Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > [Smaki dizajnu]: Oryginał...

[Smaki dizajnu]: Oryginał i kopia. Sztuka modowego dialogu

Agata Dąbrowska

Energiczna starsza pani i amerykańsko-azjatycki duet artystów. Dzieli ich wiele. Łączy moda i tworzenie ubrań w określonym, społecznym kontekście. Łączy ich również poznański Art &Fashion Festival , gdzie wygłosili wykłady w ramach AFF Open University.

Poznańskie święto mody coraz więcej znaczy na mapie branżowych wydarzeń. Formuła AFF, oparta na kuratorskiej idei Basi Metelskiej, inspiruje, przyciąga krytyków i publiczność spragnioną modowego „mięsa”. Z roku na rok program jest coraz bogatszy. Mamy zatem warsztaty dla młodych adeptów mody i sztuki (filmu, fotografii, projektowania ubioru, stylizacji czy dziennikarstwa), szereg wydarzeń towarzyszących (pokazy filmów dokumentalnych, wystawy i targi mody), a także wykłady i dyskusje z udziałem ekspertów. Tegoroczny temat przewodni festiwalu to „Fashion & Industry”. Czym właściwie jest przemysł modowy? Jak funkcjonuje i rozwija się w postkapitalistycznej rzeczywistości? Jak się w nim odnaleźć i zawalczyć o własną tożsamość?

Spośród wybitnych gości części wykładowej AFF Open University, temat najgłębiej eksplorowały dwa wystąpienia. Wróćmy zatem do naszych bohaterów. Grażyna Hase, legenda polskiej mody, snuła opowieść o swojej karierze modelki i projektantki, fantastycznymi archiwalnymi slajdami identyfikując (wyznaczając?) kolejne dekady przemian. O kości niezgody modowego przemysłu – podróbkach i podróbkach podróbek – mówili Babak Radboy i Avena Venus Gallagher, członkowie artystycznego trio z Nowego Jorku, twórcy projektu „Shanzhai Biennial”. Oba wykłady ułożyły się w swego rodzaju opowieść o tożsamości, osadzonej w charakterystycznym dla każdej z historii kontekście kulturowym.

„Moda istnieje po to, by umilać nam życie, poprawiać humor, utwierdzać w przekonaniu, że żyjemy w rytmie epoki, że jesteśmy «nieprzemakalni» na wpływy czasu.(…) Sposób, w jaki nosimy ubrania jest zwierciadłem czasów, w jakich żyjemy, opowiada o naszych marzeniach, pragnieniach i aspiracjach «tu i teraz»” [1]. Historia Grażyny Hase to wizualna opowieść o polskiej rzeczywistości i kształtowaniu się rodzimej mody. Zdjęcia prezentujące modelki odziane w plisowaną sukienkę czy dzwony, mówią o społeczno-politycznym tle znacznie więcej niż o kroju czy obowiązującym kanonie urody.

Ubrania sygnowane nazwiskiem Hase to swoista narracja o polityce i jej wpływie na gospodarkę (monopol „Mody Polskiej” i państwowych przedsiębiorstw, w których wszystko trzeba było „załatwiać”), o wiecznym braku (materiałów, modelek, stylistów) i radzeniu sobie w siermiężnym ustroju. Karierę rozpoczęła polityczną prowokacją: w 1967r Hase pokazuje pierwszą, mocno militarną kolekcję, inspirowaną historią i kulturą Rosji. Pokaz ten był rodzajem performance, na wybiegu sama projektantka wcieliła się w… Lenina, odtwarzając jego charakterystyczne gesty. Zdjęcia z pokazu opatrzone etykietą „marksizm i leninizm w minimodzie” obiegły światową prasę. Polityczny żart okazał się strzałem w dziesiątkę – modelka Hase przeistoczyła się w projektantkę.

