Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Pływający Holender Trelińskiego...

Pływający Holender Trelińskiego

Aleksander Laskowski

Pewien dziewiętnastowieczny dyrygent mawiał, że bez względu na to, na której stronie otworzy się partyturę „Holendra tułacza”, czuć podmuch morskiego wiatru.

To wczesne dzieło Wagnera zainspirowało Mariusza Trelińskiego do stworzenia inscenizacji pod pewnymi względami bardzo realistycznej. Na scenie pojawia się bowiem nie tylko wiatr, ale i woda, która u Trelińskiego jest rzeczywiście mokra i sięga śpiewakom do pół łydki, na szczęście bezpieczne schronionej w giętkim kaloszu.

Przedstawienie utrzymane jest w tonacjach mrocznych i mglistych, które dobrze korespondują z brzmieniem Wagnerowskiej muzyki. Treliński oraz jego współpracownicy – scenograf  Boris Kudlička i reżyserka świateł Felice Ross wierzą zaś w siłę żywiołu pokazywanego dosłownie. I słusznie. Obrazy sceniczne wciągają i na długo zostają w pamięci, podobnie jak nieustanny chlupot, który chwilami przeszkadza w słuchaniu.

Podobali mi się soliści, zwłaszcza zaś Eryk Charlesa Workmana, silny i gotowy walczyć o serce ukochanej Senty oraz Daland wykonywany przez Aleksandra Teligę, głęboki, poważny i łasy na złoto, za które sprzedaje swoją córkę Tułaczowi. Senta Lisy Lindstrom zdała się nieco histeryczna, choć w swej histeryczności nader konsekwentna. W mniejszych partiach błysnęli Anna Lubańska jako Mary i Mateusz Zajdel jako Sternik. Najmniej przekonujący był Holender Johannesa von Duisburga, brzmiał on bowiem jak przykładny drugi oficer, który – mimo nienagannie białego munduru – w najlepszym razie miałby szansę jedynie na epizod w którejś z wczesnych powieści Josepha Conrada.

Zawiódł chór – trudno jednak złapać wiatr w żagle, gdy braknie powietrza w płucach. Orkiestra zaś, ukryta w suchym doku kanału orkiestrowego, uznała  najwyraźniej, że skoro scenograf i reżyser tym razem nie poszaleli z projekcjami, ktoś musi na swe barki wziąć ciężar odgrywania roli widma – widma unoszącego się nad partyturą.

Opera:
Richard Wagner, „Latający Holender”, reż. Mariusz Treliński, Opera Narodowa w Warszawie.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 167

(11/2012)
20 marca 2012

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj