Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Rzeczpospolita aferalna. 25...

Rzeczpospolita aferalna. 25 lat polskiej korupcji

Małgorzata Werner

Czy prawo do zapomnienia o przykrych epizodach z przeszłości dotyczy także polityków? Czy dawne oskarżenia o korupcję powinny zostać zapomniane? „Kultura Liberalna” oraz Centrum Cyfrowe – Projekt: Polska zapraszają 16 czerwca o godz. 19.00 na spotkanie, w którym politykę ostatniego 25-lecia będziemy oglądać przez pryzmat skandali korupcyjnych. Do dyskusji zaprosiliśmy Grażynę Kopińską, Azraela Kubackiego, Michała Majewskiego, Julię Piterę, Rafała Wosia oraz Małgorzatę Werner, która tłumaczy dziś, w jaki sposób powinno się w Polsce mówić o aferach.

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł ostatnio, że osoba prywatna może, po spełnieniu określonych warunków, żądać od wyszukiwarek usunięcia linków do informacji o niej, nawet jeśli ta informacja jest prawdziwa i zgodna z prawem. Innymi słowy, zwykły człowiek może domagać się, by internet „zapomniał” o jakichś jego dawnych sprawkach, czyli de facto by zostały one wymazane z ludzkiej pamięci. Bo komu chciałoby się pofatygować do biblioteki i przejrzeć stare numery gazet? Takie sceny widzimy dziś już chyba tylko w starych kryminałach.

Czy jednak prawo do zapomnienia o niemiłych epizodach z przeszłości dotyczy także polityków? Czy dawne oskarżenia o nadużycia i nieprawidłowości, tzw. „afery”, powinny zostać zapomniane?

Wielu polityków chciałoby wierzyć, że tak. A niejeden aktywnie walczy, by usunąć z sieci niekorzystne dla siebie informacje. Zwłaszcza że – jak argumentują niektórzy – oskarżenia często nie znajdowały potwierdzenia w materiale dowodowych. Gdy w zeszłym roku „Dziennik Gazeta Prawna” przypominał w serii artykułów największe afery ostatniego 25-lecia, jeden z opisywanych polityków przysłał do redakcji pełen żalu list, w którym skarżył się, że sprawa miała miejsce wiele lat temu, że został oczyszczony przez sąd z wszelkich podejrzeń, a przypominanie tamtych wydarzeń jest niesprawiedliwe i służy dziś wyłącznie jego politycznym przeciwnikom. Czy należy przyznać mu rację?

Otóż nie, i to z kilku powodów. Pierwszy, najbardziej oczywisty: głośne afery stanowią istotny element historii najnowszej. Choć mogą być przykre dla głównych bohaterów, jeśli o nich zapomnimy, nie będziemy wiedzieli, dlaczego wypadki potoczyły się tak, a nie inaczej. Wystarczy przywołać sprawę Anny Jaruckiej i jej oskarżeń pod adresem marszałka Sejmu oraz kandydata na prezydenta Włodzimierza Cimoszewicza. (Przypomnijmy: Jarucka, była asystentka Cimoszewicza z MSZ, twierdziła w środku kampanii wyborczej w 2005 r., że kłamał on, mówiąc sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu, iż pomylił się, nie wpisując akcji Orlenu do oświadczeń majątkowych). Gdyby nie ona, kto wie może Cimoszewicz kończyłby dziś swoją drugą prezydencką kadencję?

Po drugie, „wyciszanie” afer, zwłaszcza tych, w których – tak jak w wypadku Cimoszewicza ­– oskarżenia się nie potwierdziły, wcale nie jest dla pomówionych korzystne. Większość ludzi coś już o nich usłyszała, „wie, że gdzieś dzwoni”, ale nie zna szczegółów, więc zła opinia zdążyła już się utrwalić. O wiele trudniej dowiedzieć się, że zarzuty okazały się fałszywe. Lepiej więc przypomnieć całą sprawę, podkreślając, jaki był jej finał.

Milczenie o tych skandalach, które zostały potwierdzone przez wymiar sprawiedliwości, jest oczywiście jeszcze gorsze. Ludzie często nie mają świadomości, że niemała liczba oskarżonych np. o korupcję, została ukarana, zwłaszcza, że trudne procesy w Polsce ciągną się po kilkanaście lat. Stąd powszechne u nas przekonanie, że „aferzyści są bezkarni”.

