Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > ADAMCZYK: O kulinarnych...

ADAMCZYK: O kulinarnych tęsknotach, czyli koszerne rozkosze warszawskiego podniebienia

Małgorzata Joanna Adamczyk

O kulinarnych tęsknotach, czyli koszerne rozkosze warszawskiego podniebienia

Przestrzeganie religijnie motywowanej diety nie zawsze jest proste. Hindusi bez żalu rezygnują jednak z bitek wołowych, buddyści z produktów mięsnych, katolicy z kotletów w piątki, muzułmanie z wieprzowej szynki, a żydzi z polewania mięs sosami na bazie śmietany. Nie jest to chyba wielkie wyzwanie, gdy w kulturze rezygnującej z danego specjału wzrasta się od dziecka. Gorzej jednak, gdy wszyscy wokół zajadają się owocem zakazanym. Wtedy nie pozostaje nic innego jak przełknąć ślinę i szukać na kulinarnej mapie okolicy tych nielicznych wysp szczęśliwości, w których można stołować się w spokoju ducha.

Gdy sytuację odwrócić, także nie jest jednak łatwo. Zajadły mięsożerca rzucony przez los do buddyjskiej wspólnoty ma prawo śnić nocami o schabowym. Europejczyk w Indiach prawdopodobnie bez wyrzutów sumienia będzie łakomie zerkać w stronę świętych krów. Podobnie Chińczycy rzuceni za Ocean skarżyli mi się z bólem w głosie, że chińska kuchnia najlepsza jest w Chinach. Kiwałam głową ze zrozumieniem, myśląc tęsknie o grzybowej i pierogach. Na Bliskim Wschodzie po pewnym czasie zaczęłam nawet tęsknić za – zdawałoby się – najprostszym w świecie schabowym z ziemniakami. Przyrządzenie schabowego nie było może niemożliwe: emigranci z terenów dawnego ZSRR też mają upodobanie w wieprzowinie, zadbali więc o to, by w Izraelu można ją było gdzieniegdzie kupić. Konieczna jest jednak ku temu wyprawa do specjalnego sklepu, więc też nikt z moich polskich znajomych nie kwapił się odtwarzać stereotypowego niedzielnego obiadu znad Wisły.

W Izraelu losy tych, którzy marzą o niekoszernych daniach, nie są jak widać usiane różami. Koszerny jest nawet McDonald, a więc o łączącym produkty mięsne i mleczne cheeseburgerze można zapomnieć. Jednak, gdy wrócić do Polski, by znów cieszyć się smakiem grzybowej, pierogów, schabowego i nawet, o zgrozo, cheeseburgera, okazuje się, że nie kładzie to kresu kulinarnym tęsknotom. W osiedlowym sklepie nie można bowiem kupić humusu, pieczywo jest nie takie jak trzeba, falafel smakuje dziwnie inaczej, a po arabskie słodycze trzeba wybrać się na drugi koniec miasta. Czas więc zacząć tęsknić nie za schabowym, ale za dostępną na wyciągnięcie ręki koszerną kuchnią lub też muzułmańskimi produktami halal. Lepiej jest wszak zawsze tam, gdzie nas akurat nie ma, a trawa nieodmiennie rośnie zieleńsza po drugiej stronie płotu, u sąsiada.

Na szczęście poszukiwania tych, którzy chcieliby w Warszawie skosztować koszernej kuchni, nie pozostaną bezowocne. Na kulinarnej mapie stolicy jest kilka jasnych punktów: sklep na Twardej, stosunkowo niedawno otwarta restauracja Shlomo’s przy ul. Bagno, wegetariańska humuseria Yaffo przy Alei Niepodległości, Tel Aviv cafe na Poznańskiej… Kuchnię żydowską, choć niekoniecznie koszerną, serwują też Menora na Placu Grzybowskim oraz restauracja Pod Samsonem na Nowym Mieście. Jedyne, na co należy mieć nadzieję, wchodząc do któregokolwiek z tych miejsc, to, że w myśl zasady „lepiej tam, gdzie nas nie ma”, nie najdzie nas nagle ochota na schabowego.

* Małgorzata Joanna Adamczyk, stypendystka Muzeum Historii Żydów Polskich. Studiuje w Izraelu.

„Kultura Liberalna” nr 123 (20/2011) z 17 maja 2011 r.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 123

(20/2011)
17 maja 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj