Z centrum widać najwięcej
  

  • NIJAKOWSKI
  • STAWISZYŃSKI
  • Wigura

Apokalipsa spełniona? O pandemii koronawirusa

Flickr.com

Szanowni Państwo!

Dzieją się rzeczy niewyobrażalne. Zamknięcie największych ikonicznych miast globalnej wioski – na czele z Nowym Jorkiem – do tej pory było wyłącznie przedmiotem fantazji autorów filmów katastroficznych. A dziś, zaledwie kilka tygodni po tym jak wirus dotarł do Stanów Zjednoczonych, staje  się faktem. Przestają działać usługi, które dotychczas uznawaliśmy za oczywiste – teatry, kina, giełdy, sklepy, lotniska, środki transportu. Zdjęcia pustego nowojorskiego Times Square, centrów Londynu, Paryża czy Rzymu dziś jeszcze szokują. Ale powoli stają się nową normalnością. A co się stanie po zakończeniu epidemii koronawirusa?

Być może… zacznie się susza i wróci kryzys migracyjny.

Brzmi jak ponury żart, ale to wcale nie wykluczony scenariusz. W obliczu teraźniejszych wyzwań niewielu ludzi próbuje sięgnąć wyobraźnią w jeszcze odleglejszą przyszłość. Mało kto ma też czas na refleksję nawet nad niedawną przeszłością. A przecież jeszcze na początku roku pojawiały się ostrzeżenia przed wybuchem światowego konfliktu (po zabiciu irańskiego generała Kasema Sulejmaniego i wobec rosnącego napięcia w regionie). Czy pamiętamy jeszcze o pożarach w Australii i Amazonii oraz wiszącej nad nami katastrofie klimatycznej, którą takie wydarzenia zwiastują? Czy pamiętamy o północnokoreańskim arsenale nuklearnym, wojnie w Syrii i tysiącach migrantów czekających u bram Europy?

Eksperci z rozmaitych dziedzin snują przewidywania o nadchodzącej katastrofie, złowrogo majaczącej na horyzoncie. Ekonomiści zapowiadają gospodarcze zapaści, psycholodzy plagi depresji i samobójstw, klimatolodzy od każdej strony przerabiają niewyczerpany temat katastrofy klimatycznej. Wśród politologów i specjalistów od spraw międzynarodowych zaś coraz częściej pada pytanie: jak będzie wyglądać polityka i relacje międzypaństwowe w tej nowej epoce katastrof?

Zwykli obywatele pytają, co to oznacza. I próbując sobie odpowiedzieć, sięgają po wyjaśnienia i pojęcia znane z przeszłości. Jednym z najczęściej przywoływanych, szczególnie od upowszechnienia informacji o globalnym ociepleniu, jest wizja globalnej apokalipsy.

Czy ma to głębszy sens? Tak, albowiem z apokalipsą jesteśmy dobrze obeznani – wszystko dzięki dziełom kultury, które regularnie sycą nas jej obrazem. Powracające wizje apokalipsy w kulturze analizuje dla nas w swoim tekście socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Lech Nijakowski. „Dzieła kultury popularnej pozwalają powiedzieć coś ważnego o społeczeństwach, w których powstają i są odbierane. Rzeczywistość czerpie z kultury popularnej, a ta czerpie z rzeczywistości”, pisze.

Temat spektakularnego końca świata jest w naszej kulturze obecny od tysiącleci. Chrześcijaństwo jest przecież religią apokaliptyczną, zapowiadającą Sąd Ostateczny i rychłe, powtórne przyjście Chrystusa. Kościół katolicki przy okazji wybuchów zarazy potrafił relegitymizować swoją ziemską władzę. Wymownym symbolem były nowe świątynie dziękczynne budowane po ustaniu tej czy innej epidemii.

Wizje końca świata i przebieg takich wydarzeń jak epidemie wyraźnie przy tym spleciony jest z testowaniem istniejących ustrojów politycznych. Co wydaje się lepiej chronić obywateli: liberalna demokracja czy ustroje autorytarne? Widzimy, jak dwuznaczne są europejskie zachwyty sukcesami Chin w walce z pandemią covid-19. Jeśli ktoś uzna, że państwa Zachodu gorzej sobie radzą z koronawirusem, w następnej kolejności gotowy będzie zapytać, co z ich ustrojami jest nie tak.

W wydanej przez „Kulturę Liberalną” książce „Jak kończy się demokracja” brytyjski politolog i profesor Uniwersytetu Cambridge David Runciman pisze: „W połowie XX wieku liczono na to, że widmo katastrofy pobudzi do życia politykę demokratyczną – że otworzy ludziom oczy na zbliżające się niebezpieczeństwo”. Później demokracja zeszła na drugi plan, ale mieliśmy całą plejadę bohaterów bez skazy – Batmanów, Supermanów, Jamesów Bondów – którzy ratowali nasz świat przed każdym niebezpieczeństwem. Dziś jednak nie mamy nawet ich. W ostatnich latach rosnącą popularnością cieszyli się bohaterowie, którzy nie tylko nie chcą ratować obecnego świata – chcą go podpalić. Fenomenalny sukces ostatniego filmowego wcielenia Jokera doskonale ilustruje te zmianę nastrojów. „W ostatnim czasie widać w tych wszystkich obrazach rodzaj poczucia, że tak już dalej być nie może. Dotarliśmy do granicy, nie ma drogi wyjścia. Dokładnie tak się czujemy w świecie rzeczywistym, którego popkultura jest przecież odbiciem. I oto właśnie w takim momencie, w tym rozległym kryzysie, pojawił się koronawirus”, mówi filozof Tomasz Stawiszyński w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim.

Ten sceptycyzm wobec rzeczywistości, w której żyliśmy do tej pory, może się zatem pogłębić, skoro pandemia koronawirusa w oczach wyborców może obnażać słabości systemów politycznych. Co sprawiło, że wirus pustoszy akurat Włochy? Dlaczego Stany Zjednoczone wydają się słabo przygotowane do walki z pandemią? Czy tylko Chiny skutecznie opanowały zagrożenie? A może informacje płynące z Pekinu są niewiarygodne i służą przede wszystkim celom propagandowym?

„Epidemia koronawirusa, podobnie jak te dwudziestowieczne katastrofy, ma potencjał spychania losu demokracji na plan dalszy wobec widma nadchodzącego kataklizmu", pisze Karolina Wigura  z naszej redakcji.

Apokaliptyczne wizje świata niewątpliwie przyciągają naszą wyobraźnię. W końcu to rodzaj atrakcyjnej opowieści, w której sytuacja jest zła i bez wątpienia będzie jeszcze gorsza. Oto „przyszłość” staje się „teraźniejszością”, bo prezentowane obrazy apokaliptyczne wyobrażamy sobie tak, jakby rozgrywały się już tu i teraz. W radykalnych ujęciach apokalipsy nie ma miejsca na wątpliwości, nie ma też miejsca na przypadek. Każdy z nas ostatecznie zostaje zdegradowany do roli bezbronnego widza w porażającym spektaklu.

Warto zachować ostrożność wobec uroku takiego „myślenia apokaliptycznego”, w ostatecznym rozrachunku nadawcy takich treści próbują nas przekonać, że nasza wolność jest niewiele warta lub że nie ma jej wcale. A choćby obecny kryzys z covid-19 najlepiej dowodzi, jak wiele zależy od tego, co realnie zrobimy dla siebie i dla naszych bliskich.

 

Zapraszamy do lektury!

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Nr 585

(14/2020)
24.03.2020

Z Tomaszem Stawiszyńskim rozmawia Łukasz Pawłowski

Nasz świat skończył się w ciągu miesiąca

„Nie wierzę w żadną globalną rewolucję na rzecz empatii czy końca kapitalizmu, bo to po prostu nie jest możliwe. Obawiam się więc, że rzeczywistość po epidemii stanie się na dłuższą metę jeszcze bardziej brutalna. Ale na pewno skończył się świat, który znamy. Powrotu do dawnego modelu życia nie będzie”, mówi filozof i publicysta.

Lech M. Nijakowski

Mikrozabójcy, cywilizacje i apokalipsa

W przeszłości dzieła kultury popularnej wstrząsały opinią publiczną. Dzisiaj jest inaczej. Nasza kultura popularna skapitalizowała kryzysy i lęki konsumentów. Chociaż w przedstawieniach kulturowych na różne sposoby odgrywa się apokalipsę, wabiąc tym czytelników i widzów, żyjemy pod hegemonią happy endu.

PATRZĄC

Diana Dąbrowska

Zmierzch wspaniałych lat. O drugim sezonie serialu „Genialna przyjaciółka”

Przed nami kolejna odsłona dramatycznych losów bohaterek, które – choć nie widzą poza sobą świata – stały się także swoimi największymi rywalkami. Ekranizacja powieści Ferrante to jednak nie tylko ich perypetie – to opowieść o zmierzchu jednej z najpiękniejszych epok w dwudziestowiecznej historii Włoch.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC

Krzysztof Rybak

Trzy smakowite publikacje o gotowaniu dla najmłodszych [KL dzieciom]

Pandemia koronawirusa oraz akcje #zostanwdomu czy #czasnaczytanie sprzyjają lekturze, ale nie samym czytaniem człowiek żyje. Trzy książki o gotowaniu, które prezentuję, nasycą duszę, a przy odrobinie wysiłku i rodzinnej współpracy zaspokoją również fizyczny głód.

WIĘCEJ

FELIETONY

Kaczyński ciągnie nas w bagno, opozycja traci koncentrację

Wirtualny Sejm to przyszłość

Czy koronawirus doprowadzi do rewolucji?

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

[Zmiana kodeksu wyborczego] Po trupach do celu?

Te wybory prezydenckie nie będą demokratyczne!