O aferach trzeba więc mówić – tyle że czynić to należy w sposób wiarygodny, oparty o źródła. Internet pełen jest artykułów, tekstów blogowych i opinii o skandalach, ale jest w nich mnóstwo luk, fantastycznych historii i zwyczajnych przekłamań. Bez porównania więcej niż w tradycyjnych źródłach prasowych, które oczywiście także nie są pozbawione błędów. Plotki i pogłoski znajdują się w sieci obok faktów, na równych prawach. W przeciwieństwie do tradycyjnych mediów, wielu internetowych wpisów nie weryfikuje żadna redakcja, żaden wydawca czy redaktor naczelny nie bierze odpowiedzialności za to, co tam napisano. Dobrym przykładem legendy, w którą obrastają afery, jest sprawa FOZZ. Wiadomo na przykład, że inspektor NIK, Michał Falzmann, który nagłośnił aferę, u jej szczytu zmarł – oficjalnie na zawał serca –  zaś ówczesny szef NIK Walerian Pańko zginął w wypadku samochodowym tuż przed wystąpieniem w Sejmie na temat sprawy. Takie są fakty. Krążą jednak plotki, że Falzmann został zamordowany, wypadek Pańki nie był wcale nieszczęśliwym zdarzeniem, zaś czterech policjantów, którzy jako pierwsi byli na miejscu kraksy szefa NIK, utonęło na rybach. Skąd się wzięła ta ostatnia informacja, nie wiadomo.

Warto też dodać, że – głównie pod wpływem pozwów – z sieci znikają informacje, zwłaszcza artykuły prasowe, które nierzadko stanowiły istotny czynnik rozwoju danego skandalu (nie mówiąc już o tym, że archiwa internetowe gazet po prostu nie zawierają wszystkich artykułów, które ukazały się w druku). Usunięto np. artykuł z „Rzeczpospolitej”, który zapoczątkował tzw. aferę mostową w Warszawie. Z tegoż archiwum zniknął też tekst o tajnych kontach, jakie w rajach podatkowych zakładać mieli kolejni szefowie PZU. Artykuł ten przeczytać można w sieci tylko na stronach Fundacji Batorego, bo dziennikarze dostali za niego nagrodę za walkę z korupcją. Zniknął także artykuł z Newsweek.pl, oskarżający szefa Narodowego Centrum Sportu o korupcję. Przykłady można mnożyć. Tymczasem materiały te były istotnym elementem rozwoju ważnych dla kraju wydarzeń – np. w wypadku afery mostowej skutkowały wyrzuceniem z Platformy Obywatelskiej posła tej partii i definitywnym zakończeniem kariery politycznej kilku osób.

Podobnie zastanawiające są luki np. w wikipedycznych biografiach wielu polityków, oskarżonych w przeszłości o korupcję. Polecam czytelnikom, by sprawdzili biogramy kilku swoich ulubionych aferzystów. Ręczę, że zdziwią się, jakie z nich kryształowe postaci.

Dlatego Centrum Cyfrowe postanowiło stworzyć portal prezentujący 50 najgłośniejszych afer ostatniego 25-lecia. Strona polskieafery.pl przypomina, czego one dotyczyły, co stało się z oskarżonymi, jak reagowały dotknięte instytucje, zwierzchnicy, prokuratura i partie, czy w wyniku skandalu wprowadzono jakieś reformy. Tak, abyśmy wszyscy czegoś się nauczyli.

Debata „Rzeczpospolita aferalna. 25 lat polskiej korupcji” odbędzie się  w poniedziałek 16 czerwca o godzinie 19 w redakcji „Kultury Liberalnej” – na „Poddaszu Kultury”, ul. Chmielna 15/9.

Zapraszamy!

 

Rzeczpospolita aferalna

 

...czy możemy poprosić Cię o jeszcze chwilę uwagi? Mamy dla Ciebie ważną wiadomość.

„Kultura Liberalna” jest magazynem wydawanym społecznie: to znaczy, że ukazuje się dzięki osobom takim jak Ty. Patrzymy na ręce politykom wszystkich opcji. Bronimy wartości demokratycznych i wolnościowych. Pracujemy nad wizjami Polski na przyszłość. W czasach postępującej radykalizacji i rosnących podziałów politycznych tworzymy pismo, które niezmiennie idzie własną drogą.

Wspólnie tworzymy demokratyczne media. Jeśli czytasz „Kulturę Liberalną” i popierasz to, co robimy, wesprzyj nas.

SKOMENTUJ

Nr 283

(23/2014)
11 czerwca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj