej, interesy ludzi, którzy tam mieszkają, tak aby mogli w tym miejscu dalej żyć. To jest jego sposób działania: próba pogodzenia tych dwóch stron i negocjowania z właścicielem ziemi.
Natomiast kolejne pokolenie zaczyna już rozumieć, że to pogodzenie się i negocjowanie z właścicielem ziemi niewiele zmienia w ich życiu. Pojawia się więc świadomość, że samo przystosowanie się do istniejącej sytuacji nie wystarcza.
Myślę, że jest to również pokolenie, które zaczyna się w pewien sposób edukować. Ma dostęp do szkoły, do wiedzy, a wraz z tym pojawiają się też inne możliwości myślenia o swojej sytuacji.
Jeśli chodzi natomiast o kobiety, to nie jest tak, że bunt pojawia się dopiero wśród najmłodszego pokolenia, czyli głównych bohaterek. Ważne są tutaj zarówno ich babka, jak i matka. One również są w pewnym stopniu zbuntowane i częściowo odrzucają obowiązki, które społeczność na nie nakłada. Nie tylko więc nowe pokolenie, czyli główne bohaterki, są wywrotowczyniami. Tę postawę można odnaleźć również u ich matki i babki.
W książce pokazujesz, jak ważna jest edukacja, choć tylko jedna z sióstr naprawdę czuje, że właśnie nauka jest drogą do wolności, ale także do zrozumienia swojej przeszłości. Druga woli być blisko ziemi. Jednak jako czytelniczka czuję, że nie stawiasz tezy: nauka jest lepsza, zostanie na roli – gorsze.
Jako mężczyzna i człowiek mieszkający we współczesnej Brazylii dostrzegam ogromną wagę nauki i formalnej edukacji. Uważam jednak, że kształcenie nie ogranicza się wyłącznie do chodzenia do szkoły, a później na uniwersytet. Edukacja wykracza poza mury szkoły czy uczelni, ponieważ człowiek przez całe życie się uczy i zdobywa doświadczenie.
Dlatego w żadnym razie nie lekceważę wiedzy ani sposobu jej zdobywania, który wybiera jedna z sióstr. Formalna edukacja jest ważna, ale nie jest jedyną drogą do zdobywania wiedzy. Człowiek uczy się również poprzez własne doświadczenia i całe życie rozwija swoje rozumienie świata.

Bardzo ważnym punktem oparcia dla twoich bohaterek jest rodzina, wielkie klany, kuzynostwo, cała wioska, czyli wspólnota. Coś, czego brak nam w dzisiejszym świecie skupionym na jednostkach, które mają dbać wyłącznie o siebie. Czy taka jest też współczesna Brazylia, czy raczej ta konkretna społeczność?
Wspólnotowość moich bohaterów to nie żadna romantyczna wizja. Ta wspólnota powstaje z bardzo konkretnych rzeczy: ze wspólnych doświadczeń, wspólnej pracy i związków rodzinnych, które ci ludzie tworzą. To właśnie one sprawiają, że jest ona w ogóle możliwa.
Chciałem również podkreślić, że wspólnota przedstawiona w książce to wspólnota potomków Afrykanów przywiezionych do Brazylii.
Ich powstanie było odpowiedzią na opresję świata kolonialnego, który sprowadził całe życie do materii, do tego, co może być kupione i sprzedane. Ludzie, którzy nie mieli środków do życia, pieniędzy ani dóbr materialnych, byli właściwie automatycznie wykluczani z tak rozumianego społeczeństwa. Te społeczności skrywały się więc w odległych miejscach, w których życie w takim świecie było po prostu możliwe.
Możemy zatem powiedzieć, że były one sposobem na przeżywanie i organizowanie życia w świecie, który sprowadził niemal wszystko do sprzedaży i wymiany.
Quilombolas, czyli czarne, niezależne społeczności funkcjonujące w świecie kolonialnym, były właśnie takimi miejscami. I takie społeczności możemy znaleźć w całej Ameryce – nie tylko w Brazylii, ale również w Kolumbii, Ekwadorze, Surinamie i w innych miejscach kontynentu.
W „Krzywym pługiem” mocno wybrzmiewa także wątek jare, czyli wierzeń lokalnej ludności. W Polsce temat zupełnie nieznany, a bardzo ciekawy, bo widać tam wpływ chrześcijańskich wierzeń. Czy mógłbyś powiedzieć o tym coś więcej?
Polskę znam jako kraj katolicki, w każdym razie właśnie w taki sposób Polska jest często przedstawiana. Brazylia jest natomiast krajem o wielu różnych korzeniach. Istnieją tam między innymi szamańskie religie prekolumbijskie. Później przywieziono do Brazylii Afrykanów, którzy przywieźli ze sobą swoje praktyki animistyczne, ale także praktyki związane z islamem. Z kolei kolonizatorzy przybyli z chrześcijaństwem katolickim.
Przez długi czas szamanizm oraz religie pochodzenia afrykańskiego były jednak stygmatyzowane, a nawet zakazane. Żeby mogły istnieć i przetrwać, ich wyznawcy musieli wprowadzać do nich elementy chrześcijańskie, w tym bogów i świętych chrześcijańskich.
Był to sposób na to, żeby te religie mogły trwać i przetrwać, a także stawiać opór kolonialnej opresji i zachować własne tradycje.
Takich miejsc i praktyk synkretycznych jest w Brazylii bardzo dużo. To jest zjawisko bardzo powszechne. Jare, czyli religia, która pojawia się w miejscu, gdzie rozgrywa się akcja książki, istnieje tylko tam, ale są również liczne inne religie synkretyczne, które powstały w podobny sposób. Jednym z przykładów jest Umbanda.
Mechanizm jest bardzo podobny: afrykański bóg czy bóstwo może zostać utożsamione ze świętym katolickim albo niejako ukryte pod jego postacią. Bardzo często dochodziło do tego, że własnego boga przedstawiano pod maską świętego katolickiego. Dzięki temu można było zachować własne wierzenia, jednocześnie posługując się formą religijną, która była akceptowana przez chrześcijańskie otoczenie.
Istnieje na przykład afrykański kult oriszów, który ma bogów takich jak Olorun czy Ogun. Zresztą niedawno spacerowałem po Sopocie i zobaczyłem tam kościół świętego Jerzego. Pomyślałem wtedy, że to bardzo ciekawe, ponieważ w Brazylii święty Jerzy oczywiście pozostaje świętym Jerzym, ale w zależności od regionu może być również utożsamiany z afrykańskim oriszą, na przykład właśnie z Ogunem.
To pokazuje, jak bardzo te różne tradycje religijne mogły się ze sobą połączyć i jak synkretyzm stał się częścią brazylijskiej rzeczywistości religijnej.
Przez kilkanaście lat byłeś także urzędnikiem państwowym w INCRA (Narodowego Instytutu Kolonizacji i Reformy Rolnej) i tam zetknąłeś się z quilombolas, rdzennymi mieszkańcami, ale też pracownikami w obozach, osadnikami. Czy to był impuls do napisania tej powieści? Czy jej bohaterowie mają swoje odpowiedniki w rzeczywistych historiach?
Najbardziej konkretnymi i rzeczywistymi elementami są wydarzenia społeczne, które tworzą tło całej historii. Nie ma w tej książce żadnej postaci, która byłaby zainspirowana konkretną, pojedynczą osobą.
Natomiast wiele sytuacji i problemów, które pojawiają się w książce, ma swoje źródło w rzeczywistości. Jare jest prawdziwe, podobnie jak przemoc, z którą spotykają się ci ludzie. Prawdziwa jest również sytuacja, w której nie można zbudować murowanego domu, tak samo jak walka o dostęp do edukacji i o ziemię.
„Krzywym pługiem” to pierwsza część trylogii. Co łączy te trzy książki – bohaterowie czy raczej podejmowany temat?
W Brazylii i Portugalii została już opublikowana cała trylogia – w zeszłym roku ukazała się jej ostatnia, trzecia część. W przyszłym roku druga część trylogii będzie również wydana w Polsce.
Nie jest to jednak saga w takim znaczeniu, że przez wszystkie trzy książki śledzimy losy tych samych bohaterów. W każdej z nich pojawiają się inne postaci, chociaż niektóre postaci drugoplanowe występują we wszystkich trzech książkach, tworząc pewną ciągłość między poszczególnymi historiami.
Druga część opowiada o społeczności mieszanej, afrykańsko-rdzennej, która mieszka na ziemi należącej do katolickiego klasztoru. Trzecia część natomiast mówi o ludziach, którzy musieli migrować ze wsi do miasta, ponieważ zabrakło dla nich ziemi.
W Brazylii i Portugalii mówi się o tych książkach jako o „trylogii o ziemi”. To właśnie ziemia stanowi wspólny punkt tych trzech historii, mimo że każda z nich opowiada o innych bohaterach i innej społeczności.
Twoja książka znajdzie się też na małym ekranie, planowana jest jej ekranizacja w postaci serialu.
Tak, trzy lata temu HBO ogłosiło w mediach, że chce zrobić serial na podstawie książki. Ja jednak nie zajmowałem się pisaniem scenariusza ani nie konsultowałem prac nad tym projektem. Nie miałem więc udziału w jego tworzeniu.
Za to miałem okazję zobaczyć spektakl teatralny na podstawie książki, zatytułowany „Po ciszy”. Spektakl jest po portugalsku, grają w nim portugalskojęzyczni aktorzy, ale przedstawienie jest pokazywane z napisami. Co ciekawe, spektakl jeździł po siedemnastu krajach.
W Brazylii od dwóch lat wystawiany jest również musical oparty na książce. Do tej pory obejrzało go już 80 tysięcy osób. To ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak ta sama historia funkcjonuje w innych formach – jako spektakl teatralny czy musical – i trafia dzięki temu do kolejnych odbiorców.
Na koniec chciałam cię zapytać o nastroje społeczne i polityczne przed zbliżającymi się w Brazylii wyborami.
Kiedy osiem lat temu Jair Bolsonaro był kandydatem na prezydenta, nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że może wygrać wybory. Wbrew wszelkim przewidywaniom został jednak wybrany. Dlatego dzisiaj wcale nie zdziwiłbym się aż tak bardzo, gdyby wygrał jego syn, Flávio Bolsonaro, który obecnie kandyduje na to stanowisko.
Jair Bolsonaro pozostaje obecnie w areszcie domowym i uważam, że ten fakt wpływa zarówno na ludzi, jak i na sytuację w kraju. Brazylia ma tendencję do przesuwania się w prawo, ale jednocześnie sytuacja Bolsonaro i jego obecność w areszcie domowym mogą sprawić, że ostatecznie nie dojdzie do wyboru jego syna.
Mam też nadzieję, że może rozpoczął się właśnie taki dobry czas – podobnie jak na Węgrzech – i że uda się to powtórzyć w Brazylii, a także w kolejnych krajach, w których w najbliższym czasie odbędą się wybory.
Za tłumaczenie rozmowy z autorem ogromnie dziękuję Wojciechowi Charchalisowi.
Książka:
Itamar Vieira Junior, „Krzywym pługiem, tłum. Eliasz Chmiel, wyd. Glowbook, Sieradz 2023.