W swoich późniejszych kolekcjach Hase pełnymi garściami czerpała z rodzimej tradycji. Jeśli szyła garnitury i marynarki, to z najlepszej polskiej wełny, przygotowywanej na zamówienie przez lokalnych rzemieślników. Jeśli inspirowała się folklorem, to pomieszkiwała w Zakopanem i przyjaźniła się z góralami, ucząc się haftu i zlecając produkcję tamtejszym zakładom, Zakopiańskim Warsztatom Wzorcowym. W efekcie powstawały kolekcje, którym tradycyjne aplikacje, plisowania i koronki dodawały charakteru, nie przysłaniając całości „muzealną” dekoracją.

Gdy wymagała tego konieczność, walczyła o własną wizję – tak było w przypadku dzwonów, których projektu nie chciano komisyjnie zatwierdzić – wszak długość nogawki przekraczała dopuszczalną normę. Projektantka podpisała dokument, który całą odpowiedzialność finansową za wyprodukowany towar cedował na jej barki. Kolekcja okazała się hitem. Wraz z projektami Grażyny Hase kształtowało się wielu artystów: fotografowie Wojtek Plewiński czy Tadeusz Rolke, modelka Małgorzata Niemen. Obowiązywał wówczas inny system pracy: projektant i wszystkie osoby związane z procesem powstawania końcowego produktu stanowiły jeden, zgrany zespół. Pracujące na etacie modelki od pierwszych drapowań tkaniny po końcowy pokaz kształtowały ubranie. Pokazy mody celebrowano niczym teatralne premiery i omawiano długo przedtem i potem.

„Teraz wszystko jest inaczej. Modelki przysyła agencja, nikt nie ma czasu, w pierwszych rzędach siadają celebryci, którym się za to płaci” – konstatuje Hase. Jednak ucieka od sentymentów i żalu. Holistyczna wizja pracy zespołu projektującego modę to wartość, którą można potraktować jak potencjał. I zawodową inspirację.

Dezintegracji systemu mody dotyczy również projekt „Shanzhai Biennial”. Artystyczny koncept, który wywraca logo… podszewką do góry. Dyrektor artystyczny magazynu „Bidoun” Babak Radboy i stylistka Avena Venus Gallagher, inspirowani kulturą chińskich podróbek Shanzai, stworzyli markę, której produktami są… fotoszopowe manipulacje. Krytyczny ładunek działań tkwi w obnażeniu pewnych mechanizmów napędzających machinę zysku luksusowych marek. Patetyczna pieśń w sukni z logo szamponu Head&Shoulders czy sweterek we wzorek z najpopularniejszej na świecie odmiany jabłek, pokazują logo odbite w krzywym zwierciadle, zdekonstruowane i nagie. A odbiorcy czkawką odbija się nadgryzione jabłuszko.

Artyści, sami po uszy zanurzeni w mainstreamie (pracują m.in. dla Kanye Westa czy Davida Bowie’go) wskazują, że gra w marki wcale nie jest prosta. Ale pocieszają: trywialny, choćby wirtualny, produkt może stać się „statementem”. Radboy i Gallagher podkreślają brak konkretnego przekazu i politycznych deklaracji. A jednak konkludują: „Kiedy pytasz, «W jaki sposób została zrobiona para butów Obamy?», odpowiedź zawiera każdy kawałek towaru, który przepływa między oceanami. Ta para butów jest wykonana przez cały system” [2].

Jak wiec kształtować modową tożsamość? Najlepiej w dialogu. Pomiędzy historią a przyszłością, oryginałem a kopią, wirtualnym a rzeczywistym. Tym, co aktualne, i tym, co dopiero nadejdzie.

Przypisy:

[1] Hanna Gajos, „Historia” Grażyny Hase, http://www.grazynahase.pl/historia.html. Dostęp: 21.10.2013.

[2] Steph Kretowicz, Wear the Apple logo, because you can, http://www.dazeddigital.com/fashion/article/16351/1/wear-the-apple-logo-because-you-can?fb_action_ids=10200320226272498&fb_action_types=og.likes&fb_source=other_multiline&action_object_map={%2210200320226272498%22%3A180583282109012}&action_type_map={%2210200320226272498%22%3A%22og.likes%22}&action_ref_map=[]. Dostęp: 21.10.2013.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 250

(44/2013)
22 października 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj