0000398695
PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > [Smaki fotografii]: Liczy...

[Smaki fotografii]: Liczy się obiektyw, głupcze!

Maciej Spychał

Silny obraz wzbudza emocje bez względu na środki, jakimi został utrwalony. Nikt poza garstką specjalistów nie dekonstruuje twórczości Van Gogh’a do poziomu grubości użytych pędzli i rodzaju włosia, z jakiego powstały.

Foldery reklamowe, sprzedawcy w sklepach i pusty portfel po dokonaniu zakupu mogą stwarzać wrażenie, że to aparat jest kluczowym narzędziem do wykonania udanej fotografii. Skoro ma zylion megapikseli, kosztuje tak dużo, w internecie krąży tyle jego testów, a każdy ma na jego temat opinię, to musi być dobry. Niekoniecznie.

Okno na świat

Obiektyw stanowi okno przez które matryca aparatu ogląda świat. Cóż człowiekowi z sokolego wzroku, kiedy okno, przy którym siedzi, jest wyszczerbione, ma grube framugi i dwie słabo spasowane szyby udekorowane przez gołębie?

Decydując się na poważny wydatek, jakim bez wątpienia jest zakup sprzętu z wymienną optyką, najczęściej skupiamy się na aparacie. To on ma wszystkie guziczki, wydaje dziwne dźwięki i pokazuje fotografie na wyświetlaczu. Tam mieszkają zdjęcia. Jednak główną jego wartość stanowi właśnie możliwość mocowania dowolnego obiektywu z danego systemu. Kupowanie aparatu w zestawie z tzw. kit zoomem, który pozostanie przyspawany do korpusu na stałe, dopóki śmierć ich nie rozłączy, mija się z celem.

Bardziej kit niż zoom

Kit zoomy wpuszczają mało światła, słabo odwzorowują kolory, a trwałość ich konstrukcji pozostawia wiele do życzenia. W dziedzinie obrazowania mają się do jakiegokolwiek dedykowanego obiektywu, jak „Fakt” do „New York Times’a” w dziedzinie dostarczania wiarygodnych informacji. Edukowanie klienta w tym zakresie nie leży jednak w interesie producentów sprzętu fotograficznego. Jeśli entuzjasta po zakupie zorientuje się, że istnieje świat poza kit zoomem, najpewniej wyda pieniądze na kolejny obiektyw wyższej klasy. Entuzjasta niezorientowany również wyda kolejne pieniądze po tym, jak jego kit zoom nie przeżyje wycieczki w góry czy na rajd samochodowy.

Sklepowa półka z obiektywami jest ostoją dogmatu „jakość kosztuje”. Sprzęt o parametrach na pierwszy rzut oka tylko nieznacznie odbiegających od parametrów kit zooma potrafi kosztować dziesięć razy więcej. Każdy producent ma w swojej ofercie obiektywy o cenie nowego samochodu dla całej rodziny. Dobra wiadomość jest taka, że w przeciwieństwie do aparatów, które przez nieprzerwany wyścig technologiczny starzeją się bardzo szybko, jednocześnie tracąc na wartości, dobre obiektywy – ze względu na ilość środków niezbędnych do ich projektowania – w dużo mniejszym stopniu podlegają dzisiejszemu szaleństwu cykli produktowych i utrzymują swoją wartość przy odsprzedaży.

Dobra rada, której nie usłyszymy od producenta ani sprzedawcy jest następująca – tani aparat, drogi obiektyw. Nierzadko różnice w cenach aparatów dysponujących taką samą matrycą, a więc mających identyczne możliwości obrazowania, idą już nie w procenty, a krotności. Nie warto ulegać orgii proponowanych funkcji, a oszczędności w ten sposób poczynione lepiej wydać na lepsze szkło.

Stałoogniskowe vs. zmiennoogniskowe

To podstawowe rozróżnienie kategorii obiektywów. Stałoogniskowe są zazwyczaj bardziej kompaktowe, dysponują obrazem lepszej jakości i większym otworem względnym przysłony (są w stanie wpuścić więcej światła i bardziej rozmyć tło). Jednak w przeciwieństwie do obiektywów zmiennoogniskowych nie mają możliwości przybliżania obrazu przez poruszanie pierścieniem – jeśli chcemy powiększyć obraz w wizjerze, musimy zbliżyć się do obiektu „na piechotę”. Ta wydawałoby się irytująca właściwość (dlaczego biegać, skoro innym obiektywem można przybliżać?) ma fundamentalne znaczenie. Ograniczając się w ten sposób, zaczynamy świadomie komponować kadry, bardziej skupiamy się na fotografowanym obiekcie, przestajemy być rozproszeni dylematem – przybliżać czy nie przybliżać. Życie staje się prostsze. Obiektywy zmiennoogniskowe są bardziej uniwersalne, ale ta uniwersalność ma swoją niemałą cenę wyrażaną nie tylko szelestem banknotów opuszczających portfel przy kasie. Są ciemniejsze, cięższe i zazwyczaj mniej ostre niż „stałki”.

Wziąwszy to wszystko pod uwagę, dochodzimy do wniosku, że jedynym uzasadnieniem dla użycia kit zooma pozostaje… sam obraz. Jeżeli nie ma nic innego pod ręką, a spektakularny kadr zbiera się do ucieczki, bez wahania sięgnę po kit zoom. Obiektyw jest ważniejszy od aparatu, ale obraz jest ważniejszy od obiektywu.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 241

(34/2013)
20 sierpnia 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj