0000398695
close
W walce o demokrację nie robimy sobie przerw! Przekaż 1,5% na Fundację Kultura Liberalna WSPIERAM
close
Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

PRZEKAŻ
1,5%
PODATKU
close

W walce o demokrację

nie robimy sobie przerw!

Przekaż 1,5% na Fundację
Kultura Liberalna

Przekaż 1,5%
na Fundację Kultura Liberalna
forward
close

KULTURA LIBERALNA > Smakując > ADAMCZYK: Bliski Wschód...

ADAMCZYK: Bliski Wschód instant

Małgorzata Joanna Adamczyk

Bliski Wschód instant

Z podróżami bywa tak, że zazwyczaj przywozi się z nich pamiątki. Breloczek z wieżą Eiffela, pluszowego wielbłąda czy stado pocztówek. Multum nowych zdjęć na karcie pamięci – i w dosłownym, i w przenośnym znaczeniu. Filiżankę. Książki nie-do-kupienia-nigdzie-indziej. Plastikowego aniołka. Wizerunek papieża z tłem wyklejanym drobnymi bursztynami. Kolczyki. Wymieniać można by długo. Nawet ci, którzy jak przed dżumą bronią się przed obrastaniem w bibeloty, przywożą wszak jakieś suweniry – na przykład wspomnienie smaków i zapachów. I nieodparte pragnienie, by choć na moment owe smaki lub zapachy wskrzesić.

Wskrzeszanie nie jest jednak zadaniem łatwym. Z Łazarzem albo z córką Jaira może nie było wielu problemów, ale jak wskrzesić zapach? Nie lada wyzwanie! Jakże bowiem uchwycić te ulotne komponenty takie jak bryza od morza albo, przeciwnie, nikotynowy blizzard charakterystyczny dla mieszkania przyjaciół? Ta sama arabska kawa smakuje inaczej w innym klimacie i w dodatku: bez lub z innym papierosem. Jeśli więc ta sama kawa serwowana z tej samej filiżanki tak bardzo się różni, jakżeż próbować przywołać inne, bardziej złożone aromaty? Próba – wydawałoby się, daremna – może okazać się jednak warta podjęcia…

Sahleb jest deserem lub też, jak kto woli, napitkiem trudnym do opisania. Zawieszony gdzieś w połowie drogi między budyniem a szklanką gorącego mleka, przynosi definicyjne trudności oraz przyjemne uczucie w żołądku i na języku. Na Bliskim Wschodzie kupić go można niemal wszędzie. Na co drugim rogu stoi nobliwy mężczyzna lub też pryszczaty wyrostek z pełnym wrzątku samowarem, za niewielką opłatą oferując zarówno turystom, jak i miejscowym niepowtarzalną kawę mocną jak siekiera, gorącą miętę z mnóstwem cukru lub właśnie sahleb, czasem nazywany również (zależnie od regionu) salep lub sahlab. Gdy jednak dumam na warszawskim bruku o bliskowschodnich samowarach łatwych do napotkania podczas każdego spaceru, nie mogę nie zorientować się, że na polskich ulicach o samowar z wrzątkiem może być trudno. Zapach sahlebu muszę więc wskrzesić na własną rękę.

Zaglądam do swojego magicznego notesu z suwenirami: starym biletem do Petry, kwitem potwierdzającym przekroczenie izraelsko-jordańskiej granicy, telawiwską kartą miejską i – ach! – kulinarnymi przepisami. Wertuję. „Łuska smoka, zęby wilka / I czarownic mumii kilka?” Nie, to akurat zanotowany cytat. Kilka stron dalej jest jednak także upragniona receptura. Cztery szklanki mleka, trochę wanilii, cukier do smaku, cynamon do posypania, pokruszone pistacje i inne orzechy na posypkę oraz… kluczowy dla przepisu grysik kukurydziany.

Wieczorem pora rozpocząć czary: „Słuchaj, słuchaj, trudź się, dmuchaj, / Bulgocz, kotle, ogniu, buchaj!”. Pół szklanki grysiku mieszamy z mlekiem, czekając, aż mieszanina zacznie wrzeć. W międzyczasie – nieustannie mieszając – dodajemy cukier i wanilię. I wodę różaną, jeśli akurat jest pod ręką, przywieziona z daleka lub szczęśliwie upolowana w specjalistycznym sklepie. Gdy sahleb się zagotuje, trzymamy go na ogniu jeszcze przez dwie minuty, ciągle wytrwale mieszając. Po owych dwóch minutach powinien być już gotowy, wystarczy tylko nalać mieszaninę do filiżanek i posypać wedle uznania: cynamonem, orzechami lub wiórkami kokosowymi. Całość pachnie dokładnie tak, jak pachnieć powinna. Wbrew wcześniejszym obawom smakuje również tak jak trzeba. Bliski Wschód instant, w sam raz, by ogrzać się w zimniejsze polskie wieczory.

* Małgorzata Joanna Adamczyk, stypendystka Muzeum Historii Żydów Polskich. Studiuje w Izraelu.

„Kultura Liberalna” nr 120 (17/2011) z 26 kwietnia 2011 r.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ
(17/2011)
3 maja 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj